11 lipca 1972r.
ul. Pokątna | Mieszkanie Very
Ostatnie miesiące były intensywne, jeżeli chodziło o pracę i działania. Poza tym, co robił w swoim zawodzie, samodoskonalił się w obranych dziedzinach czarnej magii i nekromancji, został wtajemniczony w dwie istotne sprawy. I to w organizacji Czarnego Pana. O ile jedna utknęła w martwym punkcie, tak druga mimo dobrego startu, zaczęła się komplikować. Urlich Greyback. Wystarczającej wiedzy Nicholas nie posiadał na temat jego osoby i rodziny. Nie do końca też posiadał informacje, w jakim stadium relacji była jego rodzina z Greybackami. Dopiero po swoim powrocie z New Forest, siedząc w swoim domu nad tym, zrozumiał jak wiele nie wie o swojej rodzinie. Odcinał się, a ona posiadała wiedzę jakiej potrzebował. Przeklął sam do siebie, gdyż nawet księgi mu w tym nie pomagały. Kolejny powrót do rodzinnej posiadłości nie uśmiechał mu się. Babka może za dużo o te sprawy wypytywać. A jak się pojawi, znów zacznie domagać się obecności na rodzinnych posiłkach. Ojciec? Wiązałoby się to także, ze swoją obecnością w rodowej rezydencji. Została mu ciotka. Pracująca w Komnacie Badań Mózgu. Znała się z Robertem. Na chwilę obecną, jedyna możliwość o zapytanie ją o sprawy rodzinne. Może będzie wstanie mu pomóc. Nie zwykł o to prosić, ale potrzebował informacji. Równie dobrze mógłby udać się po sprawdzenie rejestru wilkołaków sam. Ale czy dadzą mu pozwolenie?
W czasie jednej z dłuższych przerw dzisiejszego dnia, siedząc przy biurku w Komnacie Śmierci, Nicholas zdecydował, że musi z nią porozmawiać. Zdawał sobie sprawę z tego, że pewnych tematów nie powinien poruszać w Ministerstwie, w Departamencie. To nie było dobre miejsce na takie tematy. Istniała obawa, że ktoś może wejść, podsłuchać, niepotrzebnie się zainteresować. Nie potrzebowali więcej problemów. Udał się do Komnaty Badań Mózgu, gdzie pozostawił ciotce mały list. W nim znajdowała się następująca treść:
”Potrzebuję porozmawiać o sprawach rodzinnych. Czy możemy umówić się dzisiaj po pracy? Nicholas.”
Jeżeli przeczytała przy nim i dała mu zgodę oraz wyznaczyła miejsce, przyjął do wiadomości i opuścił Komnatę Badań Mózgu.
Nieczęsto zdarzało się, aby razem opuszczali Departament Tajemnic. Każde mimo ustalonych godzin pracy, przebywało w nim dłużej lub krócej. W zależności od zleceń, terminów i obowiązków. Travers czekał na ciotkę na ulicach Londynu, w miejscu gdzie znajdował się Dziurawy Kocioł. Stamtąd mogli udać się na Pokątną. Na sobie miał granatową koszulę, czarne spodnie. Czarna torba wisiała na ramieniu, w której miał kilka dokumentów wziętych z pracy na przejrzenie w mieszkaniu. Zawsze ubierał się w ciemnych, zimnych barwach.