• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.07.1972r.] Chcę zostać z Tobą | Richard & Charles

[04.07.1972r.] Chcę zostać z Tobą | Richard & Charles
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
25.04.2024, 17:10  ✶  

4 lipca 1972r.
Kamienica Mulciberów


Niby człowiek myśli, że ma wszystko pod kontrolą, co było zbyt dużym pewnikiem ustaleń dokonanych podczas ostatniego zebrania, tak w ostatni weekend, część spraw legła im w gruzach. Albo inaczej, niepokojąco zawędrowała w innym kierunku. Mimo tego, Richard nie odpuszczał bratu, umówionej wycieczki do Irlandii. Gdzie dodatkowo załapali się na mecz Quidditcha. Wiedział jak poważna jest sprawa Stanleya. Dwa dni nieobecności w Londynie nie sprawią, że  zrobi się jeszcze gorzej. Odpoczną, pobędą sami na przyjemniejszym wyjeździe niż w ostatnich miesiącach. Richard był świadom tego, że bratu ten sport nie podchodził i że miał lęk wysokości. Lecz na miejscu okazało się, że jednak dał radę wytrzymać. Szacun dla niego, że nie wykręcił się w ostatniej chwili.

Ten czas jaki spędzili w Irlandii przywołał wiele wspomnień. Wiele też zauważyli zmian w okolicach, lokalizacjach i miejscach, które kiedyś odwiedzali. Część z nich uległa zmianie lub nie istniała. Wspomnienia jednak pozostawały.

Tak jak podwójne kupowanie kolacji, bo ktoś postanowił mu podkradać frytki i ukochaną rybkę.

Jak wyruszyli wczorajszego ranka, tak wrócili dzisiejszego wieczora. Wspólnie, za pomocą świstoklika. Selar czekała na nich, aby odebrać bagaże. Robert oddał swoją torbę i tradycyjnie oddalił się do gabinetu. Richard westchnął pokręciwszy głową. Ale zostawił go. Może potrzebował teraz tego spokoju dla siebie. Tej chwili, aby na powrót wrócić do swoich obowiązków. I tak młodszy z bliźniaków odczuwał sukces osiągnięcia, że udało mu się wyrwać brata z tej nory. Kolejny spróbuje za dwa miesiące, jak nic nie pierdyknie.

Selar czekała na jego bagaż.
- Sam zaniosę. Odnieś bagaż Roberta.
Poinformował ją, lecz jeszcze nim zniknęła mu z oczu, zadał pytanie.
- Czy wydarzyło się coś pod naszą nieobecność?
Zapytał. Tradycyjnie. Zawsze pytał dla pewności, nawet jak był u siebie w domu w Oslo. Szczegóły nie mogły umknąć skrzatom.
- Nie Panie. Ale mamy gościa.
Zmarszczył brwi. Jakiego gościa? Nie ruszył się z miejsca, zostając w korytarzu. Trzymając torbę swoją w prawej dłoni. Czekał na wyjaśnienia, kogo tutaj poniosło. Z nikim się nie umawiali. Czy ta osoba czeka w salonie? Czy gdzie? Ruszył tam, aby to sprawdzić.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#2
25.04.2024, 18:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.04.2024, 18:59 przez Charles Mulciber.)  
To wcale nie tak, że stęsknił się za ojcem. Był na to za duży i zbyt dorosły; skończył szkołę, zmężniał i dawno nie był już dzieckiem, które, z braku matczynego fartucha, trzymało się ojcowskich spodni. Radził sobie sam, pracował nawet dla norweskiego wytwórcy eliksirów, choć jego obowiązki ograniczały się do papierkowej roboty, co... nie było idealne. O wiele bardziej podobało mu się pomaganie ojcu w biznesie. Podróże, kontakty, rozmowy, negocjacje - co w tym mogło być do nie lubienia? Poza tym, w obecności Richarda było o wiele raźniej, niż samotnie wisząc nad dokumentami.

Propozycja przyjazdu do Londynu, do rodziny, początkowo została przez Charlesa przyjęta chłodno. Jak mógłby opuścić Oslo? Czy nie lepiej byłoby, gdyby to ojciec wrócił do domu, zamiast rozbijać się w Londynie? Kiedy jednak taty zabrakło, Charlie musiał dwa razy zastanowić się nad swoimi wyborami... i Anglia wydała się dużo lepsza niż nudna posadka u alchemika i domykanie interesów w biznesie kadzidełkowym.

Decyzja o wyjeździe nie zajęła mu wiele czasu. Tyle, ile wystarczyło na spakowanie kufra, zostawienie liściku rodzeństwu i zamówienie magicznego dyliżansu do Londynu. Nie był pewien, czy ojciec będzie zadowolony z niespodzianki.

Na pewno nie spodziewał się, że w ogóle nie zastanie ojca w domu.

Kamienica Mulciberów nigdy nie była jego ulubionym miejscem. Było tam zbyt wiele osób, które ledwie kojarzył, ale które kojarzyły jego. Była wiekowa, uważał ją za ponurą i zbyt archaiczną, gorszą nawet od zamku Durmstrangu. Skrzat przynajmniej raczył go poinformować, iż panów Mulciberów nie ma w domu. To Charlie zdążył zauważyć sam.

Czekał zbyt długo. Cały wieczór, całą noc i aż do następnego ranka, który wlókł się niemiłosiernie! I kiedy dzień leniwie przeobraził się w południe, a następnie zniżył ku wieczorowi, w końcu coś się zmieniło. Serce Charliego zabiło szybciej, gdy usłyszał trzaśnięcie drzwi i głos zarówno wuja, jak i ojca (oraz skrzatki, ale nią nikt się nie przejmował). Wrzucił do ust resztę nadgryzionego wcześniej kociołkowego pieguska, a następnie zerwał się do pionu, nie przejmując nawet okruszkami, które spadły mu na koszulę.

I kiedy w drzwiach salonu stanął Richard, Charlie nie zdążył nawet jeszcze dobrze przeżuć czekoladowej słodyczy!

- Ojcze. - Uśmiechnął się lekko, czując nagle bardzo, bardzo niezręcznie. Być może rzeczywiście mógł się zapowiedzieć. Być może mógł nie dobierać się do słodyczy, jakby znów miał pięć lat. - Dobry wieczór. Cieszę się, że w końcu wróciłeś!
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#3
26.04.2024, 13:03  ✶  

Wchodząc do salonu, nie spodziewał się spotkać syna. Uśmiechającego się, dojadającego jakieś zapewne ciastko, zwracającego się do niego najpewniej z pełną buzią. Richard stał przez chwilę, lekko zaskoczony, szybko przyjmując dość poważne spojrzenie.

- Charles. Miałeś uprzedzić.
Zwrócił mu uwagę. Czy nie tak się umawiali, kiedy Richard był w ostatnim tygodniu w domu, w Oslo i oznajmił, że niestety musi zostać w Londynie na znacznie dłużej? Chłopak nie musiał znać głębszego powodu decyzji ojca. Ale w tej ich ostatniej rozmowie, chłopak zaznaczył, że rozważał udanie się tutaj. Nie był jeszcze tego pewny. Ale jak tylko zdecydowałby się ostatecznie, podjął decyzję, miał wysłać sowę. Ewentualnie skrzata. Świstoklików w domu mieli przygotowany zapach, dość często uzupełniany, jak coś zostawało zużyte.

Richard wszedł głębiej do pomieszczenia, puścił torbę na posadzkę i oparł się rękoma o biodra. Wpatrywał się w syna i co najwyżej westchnął. Wiedział, że Charles w wielu sytuacjach działał zbyt szybko zanim cokolwiek pomyśli. Trzeba nad nim jeszcze popracować.

- Co z interesami w Norwegii? Uprzedziłeś siostrę o swojej przeprowadzce?
Dwa dość istotne pytania. Pierwsze, czy udało mu się pozamykać wstępnie zaczęte sprawy. Dopiąć umowy do końca, wyrobić w terminach zlecenia i je dostarczyć. Odebrać zapłaty. A po drugie, najmłodsza z potomstwa Richarda była świeżo po Instytucie. Zostawienie jej samej bez nadzoru w Oslo nie było dobrym pomysłem. Może Richard za dużo po synu oczekiwał, że usamodzielni się do takiego stopnia, że nie będzie potrzebował jego wsparcia i zajmie wszystkim tam na miejscu? Pomylił się?

Z drugiej strony, Charles mógłby bardziej pomóc w interesie rodzinnym Robertowi. Tym samym zostałby lepiej podszkolony w tym co już umie, skoro przejawiał większe zainteresowanie i umiejętności w zielarstwie, tworzeniu świec i kadzideł niżeli w działaniach bojowych. Umiał rozmawiać z klientami. Mimo prób, szukania mu jakiejś stałej pracy w Norwegii, nie wszędzie chłopak się odnajdywał. Czy tutaj to się zmieni?

sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#4
26.04.2024, 20:46  ✶  
A więc zrobił ojcu niespodziankę, która nie przyjęła się tak dobrze, jak miał nadzieję. Dał sobie chwilę, przełykając resztę ciasteczka i otrzepując koszulę, choć okruszki już dawno zdążyły opaść na dywan. Jego kark ugiął się niemal samoistnie, gdy tylko twarz Richarda stężała.

- Przepraszam, ojcze. - Nie miał odwagi kłamać, zapewniać, że sowa zgubiła drogę. To się nie zdarzało. - Podjąłem decyzję i nie miałem już czasu, żeby wysłać list. - Wyjaśnił się wprost. Ojciec musiał wiedzieć, że Charlie miał gorącą głowę i podejmował decyzje zbyt pochopnie, zbyt brawurowo, nie licząc się z konsekwencjami.

Nie podobało mu się to westchnienie. Brzmiało zbyt blisko rozczarowania, jakby tata wcale nie cieszył się na widok synka.

- Zostawiłem w domu wiadomość. - Dodał, by przynajmniej co do tego nie było wątpliwości. Siostra musiała sobie poradzić bez niego. Miał wrażenie, że najmłodsza i tak niedługo dołączy do nich w Anglii, tęskniąc za braciszkami i rodzicem! - Interesy w Norwegii są zamknięte. Wiesz, że nie zostawiłbym ich tak po prostu... - Mruknął. Zabolało! Jak Richard mógł w ogóle podejrzewać, że zostawił klientów bez kontaktu? - Pomóc ci z torbą?
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#5
26.04.2024, 22:48  ✶  

Zrobił niespodziankę i to w dodatku niezapowiedzianą. Umówili się, a chłopak i tak postąpił nieco inaczej. Po swojemu? Na to wyglądało. Dlatego Richard tylko westchnął, być może w odczuciu zawodu, a może z rezygnacji. Znał dobrze swojego syna, wiedział że ten nie pomyśli zanim cokolwiek zrobi. To była duża wada. Kiedyś przez takie podejścia, wpakuje się w poważne kłopoty, niż szkolne zaczepki.

Przeprosił. To jednak nie zmieniało faktu, że on sam Roberta nie zdążył uprzedzić, kiedy Charles tutaj pojawi się. Nie było określonej daty, kiedy chłopak tutaj zawita. Trudno. Skoro już tutaj był. Zadomowił się w jednym z pokoi, które za dzieciaka tymczasowo zajmował z bratem, pozostawało tylko omówić co dalej.

Kwestię swojej córki na razie zostawił. Ważne, że została poinformowana. Ale nie zmieniało to faktu, że będzie trzeba ją też tutaj ściągnąć.

Richard obserwował chłopaka, zauważając oczywiście jak strzepnął okruszki po ciastku, opadające na dywan. Przymknął na moment oczy, po czym je otworzył. Skończy rozmawiać z synem, wezwie skrzata aby ogarnął ten drobny bałagan. Inaczej Robert sam wpadnie w rolę sprzątaczki.

Przyjął do wiadomości jego słowa. Odpowiadając na razie skinieniem głowy. Zadał kluczowe pytania, aby mieć pewność, że zrobił to, co miał zrobić w Norwegii.

- Pytając, chcę mieć pewność, że na pewno zostały zamknięte.
Dał mu tutaj do zrozumienia wymownie. Nie chciał później odkręcać problemów niespodziewanie wynikających przez niedopilnowanie czegoś. Tak czy inaczej, musiał mu zaufać. Nie miał do niego uwag, jeżeli chodziło o pomoc przy interesach. Bardzo dobrze sobie radził. Przynajmniej w Norwegii.
- Nie trzeba.
Odmówił pomocy. Nie był jeszcze aż taki stary, żeby nie radzić sobie z własnym bagażem. Kamieni nie przywiózł z Irlandii.
- Usiądź.
Wskazał mu kanapę. Chyba że zajmował wcześniej fotel. Mógł dokonać wyboru. Richard wyjął papierośnicę, a z niej papierosa i zapalniczkę. Zmierzając także do kącika kawowego w salonie, odpalił papierosa i schował przedmiot do kieszeni. No niestety jego dzieci musiały znieść to, że ojciec palił papierosy. Lecz jeżeli zdarzało się, że tytoń im w jakiś sposób szkodził czy przeszkadzał, próbował i starał się nie robić tego przy nich. Ale niestety, nałóg robił swoje.
- Myślałeś nad tym, co chcesz tutaj robić?
Zapytał. Czy jego plany pozostawały te same, czy wymyślił coś innego? Czy chce tutaj spróbować znaleźć sobie inną pracę, czy może kontynuować pomoc rodzinną przy handlu i kontaktach z klientami? Miał wybór.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#6
28.04.2024, 12:14  ✶  
Charlie nie miał już odwagi patrzeć na ojca. Jego spojrzenie utkwiło w dywanie i nie podnosiło się z niego ani na moment, gdy tata zbierał myśli. Nie mógł mieć pojęcia, że okruszki na podłodze mogły być problemem. Ale jak mógł, skoro nie rozważył nawet swojej obecności jako potencjalnego problemu?

- Zamknąłem wszystko, co było otwarte. - Przeszedł do raportu. - Askel Evensen i pani Sigrid Olafsdottir wycofali zamówienia, gdy przekazałem im, że jesteś chwilowo nieosiągalny do negocjacji, ojcze. Reszta kontraktów została wypełniona wedle standardów. - Dodał. Strata dwóch intratnych kontaktów była bolesna, ale Charles czuł, że nie mógł zrobić nic więcej, by ich zatrzymać. Pytaniem pozostawało, czy Richard uważał tak samo. - Zostawiłem w Oslo instrukcje w razie prób kontaktu. Dostaniemy informacje tutaj. - Skrzat lub ewentualnie siostra dostali przykaz zajęcia się tym i Charles musiał im zaufać. Mógł też zostać w Norwegii i sam się tym zająć... ale decyzje zostały już podjęte. - Zajmę się wszystkim, ojcze.

Charlie usiadł na wskazanym miejscu, obok napoczętej paczki piegusków. Złapał ją i zaraz przeniósł na stolik, choć wątpił, by tata miał ochotę się poczęstować.

I oczywiście, ojciec od razu przeszedł do interesów w Londynie. Drobne włoski na karku Charliego stanęły dęba.

- Chcę ci pomóc, ojcze. - Rzucił bez zastanowienia. - Sądziłem, że ucieszysz się na mój widok...
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#7
28.04.2024, 15:28  ✶  

Nie to, żeby Richardowi w jakiś sposób przeszkadzała obecność syna w tej kamienicy. Że zdecydował się iść za nim. Nie chcąc pozostawać w Norwegii, samemu? Nawet nie był sam. Zostawił tam siostrę. Kontakt przecież w ich rodzinie był stały. Tutaj nie tylko też chodziło o uprzedzenie Roberta, ale i bezpieczeństwo młodego. W Anglii nie było tak spokojnie jak w Norwegii.

Wysłuchał raportu Charlesa, z którego wynikało, że jednak nie wszystko poszło dobrze po ich myśli. Po jego myśli. Ta strata dwóch kontaktów może nie odbić się dobrze na interesach w Norwegii. Nie ukrywał w sobie tego zawodu, ale też nie winił chłopaka.

- Evensenem i Olafsdottir skontaktuję się już osobiście. Trzeba to naprawić.
Skoro domagali się konsultacji z nim, to tak powinni zostawić. Wyglądało na to, że kolejną w tym miesiącu odbędzie podróż do Oslo. Było do przewidzenia. Miał to zaplanowane na koniec miesiąca. Chyba, że będzie konieczne udać się wcześniej. Nie mogli stracić tych kontaktów.
- Tak czy inaczej. Wywiązałeś się dobrze z powierzonych zadań.
Pochwalił. Nauczonym tym, że dzieciaki chyba lubiły jak rodzic ich chwali. Może to była lekcja od Rebecci? Czy może Richard sam miał z tym pewne doświadczenia z przeszłości, nie chcąc popełniać błędów ojca? Próbował być, inny? Lepszy? Efekty tego ma tutaj. Syn jakby, nie był wstanie jeszcze radzić sobie dalej samodzielnie? Czy to był dobry kierunek wychowawczy?

Odpowiedź Richarda mogła nawet nawiązywać do pozostawienia kontaktów, aby te kierowane były już tutaj. Jeżeli wspomniane osoby od razu się odezwą, przejmie ich na siebie, odciążając syna. Młody przecież jeszcze się uczył.

Odpaliwszy papierosa, zajął miejsce na kanapie, przysuwając do siebie popielniczkę, która spoczywała na ławie. Richard zadał pytanie, dość ważne, skoro chłopak zdecydował się tutaj pozostać u jego boku, to może miał już konkretne plany na życie tutaj?

Chcę ci pomóc… Richard spojrzał na młodego, który chyba liczył na jakieś odznaki radości ze strony ojca, że tutaj jest. Jak miał mu to okazać? Może i się cieszył, że ma swoje dziecko przy sobie, ale to miasto, ten kraj nie jest bezpieczny dla niego.

- Wiesz, że w Anglii nie jest bezpiecznie, w przeciwieństwie do Norwegii?
Musiał mu to przypomnieć. Zdawał sobie z tego sprawę? Musiałby na siebie bardziej uważać, niż w Oslo. Nie bez powodu Richard starał się i próbował wyszkolić dzieciaki, aby nie musiały ciągle liczyć na jego pomoc w akcjach bojowych. Aby umiały radzić sobie same w przyszłości, gdy go zabraknie. Aby chronić swoje rodziny. Niestety, nie każdego uda się tak do życia przygotować. Może dlatego Charles wciąż potrzebował jego w pobliżu? Nie ukrywał przed dziećmi też tego, co działo się w tym kraju. Jakie polityczne konflikty wybuchały, że Czarny Pan powołał swoją organizację Śmierciożerców. Musiały to wiedzieć, aby być przygotowanym na życie w Anglii, jeżeli zdecydują się na taki krok, w celu zamieszkania i podjęcia pracy. Mieć oczy i uszy wszędzie.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#8
29.04.2024, 18:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 18:52 przez Charles Mulciber.)  
Charlie poczuł się odrobinę niedoceniony. Dla ojca ważniejsze były interesy niż trzymanie syna przy sobie i uczenie go tego, czego uczyć go mógł? Jasnym było, że wyrób i handel były istotne, lecz Charles nie poczuł się traktowany jak syn, a jak pracownik. Może właśnie do tego został zdegradowany, gdy jego plany kariery nie wyszły? Zrobiło mu się gorąco ze wstydu na samą myśl, co na pewno odbiło się czerwoną plamą rumieńca na bladej twarzy.

- Wybacz, ojcze. Próbowałem ich przekonać. - Dodał w temacie utraconych klientów i być może powinien cieszyć się z pochwały, lecz spłynęła ona po nim jak po kaczce. Niepewność kazała mu przywiązywać większą wagę do niektórych słów ojca, inne zaś puszczać mimo uszu. Ledwie pokiwał lekko głową.

Kolejne słowa Richarda kazały Charlesowi unieść na niego spojrzenie. Przez chwilę wpatrywał się w mężczyznę, zastanawiając się, co ten też może mieć na myśli. Mówił wprost? A może jego wypowiedź miała drugie dno?

- Jeśli jest tu niebezpiecznie, tym bardziej chcę się przydać. - Stwierdził, starając się brzmieć tak pewnie, jak tylko mógł. - We dwóch będzie nam łatwiej, gdy będziemy nawzajem chronić sobie plecy. Nie boję się, ojcze. Jestem dorosły. - Przypomniał. Za parę miesięcy skończy dwadzieścia jeden lat i nie był już dzieckiem. Widział siebie jako dojrzałego mężczyznę, który musi się wiele nauczyć, lecz jest na to gotów. Merlin raczył wiedzieć, że miał jeszcze wiele przed sobą, nim osiągnie prawdziwą dorosłość. - Ale jeśli potrzebujesz mnie bardziej w Oslo... - Nie skończył myśli.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#9
29.04.2024, 21:26  ✶  

Richard trzymał dzieci z dala od tego miasta, tego kraju dla ich bezpieczeństwa. To nie tak, że traktował ich jak pracowników. Jak choćby teraz poczuł się Charles. W głębi siebie starał się dbać o nich. Zapewniał im to, czego potrzebowali. Być może nie umiał okazywać tej ojcowskiej troski jaką powinien. Sam takiej przecież nie otrzymał. Można by rzec, że próbował być na tyle dobrym ojcem jak potrafił. Doceniał starania dzieci, ale może też nie umiał tego inaczej wyrazić? Może oczekiwał czegoś więcej, ale musiał zadowolić tym, cokolwiek umieją? Każdy talent powinien być szanowany.

Wiedział o tym, że Charles planował tutaj przybyć, ale nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko.

- W porządku. Już się tym nie zadręczaj.
Powiedział przecież, że te dwa kontakty weźmie na siebie. Charles zrobił co mógł, ile mógł. Nie powinien już tym się przejmować. Czy nie brał czasem za bardzo do siebie niektórych słów, porażek, uwag? Możliwe. Richard nie naciskał na syna, aby usilnie coś zrobił. Nie wyszło, trudno. Nie będzie go karał. Jest młody, uczy się nadal.

Przypomniał synowi o tym, jaka panuje tutaj sytuacja. To jednak nie sprawiło, jakby chciał wracać do Oslo. Chciał wciąż tutaj być. A nawet bardziej. Richard utkwił w nim swoje opanowane spojrzenie. Nie wyganiał go przecież. Nie powiedział nic, że go tutaj nie chce. Tak bardzo mu Charles przypominał, że jest już dorosły.

- Nie wyganiam Cię. Możesz zostać.
Posłał chłopakowi również lekki uśmiech. Doda mu to otuchy, że ojciec go nie wygania? Możliwe, że dobrze jest mieć swoje dzieci przy sobie. Mieć kontrolę nad tym co robią. Ale jak już usamodzielnią się, muszą żyć na swój rachunek. Charles nie wiedział jeszcze jak dokładniej tutaj funkcjonuje interes rodzinny. W Norwegii bazowali w zasadzie na pozyskiwaniu klientów, a także towaru i składników skandynawskich, które Richard dostarczał bratu do sklepu. Część zapewne zostawała w ich domu, aby Charles miał na czym uczyć się wytwarzania świec i kadzideł.
- Jeżeli Robert wyrazi zgodę, podszkoliłby Cię bardziej w tym co już umiesz. Możesz także poszukać tutaj innej stałej pracy, stabilnej, która zapewni Ci odpowiednie utrzymanie się.
Zaproponował. Nauczył go tyle, w tym biznesie rodzinnym, ile umiał. Ale jeżeli chodziło o wyrabianie świec i kadzideł, to już tutaj musiał chłopak prosić o pomoc wuja. Richard nie miał do tego cierpliwości i umiejętności. Może nawet nie próbował się tego podjąć? Sprawdzić się? Szczerze, nie miał na to czasu. Stała praca w Ministerstwie jak i dodatkowo prowadzenie interesu rodzinnego w Skandynawii.

O tym, co on tutaj będzie robił, przeprowadzając się na dłużej do Londynu, nie wspomniał. Nie był o to także zapytany. Starał się jedynie nakierować syna, aby od czegoś powoli zaczął, skoro tutaj zostanie. Tak. Jego pomoc się przyda. Zastąpiłby go w interesach rodzinnych, pomagając Robertowi, kiedy on będzie zajęty pewną sprawą i zatrudnieniem się w Ministerstwie.

sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#10
01.05.2024, 20:17  ✶  
Charles podniósł wzrok na ojca i odważył się trzymać go tam dłużej, niż być może powinien. Z drugiej strony, dlaczego nie? Richard był właśnie jego ojcem, nie panem i władcą. Mówił mu, co ma robić, by był przydatny dla rodziny i biznesu, ale też rozwijał się i poszerzał swoje możliwości. Wszyscy wygrywali.

Postanowił odpuścić temat klientów, którzy go nie poważali. Jeszcze parę lat, parę kolejnych spotkań, i będzie tak szanowany, jak ojciec. Taką miał nadzieję. Skinął lekko głową, przyjmując do wiadomości słowa Richarda. Uśmiech zadziałał jak balsam na zbolałe serce i sam się uśmiechnął, a nawet sięgnął po kolejne ciasteczko. Czegokolwiek by nie mówić o Anglikach, ciasteczka mieli trafiające w gust Charlesa.

- Bardzo chętnie nauczę się czegoś jeszcze, jeśli wuj zgodzi się mnie uczyć. - Powiedział i zagryzł pieguskiem. Kolejne okruszki osiadły na jego koszuli. I musiał przyznać, że szukanie pracy było mu nie w smak. Nie po to się starał, żeby wykorzystywać swoje talenty gdzieś indziej. - Ojcze... - Zaczął niewinnie. - Może mógłbym pomagać tobie? Tylko tobie? Albo zająć się skandynawską częścią biznesu? - Zaproponował, powoli przeżuwając ciastko. - [b]Mogę wyrabiać świece, jeśli wuj się zgodzi.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (2009), Richard Mulciber (3762)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa