• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.07.1972r.] Chcę zostać z Tobą | Richard & Charles

[04.07.1972r.] Chcę zostać z Tobą | Richard & Charles
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#11
01.05.2024, 23:03  ✶  

Być może ta wspomniana dwójka klientów, mogła mieć dodatkowo inne prywatne zlecenie do Richarda, dlatego woleli z nim rozmawiać niżeli jego synem. Co także bywało niekiedy zrozumiałe. Dlatego zapewnił chłopaka, że ich przejmie na dobre. Kilka miesięcy i lat doświadczenia a także będą inaczej spoglądali na Charlesa. Skoro tak bardzo chciał pomagać w tym interesie. Richard nie widział przeszkód, aby się w tym dalej rozwijał.

Zaciągnął się ponownie papierosem i strzepnął popiół w popielniczce. Chłopak wyraził chęci na podjęcie dalszej nauki, nawet będącej pod okiem Roberta. Nie będzie miał lekko. Wierzył jednak, że ci dwaj się dogadają w interesach. Zwłaszcza, że Charles także wyuczył się tworzenia świec.

Zdawać by się mogło, że ten temat mieli omówiony, ale było coś jeszcze, kiedy Richard usłyszał kolejny zwrot w swoim kierunku. Spojrzał na młodego, słuchając jego pytań. Tak bardzo chciał jemu pomagać. Tylko jemu? Richard nie miał żadnej swojej firmy. Interes rodzinny jaki prowadzili, przynosił zyski dla tutejszej działalności prowadzonej przez Roberta. Oni w Skandynawii, robili za tak zwany – oddział. Pośrednictwo. Dostawę. Handel między-krajowy.

-  W czym innym chciałbyś mi pomagać? Z wyrabianiem świec i kadzideł, to może tylko Robert Ci pomóc. Jeżeli chodzi o kontakty z klientami ze Skandynawii, część już przejąłeś, paru zyskałeś nowych samodzielnie. Pozostaje Ci odpowiednio o nie zadbać.
Wyjaśnił ze spokojem. Skandynawska część biznesu, potrzebowałaby stałego człowiek na miejscu. Charles jednak nie chciał tam zostać i przeniósł się do Londynu za ojcem. Czy chłopak mógłby pod tym względem mieć co innego na myśli? Pozwolił mu rozwinąć swoją myśl. Z wyrabianiem świec, właśnie to Richard miał namyśli, mówiąc wcześniej o szkoleniu u Roberta, jakie mógłby odbyć Charles. Mógł je tutaj wytwarzać, na podobieństwo tych, jakie wykonywał w Norwegii. Z tamtejszych składników. Unikatowe dla Angielskiego kraju. Angielskie zaś wyroby, trafiały do tamtejszych klientów, krajów północnej Europy. Taka wymiana była bardzo korzystna na biznesu rodzinnego.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#12
05.05.2024, 13:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.05.2024, 13:48 przez Charles Mulciber.)  
Charlie nie miał możliwości rozumieć pełni interesów ojca, jeśli ten nie dzielił się z nim wszystkim, co robił. Póki jednak nie wiedział, że były przed nim sekrety, mógł być dalej zadowolony ze swojej pracy i ufać ojcu tak, jak ufał uprzednio.

Zagryzawszy myśl kolejnym kęsem ciastka, Charles wpatrzył się w ojca. Wydawało się, że atmosfera stawała się swobodniejsza i młodszy czuł się w niej coraz lepiej. Może Londyn nie będzie aż tak straszny, jak sądził!

- Mogę pracować z wujem. - Zgodził się od razu. - I dalej dbać o Skandynawię. Może tak być, ojcze? - Kto odmówiłby tak szczeremu pytaniu?! -Nie chcę pracować nigdzie poza rodziną. Przecież wiesz, że nigdzie się nie odnalazłem... a tu na pewno będzie lepiej. - Uśmiechnął się lekko. - Pozwól mi spróbować, ojcze. Mam już parę pomysłów! Mogę otworzyć małą szklarnię na najpotrzebniejsze zioła albo poszukać stałego dostawcy? Chciałbym też spróbować pewnych nowych połączeń, wszystko ci pokażę. Mogę?
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#13
05.05.2024, 16:17  ✶  

Richard nie dzielił się sprawami interesu rodzinnego, skoro dawał radę pomagać bratu sam, na tyle ile mógł i pozwalała mu praca aurora. Robert też jakoś nie oczekiwał większej w tym pomocy. Choć jak już chłopcy widzieli, nad czym rodzic pracował, gdzie musiał wyjść, coś załatwiać, wtedy im wyjaśnił. Nie robił tego wcześniej, chcąc, aby bardziej skupili się na swojej edukacji niż pracy, aż ukończą Instytut Magii, będą musieli na poważnie myśleć o swojej przyszłości, wyborze drogi kariery. Być może nie spodziewał się z ich strony chęci zaangażowania w interes rodzinn. Skoro tak, pozwolił im spróbować. Pilnując, aby nie zrobili czegoś źle. O dziwo w przypadku Charlesa, który nie umiał odnaleźć się w innych zawodach, komunikacja z ludźmi była widocznie czymś, w czym dawał sobie radę.

Tutaj w Londynie chłopak nie bardzo miał jak pomagać ojcu, skoro interesami w tym mieście operował Robert. Czy będzie tutaj lepiej? Jeżeli ta rozmowa dla niego wyglądała na bardziej swobodną, jak to będzie wyglądało w rozmowie z bratem jego ojca?
Richard słuchając wyjaśnień syna, jego chęci do działania, pomysłów i pełnego zaangażowania, zaciągnął się ponownie papierosem.

- Na swoje pomysły ze szklarnią, to musiałbyś znaleźć na to miejsce. Bo na pewno nie tutaj.
Zwrócił na jedną rzecz uwagę. Uświadomił chłopaka, aby był przygotowany na to, że w tej kamienicy nic takiego prowadzić nie będzie mógł. Musiałby mieć na to inne miejsce. Nie byli u siebie, w Oslo, gdzie na pracownię, mieli przeznaczone osobno dobudowane pomieszczenie na ogrodzie, parę metrów od domu. Richard, mógłby im dać piwnicę, ale jak coś wybuchnie, wysadziłoby im chałupę. A tak, osobny mini domek na eksperymenty wystarczył, aby mogli go rozwalić i samemu odbudować. Na własny rachunek.
- Porozmawiaj z Robertem. Przedstaw mu swoje pomysły. Jeżeli dostaniesz od niego zgodę, możesz mu pomagać. Nie mam nic przeciwko, jeżeli zechcesz zacząć coś własnego, ale pierw, znajdź miejsce, gdzie będziesz chciał pracować, eksperymentować.
Pomieszczenia na pracownię, tutaj Charles raczej nie dostanie. Na hodowlę roślin czy produkcję czegoś, lepiej aby znalazł jakieś odpowiednie miejsce do tego. Zakup lokalu, albo wynajem? Będzie wiązało się z kosztami, ale nauczy to także odpowiedzialności i oszczędności.

Richard wyraził zgodę, aby Charles pomagał w interesie rodzinnym Robertowi. Jeżeli jego bratu nie będzie to przeszkadzało. Jeżeli będą uwagi, znajdzie synowi inne zajęcie.

sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#14
06.05.2024, 13:34  ✶  
Charles śledził spojrzeniem twarz ojca. Chciał zobaczyć każdy spazm kącików ust i zrozumieć, czy to przypadkowy grymas, czy też widmo uśmiechu. Obserwował zmarszczkę, która pojawiała się i niknęła między brwiami, jak i drobną siateczkę kurzych łapek przy oczach. Nie widzieli się przez parę tygodni i Charlie zdążył stęsknić się za ojcem, ale nie planował zapomnieć tych subtelnych znaków, które mogły oznaczać wiele. Charlesowi trudno było przestać myśleć o tym, jak ojciec musiał być nim rozczarowany. Starał się przecież pójść w jego ślady, uczył się na aurora i chociaż miał zdolności, to predyspozycje fizyczne kazały mu odpuścić. I chociaż nigdy nie usłyszał od ojca złego słowa w tym temacie, wiedział, że musi starać się o wiele bardziej, by pokazać, że jest godny bycia nazywanym jego synem i Mulciberem.

Cierpliwie czekał na odpowiedź ojca, choć to, jak tamten zaciągał się papierosem, trwało małą wieczność.

- Dlaczego nie tutaj? - Zadziwił się wyraźnie. - W kamienicy nie ma dość miejsca? Mogę zaaranżować poddasze, jeśli wuj Robert się zgodzi. - Podkreślił od razu. Tutaj, w Londynie, to Robert wydawał się liczyć najbardziej. - Ja... porozmawiam z wujem, kiedy ten znajdzie dla mnie chwilę. Powiedz, ojcze... na co powinienem zwrócić uwagę rozmawiając z wujem? - Podpytał niewinnie. - Ledwie go znam. Nie chciałbym go urazić albo wyjść na lekkomyślnego.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#15
06.05.2024, 20:24  ✶  

Czy Richard był rozczarowany tym, że Charles nie podołał chęci pójścia zawodowo w jego ślady? Nie. Jeżeli chłopak miał się męczyć, to lepiej było odpuścić. Doceniał, że podejmował próby, ale nie chodziło o to, aby się męczył. Dlatego sugerował mu próbowanie czegoś innego. Tak długo, aż znajdzie dla siebie to, co sprawi że będzie mógł pracować i rozwijać się jednocześnie. Niespodziewanie chłopak woli pomagać przy interesie rodzinnym i sadzić roślinki.

Westchnął, kiedy padły pytania zdziwienia, słysząc odmowę w produkowaniu czegokolwiek tutaj.
- Ze względów bezpieczeństwa.
Zaznaczył. Podobny zakaz produkcji i tworzenia eliksirów miałby Leonard. Jeżeli chciałby cokolwiek tworzyć, musiałby także zadbać o jakąś pracownię dla siebie. Ewentualnie chłopcy mogliby się dogadać i wspólnie coś zdziałać. Richard z Robertem mogliby uchodzić im za przykład braci prowadzących wspólnie interes rodzinny. Richard na etapie bezpieczeństwa był przezorny. Praca aurora mogła być także tego efektem, mając opanowane wszelkie kodeksy i inne zasady bezpieczeństwa.
- Robert nie wyrazi na to zgody i ja także. Nie bez powodu dobudowałem u nas na ogrodzie małą pracownię dla was i waszej matki, abyście mogli rozwijać swoje umiejętności. Tutaj będziecie musieli kupić albo wynająć jakiś lokal.
Wyjaśnił na spokojnie. Niestety sprawy w Londynie miały się inaczej niż w Oslo. Trzeba było do nich przywyknąć, jeżeli chciało się tutaj mieszkać i rozwijać karierę.

Richard już zasugerował, aby syn porozmawiał z jego bratem w sprawie swojej pomocy przy interesie rodzinnym. Może pomysły jakie będzie miał, zainteresują Roberta. W przeciwnym wypadku, zostaną odrzucone i jego brat uprze się przy swoich postanowieniach i zasadach. Lecz jeżeli Charles chciał rozpocząć swój interes, także związany z kadzidłami i świecami, czy po prostu jak wspomniał, hodowlą ziół, roślin, musiałby zacząć od podstaw. Znaleźć na to odpowiednie miejsce. Mniejszy problem będzie, jeżeli na tworzenie świec i kadzideł, Robert udostępni Charlesowi swoją pracownię.

Dopalił papierosa i zgasił niedopałek w popielniczce. Na co Charles powinien zwracać uwagę przy rozmowie z Robertem? Trudno było jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. W większości sytuacji bywało tak, że jak ktoś już rozmawiał z jednym bliźniakiem, jakoś był przygotowany na rozmowę z drugim. Może ich oboje różnił charakter, ale w wielu sprawach mieli to samo zgodne zdanie.

- Na swoją postawę i dobór słownictwa, jeżeli chcesz go w jakiś sposób przekonać do swoich pomysłów. Z drugiej strony, jesteśmy rodziną. Nie idziesz na rozmowę kwalifikacyjną do obcej osoby.
Odpowiedział skupiając wzrok na synu, jakby chciał doszukać się w nim pewnych obaw. Gdyż w jego pytaniu, mógłby odnieść, nawet mylne, wrażenie że miał jakiś stres, obawy w rozmowie z Robertem na temat oferowania swojej pomocy.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#16
08.05.2024, 20:38  ✶  
Znalezienie własnego miejsca w życiu nie było łatwe. Charles próbował zostać aurorem, ale rozczarował się brakiem postępu swojej tężyzny fizycznej i wkrótce był najsłabszy na roku. Nie zamierzał winić swojej chorowitej matki o przekazanie mu takich skłonności, ale raczej siebie i własną nieudolność, choć nie było przesłanek, by ją podkreślać. Chcąc udowodnić sobie, ojcu i rodzeństwu, że jest zdolny do przynajmniej dorównania im, wybrał rodzinny biznes. Tylko tak będzie mógł porównać swoje sukcesy z tym, co osiągnęli krewni. Zielarstwo i pozostałe zainteresowania były tylko dodatkiem.

Charlie uniósł brwi, gdy ojciec przekazał swoje argumenty. Pochylił się nieco w kierunku mężczyzny.

- Bezpieczeństwa? Tato, to tylko rośliny. - Zauważył, nieświadomie zwracając się do ojca formą, którą dawno już porzucił ze względu na swój wiek. Czasem wciąż się zapominał. - Nie będę tu sadził mandragor ani tentakul! Tylko te... niegroźne. - Obiecał. Musiał pamiętać, że w domu nie są tylko oni, ale też reszta rodziny, wliczając w to już-nie-tak-mała kuzynkę! - Przemyślisz to, tato? Proszę...

Westchnął ciężko, rozeźlony odmową. Parę doniczek nie będzie nikomu przeszkadzało! Ale jeśli ostatecznym słowem ojca będzie "nie", to Charles nie zamierzał się sprzeciwiać.

- Wyrazisz zgodę, jeśli przekonam wuja? - Podpytał jeszcze. - Nie wiem, kiedy będę z nim rozmawiał, a-ale będę uważał na słowa. Obiecuję, że nie będziesz się za mnie wstydzić, ojcze. - Pionowa zmarszczka między brwiami Charlesa zdradzała, że obawia się rozmowy z wujem. - Oraz, hm... zapytam go o to, jeśli w ogóle pozwoli mi zostać, rzecz jasna.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#17
09.05.2024, 12:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.05.2024, 13:57 przez Richard Mulciber.)  

Nawet jeżeli to tylko rośliny, niegroźne, zwyczajne zioła a nie mandragory i tentakule. Może nie miałby nic przeciwko paru doniczek, ale zakładanie szklarni, to już podchodzi pod pewien biznes a na to miejsca tutaj nie ma. Dlatego Richard wolał już na wstępnie uprzedzić syna, co tutaj wolno a czego nie. Nie zabraniał mu się rozwijać. Dlatego w Oslo mógł kontynuować dzieło matki, która także miała w tym kierunku zajęcie w domu. Hodowlą ziół, tworzeniem maści. Chłopcy mogli przejąć po niej zainteresowania w tej dziedzinie. Było to zauważalne. A część nawet mojego bracie. Zabawne.

Charles nie odpuszczał. Nawet jak raz usłyszał od ojca ”nie”. Próbował przekonywać. Richard skupił na nim spojrzenie swych brązowych oczu, stanowczych, nie dających się łatwo przekonać. Nie odpowiedział synowi. Dając tym samym do zrozumienia, że zdania nie zmieni.

Kiedy po sekundach ciszy, Richard usłyszał o próbach przekonania Roberta, uniósł lekko jedną brew ku górze. Spojrzał przed siebie, unosząc kącik ust. Słuchał go do końca. Nawet wspomniał o tym, że będzie się starał, aby on nie musiał się go wstydzić. To w sumie było ważne. Bo w najgorszym wypadku Charles wróci do Oslo, albo będzie musiał wynająć mieszkanie w Londynie. Jeżeli chciał zostać.

- Jeżeli przekonasz Roberta, albo on sam od razu wyrazi zgodę, mogę to przemyśleć.
Odpowiedział w końcu, idąc na taki kompromis z synem. W tym domu Robert ustalał zasady i wydawał pozwolenia na cokolwiek. Richard nie chciał tego burzyć bratu. Dostosowywał się jak kiedyś, do pewnych ustaleń, jakie były kontynuowane po zmarłym ojcu.
- Sądzę, że mój brat pozwoli ci tutaj zostać.
Zapewnił wstępnie. Nie odniósł się do tego, żeby mu wstydu nie przyniósł. To było wręcz oczywiste, że ma się zachowywać odpowiednio, mówić jak należy. Wielokrotnie to powtarzał swoim dzieciom, gdziekolwiek by z nimi nie był. Gdyż każdy wstyd, złe podjęcia decyzji mogą wpływać na reputację ich rodziny, nazwiska czy bezpośrednio ich samych. A skoro Charles obiecał, Richard trzymał za słowo.
- Coś jeszcze chciałbyś omówić?
Zapytał.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#18
12.05.2024, 11:08  ✶  
Charlie starał się patrzeć w przyszłość z optymizmem. Jeśli wuj nie pozwoli mu założyć szklarni w domu, to rzeczywiście będzie musiał znaleźć inne miejsce! Z tym jednak na pewno nie byłoby problemu, przecież Londyn był duży, więc i jego magiczna społeczność była spora. Był to nowy świat, który z pewnością niejednokrotnie jeszcze zaskoczy.

- Dziękuję, ojcze. - Odezwał się, gdy dostał wstępną zgodę od Richarda. Pozostał tylko twardszy orzech do zgryzienia - Robert! - Ja... ja chyba na razie wszystko wiem. - Zawahał się. Utkwił w ojcu spojrzenie na chwilę zbyt długo, by znów uciec nim ku podłodze. - Nie będę cię zatrzymywał, dopiero wróciłeś z... skądś. To nie moja sprawa. - Dodał szybko, chociaż interesowało go, gdzie wypuścił się Richard. Skoro jednak nie pochwalił się tym od razu, Charlie nie chciał dopytywać. - Odpocznij po podróży, ojcze. Cieszę się, że cię widzę. - Zakończył skromnie.

I tak, jak powiedział, tak zamierzał zrobić - nie zatrzymywać taty ani momentu dłużej. Mulciber wydawał się dość zapracowany, dość zajęty, dość zmęczony. Nie miał czasu na rozmowy z własnym dzieckiem.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#19
13.05.2024, 12:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2024, 12:34 przez Richard Mulciber.)  

Rozsądnie dla chłopaka byłoby zarobić nieco pieniędzy przez zwyczajne zatrudnienie się gdzieś, uzbieranie pieniędzy na mieszkanie lub najlepiej dom z ogrodem i wtedy myśleć o własnym biznesie. Mógłby bez oporu i problemów zająć się hodowlą roślin i ziół. Żyć na własny rachunek. Jest już dorosły, powinien tak też myśleć. Zrozumiałe, że chce pomagać w interesie rodzinnym, ale to już musiałby rzeczywiście porozmawiać z Robertem. Richard robił tyle, ile sam mógł na odległość, jak i na miejscu.

Wstępna zgoda, nie równała się z tym, jaka będzie od jego brata. Dla Richarda byłoby zaskoczeniem, gdyby brat wyraził zgodę pod swoim dachem na jakiekolwiek prowadzenie interesu przez ich dzieci. Nie chciał też chłopakowi robić żmudnych nadziei, więc na jego podziękowania, nie zareagował. Zapytał przy tym, czy jest coś jeszcze do omówienia.

- Byliśmy na meczu Quidditcha.
Akurat tutaj nie było co ukrywać, gdzie byli. To, że Richard lubił ten sport, było w rodzinie raczej wiadome. Jak mu czas pozwalał, wybierał się sam, z kolegami czy może i nawet zabierał zainteresowanych synów. Tutaj z kolei, wyciągnął brata. Przynajmniej oderwał się trochę od problemów i nie kisł w fotelu ich starego w gabinecie.

Skoro nie było nic więcej do omówienia i chłopak dał mu możliwość iść odpocząć, Richard postanowił z tego skorzystać. Zakładając, że skrzaty przygotowały dla jego syna pokój, gdy się tylko tutaj pojawił, pod ich nieobecność.

- W porządku.
Wstał z kanapy i skierował się po swój bagaż.
- Belenos!
Zawołał przy okazji skrzata. W oczekiwaniu na jego pojawienie się, zwrócił jeszcze do syna.
- Charles. Pomyśl, czy nie chcesz naprawdę spróbować tutaj z normalną pracą. Skoro nie wyszło Ci z Oslo, może w Londynie ci się uda. Sprawdź, czy w Ministerstwie, nie szukają może dyplomatów międzynarodowych.
Zasugerował. Skoro on dostał zielone światło od brata, że problem z ich dalekim krewnym został w jakiś sposób "ugaszony", to czemu syn nie spróbuje swoich sił w innym Departamencie?
- Tak Panie?
Odezwał się wezwany przez niego skrzat.
- Posprzątaj w salonie. Żeby Robert nie zobaczył nakruszonego dywanu po ciastkach.
Wydał polecenie stworzeniu, patrząc na syna porozumiewawczo.
”- Skoro chcesz tu mieszkać, musisz pilnować tutejszych zasad porządku.” – przesłał Charlesowi mentalną uwagę, przypominającą o zasadach dobrego wychowania. Użył tutaj Fali, jakby też testował umiejętność syna. Czy go zrozumiał. Jakkolwiek chłopak zareagował, zostawił go już i zabierając torbę, opuścił salon.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (2009), Richard Mulciber (3762)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa