• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[5.9.69] Bohemian Rhapsody | Millie & Basilius

[5.9.69] Bohemian Rhapsody | Millie & Basilius
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#11
01.05.2024, 12:07  ✶  
– Udana randka? Bez seksu? Kurwa Bazyliszku z takim podejściem zacznę podejrzewać, że rozmawiam z prawiczkiem. Co z ciebie za cnotka niewydymka, ja pierdole. – parsknęła rozbawiona, a potem gwizdnęła przeciągle na te jego pracowe przechwałki. – Zazdroszczą Ci ot co, sami nie potrafią rozsupływać swoich sznurówek, a co dopiero jakieś antyczne gówna, swoją drogą nie mówiłeś mi o tym, czy... czy mówiłeś? – zmrużyła oczy. Czasem ich spotkania z piekarni i siorbania kawki przeradzały się w totalnie nudne bełkotania przy bimbrze na szczycie kamienicy przy pokątnej. Zapraszała go do siebie tylko wtedy, gdy nie było Alastora, ale zgodnie z tym co powiedziała przed chwilą, absolutnie nie były to randki - w końcu nie uprawiali seksu. O dziwo.

Kiedy padło imię Brenny uniosła wysoko brwi i nagle wszystko poklikało na właściwe miejsca. Cóż, nie była detektywem, więc czuła się absolutnie usprawiedliwiona z tym, że nie pokojarzyła faktów od razu, prawdą było również, że jej ulubiona kumpela z roboty (te kanapki!) co rusz wpadała w... rzeczy. Dziury. Klątwy. Miała talent do ściągania na siebie... koła fortuny, wszystko się zgadzało. Już chciała powiedzieć kilka słów na temat tego jak dobrze byłoby jebnąć tym układem, bo wiesz Brenna jest żelazną dziewicą, a żelazne dziewice pasują do cnotek niewydymek, ale Basilius uprzednio prewencyjnie uderzył w nią pytaniem, które zbiło ją z pantałyku.

Współlokator?

Zatrzymała tasowanie i uciekła wzrokiem. Jaki kurwa współlokator?! – myślała patrząc w szybę piekarni, ale nie po to szlifowała umiejętne ściemnianie przez lata, od pierwszych swoich kroków w Hogwarcie, żeby teraz dać się tak kurwa w jajo zrobić.
– Emm... a na jakim etapie jesteś? – zapytała tak, jakby po prostu wszystkim mówiła o swoim współlokatorze i po prostu nie wiedziała jak bardzo mężczyzna jest na bieżąco z tą dramą. Kontrolowała oddech i zepchnęła paniczne myśli, że ostatnim razem musiała się wypaplać i w przypływie błogosławionego odruchu samozachowawczego zataić tylko tyle, że ów współlokator był jej kurwa bratem. Na pewno jednak nie była to wesoła opowieść, w przebłyskach świadomości odtwarzała teraz swój histeryczny płacz, w rękaw lekarza. Nie żeby to było jakieś dziwne, normalnie jednak tylko płakała, a nie paplała o tym dlaczego tak bardzo nienawidziła teraz być sobą. W tym ciele. Ze wszystkimi jego ograniczeniami.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#12
04.05.2024, 12:26  ✶  
Były chwilę, kiedy warto było dyskutować na temat tego co było udaną randką, a co nie. Były też chwile, kiedy warto było wyjaśnić czemu miało się nieco inne postrzeganie na obowiązkowe aktywności na randce, niż ona. Prewett wątpił jednak, czy ta chwila była jedną z tych chwil. Wątpił też, czy należało się teraz kłócić z Millie na temat określeń, którymi go uraczyła podejrzewając, że jedynie utwierdzi ją to w jej błędnych założeniach.
– Millie przysięgam – zaczął, co poprzedziło kolejne głośne westchnięcie. – Jeszcze chwila, a zaciągnę cię do Munga w obawie, że dostałaś jakąś klątwą erotycznego gadania, bo za dużo czasu spędzałaś w podejrzanych sklepach z zabawkami. – Chociaż w takim razie musiała być to już stara klątwą, bo Millie gadała tak przecież już od dawna.
– Mówiłem — Rzeczywiście było to coś takiego, o czym opowiadał znajomym. Dalej nie miał pojęcia jakim cudem ta klątwą przyczepiła się do Brenny i jakim cudem w ogóle przetrwała skoro była antyczna. – Nie powiedziałbym, że zazdrośni. Bardziej zmartwieni.
Widział jak unosi brew i chociaż nie miał pojęcia co sobie właśnie pomyślała, był przekonany, że nie było to coś co chciałby usłyszeć na głos. Zwłaszcza, że przecież głupio powiedział imię Brenny.
– Millie cokolwiek ci teraz przyszło do głowy jestem pewien, że nie masz racji i proszę cię, abyś przestała.
A potem jego słowa o współlokatorze wywołały większe odwrócenie uwagi, niż powinny. A może mu się tylko wydawało.
– Powiedziałaś... – zaczął powoli, biorąc kolejnego łyka kawy. Zerknął na wciąż nie ruszonego przez nią muffina. Przekupić Bucky'ego do dodawania jej witamin. Zdecydowanie powinien spróbować. A może powinien spróbować ograć ją w pokera, oszukiwać i w ramach wygranej zażądać, by jadła obiady. Tak, to był plan. To nie tak, że sam nie ruszył jeszcze własnego wypieku. – Powiedziałaś... – Wyryczałaś mi w ramię – Że znalazł sobie dziewczynę. – A ty bardzo to przeżywałaś, bardzo mocno pod wpływem. – I że nie możesz powiedzieć mu prawdy o tym co czujesz. Wiesz, byłaś wtedy trochę pijana, więc jeśli nie chcesz o tym rozmawiać to w porządku. – Chociaż bardzo go to ciekawiło. Kim musiał być ten współlokator, by tak zawładnąć sercem Millie Moody? Jaki ona w ogóle miała typ? Nie potrafił wyobrazić sobie nikogo konkretnego, kto by mu do niej pasował.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#13
07.05.2024, 09:44  ✶  
Zaczęła się śmiać na te jego wzmianki o klątwie wynikającej z odwiedzania sex shopu
– O kurwa Liszek jak Ty coś jebniesz, kumasz takie przeklęte dilda, że co będą se drgać, dopóki nie będziesz mieć orgazmu? Albo lepiej! Siedzą sobie w środku i spokojnie czekają, aż powiesz jakieś głupie słowo, na przykład kawa, albo dziękuję i wtedy pach, wszystko zaczyna Ci chodzić w środku – Mildred dzieliła się ze światem swoją kreatywnością z łagodnością cysterny rozlewającej po polach gnojówkę.

Ale tyle to było, jeśli chodzi o jej dobry nastrój, bo ta cała akcja ze współlokatorem jej się bardzo nie podobała. Był to odwieczny problem z alkoholem, odwieczny problem z tym, że się go wlewało za dużo a potem się paplało. Przez moment zastanawiała się ile jeszcze mogła wygadać i przede wszystkim komu, ale filtrując wspomnienia, film jej się urywał albo jak chlała sama, albo ten jeden raz jak siedziała z przyjacielem na dachu.

ja pierdole

Westchnęła ciężko i zaczęła w napięciu obracać filiżankę z kawą w środku. Mogła udawać, że to w ogóle jej nie obchodzi, zbyć to śmiechem. Z drugiej strony znali się, ufali sobie, powiedzmy, nawet jeśli to była kwestia dupogodzin spędzonych u Bucky'ego.
– Słuchaj... mmm... to bardzo ważne co teraz powiem, ok? – zaczęła zaskakująco poważnie, nie dodając żadnej kurwy. Jej twarz była zastygła, nagle dziwnie dorosła, jak na wieczną nastolatkę, którą była. Złociste oczy utkwione były w mężczyźnie wręcz na świdrującym poziomie. – Zapomnij o tym i nigdy, przenigdy do tego nie wracajmy, ok? I absolutnie, asbsolutnie z nikim o tym nie gadaj. Jakbym była kurwa – o proszę, jednak jakaś musiała przyprawić wypowiedź. – jakbym była Twoją pacjentką, rozumiesz? Tajemnica Cię zobowiązuje.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#14
08.05.2024, 14:11  ✶  
Basilius spojrzał nagle na nią bardzo poważnie i z lekkim zmęczeniem kogoś kto zdecydowanie zbyt dużo widział w swoim zawodzie.
– Nie, Millie, nie. To może wydawać się zabawne, ale zdecydowanie nie jest, zwłaszcza przy głupich ludziach i ich jeszcze głupszych pomysłach – odpowiedział, wpatrując się nieco pustym wzrokiem w swoją kawę. A szczegolnie nie było to zabawne, jeśli się było uzdrowicielem, który taką klątwę musiałby łamać. Naprawdę ktoś w Ministerstwie Magii powinien jakoś uregulować sprzedaż tego typu przedmiotów, bo to naprawdę czasem było żenujące.
Nie spodziewał się, że głupia wzmianka o współlokatorze wywoła u Millie, aż taką reakcję.
Co tam się z nim działo i czy mogę go spotkać? – pomyślał, teraz już zdecydowanie wiedząc, że najwyraźniej usłyszał trochę za dużo. Może ta wspołlokatorska dziewczyna zrobiła jakąś aferę? Może sam współlokator zachował się jak idiota? A może to Millie myślała, że w jakiś sposób się upokorzyła. Czyżby wyznała mu uczucia i to nie wyszło?
Nie był jednak na tyle wredny, by nie uszanować jej prośby, zwłaszcza, że czarownica nagle zabrzmiała strasznie poważnie.
Pochylił się nieco w jej stronę z powagą w oczach.
– Dobrze. – Skinął głową. – Nic się nic wydarzyło, niczego mi nie mówiłaś. – Zawahał się na chwilę. Gdyby była jego pacjentką, Merlinie uchowaj go przed tym już i tak miał za dużo na głowie, to poza tym, że zobowiązywałaby go tajemnica i tak chciałby jej pomóc. – Ale gdybyś kiedykolwiek potrzebowała o tym porozmawiać, nie ważne, jak myślałabyś, że to jest głupie, czy trudne to wiesz, gdzie mnie szukać. – Potrafił oceniać jedynie w myślach niczego nie komentując. No dobrze, trochę gorzej wychodziło mu to przy znajomych i przyjaciołach, ale dla niej mógł zrobić wyjątek. – A teraz, na litość Matki, zjedź tę muffinkę, lub cokolwiek bo zaraz oszaleję. Wiesz w ogóle co to białko i warzywa? I że jedzenie jest potrzebne do życia?
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#15
13.05.2024, 14:33  ✶  
Czasem tak było, że to miało być tylko rutynowe badanie, a w środku klątwa przeżarła kilometry jelit i pół wątroby. Czasem tak bywało... Basilius patrzył na to jak iskrząca i wygadana Millie nagle gaśnie mu w oczach, chociaż to z pewnością nie była kwestia niedożywienia, a czegoś co zainfekowało jej myśli. Jej duszę. Złote oczy lśniły łzami, których nie chciała do siebie dopuścić. Ukryła karty w kieszeni, z trudem ukrywając drżenie rąk, które zaraz potem ukryła pod stołem.

Skinęła głową na jego ciepłe słowa, troskliwe słowa, przyjacielskie słowa. Wiedziała, że może na niego liczyć, choć czy nadal by tak było, gdyby się dowiedział o kim mówiła mu, o kim płakała mu tamtej nocy? Czy nadal by ją lubił, nadal chciałby z nią rozmawiać, wiedząc jak obsesyjne myśli zjadały ją kawałek po kawałku, odbierając chęć do jedzenia, snu, do wchodzenia w jakiekolwiek być może zdrowsze dla niej relacje? Czy nadal byłby jej przyjacielem? Millie nie wierzyła w to, strach był zbyt wielki, przygniatał jej barki, łamał tego karalucha na pół. Nagle bardzo, bardzo mocno chciała nie być w tej kawiarni.

– Wiesz co ja... straciłam apetyt, dojedz za mnie ja... odezwę się potem. Powodzenia jutro. Na randce Zil. Powodzenia. – I nim z oczu pociekły łzy, nim dała się wpędzić w spiralę bardzo złych myśli na swój temat, obezwładniającej beznadziei w którą była uwikłana, zgarnęła płaszcz i wybiegła z cukierni szybciej niż Bucky powiedziałby rictusempra.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2405), Millie Moody (2149)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa