• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[listopad 1970, Norwegia] Nastał czas ciemności

[listopad 1970, Norwegia] Nastał czas ciemności
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#1
15.12.2022, 20:00  ✶  
...ze względu na wyższość czarodziejów czystej krwi, należy utworzyć nowy porządek, w którym...
Palce Mackenzie przesunęły się po gazecie, mniej więcej na wysokości nagłówka, "Manifest Czarnego Pana". Egzemplarz angielskiego Proroka Codziennego pożyczyła od trenera, nim opuściła bazę angielskiej reprezentacji narodowej. Po meczu - ostatnim eliminacyjnym meczu w tym roku, pierwszym, w którym zagrała, a zarazem przegranym haniebnie (dwadzieścia punktów, cholerne dwadzieścia punktów, gdyby szukający Norwegii nie złapał tego znicza jeszcze przez pięć minut mogliby wyrównać, była pewna... dlaczego w ogóle dawali za ten znicz tak dużo punktów, cholera jasna, sześciu angielskich zawodników grało lepiej i ten jeden, jedyny, przeklęty Norweg!) i stawiającym pod znakiem zapytania ich awans (na szczęście jeszcze niczego nie przekreślającym) - potrzebowała samotności i przestrzeni.
Na szczęście Norwegia zapewniała jedno i drugie. Niewielką ceną za nie było przemarznięcie podczas lotu, ale Mackenzie była gotowa zapłacić w ten sposób z radością, w zamian za wszystkie, upajające widoki z góry. Tym, czego Norwegia zapewnić nie mogła, jak się okazało, był spokój. Spokój zburzony przez tę gazetę, świeżo po tym, jak Mackenzie wylądowała, przez chwilę prawie szczęśliwa, nie myśląc już o wczorajszej porażce, a zamiast tego ciesząc się . Co jej w ogóle do głowy strzeliło, że postanowiła nagle ją przeczytać? Ach, tak, oczywiście, kolumna sportowa, chciała sprawdzić, w jaki sposób skomentowano ich wczorajszy mecz...
...szefowa Biura Aurorów zapewnia, że Biuro potraktowało sprawę poważnie, ale nie ma powodów do paniki...
Green przycupnęła na kamieniu. Na samej granicy lasu i zarazem jednego z norweskich rezerwatów dla magicznych istot. Miotłę, najnowszy model Nimbusa, troskliwie ułożyła obok siebie, podpierając o skałę w taki sposób, aby przypadkiem nie powyginały się witki. Wciąż dbała o swoje miotły obsesyjnie, z taką samą starannością, jak wtedy, kiedy miała piętnaście lat i z pieniędzy ciułanych przez wszystkie wakacje przepracowane w (o ironio) Trzech Miotłach oraz (o wstydzie) dorzuconych przez jednego z członków drużyny Gryfonów, bardzo chcącego zdobyć puchar, kupiła pierwszy, naprawdę dobry model.
...nikt na razie nie zna tożsamości tego, który posługuje się przydomkiem Lorda Voldemorta, ale...
Mackenzie nie zdążyła się przekonać, co oznaczało to "ale". Nagły podmuch wiatru szarpnął jej jasne włosy, szary szalik i wyrwał z dłoni czarownicy gazetę. Mackenzie poderwała się odruchowo, wyciągając rękę i próbując pochwycić Proroka, ten jednak uleciał wraz z podmuchem wiatru, dalej i dalej. Może dobrze. Zabierał ze sobą wszystkie te artykuły, które zwiastowały w Anglii wielkie zamieszanie.
Szkoda, że nie mógł zabrać też pytania, odbijającego się echem w głowie Green.
Czy jeśli Ministerstwo ich nie złapie, pewnego dnia przyjdą też po nią? Po bękarta, o niewiadomym statusie krwi?
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#2
15.12.2022, 23:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2022, 23:55 przez Regina Rowle.)  
Skrzydlate konie nie były wielkim ewenementem w świecie czarodziejów, ale Regina doszła do wniosku, że są fascynującymi zwierzętami. Graniany były najszybszymi przedstawicielami rodziny Volatilis Equus, czyli latających wierzchowców i jednocześnie najpóźniej udomowionymi przez człowieka.

Oryginalnie pochodziły właśnie z Norwegii, ale na skutek krzyżowania ich ze zwykłymi końmi, jak i aetonanami, prędko rozprzestrzeniły się po całej Europie. Dzikich stad pozostało niewiele i urzędowały jedynie w norweskim rezerwacie przyrody Blått Fjell.

Mijał czwarty dzień, który Rowle poświęciła na zbliżenie się do jednej z grup tych majestatycznych koni, Nie obyło się bez odpowiednich czarów maskujących oraz ciepłych ubrań, bo listopadowa pogoda w tych rejonach była nieubłagana. Dopiero dzisiaj przestało padać i nawet na kilka chwil zza ołowianych chmur wyjrzało nieśmiało słońce.

Regina poprawiła górski płócienny plecak i ściągnęła wełnianą czapkę. Lubiła te chwile w dziczy, gdzie człowiek był czymś rzadko spotykanym. Niestety wszystko, co miłe musi się skończyć, i tak też się stało z jej wyprawą. Poinformowała władze parku, że nie będzie jej góra pięć dni i wolała nie nadwyrężać ich gościnności.

Przeprawiła się przez płytki strumyk, przy charakterystycznym zwalonym drzewie wstąpiła na ledwie widoczną ścieżkę i ruszyła w górę, ku granicy rezerwatu. Jakież było jej zdziwienie, gdy wyszła z kniei i zobaczyła kobietę, której z rąk uciekła gazeta.

Dobyła różdżkę z pokrowca na biodrze i wycelowała w papierowy zbitek, by przywołać go do siebie. Zaklęcie było banalnie proste, toteż makulatura ze świstem poszybowała w kierunku ręki Rowle.

— Na terenie rezerwatu należy szczególnie dbać o to, by nie pozostawiać żadnych śmieci. — głos był ochrypły, bo i od kilkudziesięciu godzin go nie używała.

Zerknęła na, jak się okazało, Proroka Codziennego, później na kobietę i powiedziała już nieco milej lub tak się mogło wydawać, bo słowa straciły na szorstkości.

— Magizoolożka? Niech zgadnę, również zainteresowana nową grupą granianów czy może znowu w biurze poszła plotka o widzianym norweskim kolczastym? Od razu powiem, że w promieniu stu albo i dwustu mil nie ma tutaj żadnego smoka. W innym wypadku nie byłoby tutaj granianów.

Ponieważ są najmniej ufnym gatunkiem latających koni, darowała sobie dopowiadanie rzeczy oczywistych. Nie zauważyła miotły, którą Mackenzie pozostawiła przy kamieniu. Niezbyt też przejmowała się z kim ma do czynienia, i czy ten ktoś życzy sobie, by zwracać się do niego per „ty”. Po kilku dniach w głuszy z Reginy wychodził gbur.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Regina jest ubrana w futrzaną kurtkę, grube wełniane spodnie i skórzane buty z opinaczami. Na dłoniach ma grube dwuczęściowe rękawice, natomiast dookoła szyi ma owinięty nieco sprany czerwony wełniany szalik. Zaróżowione poliki są następstwem marszu i panującego chłodu.
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#3
15.12.2022, 23:45  ✶  
Gazeta zmieniła nagle kierunek, lecąc wbrew kierunkowi wiatru. Mackenzie obróciła się gwałtownie, aż zawirował jej płaszcz, a potem zamarła na moment, obserwując górę, wyłaniającą się z lasu.
Tylko to nie była góra.
To była kobieta.
Olbrzymka.
Mackenzie przełknęła ślinę, dłoń odruchowo uciekła do kieszeni, w poszukiwaniu różdżki. Nie mogła tak po prostu się teleportować: nie, kiedy parę metrów za nią została miotła. Potrzebowała kolejnych paru sekund, by uświadomić sobie, że jak na olbrzymkę kobieta jest jednak nieco za niska i że olbrzymom nie wolno posługiwać się różdżkami. Mackenzie wypuściła powietrze z płuc i powoli wysunęła rękę z kieszeni.
Przy Reginie wyglądała jak dziecko. Nie była może bardzo niska, ale nigdy nie była też wysoka: duża zaleta w przypadku graczki quidditcha, pozwalająca jej na osiąganie większej szybkości i zwrotności na miotle. Jej metr sześćdziesiąt pięć wypadał jednak żałośnie wobec wzrostu Rowle. Już na pierwszy rzut oka dało się też odgadnąć, że Mackenzie jest od Rowle dużo młodsza. Czarodzieje może i starzeli się czasem trochę wolniej niż ludzie, ale po Kenzie było widać, że nie może mieć dużo więcej niż dwadzieścia lat.
Zadarła głowę, spoglądając na twarz kobiety, wciąż mając się na baczności. Olbrzymy słynęły ze złośliwości i agresji, kto wie, w jaki sposób zachowa się ktoś, kto albo był potomkiem takiego, albo w dzieciństwie wpadł do kociołka z wywarem powodującym szybki wzrost?
A wtedy Rowle zaczęła mówić i kompletnie zbiła Mackenzie z tropu. Graniany? Norweski kolczasty? Smoki?
- Nie – powiedziała w końcu trochę skołowana, szybko jednak wzięła się w garść. Niezbyt przejęła się tym, że Regina przeszła z nią na „ty”. W rodzinach czystokrwistych bardzo ceniono dobre maniery, i matka próbowała wpoić je też Mackenzie, problem polegał jednak na tym, że Green ani nie miała ku temu charakteru, ani odpowiednich warunków, skoro wychowywała się z dala od innych „dzieci z dobrych domów”. Nie umiała odpowiednio się zachowywać w towarzystwie i mogła uchodzić wręcz za niegrzeczną, przynajmniej czasami. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że zachowanie Reginy mogłoby zostać odczytane jako gburowate.– Nie na wszystkie pytania – uzupełniła jeszcze, by było to jasne, bo nie, nie była magizoologiem, nie wiedziała nawet, czym są te graniany, a gdyby usłyszała pogłoskę o jakimś smoku, kręcącym się w okolicy, na pewno by tu nie przyleciała. Nawet nie ze strachu. Po prostu smok mógłby podpalić jej cenną miotłę! Miotłę, na którą Mackenzie wydała tyle pieniędzy, ile miała do dyspozycji przez siedem lat nauki w Hogwarcie! (To, że obecnie w jej skrytce bankowej spoczywały sporo większe fundusze i powoli rosły, nie miało znaczenia. Wciąż nie przywykła do operowania na takich sumach.)
Mackenzie mówiła po angielsku, z nienagannym akcentem, ewidentnie więc nie była rodowitą Norweżką. Wyglądało zresztą na to, że Rowle również nie pochodziła z tej okolicy.
- To nie śmieci – sprostowała jeszcze Greengrass. Wahała się przez moment, ale ostatecznie wyciągnęła dłoń ku Reginie, ewidentnie sugerując tym gestem, że chciałaby odzyskać gazetę. Chyba ta nie połamie jej ręki? – Wiatr ją porwał. Czytałam artykuł.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#4
16.12.2022, 00:32  ✶  

— Nie? — powtórzyła za kobietą i zaraz otrzymała sprostowanie, które zbiło ją z tropu.

Kobieta nie była magizoolożką, nie była zainteresowana latającymi końmi, ani też nie sprawdzała plotek dotyczących smoka. Było to dziwne, bo po co innego ktoś miałby się tutaj zapuszczać.

— Pismaki stworzyły coś tak ciekawego, że wymagało skrajnej samotności? — retoryczne pytanie wybrzmiało z nutką kąśliwości.

Była ona wymierzona w stronę dziennikarzy, za którymi Regina nie przepadała. Być może miało to coś wspólnego z pewnym artykułem na temat olbrzymki na ulicach Londynu ładnych pare lat temu.

Schowała różdżkę i zerknęła na gazetę, ignorując wyciągniętą po nią rękę Mac. Na pierwszej stronie, wielkimi literami, tuż pod tytułem gazety wypisano „Manifest Czarnego Pana”. Regina skrzywiła się już na samo to, jak brzmiał ów tytuł. Później było tylko gorzej.

Przebiegła wzrokiem po kolumnach teksty wyłapując smaczki pokroju „…mugolaki i mugole to istoty podrzędne, które winny służyć prawdziwym czarodziejom…”. Aż zrobiło jej się niedobrze, bo czytając to, słyszała głos swojego ojca.

Do szewskiej pasji doprowadzały ją wszelkie tematy związane z czystością krwi i tym, jak wiele wagi przywiązywano do tego, z jakiej rodziny kto pochodzi. Przecież to było bezsensowne! Zresztą żadna rodzina nie była „czysta” w całym znaczeniu tego słowa, bo zdarzały się małżeństwa z mugolami, mugolakami czy charłkami, które to tuszowano na ogromną skalę.

Regina prychnęła niczym rozdrażniony kot i zamaszystym ruchem wcisnęła nieznajomej gazetę.

— Przysięgam, świat staje na głowie, a razem z nim czarodzieje, którzy wypisują takie bzdury i w nie wierzą. Przeczytałaś te brednie i stwierdziłaś, że musisz przewietrzyć głowę?

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#5
16.12.2022, 01:17  ✶  
- Nie do końca - powiedziała Mackenzie, obserwując, jak Regina przypatruje się nagłówkom i przebiega treść wzrokiem. Miała już opuścić rękę, godząc się z tym, że jej nie odzyska - bywała uparta w wielu sprawach, między innymi quidditchu, ale bić się o kawałek papieru nie zamierzała - kiedy gazeta została jej dosłownie wciśnięta z powrotem.
Reakcja Rowle jasno pokazywała, co ta myśli o wypisanych w gazecie rewelacjach. Przez głowę Kenzie przeszło, że być może chodziło o krew olbrzymów: myliła się w tym pewnie, ale miała wrażenie, że jeżeli komuś przeszkadza dziadek mugol, to może mu przeszkadzać także dziadek olbrzym, agresywny i niezbyt inteligentny, więc i potomkowie takich nie będą teraz bezpieczni.
Poglądy jej samej były... zapewne skomplikowane. Nigdy nie poznała żadnego mugola. Byli dla niej tylko postaciami z opowieści i z podręczników historii magii. A w bajkach zazwyczaj okazywali się głupi, kończyli wystrychnięci na dudka przez jakiegoś czarodzieja albo koniecznie chcieli spalić kogoś na stosie. Mackenzie nie żywiła wobec nic szczególnej niechęci, ale w jej umyśle istniał obraz osób niezbyt rozgarniętych, pozbawionych tak podstawowej umiejętności jak rzucanie czarów, a więc faktycznie nieco mniej wartych niż czarodzieje. (Chociaż przeczuwała, że powiedzenie czegoś takiego mogłoby się skończyć koniecznością robienia bardzo szybkiego uniku przed pięścią bardzo zagniewanej kobiety.)
Jeżeli jednak szło o czystą krew, było inaczej. Green grywała w quidditcha z mugolakami i czasem okazywali się lepsi niż czystokrwiści z dziada pradziada. Nie było więc mowy, aby ich na dzień dobry Mackenzie, dla której quidditch właśnie stanowił oś istnienia, uważała za gorszych.
Poza tym, kto wie, ile sama miała w sobie mugolskiej krwi? Podejrzenia co do ojcostwa zrodziły się w jej głowie jakiś czas temu, ale mogła się mylić.
- Dopiero je czytałam - przyznała w końcu, znów spoglądając na artykuł, na to nieszczęsne "ale", na informacje o Czarnym Panu, jego planach i zwolennikach. - To chyba nic nowego. Tacy czarodzieje. Zawsze byli. Tylko ostatnio rzadziej ogłaszali się w gazetach.
Doczytała brakujący akapit, a potem zmięła gazetę w rękach. Starając się zwalczyć ukłucie niepokoju.
- Jeśli faktycznie kogoś napadną, na pewno szybko ich aresztują.
Bo ten Manifest nie brzmiał jak nowy plan partii wyborczej, a raczej zapowiedź przejęcia władzy siłą.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#6
16.12.2022, 01:40  ✶  

Pokręciła głową, wysłuchując słów kobiety. Właśnie to było najgorsze, że gazety dawały takim ludziom rozgłos, publikując te i inne brednie na pierwszych stronach. Co, gdyby w redakcji machnięto na to ręką i zignorowanego tego czarodzieja? Nie dano by mu tego, co chciał, czyli pola do wygłoszenia swoich idiotycznych prawd.

— Byli, ale historia ma już przykład jednego czarodzieja, który chciał uporządkować świat według swoich przekonań — oczywiście piła do Grindelwadla. — Nie minęło nawet dobre pół wieku, a mamy znowu kogoś, kto chce posortować społeczeństwo według tego, z jakiej rodziny się wywodzą i czy ich krew jest odpowiednio czysta!

W takich momentach Regina miała ochotę rzucić to wszystko i wyjechać w jakąś totalną głuszę, gdzie nie dotarłaby nawet najzacieklejsza sowa jej matki. Dlatego wolała zwierzęta, zarówno te magiczne, jak i nie. Oceniały cię jakim człowiekiem jesteś, a nie skąd pochodzisz albo jak silne zaklęcia rzucasz. Chyba że mowa o nundu, on po prostu cię zjadał i nawet nie oceniał, jak smakujesz...

— Oby było, jak mówisz, bo świat nie potrzebuje kolejnego ekstremisty. — westchnęła i podeszła bliżej kobiety, ściągając rękawiczkę z prawej dłoni. — Regina Rowle. Co tutaj robisz, skoro nie jesteś magizoologiem, ani nie interesują cię graniany czy smoki? Magibotanik? Na roślinach znam się jeszcze gorzej niż na numerologii.

Zdała sobie sprawę, że mogła być nieco zbyt ostra w interakcji z kobietą. To właśnie dlatego zdecydowała się przedstawić i zażartować o słabości z Hogwartu – numerologii. Przedmiot ten był przyczyną wielu nieprzespanych nocy.

Regina często zapominała o tym, jakie wrażenie robi swoją osobą na nieznajomych osobach. Jeszcze teraz, kiedy była ubrana w grube, chroniące przed chłodem rzeczy. Aż dziwne, że blondynka nie uciekła, krzycząc „olbrzym!”.

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#7
16.12.2022, 02:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2022, 02:04 przez Mackenzie Greengrass.)  
Po prawdzie naprawdę mało brakowało, aby – wprawdzie nie z krzykiem, a z myślą „olbrzym!” – Mackenzie się aportowała. Powstrzymała ją tylko myśl o cennej miotle, na której zdołała zagrać zaledwie jeden mecz – i którą kupiła skandalicznie krótko po poprzedniej, kupionej kiedy dołączyła do Srok.
Regina nie musiała jednak tego wiedzieć, a chociaż jej wygląd wywarł na Green mało przyjemne wrażenie i sprawił, że ta miała się na baczności, to dziewczyna nie przejawiała też tendencji do wpadania w nadmierną panikę.
- Jednego? – zdziwiła się szczerze, i po prawdzie dopiero kiedy Rowle wspomniała o „pół wieku” skojarzyła, że chodziło właśnie o Grindelwalda. Bo jej pierwszą myślą był… - Slytherin chciał tego już tysiąc lat temu. Ta sama historia – powiedziała, w lakoniczny sposób podsumowując swoje myśli, znacznie dłuższe.
Że to wciąż ta sama historia. Że to nie był jeden czarodziej, nie dwóch, nie dziesięciu.
Zawsze byli jacyś czarodzieje, którzy bardzo nie lubili mugoli, i którzy byli dumni z tego, że ich dziadkowie, pradziadkowie i prapra… byli czarodziejami. Zawsze tacy będą. Teraz i tak wszystko było bardziej… umiarkowane. Jeżeli coś ją dziwiło, to chyba tylko to, że minęło całe pół wieku.
Zawahała się ledwo zauważalnie, nim odwzajemniła powitanie. Jeśli Regina wyciągnęła rękę, to ją uścisnęła, choć dość ostrożnie, pełna obaw, czy jej dłoń nie zostanie zmiażdżona. (Gdyby była przed meczem, pewnie popisałaby się brakiem choć podstaw taktu i udawała, że żadnych gestów nie zauważyła.)
- Mackenzie – przedstawiła się krótko. – Botanik… Już prędzej – przyznała, bo do pewnego stopnia była to prawda. Nie pracowała jako taki zawodowo, ale rośliny zawsze ją interesowały, jej wiedza na ten temat była nieco wyższa niż przeciętnego czarodzieja i umiała hodować zioła. Ot, krew Greengrassów. Mogli się jej wypierać, ale pewne rzeczy po nich odziedziczyła. Mimo wszystko. – W pobliżu jest stadion quidditcha. Byłam wczoraj na meczu Anglia - Norwegia. Dziś pomyślałam, że zwiedzę okolicę – wyjaśniła na wszelki wypadek, bo jeszcze zaraz zostanie oskarżona o jakieś niecne zamiary. Ot cała tajemnica, stadionów było stosunkowo niewiele, część z nich likwidowano po meczach, a ten umieszczono w pobliżu rezerwatu, bo sam rezerwat był już chroniony przed mugolami, więc dało się załatwić dwa w jednym… – A są tu jakieś ciekawe rośliny? – spytała jeszcze, marszcząc brwi, bo jeśli interesowało ją coś poza miotłami, to rośliny właśnie. – Przepraszam. Sama sprawdzę – zreflektowała się zaraz, uświadamiając sobie, że Rowle przecież ledwo co powiedziała, że na magibotanice zupełnie się nie zna. - I od tego chyba są. Łapania ekstremistów. Podobno aurorzy mają się tym zająć - mruknęła, unosząc gazetę i wskazując odpowiedni ustęp.
Była w tym naiwna, ale nie miała jeszcze pojęcia, kim jest Voldemort.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#8
16.12.2022, 15:59  ✶  

Całe szczęście Mackenzie nie była przed meczem i nie popisała się brakiem taktu czy tak podstawowych zasad dobrego wychowania. Rowle również nie przesadzała z uściskiem, który był krótki, twardy, ale nie mocny, w końcu nie chciała sprawić nieznajomej bólu.

Z powrotem ubrała rękawiczkę i na wspomnienie o boisku do quidditcha się rozejrzała, jakby miała je stąd zauważyć.

— Anglia – Norwegia? Zapomniałam o tym meczu — wzruszyła ramionami. — Zakładam, że jesteś fanką angielskiej drużyny?

Tak po prawdzie Regina nie interesowała się jakoś bardzo quidditchem. Owszem, śledziła poczynania angielskiej drużyny czy walijskich Harpii z Holyhead i Katapult z Caerphilly. Natomiast nie była, jak większość czarodziejów, tak szaleńczo zaangażowana w podniebne rozgrywki, by jeździć na każdy mecz.

— Złapią czy nie, chodzi o sam fakt, że ten manifest został opublikowany, a czarownice i czarodzieje, którzy myślą podobnie, będą czuli się pewniej w swoich przekonaniach — machnęła ręką na wskazany ustęp. — Ktoś czuje się lepiej, bo jego rodzice i ich rodzice są czarodziejami od pokoleń, dobre sobie, jeżeli ktoś zaglądał w księgi rodowe, to co trzecie pokolenie do rodziny trafia ktoś "nieczysty", jakby to powiedzieli ci fanatycy. Zresztą… Ach, nieważne, nie ma sensu roztrząsać tego.

Przez ten temat zrobiło jej się gorąco, więc odwinęła szalik z szyi, by rześkie powietrze ją ostudziło. Ruchem głowy wskazała gdzieś za Greengrass i spytała.

— Kto wygrał?

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#9
16.12.2022, 16:23  ✶  
Temat wyraźnie elektryzował Reginę dużo bardziej niż samą Mackenzie. Było to o tyle zaskakujące dla Green, że nazwisko Rowle nie było jej obce. Nazwiska nienaruszalnej dwudziestki ósemki znała doskonale. Sama takie nosiła, choć nie znajdowała się w żadnych drzewach genealogicznych. Regina, mimo krwi olbrzymów, zaliczała się do jednego z najbardziej prominentnych rodów, a mimo to zdawała się złościć na samą myśl o tym, że ktoś tych rodów nie traktuje z czcią.
Ostrożnie, pomyślała, bo nie miała za bardzo ochoty rozwścieczyć kogoś takich rozmiarów. Swojej kondycji fizycznej Mackenzie była całkiem pewna, ale gdyby nie zdołała uniknąć ciosu, to już by się nie podniosła.
- Tak – przyznała, bo faktycznie, była fanką. – To tylko eliminacje. – Wzruszyła lekko ramionami, nie dziwiąc się zbytnio, że Regina zapomniała o meczu. I że jej nie rozpoznała. Sroki wielokrotnie zdobywały Puchar Ligii i były bardzo lubianym zespołem, ale też nie każdy ekscytował się quidditchem, a nawet fani zazwyczaj kibicowali jednej, konkretnej drużynie. Często takiej, której baza była w pobliżu miejsca zamieszkania. Zdawała sobie z tego sprawę, a do branży weszła nie ze względu na potencjalną sławę, a chyba pomimo niej.
- Nie wycinają tych nieczystych? – spytała. Jej głos był spokojny, pozornie obojętny. Gorycz, tkwiąca gdzieś pod warstewką udawanej obojętności, była głęboko zamaskowana.
Jeżeli ktoś związał się z mugolakiem, był usuwany i tracił prawa do rodzinnego nazwiska.
Jeśli ktoś tak jak ona, urodził się ze związku pozamałżeńskiego, a matka odmówiła podania nazwiska ojca, w ogóle do rejestrów rodowych nie trafiał. A przynajmniej Mackenzie sądziła, że od nich nie trafiła. Nigdy nie miała okazji do tych ksiąg zajrzeć.
- Na razie nie – przyznała, kiedy Rowle powiedziała, że nie ma co roztrząsać, chociaż spochmurniała, opuszczając wzrok na gazetę. Przejmowanie władzy przez czystą krew oznaczało zamieszanie. Problemy podczas meczów. A kto wie, czy gdyby się im udało, nie robiliby jej problemów z przynależnością do drużyny? Zabić raczej by jej nie zabijali, gdyby mieli zostawić tylko rody w pełni czystej krwi, czarodziejów szybko by na tym świecie zabrakło.
- Norwegia – westchnęła i nie powstrzymała się przed skrzywieniem. – Sto osiemdziesiąt do stu sześćdziesięciu. Dorwali znicza.
Miała chęć coś rozwalić na samą myśl. Zdobyli cholerne sto sześćdziesiąt punktów, tamci trzydzieści, po czym szukający ustawił cały wynik. Na szczęście niewielka różnica punktowa sprawiała, że dalej mieli ogromne szanse na awans.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#10
16.12.2022, 18:25  ✶  

— Oczywiście, że wycinają, ale magia ma to do siebie, że zostawia ślady, tak samo, jak rodzinne tajemnice.

Regina odpowiedziała zdawkowo, splatając ramiona na piersi. Mimowolnie przybrała pozycję obronną, zaciskając usta w wąską kreskę, bo temat zaczął wchodzić na grząski, bo bardzo personalny grunt. Chrzanione Skorowidze, czystość krwi i czarodzieje, którzy dupy wyżej mają, niż sra... Przed oczyma od razu stawała jej wiadomość od rodziców, późniejsze kłótnie z nimi i wreszcie jej własne poszukiwania, które spełzły na niczym. Nie lubiła ponośić porażek.

Gwizdnęła cicho, słysząc, kto zwyciężył eliminacje. Mimo że wielką fanką quidditcha nie była, to chociaż z pobudek patriotycznych dopingowała „naszym”. Też teraz zrozumiała skąd kwaśna mina jej rozmówczyni.

— Znicz potrafi rozwalić całą grę, nie? — uśmiechnęła się lekko i dodała. — Jak nasi stoją w tabeli, skoro to były eliminacje? Przejdą dalej czy Norwegowie ich prześcignęli?

Chciała skierować rozmowę na mniej poruszające jej serce tematy, ale nie wiedziała, że są one tak bliskie jasnowłosej kobiecie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Mackenzie Greengrass (3400), Regina Rowle (2058)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa