Zawieszone na niebie słońce chyli się już z wolna ku zachodowi, ciepłem promieni otulając rozłożyste gałęzie drzew. W powietrzu unosi się słodki zapach kwiatów nęcących owady. Jasnowłosa panna siedzi na ławce otoczonej krzewami. Wprost uwielbia kryć się na łonie natury, nie mając podobnych przywilejów w rodzinnej kamienicy w Londynie. W czasach Hogwartu zwykła zabierać podręczniki ze szkolnej biblioteki i zaszywać się z nimi na błoniach, w miejscach zacienionych, oczywiście, by blada skóra nie pokryła się opalenizną, jakże mocno kojarzącą się z uboższymi warstwami społeczeństwa. Z nimi nie chce się utożsamiać. Spódnica rozłożystej sukienki rozlewa się kaskadą od kolan po porośniętą trawą ziemi. Złote włosy splecione są w romantyczny warkocz upięty w niski kok. Twarz Violet muśnięta jest delikatnym makijażem, zgodnie zresztą ze swoim zwyczajem, zaróżowiła policzki i poczerniła rzęsy.
Nudzi jej się, kiedy dorośli rozmawiają i prędko znajduje wymówkę, by wymknąć się z salonu. W domu Rookwoodów w Little Hangleton bywała już wielokrotnie, jako że ich rodziny od lat się przyjaźniły. I chociaż sama nazywa już siebie dorosłą, tak polityka i plotki o dalekich krewnych. Dzierżona w dłoniach książka traktuje o badaniach prowadzonych na terenie Grecji. Wedle zapisków, są to jedne najbardziej obfitych w znaleziska związane z czarną magią okolice. Ta zaś jest dla młodej kobiety fascynująca i chociaż sama jeszcze nie miała okazji, by ją praktykować, tak chce poznać jej tajniki.
Wśród wybrzmiewających ptasich treli pojawia się nowy dźwięk, stąpające po ziemi kroki przyciągają uwagę panny Mulciber. Podnosi głowę znad książki i sięga czernią wzroku czarodzieja. Musi przyznać, że starszy parę lat mężczyzna wydaje jej się całkiem przystojny, ale nazbyt niedostępny. Traktuje ją z pewnym dystansem i nie wdaje się w żadne dłuższe dyskusje. Czy uważa się za lepszego? Dojrzalszego? Violet nie ma mu tego za złe, sama niechętnie spogląda teraz na rozmowę z małolatami.
- Też już miałeś dosyć? - sięga do lekkiego uśmiechu, nie chcąc Chestera speszyć swoim entuzjazmem. - Kiedy dochodzi do dyskusji, zaczyna być duszno. - Kiedy zderzają się ze sobą silne charaktery, pojawiają się podniesione głosy, a powietrze ciąć można nożem. Violet nie ma ochoty przebywać w takim towarzystwie, zwłaszcza kiedy sprawa mało ją interesuje.