- Tak naprawdę, to każdy ma prawo żyć, jak chce. - Rozumiała, że Brennie może się nie podobać to, że Samuel wybrał Knieję, tak właściwie to trochę zostało mu to narzucone przez rodziców, ale przecież czuł się w niej dobrze, to było jego miejsce na ziemi. Nie powinni mu tego odbierać. Tyle, że też nie mieli pojęcia kiedy i czy w ogóle, będzie tam jeszcze bezpiecznie. Może była jakaś szansa na to, że sam przekona się do Doliny. Słowa, które mówił o klątwie wprawiły ją w osłupienie. Czyli to była jej wina? To przez nią wróciło do niego przekleństwo, trochę zbladła, bo poczuła się winna. Nie, żeby żałowała, że wysłała ten list, bo gdyby nie to, to pewnie nie byłoby go teraz u niej. - Przepraszam, nie chciałam, w sensie nie wiedziałam, że to może dziać się przeze mnie. Czy mogę robić coś inaczej, żeby jakoś na to wpłynąć? - Nie miała pojęcia w jaki sposób działała ta klątwa, jeśli jest jakaś opcja, żeby mogła zapobiegać ewentualnym atakom, to na pewno się do tego dostosuje. - Myślę, że realnie zagraża nam tyle rzeczy, czy ludzi, że twoja klątwa jest tego niewielką częścią. - Przecież tuż za rogiem czaili się śmierciożercy, a Norka zaangażowała się w działania Zakonu Feniksa, klątwa była przy tym naprawdę drobnym problemem.
Przyglądała mu się ponownie dłuższą chwilę. Jego obawy faktycznie były uzasadnione, bo ją i Erika łączyła bardzo bliska relacja, nie dało się tego nie zauważyć. - Tak naprawdę to jego też kocham. - Może nie zabrzmiało to dobrze, jednak zamierzała mu to teraz wytłumaczyć. - Tyle, że nie jest to miłość romantyczna, wiesz, jest dla mnie bardziej, jak brat, znamy się tak wiele lat, jesteśmy w pewien sposób związani, jednak to nie takie uczucie o jakim myślałeś. - Zresztą Longbottom nie interesował się kobietami, nie wiedziała czy powinna o tym też wspomnieć Samuelowi. - Ostatnio trochę się wszystko skomplikowało, przez Beltane i rytuał, który się tam odbył, Erik i ja wyczuwamy, kiedy któreś z nas jest z kimś innym, czy znajduje się w niebezpieczeństwie, bo magia rytuału była wyjątkowo silna w tym roku. Martwił się o mnie wtedy w nocy, dlatego tak reagował na tym śniadaniu. - Starała się jak najprościej mu to wszystko przekazać, chociaż wcale nie było to takie łatwe. - Uwierz mi, nie jest mi w stanie dać tego, czego potrzebuję, nigdy nie patrzył na mnie w ten sposób, ani ja na jego. Jesteśmy po prostu przyjaciółmi. - Miała nadzieję, że te zapewnienia wystarczą.