• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 25 lipca // Alexander i jego tresowane szczury

Lato 1972, 25 lipca // Alexander i jego tresowane szczury
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#1
21.04.2024, 19:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2024, 13:08 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Nora Figg odwiedza Fantasmagorię
25 lipca 1972 roku, Charing Cross Road

Oto jeden z tych dni, w których nikomu nie chce się absolutnie nic. Wszyscy odliczają do końca pracy, a kilka minut przed zamknięciem biura najbardziej nerwowa osoba stuka palcami o blat biurka tak głośno, że nikt wokół nie słyszy własnych myśli. Zapraszając Norę do Cyrku, Flynn był pewny, że zaprasza ją na wspólny trening wszystkich akrobatów, wśród których dojrzy również jego. Okazało się jednak inaczej - absolutnie każdy zmył się jeszcze zanim Edge zdążył wejść do środka, bo cyrkowców nikt przecież nie trzymał w tym cholernym namiocie na siłę - to nie było Ministerstwo Magii. Bellowie świętowali więc absolutnie nic (ale kto potrzebuje konkretnego powodu do świętowania?) przy rozpalonym ruszcie i otwartych butelkach kremowego piwa, albo porozchodzili się w swoje strony, a Flynn (jak zawsze - bo on naprawdę lubił siedzieć sam) skołowany i przepełniony energią, której nie miał szansy rozbiegać, leżał na deskach sceny i wpatrywał się w pokryte zaklętymi chmurami sklepienie namiotu.

Ostatnio robił tak coraz częściej.

Nie spodziewał się tego po sobie, ale tęsknił za tym, kiedy Fantasmagoria stacjonowała na kompletnych wypiździewiach, a on mógł wybierać się co najwyżej na spacery po lesie. Powrót do Londynu wydawał mu się (pomijając związane z tym niebezpieczeństwo) czymś ciekawym i nieco nostalgicznym, wyczekiwał tego z obawami i nadzieją, a ostatecznie największą bolączką sytuacji okazało się to, że Londyn był dla Flynna czymś... za bliskim. Nie potrafił wyłączyć w swojej głowie niektórych myśli, stawał się o wiele bardziej sobą, niż by chciał. Powracały stare nawyki. Te dobre, przypominające mu jak dobrze potrafiło smakować życie i te skurwysyńskie, dobitnie uświadamiające go w tym, w jakiej ułudzie żył przez ostatnie lata. Te godziny spędzone na gapieniu się w nicość były ostatnią szarpaniną z własnym sercem, żeby nie zacząć krzyczeć. Jak zawsze przeżywał w środku tak wiele, aby ledwo potrafić to udźwignąć, ale na tak olbrzymiej przestrzeni, leżąc w bezruchu, wyglądał spokojnie. Jak rekwizyt, porzucony tam przez przypadek. Czarna, smutna kropka na tle czarujących, farbowanych na żywe kolory tkanin.

Powoli robiło się ciemniej, ale jeszcze nie całkowicie ciemno. Zaraz rozmowy jego rodzeństwa zaczną cichnąć, muzyka zniknie. Jeżeli Figg nie odważy się tu przyjść, Flynn zostanie tu sam - no i trudno. Mógłby, jeżeli nikt nie odchyli zaraz materiału wiszącego na wejściu, spróbować nowej rutyny na trapezie. Tej, którą obejrzał ostatnio w telewizji.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
21.04.2024, 23:27  ✶  

Krótka notatka zostawiona w Norze spowodowała u niej dziwną ekscytację. Tort musiał zrobić, to na czym jej zależało, może była szansa, że Książę Cieni, jak nazywała go w swoich myślach Norka wybaczy jej tę drobne nieporozumienie. Nie miała niczego złego na myśli, nie była przecież jedną z tych osób, które źle życzyły mugolom, wręcz przeciwnie, tyle, że nie do końca odpowiednio ujęła to w słowa. Cóż, wiedziała, że to on musiał zostawić jej tę wiadomość, to by oznaczało, że będzie miała szansę odpokutować swoje winy, bo oczywiście, że zamierzała skorzystać z okazji i się z nim znowu spotkać. Mimo, że powinna pewnie to przemyśleć, ale po niej można się było spodziewać wszystkiego, ale chyba nie rozsądku, szczególnie w przypadku, w którym wydawało jej się, że znalazła kolejną duszę, która może potrzebować jej opieki.

Nie dostała od niego żadnych konkretów, ale jej to nie przeszkadzało. Niebieski namiot brzmiał zagadkowo, co tylko potęgowało tę ekscytację. Ubrana w złotą, krzykliwą sukienkę powoli zbliżała się do celu. Była trochę za bardzo opięta, co utrudniało jej się poruszanie w wysokich obcasach, które wybrała, jakoś jednak udało jej się dotrzeć na miejsce, z wielkim kartonem w dłoni. Oczywiście, że nie mogła nie zabrać ze sobą świeżo upieczonych pączków, szczególnie, że Flynn powiedział jej o tym, że lubi słodycze, co za zbieg okoliczności, że ona akurat w tym była najlepsza.

Cóż, znalazła się najprawdopodobniej w Cyrku. Dało jej to sporo odpowiedzi i właściwie zaczęło łączyć się w całość, czyżby połykał ogień? Może odcinał sobie różne części ciała, albo zajmował się jeszcze innymi sztuczkami? Pewnie niedługo się tego dowie.

Tuptała więc elegancka, ubrana niczym szczur na otwarcie kanału do tego niebieskiego namiotu, na szczęście wcale nie tak trudno było jej go zlokalizować. Nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać, ale jej to nie obchodziło. Załatwiła sobie wolny wieczór (co, wcale nie było takie proste) i zamierzała go, jak najlepiej wykorzystać.

Weszła nieco ostrożnie do namiotu, rozejrzała się po jego wnętrzu uważnie, tak naprawdę to szukała wzrokiem znajomej twarzy, bo trochę poczuła się jak intruz, bo co jeśli ktoś zapyta się jej, co właściwie tutaj robi? Wolałaby nie doprowadzać do niepotrzebnych konfrontacji, bo zapewne uciekłaby z krzykiem, nie należała do tych szczególnie odważnych osób. Miejsce wydawało się być zupełnie opustoszałe, może nawet to i lepiej, prościej.

Wtedy go zauważyła, leżał na deskach sceny, zaczęła więc się zbliżać w jej kierunku. Powoli, znaczy na tyle szybko, na ile mogła w tych butach. Poruszała się cicho, jakby nie chciała mu przerywać tej chwili, nie chciała być intruzem, który mu w czymś przeszkadza, chociaż przecież powinien się spodziewać jej nadejścia.

Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#3
22.04.2024, 22:25  ✶  
Cyrk to był dom wariatów, a ci wariaci znowu zamierzali żreć świnię, jakby nie mieli treningów na głowie. Pokręciłem tylko głową, mając nadzieję, że od jutra się opamiętają, bo ja rozumiałem, że lato latem, kusiło do słodkiego lenistwa, ale jeśli teraz nie wycisną z siebie jak najwięcej, to zimą będziemy mieli wszyscy przejebane. Delikatnie, rzecz jasna, to określając... I wtedy kto będzie się martwił o przetrwanie? Z pewnością nie oni. Ale to takie było właśnie już niewdzięczne zadanie zarządcy cyrku, że musiał nadstawiać kark i harować przez lenistwo innych.
Jedną z tych leniwych person, znajdującą się na wysokościach mojej listy leserów, była moja, cóż, żona. Ona miała jednakże to do siebie, że ostatecznie potrafiła oczarować publikę. I to ja rozumiałem. Jeśli kasa się zgadzała, to byłem w stanie to tolerować. A też z rozkoszą obserwować i ochraniać te jej szaleńcze tańce w powietrzu... Oczarowany i przerażony. Zafascynowany gibkością i z zapartym tchem, pełen obaw, czy przypadkiem sobie czegoś nie zrobi. Ale nie robił. Jedynie psychicznie... i z tymi nożami no. Ale nikt nie mówił, że miłość jest prosta.
Przemykałem pomiędzy namiotami oraz wozami, niby to robiąc obchód. Tak naprawdę poszukiwałem Flynna. Zbliżał się wieczór, więc po dniu pełnym wrażeń chciałem utonąć w jego ramionach albo jego utopić w swoich. Wszystko jedno, byle być tuż obok i może go pocieszać, bo ostatnio znowu robił się jakiś wycofany, zagubiony, zamyślony. Wymykał się - choć to akurat było dla niego normalne. I też bywał cichy... Co też było dla niego normalne, ale zdawało mi się, że milczał bardziej niż zwykle.
W końcu trafiłem na namiot, gdzie wieczorami niebo robiło się gwieździste. Nie spodziewałem się jednak ujrzeć tam oprócz typowych gwiazd, tę kobietę ubraną dosyć ekstrawagancko jak na wizytę w cyrku, szczególnie że dziś nie było występów dla klientów. Tak... To nie były cekiny cyrkowe, żadne barwne kreacje do występów. Kobieta również nie była stąd, co mogłem stwierdzić, widząc ją zaledwie z tyłu. Bo zapewne wszedłem do namiotu tuż za nią, ale niestety nie miałem okazji tego zauważyć... Ona jeszcze również nie.
Nie byłem pewien, co powiedzieć, czy im przerywać, czy jednak lepiej tak. Chwilę stałem, nim złożyłem ręce na piersi i odchrząknąłem żeby zwrócić na siebie ich uwagę. Moja niebieska koszula w czerwone taczki, czarne kotwice i złote obrączki poruszyła się nieco, kiedy brałem głęboki wdech. Choć w środku gotowałem się na kolejne komplikacje spowodowane intruzami z zewnątrz, na twarzy miałem stoicki, nieco zaczepny uśmiech. Ostatecznie czarowaliśmy publikę, a ta pańcia nie wydawała się być pierwszą lepszą szarą myszą. Może potrafiła sypnąć galeonem?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#4
23.04.2024, 21:43  ✶  
Tak naprawdę to Nora Figg była tu intruzem. Flynn nie poinformował nikogo, że autorka wczorajszego tortu miała ich odwiedzić i wcale nie zdziwiłby się, gdyby przykuła uwagę jego rodzeństwa. Skoro jednak żadne z nich nie poderwało się z miejsca, żeby odprowadzić ją do wyjścia, to najpewniej... zobaczyli, że idzie do namiotu, w którym użalała się nad sobą właśnie czarna owca rodziny i uznali trafienie na niego za najwyższy wymiar kary za pchanie się gdzieś, gdzie nikt jej nie chciał. Opcjonalnie - zapytali ją o to, ale nie usłyszał jej głosu. Po prostu w pewnym momencie usłyszał, jak ktoś wchodzi do środka, zadarł głowę i zobaczył ją - szczyptę brokatu na mapie płonącej, niespokojnej Anglii.

Generalnie to miał zasadę nie wtrącać się w życie takich ludzi. On wiódł swoje, smutne i pozbawione koloru, na uboczu rzeczywistości znanej tym podążającym ścieżką prawa. Oni nawet kiedy zachowywali się pokracznie, trudzili się codziennością, ale w przeciwieństwie do niego rośli - cały był w tym urok egzystencji, żeby podejmować się kolejnych wyzwań, zmieniać się, nabierać nowych kształtów...

Może Figg po prostu miała pecha, że wszechświat tak łatwo wrzucił ją w jego objęcia? Nie miała prawa wiedzieć, jak koszmarne kłopoty przynosiła ze sobą tak czarna czupryna, niezależnie od tego jak głupkowate i wesołe pseudonimy próbowała mu nadać.

- Ale ty ślicznie w tym wyglądasz - powiedział, leżąc jeszcze na deskach sceny, ale już w takim półsiadzie - podpierał się łokciami, żeby znajdować się w górze. Odziany w obcisły strój, z gołymi nogami i brzuchem, wyglądał jeszcze na kogoś ciekawszego niż na tego irytującego gościa regularnie zgarniającego ciosy ścierką. Znając jego absurdalne szczęście do znajomych gdyby Nora wiedziała o tym jak często nią obrywał, pewno by się za nim wstawiła, ale to przecież trzeba było jego rodzinie wybaczyć - ileż to on razy wyprowadził ich z równowagi, to pamiętały tylko namioty i wozy Fantasmagorii. I ona też miała się o tym odrobinkę przekonać...

Wstał. Oczywiście popisywał się przy tym - wstał szybkim ruchem, bez wspomagania się rękoma, napinając wyrzeźbione mięśnie. Zbliżył się do niej, nie gubiąc szerokiego uśmiechu.

- Powiedz, że masz lęk wysokości. To będzie milion razy lepsze jeżeli masz lęk wysokości.

Skoro nie było tu innych akrobatów i nie mogła podziwiać ich na widowni, to ONA mogła stać się przecież częścią przedstawienia... Jasne, nie mógł podrzucić jej jak Layli, ale wcale nie musiał tego robić - dobrze wiedział, jak niewiele nad ziemią musieliby zahuśtać się na kole lub chuście, żeby Figg poczuła, jak wysiada jej serce.

Odłożył te jej dary na podłogę i od razu złapał ją za rękę, żeby pociągnąć w kierunku podestu, ale wtedy...

Usłyszał odchrząknięcie i odwrócił spojrzenie w kierunku Alexandra.

- Mam was sobie przedstawić, zanim wciągnę ją na trapez?


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#5
23.04.2024, 23:12  ✶  

Pasowała do tego miejsca, niczym pięść do nosa, nie wydawała się tym jednak jakoś szczególnie przejmować. Udało jej się przejść do namiotu bez zwracania na siebie uwagi, co było całkiem sporym osiągnięciem, szczególnie w tych ciżemkach, była to chyba jej specjalna umiejętność, że poruszała się w nich tak zgrabnie mimo swojej pierdołowatości. Najwyraźniej każdy miał jakiś ukryty talent.

Dostrzegł ją dosyć szybko, a raczej usłyszał, najwyraźniej nie była taka cicha jak się jej wydawało. Nie miała w sobie zbyt wiele z kotów, które tak bardzo kochała. Posłała mu ciepły uśmiech, na przywitanie, idąc dalej przed siebie w duchu też błagając los o to, żeby się nie przewróciła, nie kiedy już prawie doszła tutaj w jednym kawałku. - Dziękuję, ty też. - Odpowiedziała mu jeszcze, po czym dotarło do niej, że mogło to całkiem głupio zabrzmieć. Ona sama lubiła dobierać ubrania do okazji, bawić się swoim wyglądem, nie miała pojęcia, na ile jego słowa były prawdziwe, ale jednak to miłe, że zauważył odmianę. Z drugiej jednak strony wydawał się być bardzo szczerą osobą, więc może faktycznie tak myślał? Zawsze przyjemnie jest usłyszeć komplement.

Podziwiała go, kiedy tak zwinnie się podniósł, nie widziała w tym nic złego, bo kto inny nie skorzystałby z okazji, żeby nacieszyć wzrok. Flynn wyglądał naprawdę efektownie na tej scenie, widać było, że to jest jego królestwo, przynajmniej ona jako zupełny laik miała takie wrażenie.

Udało jej się dotrzeć do samego brzegu sceny, do niego, znaczy spotkali się pewnie w połowie drogi, albo mniej, bo mężczyzna również ruszył w jej kierunku. - Z moim wzrostem trudno jest nie mieć lęku wysokości, wszystko wokół wydaje się być ogromne, szczególnie, gdy jestem gdzieś wyżej. - Była przecież niczym goblin z tym swoim ledwo półtora metra wysokości. Przejął od niej te pączki, na szczęście, bo już zaczynała się martwić tym, gdzie powinna postawić karton.

Nie miała pojęcia o tym, że ma już plan na to, jak spędzą ten wieczór i może go przeżyć bardzo dramatycznie dla siebie, jednak jakoś jej to nie martwiło. Ucieszyła się, że w ogóle nie wspominał o tej małej sprzeczce do której między nimi doszło. Najwyraźniej jej wybaczył te nie do końca przemyślane słowa, które padły z jej ust.

Wtedy do jej uszu doszedł dźwięk chrząknięcia, nie spodziewała się, że ktoś jeszcze może znajdować się w tym namiocie. Odwróciła się dość gwałtownie, bo nieco ją to przeraziło. Może faktycznie poczuła się trochę jak intruz? Szczególnie, że mężczyzna, którego zauważyła skrzyżował ręce na piersi, co nie wyglądało na miłe przywitanie, tylko jakby byli przyłapani na robieniu czegoś, czego nie powinni, chociaż uśmiech nieco łagodził jego oblicze.

Źrenice rozszerzyły jej się ze zdziwienia, kiedy Flynn wspomniał coś o wciąganiu na trapez, nie odezwała się jednak ani słowem, nie było po niej widać, że nieco się wystraszyła tym pomysłem, bo przecież nie zamierzała się nad tym szczególnie zastanawiać, chciała po prostu miło spędzić ten wieczór, jeśli miało się to wiązać z wciągnięciem na trapez, to niech tak będzie.

Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#6
24.04.2024, 21:04  ✶  
Nie wydawała się być pierwszą lepszą szarą myszą, a na dodatek znała się z Flynnem, co właśnie umieszczało ją wyżej na liście intruzów. Jako zagrożenie? Może trochę przesadzałem, ale obawiałem się, że Flynn coś może planować w swojej głowie, pomimo zapewnień oczywiście, coś może ze swoją znajomą w lśniącej sukience, wyglądającej przy tym z pewnością znacznie bardziej kusząco, zdecydowanie lepiej niż Wielki Pan Zarządca Cyrku.
Albo to po prostu przemawiała przeze mnie nadchodząca pełnia księżyca. Już jutro. Zawsze z wielkim bólem serca i umysłu oczekiwałem na ten moment i oto znowu nadchodził.
- Warto by było ją przedstawić z racji tego, że nie jestem pewny, czy chciałbym cię powstrzymywać przed zabieraniem jej na trapez - odparłem niby to żartem... Raczej w pełni z żartem, bo nie miałem jednakowoż myśli morderczych względem kogokolwiek. Może poza Fontaine. Smutno mi się jednak jakoś zrobiło, że bliskich chwil z Flynnem nie będzie, przynajmniej nie w najbliższym czasie, bo ktoś właśnie zajmował moje miejsce u jego boku... Jeśli jednak chodziło o porywanie na trapez, to może dobrze się działo. Ja na samą myśl dostawałem zawrotów głowy. Kompletnie nie moja bajka.
Postąpiłem kilka kroków do przodu, ku Flynnowi i Norze, żeby być po prostu bliżej jako rozmówca, ale żeby się przywitać, a przy tym również bardziej przyjrzeć towarzyszce Flynna. Pomimo zazdrości, ciekawiło mnie, jakich miał znajomych, w jaki sposób ich poznał i jak przebiegała ich znajomość... Mogłem się dzięki temu znacznie więcej dowiedzieć o przeszłości Flynna niż z jego milczących opowieści.
Rozplątałem swoje ręce i ostatecznie wyciągnąłem dłoń w kierunku Nory, o ile została mi przedstawiona, żeby też się przedstawić... Chyba że wyręczył mnie Flynn. Jeśli nie, to pewnie tylko wspomniałem, że jestem Alex, Zarządca Cyrku. Bo Alex to Alex, krócej z pewnością niż Alexander, a Zarządca Cyrku by sprzedawać nas wszędzie. Było to niczym wizytówka, że jak coś chcesz, moja droga, to mów śmiało. Zobaczymy, co da się zrobić...
- Jeśli masz lęk wysokości, nie godziłbym się na twoim miejscu na trapez... Spójrz z tej perspektywy na liny w górze... A potem na The Edge’a... I połącz sobie kropki - zasugerowałem dziewczynie, bo jednak nie chciałem jej na to skazywać, ale nie zamierzałem oponować, jeśli jednak się zgodzi. - Skończy się niewinnie? Nie jestem pewien, czy jestem w stanie was asekurować... - odezwałem się z kolei do Flynna, wbijając w niego zagadkowe spojrzenie i próbując wyczytać emocje, które malowały się na jego twarzy. Obstawiałem, że ujrzę w jego oczach emocje, których bym się tam w tej chwili nie spodziewał wcale? A może coś przewidywalnego, bo jednak ładnie razem wyglądali, kiedy wyciągał w jej kierunku swoją dłoń... Niczym para kochanków, sceniczna bądź też nie... Może w tym otoczeniu bardziej sceniczna, ale kto wie...?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#7
24.04.2024, 23:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2024, 23:10 przez The Edge.)  
Czy kłamał? Diabeł go wiedział, uśmiechał się do niej swoim uśmiechem kokietki numer trzy i nawet brew mu nie drgnęła, ale był o wiele bardziej skomplikowanym człowiekiem, żeby mu czytać w głowie po samej mimice twarzy. Ta sztuka należała do bardzo wąskiej grupy osób i... strach się było do tego przyznać przy poziomie oddania, jaki Flynn czuł do Alexandra, ale tak naprawdę żadna z tych osób nie znajdowała się teraz w Fantasmagorii. Miłość potrafiła zaskakiwać, co? Można było czuć ją do człowieka, który kompletnie cię nie rozumiał i oboje tkwiliście już po pępek w bagnie, w które weszliście na przekór wszelkiej logice. Było mu już zimno od tej wody, ale wciąż uporczywie trzymał jego rękę, nawet jeżeli zdarzało mu się ją uszczypnąć.

- Ogromne? - Zapytał ze zdziwieniem. - Kiedy jesteś wysoko, wzrost przestaje mieć znaczenie. Każdy z góry wygląda jak mrówka. - Jak plama, w której ledwo da się rozpoznać twarz. Albo w ogóle nie dało się tego zrobić, jedynie mózg dopowiadał tam sobie rzeczy, które chciał widzieć, chociaż... z jakiegoś powodu miał wrażenie, że pewien blond łeb byłby teraz w stanie wyhaczyć na widowni nawet zawieszony pod samym sufitem, topiąc się od świateł reflektorów. Przyznał to sobie z wielkim bólem.

Bólem, po którym nawiedziła go nagła fala niezręczności.

- Cóż, panie Alexie, Zarządco Cyrku - rzucił sarkastycznym tonem głosu - oto Nora Figg, właścicielka kociej kawiarni. Dostaję pozwolenie na posadzenie jej na trapezie? - A może musiał napisać jakieś specjalne pismo? - Nie słuchaj go, zapomniał wspomnieć, że ma - kija w dupie, chciał powiedzieć, ale ugryzł się w język, bo dotarło do niego, dlaczego znowu się tak wzburzył. Zarządca jebanego cyrku. Nigdy „partner Flynna”, nawet nie brat, ktokolwiek... Tak, to było żałosne, jak bardzo zaczęło mu to przeszkadzać, ale tak właśnie musiała zacząć działać głowa człowieka, którego dwie najważniejsze w życiu osoby chętnie zamknęłyby w klatce i trzymały tylko dla siebie. - Nieważne - zbył tę myśl. Nie przeprosił, tylko zakrył to wszystko entuzjazmem i mówił dalej. - Podrzucam w górę siostrę, której sięgam do połowy czoła i nigdy nie spadła. - Oczywiście, że zachęcał ją do czegoś durnego. Do czegoś, do czego nie namawiało się samotnej matki z dzieckiem. Ale taki też był czar szalonych cyrkowców, z którymi nici przeznaczenia splatały cię tak niespodziewanie - mogli skusić cię do zrobienia tego, czego w normalnych warunkach byś nie zrobiła, prawda? - Nie mów, że nie jesteś ciekawa, jak to jest być na górze - zachęcał ją dalej, odsuwając się na kilka kroków, żeby chwycić dłonią zwisającego z góry materiału. Wskoczył na niego, zaplątał swoje nogi i w ten sposób wspiął się wyżej, żeby pociągnąć ręką i opuścić w dół wąską huśtawkę. - Tylko zdejmij buty.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
25.04.2024, 11:04  ✶  

Nie lubiła, kiedy ktoś rozmawiał o niej, jakby nie było jej w towarzystwie. Zarządca cyrku tak zrobił. No trudno, jakoś to przetrawi, dotarło do niej wtedy, że może nie być tu mile widziana, bo była obca, a to środowisko było na pewno bardzo hermetyczne, starała się jednak nie dać po sobie znać, że nieco się zaczęła stresować. Mogła przewidzieć, że nie będą tutaj sami, ale tego nie zrobiła. Nie pozostaje mi nic innego, jak ci zaufać. - Dodała uśmiechając się przy tym słodko do Edga. Brakowało jej rozsądku, ale to akurat nie była żadna nowość.

Kiedy już Flynn ją przedstawił nie omieszkała wyciągnąć swojej drobnej dłoni w kierunku Alexa, jej uścisk był na pewno bardzo delikatny, tak jak i ona w całej okazałości. Do niego również się uśmiechnęła. - Miło mi pana poznać. - Była grzeczna, jak zawsze, nie brakowało jej ogłady, chociaż powoli nie czuła się tutaj dobrze. Nie wiedziała w jakiej grze uczestniczy, ale wydawało jej się, że coś jest między mężczyznami, tylko nie umiała stwierdzić jeszcze co.

- Może to odpowiedni moment, żeby pozbyć się tego lęku. - Nie widziała powodu, żeby wiecznie się wszystkiego bać, skoro nadarzyła się okazja, to może warto było spróbować. Kiedy, jeśli nie teraz?

Próbowała sobie wyobrazić tę siostrę, której Flynn sięgał do połowy czoła, to musiała być naprawdę duża kobieta, wzbudziło to nawet jej zaufanie, co do jego umiejętności. Może nie będzie tak źle.

Zdjęła buty, co mogło być potwierdzeniem tego, jaką decyzję podjęła. - Panie Alexie, tam są pączki. - Wskazała ręką na karton, który znajdował się na ziemi. - Mogą być idealnym towarzystwem do oglądania tego, jak bardzo nieudolna jestem. - Nie ukrywała wcale, że nie posiada żadnych, dosłownie żadnych umiejętności związanych ze sportem, do tego ta złota sukienka mocno krępowała jej ruchy, jednak nie zamierzała odmówić.

- Jestem ciekawa, tylko mnie nie upuść, proszę. - Dodała jeszcze bardzo spokojnym tonem, jak na to, jak szybko biło jej serce.

Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#9
26.04.2024, 20:34  ✶  
- Uważaj sobie na ton, Edge... I na sugestie - ostrzegłem go krótko. Czasami miałem wrażenie, że kompletnie mu na mnie nie zależało, jak gdyby inne towarzystwo zawracało mu myśli oraz uczucia w inną stronę, że może nawet przestawałem się liczyć? Zarówno jako partner, jak i przełożony. Było mi smutno z tego powodu. Nie traciła na tym moja duma, bo nie znałem tej dziewczyny, ale... z pewnością traciłem na radości i spokoju ducha. Może jednak robiłem błąd, dając mu fory, jakieś luzy, protekcję, którą pieczętowałem jeszcze głaskaniem po główce i ciepłymi pocałunkami? A co by było, gdybym odwrócił karty? Zagrał bardziej agresywnie...? Wróć, może nie agresywnie, tylko stanowczo?
- Zdecydowanie odmawiam. Nie otrzymasz ode mnie pozwolenia, Edge... Nora nie ma pojęcia o gimnastyce w powietrzu, ja nie jestem dziś w stanie was asekurować, a najważniejsze jest to, że to Słodka Nora od najlepszych wyrobów cukierniczych w Londynie, więęęc... proponuję trening równowagi dla początkujących - odparłem tym razem poważnie. Uśmiech spełznął z moich warg, ale to tylko dlatego że zastąpiła go maska chłodnego profesjonalizmu Zarządcy Cyrku. - Noro, doceniam twoje zaangażowanie w poznawanie naszego cyrkowego światka, ale nie zrozum mnie źle... Znam twoją kuzynkę, ona zresztą poznała mnie z twoją cukiernią... Po prostu nie chciałbym jej przekazywać złych wieści, szczególnie że są inne możliwości, w trakcie których możesz poczuć nutkę adrenaliny - skierowałem tym razem swoje słowa bezpośrednio do Nory, delikatnie kładąc jej dłoń na ramieniu. Nie bylem pewien, co miała w swojej głowie, ale wchodzenie na trapez jako laik i to jeszcze w takim stroju...? Cud, że zdecydowała się zdjąć buty na obcasie. Nie, to w jakichkolwiek ubraniach było zbyt ryzykowne.
Puściłem ją i wypuściłem powietrze, niemalże ze świstem. Jeśli się uprze, to raczej nie będę miał nic do powiedzenia. Zapewne Flynn ją porwie na przeklętą huśtawkę i będę tu siedział zestresowany by nie przyszło mi czarować... Już się spinałem, a wizja pączków w moich ustach nie była nawet w stanie przebić czarnych myśli. A to dziwne, bo uwielbiałem jeść. Ale nie dość, że były w tej mojej głowie trapezy, to jeszcze Flynn i Avelina się tam również pojawiła. Bardzo fajnie. A myślałem, że sobie teraz odpocznę, odetchnę...
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#10
26.04.2024, 23:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2024, 23:41 przez Eutierria.)  
To nie było przecież tak, że był do cna zły. Okej, trochę w życiu nabroił i zamiast Edgem można go było śmiało nazywać nożownikiem, coraz częściej zdarzało mu się robić Alexandrowi na złość i dało się znaleźć jeszcze kilka powodów, aby wątpić w dobre intencje po jego stronie, ale prawda była taka, że zaprosił tutaj Norę z naprawdę czystego i dziecinnego powodu - chciał się dobrze pobawić. Nie był idiotą, dobrze wiedział, że drobna, kuso ubierająca się cukierniczka nie miała żadnych szans wykonać figur akrobatycznych godnych Layli, ale tacy ludzie nie musieli wcale zrobić salta na wysokości dwunastu metrów, żeby poczuć adrenalinę. Aby dać im zastrzyk emocji wystarczyło zacząć od czegoś delikatnego. Czegoś, czego nie dało się spierdolić kiedy miało się pojęcie o tym, co się robi, a przecież Flynn czuł się w powietrzu dobrze i rozumiał limity, jakie niosła ze sobą akrobatyka. No, może nie cielesne - lekcje anatomii jakoś przespał - ale wbrew temu co można było o nim myśleć, za tą kępą czarnych loków i szelmowskim uśmiechem krył się umysł ścisły zakochany w fizyce.

- Heeej, łał - rzucił wesoło i zagwizdał, kiedy Nora zgodziła się na to wszystko tak po prostu, jakby nie zaproponował jej właśnie czegoś, na widok czego wielu uciekłoby do krawędzi namiotu i kręciło głową w zaprzeczeniu, licząc na to, że wariat nie wciągnie ich tam na siłę. Nie ukrywał tego, że mu się to podobało. Opuścił się na materiale jeszcze niżej, ściągając podwieszany trapez na wysokość jej bioder, samemu zeskakując z powrotem na deski areny. - Żeby Słodka Nora miała więcej odwagi od ciebie... - Wywrócił oczami, powtarzając ten barwny epitet tak cierpko jak tylko potrafił, ale kiedy odwrócił twarz w stronę blondynki, był wciąż pogodny i uśmiechnięty - to ewidentnie nie ona była problemem, chociaż nieumyślnie stała się częścią czegoś nieprzyjemnego. Flynn zmrużył oczy przepraszająco, zbliżając się do niej i zaczesując jej włosy za ucho. Naprawdę była śliczna. Może gdyby poznali się w innych okolicznościach od tych - takich, w których jego serce nie było rozdarte, naprawdę zechciałby ją uwieść. Teraz? Musiałby tej biednej dziewczyny z całego serca nienawidzić, żeby ją zechciał wciągnąć w ten miłosny bajzel. I chyba dlatego ta Słodka Nora tak bardzo go ubodła - bo był cholernie zazdrosny. I tak, jego użalanie się nad sobą było ostatecznym dowodem głębokiej hipokryzji, przecież to on zachowywał się jak kompletna szmata, ale... ale... Gdyby był pewny uczuć starszego Bella, w gruncie rzeczy nie przeszkadzałoby mu, gdyby w ich relacji pojawił się ktoś jeszcze. Może nawet zechciałby obdarzyć jego innego partnera lub partnerkę tym samym uczuciem. Nie zrobiłby tego nigdy w sytuacji, w której czuł się, że jego pozycja mogła być zagrożona. W dupę niech sobie więc wsadzi tę Słodką, tak długo jak był w tym namiocie tylko i wyłącznie jako Alex, Zarządca Cyrku. - Jakie szczęście, że z naszej dwójki to ja jestem specjalistą od czarowania i akrobatyki i mogę cię asekurować. - Mrugnął do niej, starając się zignorować kręcące go w żołądku uczucie, kiedy Alexander położył rękę na jej ramieniu. Niestety i tak poczuł, jak drgnęła mu brew. - Na huśtawce to się pewnie huśtałaś, co nie? To dużo bardziej skomplikowane nie będzie... Jeżeli boidupa cię nie zniechęcił, to usiądź na tym najwygodniej jak się da, a ja nas wzniosę i rozbujam. - Stanął tuż obok, trzymając trapez za linę, drugą ręką opierając się o biodro. Obcisły strój, jaki miał na sobie tym razem, należał do tych, jakie nie krępowały ruchów. W spodniach, w których widziała go ostatnio, pewnie ciężko byłoby się schylić.

Jeszcze coś chujek gadał o jakiejś kuzynce... Musiał robić mu to na złość, po prostu musiał. To, że nie urodził się kobietą, było największą skazą na jego cholernym życiorysie.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (4766), The Edge (5060), The Overseer (1595)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa