18.04.2024, 22:37 ✶
Isaac wysłuchał słów Brenny i prawdą było, że dziewczyna nie mogła widzieć, jakie naprawdę miał intencje. Dla niego czas jakby trochę się zatrzymał. Wyjechał zaraz po szkole, a o ludziach których zostawił w Anglii, miał cały czas takie samo zdanie jak jedenaście lat temu. Podświadomie wiedział, że się zmienili, ale skoro w głowie nadal darzył ich zaufaniem, to był pewien, że myślą o nim podobnie. W pierwszej chwili więc do głowy mu nie przyszło, że Brenna może mu nie ufać. Mimo że rozmawiali na poważne tematy, to czuł się jak za dawnych lat, kiedy mogli powiedzieć sobie wszystko i żadne z nich nie oceniało tego drugiego.
-Tak, formowanie się takich grup ludzi jest bardzo ważne. Dobrze, żeby sąsiad pilnował drugiego sąsiada, a przyjaciele dbali o siebie nawzajem. Trzeba by… jakoś zachęcić do tego ludzi, jeśli wiesz co mam na myśli. Przydałaby się jakaś seria artykułów w Proroku Codziennym, ale nikt się pod tym nie podpisze swoim nazwiskiem... - Odstawił pustą szklankę. Miał w głowie pewien pomysł, jednak wymagał on bardzo dużo przygotowań. Nie było to do końca legalne, więc musiał to wszystko dobrze zaplanować. Dlatego właśnie był tak rozdarty. Z jednej strony chciał wykonywać swoją pracę, a z drugiej nie potrafił być obiektywny tak jak chciał. Raz wstawał rano i był pewien, że to udźwignie, a po śniadaniu zastanawiał się, co mógłby zrobić żeby pomóc i był bardzo przejęty.
Słowa Brenny nie pomogły. I chyba nie spodziewał się, że wprost wypali z takim pytaniem. Dla niego odpowiedź była logiczna, jednak z jakiegoś powodu trochę ciężko przeszła mu przez gardło.
-Ponieważ to moja praca... - Spojrzał na nią lekko zmieszany. Poczuł się winny? Chciał być historykiem, poszedł na uniwersytet, przez wiele lat podróżował i pisał na tematy które uznawał za ważne. Jeśli teraz nagle porzuci swoją pracę, to kim wtedy będzie? Z drugiej jednak strony, w głowie kotłowało mu się mnóstwo pomysłów jak sabotować rozprzestrzenianie się niezdrowej ideologii Czarnego Pana. Czy mógł robić obie te rzeczy na raz?
- Trzeba obiektywnie przedstawić obie strony sporu, żeby przyszłe pokolenia mogły nas rozliczyć. Ważny jest kontekst społeczny, żeby mogli zrozumieć, jak do tego wszystkiego doszło i dlaczego. Nie wolno przy tym zostawiać swoich subiektywnych komentarzy, bo to zakrzywia obraz czytelników. Potrzebne są suche fakty.- Odpowiedział, wpatrując się w Ziemniaczka.
-Tak, formowanie się takich grup ludzi jest bardzo ważne. Dobrze, żeby sąsiad pilnował drugiego sąsiada, a przyjaciele dbali o siebie nawzajem. Trzeba by… jakoś zachęcić do tego ludzi, jeśli wiesz co mam na myśli. Przydałaby się jakaś seria artykułów w Proroku Codziennym, ale nikt się pod tym nie podpisze swoim nazwiskiem... - Odstawił pustą szklankę. Miał w głowie pewien pomysł, jednak wymagał on bardzo dużo przygotowań. Nie było to do końca legalne, więc musiał to wszystko dobrze zaplanować. Dlatego właśnie był tak rozdarty. Z jednej strony chciał wykonywać swoją pracę, a z drugiej nie potrafił być obiektywny tak jak chciał. Raz wstawał rano i był pewien, że to udźwignie, a po śniadaniu zastanawiał się, co mógłby zrobić żeby pomóc i był bardzo przejęty.
Słowa Brenny nie pomogły. I chyba nie spodziewał się, że wprost wypali z takim pytaniem. Dla niego odpowiedź była logiczna, jednak z jakiegoś powodu trochę ciężko przeszła mu przez gardło.
-Ponieważ to moja praca... - Spojrzał na nią lekko zmieszany. Poczuł się winny? Chciał być historykiem, poszedł na uniwersytet, przez wiele lat podróżował i pisał na tematy które uznawał za ważne. Jeśli teraz nagle porzuci swoją pracę, to kim wtedy będzie? Z drugiej jednak strony, w głowie kotłowało mu się mnóstwo pomysłów jak sabotować rozprzestrzenianie się niezdrowej ideologii Czarnego Pana. Czy mógł robić obie te rzeczy na raz?
- Trzeba obiektywnie przedstawić obie strony sporu, żeby przyszłe pokolenia mogły nas rozliczyć. Ważny jest kontekst społeczny, żeby mogli zrozumieć, jak do tego wszystkiego doszło i dlaczego. Nie wolno przy tym zostawiać swoich subiektywnych komentarzy, bo to zakrzywia obraz czytelników. Potrzebne są suche fakty.- Odpowiedział, wpatrując się w Ziemniaczka.