• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 11 Dalej »
[30.07.1972r.] Radzę sobie z tym sam | Nicholas & Rodolphus

[30.07.1972r.] Radzę sobie z tym sam | Nicholas & Rodolphus
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#21
02.05.2024, 23:10  ✶  

Nicholas skinął głową na słowa Rodolphusa w zgodzie, że zostawi go samego. Wtem wszedł z sypialni. Nicholas zostając samemu w pokoju, siedząc na łóżku, opierając się plecami o poduszkę i oparcie ramy, spoglądał przed siebie. Świeże nieco chłodne powietrze koiło jego drogi oddechowe. Siedział rozmyślając, trzymając w obu dłoniach kubek z herbatą. Nasunęło się mu to podstawowe pytanie, jak nie ufać komuś, kto jednak Ci pomógł? Zna Twój problem ze zdrowiem? Współpracuje się z nim od paru lat? Robert go ostrzegał. Choć sam może nie do końca go znał. Jasne, że Lestrange popełnił jeden duży błąd, który na szczęście został rozwiązany. Szybko zadziałał. Każdemu to się przecież zdarzy.

Traversa zaczęło zastanawiać, z jakiego powodu Robert dał mu to ostrzeżenie. Jemu młodszy niewymowny nic w sumie nie zrobił. Ale uważał. Obserwował. Niby się słuchał, ale jednak musiał polegać na jego obecności. Pomocy i wsparciu. Z tego dzisiejszego powodu.

Westchnął. Upił parę kolejnych łyków ziołowej herbaty, po czym odstawił kubek. Zsunął się trochę bardziej pod kołdrę, poprawił poduszkę, ułożył wygodniej i zamknął oczy. Postanowił przestać się, aby organizm mógł odpowiednio zregenerować.


Kilka godzin dodatkowego snu, było zbawienne. Nicholas przebudził się nieco w godzinie popołudniowej. Może po standardowym czasie obiadowym? Przynajmniej ten odpoczynek dobrze mu zrobił. Wyglądał i czuł się znacznie lepiej, niż z samego poranka. Leżąc jeszcze, przetarł twarz i spojrzał na sufit. Podniósł się powoli do siadu, upewniając się, że faktycznie jest w porządku. Nie miał zawrotów głowy. Powoli wstał, zgarnął swój czarny szlafrok. Wyszedł z sypialni i skierował się do łazienki. Rodolphus mógł zarejestrować przemieszczanie się Traversa, który do salonu jeszcze nie zaglądał. Wziął prysznic, ogarnął się porządnie. Na tyle ile był wstanie, miał chęci. Golenie się odpuścił. Zarost mu nie przeszkadzał. Niejednokrotnie go posiadał.

Opuszczając łazienkę, wrócił do sypialni, gdzie założył na siebie cienki czarny sweter z długim rękawem. Idealnie zakrywający mroczny znak. Spodnie jeansowe ciemne. Schował swoją różdżkę, ogarnął trochę łóżko, zabrał kubek z wystygniętą już herbatą i zajrzał do salonu. Może tam zastanie Rodolphusa?

Na pierwszy rzut oka, Nicholas wyglądał w porządku. Eliksir jaki wtedy wypił, bardzo mu pomógł i wyciszył objawy choroby. Osłabienie powoli także ustępowało. Nie mógł co prawda przeciążać się, wykonywać czynności fizyczne. Jego organizm nadal był osłabiony, ale nie utrudniał w przemieszczaniu się.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#22
04.05.2024, 19:37  ✶  
Lestrange już wcześniej zrezygnował z siedzenia przy stole i przeniósł się na kanapę. Wertował jedną z książek, spokojnie i powoli wodząc wzrokiem po literach, składających się na słowa, a potem: zdania. Nie miał dzisiaj specjalnych planów, nie spieszył się nigdzie. To był jeden z tych dni, gdy sowa mogła w końcu odpocząć, a co za tym idzie: on sam. To, że nikt nic od niego nie chciał, było rzadkie - rozkoszował się więc tą chwilą na tyle, ile mógł. W mieszkaniu panowała idealna cisza, przerywana z początku tylko powolnym przewracaniem stron, a potem: szelestem pościeli, gdy Nicholas wstał. Rodolphus na chwilę tylko uniósł wzrok, lecz zaraz go opuścił, gdy usłyszał zamykane drzwi od łazienki.

- Wyglądasz lepiej - rzucił, ponownie odrywając wzrok od książki. Sen miał rzeczywiście zbawienny wpływ na ludzki organizm. Sam fakt, że jego niedobór powodował poważne problemy w działaniu tej z pozoru idealnej maszyny, nakazywał (w teorii) o dbanie o tak podstawową czynność. Rodolphus uśmiechnął się lekko, nieznacznie. Zamknął książkę, nie kłopocząc się wkładaniem zakładki między strony. Zapamiętał ich numery. - Jesteś głodny?
Ponowił pytanie, zadane kilka godzin wcześniej, wstając. Nie odłożył książki na półkę, położył ją na stoliku. Miał zamiar jeszcze dzisiaj do niej usiąść, skoro nie miał żadnych planów. Zerknął jeszcze kontrolnie na Nicholasa, jakby chciał upewnić się, że tym razem mężczyzna nie skończy na podłodze, ale nie. Naprawdę wyglądał dużo lepiej, mógł się więc o to nie martwić.
- Mogę po coś wyjść - była niedziela, większość dnia przesiedział w mieszkaniu. Nie bardzo miał ochotę na stanie w kuchni, zwłaszcza że, tak prawdę mówiąc, to z gotowania potrafił tyle, by nie umrzeć z głodu. Od najmłodszych lat gotowaniem w jego domu zajmowały się skrzaty, a gdy się wyprowadził... Cóż - nadal to robiły, tylko na zapas. On po prostu jedzenie odgrzewał albo kupował.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#23
05.05.2024, 13:06  ✶  

Dodatkowy sen bardzo pomógł Nicholasowi. Co najważniejsze, zasnął bez problemu, przez osłabienie organizmu spowodowanego chorobą, że nie trzeba było wspomagać się eliksirami na bezsenność.

Dzień tygodnia wolny, Lestrange mógł go spędzić na wiele różnych sposobów. Nawet wychodząc z mieszkania. Zastając go w salonie, Nicholas mógł chyba tylko domyślić się, że pozostał tutaj na miejscu, jakby czuwając nad jego zdrowiem.

Nicholas wyglądał znacznie lepiej. Bystre oko Lestrange’a to wychwyciło. Był to dobry znak także dla Traversa. Jeżeli do wieczora poprawi mu się znacznie, to być może nie będzie musiał brać na jutro dnia wolnego z pracy?

- Coś lekkiego bym zjadł.
Nie był głodny, albo może nadal nie miał apetytu, ale wiedział, że nie może pozwolić sobie na dosłowny dzień głodówki. Może nawet Rodolphus próbowałby go przekonać do wciśnięcia w siebie jakiejś sałatki? Travers wyraził przy tym zgodę i chęć zjedzenia czegoś, pod swoją dietę. Nie musiał się z tym przypominać współlokatorowi, który o to co prawda dbał.

Nicholas mógłby cokolwiek przyrządzić w kuchni, ale dzisiaj zdecydowanie nie miałby na to siły. Nie miałby może też nic przeciwko temu, gdyby Rodolphus postanowił wykorzystać usługi swojego skrzata w tym mieszkaniu. Skoro kolega zaoferował się wyjść i coś kupić, nie zmierzał go zatrzymywać, a skorzystać z tej pomocy.

Nicholas skierował się na kanapę i usiadł sobie, zerknąwszy jedynie na tytuł książki, jaką czytał Rodolphus. Jeżeli była odwrócona tytułem na widoku. Upił łyk przestygniętej herbaty. Zimna była równie dobra co ciepła. Nie zamierzał dolewać wody, aby niepotrzebnie rozcieńczać napar ziołowy. Herbata ziołowa na wzmocnienie także dużo pomagała. Jeżeli Rodolphus postanowił wyjść i ogarnąć posiłek dla niego, Nicholas jedynie poczekał cierpliwie.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#24
05.05.2024, 22:01  ✶  
Czy faktycznie Lestrange został tutaj, żeby mieć na Nicholasa oko? Być może. Ale równie dobrze mógł po prostu nie mieć nic innego do roboty, niż siedzenie w mieszkaniu. Nie można było powiedzieć, żeby Rodolphus był duszą towarzystwa, chociaż faktycznie zdarzało mu się znikać. Głównie jednak miało to związek z pracą lub z Robertem, więc... nie, nie można tego było nazwać życiem towarzyskim.
- Niedługo powinienem być z powrotem - powiedział, wstając. Schował różdżkę, zerknął na marynarkę, ale zrezygnował z niej. Na zewnątrz robiło się ciepło, było po południu - nie było potrzeby, by nakładać na siebie kolejne warstwy. Cicho opuścił mieszkanie Nicholasa, zostawiając na widoku książkę Urazy pozaklęciowe autorstwa jednego z Lestrange'ów. Książka wydawała się być w stanie niemal idealnym, lecz widać było, które strony były najczęściej przewracane przez Rodolphusa - naturalnie, że te, traktujące o głowie i jej urazach.

Nicholasowi nie pozostawało w zasadzie nic innego, jak cierpliwie czekać, aż Lestrange wróci. Wydawało się, że niewymownemu się nie spieszy. Czas płynął powoli, mógł na spokojnie dopić zimną herbatę, a nawet umyć kubek. Jeżeli przyszłoby mu do głowy, by sprzątnąć cokolwiek innego, to musiał się obejść smakiem - chcąc nie chcąc Rodolphus wprowadził kilka swoich nawyków i do jego mieszkania. Odruchowo odstawiał rzeczy na swoje miejsce, przecierał to, co było nieidealnie czyste. Używał magii do sprzątnięcia tego, co było najbardziej uciążliwe i było solą w oku osoby, która... Cóż, być może nie była pedantem, ale uważała, że porządek to coś, z czego nie można było rezygnować.

Wrócił po upływanie trzech kwadransów, plus minus. Pudełka z makaronem z sosem paprykowym bez mięsa i jakichkolwiek dodatków, mogących zaszkodzić Traversowi, wylądowały łagodnie na stole, niesione zaklęciem. Obok znajdowała się jeszcze sałatka, ale Lestrange podejrzewał, że Nicholas się tym absolutnie nie naje - same warzywa mogły wydawać się lekkie, lecz prawda była taka, że surowe były dość ciężkostrawne dla żołądka, a bez konkretnej białkowo-tłuszczowej wkładki żadna sałatka nie będzie pożywna. Najwyżej później Nick odgrzeje sobie resztę.
- Jeśli czujesz, że będzie za dużo, po prostu zjesz później. Chociaż ojciec lubił mi mówić, że zbilansowane potrawy to druga najważniejsza rzecz na równi z nawodnieniem, które pozwalają utrzymać organizm w dobrej kondycji - powiedział, odkładając różdżkę na bok. Przekręcił klucz w zamku. To był jeden z niewielu momentów, w których Rodolphus w ogóle wspominał o swoim ojcu, poza oczywiście faktem, że pieniądze, które miał, należały tak naprawdę do niego, a nie młodego niewymownego.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#25
05.05.2024, 23:31  ✶  

Nicholas w odpowiedzi skinął głową na zgodę. Nie miał nic do dodania i pozwolił Rodolphusowi zająć się sprawą przyniesienia posiłku. Zostając samemu w swoim mieszkaniu, Nicholas rzucił okiem na podręcznik, czytany przez współlokatora, który jasno przedstawiał tematykę uzdrowicieli, czy nawet i naukową lekturę dla badaczy. Nie zaglądał do środka. Nie zamierzał mu tego nawet ruszać.

Dopiwszy herbatę, Nicholas podszedł do zlewu, gdzie umył kubek. Odwrócił się przodem do całej powierzchni salonowo-jadalnio-kuchennej, opierając się tyłkiem o blat mebla kuchennego ze zlewem i rozejrzał się, jakby w poszukiwaniu zajęcia? Bądź zwyczajnej obserwacji. Nie przeszkadzało mu jakoś to, że niektóre swoje nawyki Rodolphus wprowadził do jego mieszkania. Przynajmniej uzupełniali się i nawet jeżeli obaj dbali o tutejszy porządek, zyskiwali trochę więcej cennego do pracy czasu.

Oczekiwanie się dłużyło, Nicholas na ten chwilę musiał także się czymś zająć. Wziął z sypialni książkę, jaką były "Starożytne Runy”. Siedząc na kanapie, zagłębił się w lekturę, ale nie był jakoś wstanie się skupić. Może nie doszedł jeszcze do siebie na tyle, aby zmusić umysł do rozumowania czytanej treści.

Lestrange w końcu wrócił z posiłkiem. Travers wstał z kanapy, kładąc tymczasowo książkę na pusty blat komody pod ścianą. Podszedł do stołu, gdzie kolega wyłożył i wyjaśnił sprawę dotyczącą posiłków. Ten pierwszy zapewne raz, wspominając o swoim ojcu. 
Skinieniem głowy, przyjmował do wiadomości otrzymane informacje. Już jednak wiedział, że wszystkiego nie da rady zjeść teraz.

- Na pewno nie zjem wszystkiego.
Przyznał się do tego i najpewniej coś zostanie na kolację.

Wziął swoje sztućce, talerz i rozpakował wszystko, nakładając sobie tyle, ile był przekonany że zmieści. W końcu też, usiadł na swoim miejscu na krześle. Powoli kosztując przyniesiony mu posiłek. Nawet nie pytał, czy Rodolphus cokolwiek dzisiaj jadł. Nie był jego rodzicem, aby tego pilnować. Nie on był dzisiaj tym chorym.

Jedzenie Nicholasowi smakowało, ale można było zauważyć, że jadł powoli, jakby delektował się smakiem. Ale mogła to także być wina choroby, co chwilowo blokowała mu apetyt.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#26
06.05.2024, 22:17  ✶  
- To zjesz później resztę - powiedział tonem, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Zerknął przelotnie na książkę, którą Nicholas położył w miejscu, w którym nie powinna się znaleźć. Odrobinę go zakłuło w mózg takie rzucanie książek byle gdzie, ale przecież on sam zrobił to samo ze swoją. Drzazgę w oku bliźniego, a belki w swoim, czy jakoś tak. Nie powiedział jednak nic, tylko sięgnął po talerz i sztućce. Nie kontrolował Nicholasa tym razem, nie zerkał czy ten jakoś sobie radzi. Już wcześniej zauważył, że niewymowny czuje się lepiej. Eliksir więc działał, nie było potrzeby, by nie ufać w jego uzdrawiającą moc, szczególnie w połączeniu z herbatą i snem.

Posiłek jedli w milczeniu. Rodolphus nie zagadywał Nicholasa, chociaż zauważył, że ten je w iście ślimaczym tempie. Uznał jednak, że Travers był na tyle bezpośredni (co dla wielu mogło być wadą, a dla niego - zaletą. Mniejsze pole do domysłów, które mogły okazać się błędne), że gdyby mu nie smakowało, to by zwyczajnie to powiedział i sięgnął po sałatkę. Albo po prostu odszedł od stołu. Lestrange z kolei nie był zbyt dobry w podtrzymywaniu czy zaczynaniu konwersacji, jeżeli nie miał konkretnego celu lub po prostu czegoś do powiedzenia. A teraz nie miał - skupiał się na tym, by zjeść i nie zaprzątać sobie głowy niczym innym. Bo o co mógł zapytać? O to, jak się czuje? Przecież widział. O to, co robił wczoraj? To byłoby zbyt nachalne, naruszające granice prywatności, które same się między nimi ustaliły i których przekraczać nie chciał. Ostatnio zresztą wrócił jakby do siebie, wskoczył z powrotem w wygodną skórę, w której było mu najlepiej. Chwilowe zaćmienie umysłu zdawało się puścić, chociaż na jego miejscu zaczynało lokować się coś innego, o czym również myśleć nie zamierzał. Tknięty tą myślą, zapatrzył się na chwilę w swój talerz. Również nie dojadł, ale także nie widział w tym problemu. Przynajmniej będą mieli kolację. Lestrange wstał, nie kończąc posiłku. Przeniósł resztę jedzenia do lodówki, sam zaś stanął przy zlewie i odkręcił wodę. Płynęła jednak odrobinę za długo. Poczuł dziwny ucisk przy nasadzie nosa i w okolicy czoła. Nieprzyjemny, mrowiący - nie zwiastujący choroby, a kolejnej natrętnej myśli, która tliła się gdzieś w odmętach jego umysłu. Potrząsnął głową, chcąc się jej pozbyć. Zerknął na moment za okno. Słońce, chowające się powoli za zabudowaniami, rzucało do środka ciepłe, pomarańczowe promienie. Ocieplało surowe wnętrze mieszkania, co niekoniecznie wprawiało go w zachwyt czy budziło w nim poetyckie uczucia. Ot, zachód słońca, powolny, normalny o tej porze.
- Będziesz chciał się napić czegoś ciepłego? - zapytał, wycierając ręce. Jedną herbatę już pił, może będzie chciał drugą. Pamiętał, że Nick musiał wysłać jeszcze dwa listy, a zamglony osłabieniem umysł mógł nie przypomnieć mu o tym, że połowę dnia przespał i powinien wypić coś jeszcze, bo na samej wzmacniającej herbatce daleko nie pociągnie.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#27
08.05.2024, 13:30  ✶  

Książka, była położona, nie rzucona. I choć nie pasowało do całości otoczenia, w danym miejscu, to jednak była położona z szacunkiem, równo. Nie wystając za kant mebla. Przez wieloletnią współpracę z Mulciberem, też wyrobił sobie jakiś nawyk porządkowania rzeczy i dokumentacji. Nie do przesady, ale zasiało w nim to jakieś ziarno, odruch.

W przypadku posiłku, można było odnieść wrażenie, jakby Rodolphus chciał nieco przypilnować Nicholsa, że jeżeli teraz nie zje wszystkiego, dokończy i tak na kolacji. Co prawda, posiłek jest ważny w funkcjonowaniu organizmu. Inaczej to się miało w przypadku osoby zmagającej się z chorobą.

Nic nie odpowiedział na jego słowa. Kiedy kolega przygotował im zastawę i nałożyli potrawy na talerze, Nicholas nie kręcił nosem. Smakowało mu. Ale ze względu na dzisiejszy atak choroby, jadł powoli. Delektował się, przełykał. Zostawił znacznie więcej od Lestrange’a, ale jak było powiedziane, dokończy na późniejszej kolacji.

Cały posiłek, przesiedzieli w milczeniu. Nawet Nicholas nie poruszał żadnego tematu. Kierując się zasadą, że podobno przy stole nie powinno się rozmawiać? Co innego, jeżeli miało się coś ważnego i pilnego na już do omówienia. Bądź, przebywało się w restauracjach. Pomijając narzucony zakaz podejmowania tematów, jakie łączyły Roberta z Rodolphusem. Tego trzymał się ściśle.

Podczas posiłku, w pewnym momencie Nicholas dostrzegł, że Rodolphus nieco zastygł, zamyślił się, nad swoim talerzem. Czy z nim było wszystko w porządku? Mężczyzna wstał, odstawił niedokończony posiłek do lodówki i zaraz zatrzymał się przy zlewie. Nicholas uczynił to samo, kiedy zarejestrował że woda z kranu leciała odrobinę za długo. Swój talerz położył na blacie kuchennym, szafkę dalej od zlewu, przy którym stał Rodolphus. Przyglądał mu się w milczeniu, widząc przez moment, jak ten naciska nasadę nosową. Zaraz jednak przestał. Travers zajął się sobą i schował talerz do lodówki. Wstępnie udając, że nic nie widział?

- Tak. Co zrobisz, wypiję.
Zgodził się, aby współlokator coś ciepłego przygotował. Przy czym Nicholas skrzyżował ręce na klatce piersiowej i oparł się tyłkiem o blat kuchennej szafki.
- Też zmagasz się z jakimiś problemami zdrowotnymi?
Zapytał. Skoro już tak nieplanowanie wyszło na jaw, że choroba Nicholasa uaktywniła się w obecności Rodolphusa, to jak było z nim samym?
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#28
12.05.2024, 14:48  ✶  
Lestrange kiwnął głową i sięgnął do szafki, w której trzymali herbaty. Wziął pierwszą lepszą, jednak nie jedną z tych ziołowych, których Nicholas używał między innymi do wzmocnienia organizmu. Wyciągnął też dwa kubki, nie jeden - sam również planował się napić. Gdy woda powoli zwiększała swoją temperaturę, Rodolphus zastanowił się nad odpowiedzią. Czy zmagał się z problemami zdrowotnymi? Na jego ustach pojawił się cień uśmiechu, a w oku - błysk.
- Na pewno z bezsennością, o czym już wiesz - odpowiedział z pozoru niewinnie, przesuwając dłonią po blacie kuchennym. Ciężko było tę przypadłość ukryć, gdy się mieszkało razem i korzystało z eliksirów nasennych. Z drugiej jednak strony kto nie miewał problemów ze snem? Sęk w tym, że te jego były na tyle poważne, że musiał się wspomagać eliksirami. Nie wystarczyło pójść pobiegać, żeby móc zasnąć spokojnie o określonej porze - nie w jego przypadku. I nie w przypadku Nicka, bo również miał z tym problem. - I na jeszcze jedną przypadłość.
Naprawdę nie miał zamiaru dręczyć Nicholasa i powodować, żeby ten się męczył fizycznie ale na Merlina: sam się podłożył, przynajmniej w jego opinii. Lestrange przysunął się bliżej, a dłoń która wodziła do tej pory po blacie, przeniosła się na przedramię Traversa.
- Dużo poważniejszą. Powoduje nierówne, mocne bicie serca, trudności ze złapaniem oddechu, mrowienie w całym ciele... - wyliczał poważnym tonem, wsuwając palce pod rękaw swetra, który założył Nick. - Czasem atakuje w najmniej spodziewanym momencie. Sprawia, że myśli przestają płynąć prostym, logicznym torem, zaczynają się plątać i przesłania je dziwna mgła, uniemożliwiająca skupienie się.
Spojrzał Nicholasowi w oczy - jego własne błyszczały, przepełnione rozbawieniem. Był ciekaw, czy Nick jak zwykle weźmie dosłownie to, co mówił. Bo objawy brzmiały bardzo, bardzo poważnie, tak jakby cierpiał na nieuleczalną przypadłość, z którą trzeba było żyć do końca swoich dni. Jak zareaguje, gdy się dowie, że tą przypadłością był on sam?
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#29
13.05.2024, 23:48  ✶  

Skoro ten dzień, zebrał się im pod stan własnego zdrowia i niestety ukazał się jako pierwszy Nicholasowi, dobrze byłoby wiedzieć, czy i Rodolphus z czymś się zmaga. Skoro tak stanął przed zlewem i wydawało się, że coś mu dolega. Bezsenność, to w tych czasach problem dość wielu czarodziei, pracoholików lub tych, co zasnąć się boją z lęku o swoje życie. Ci, którzy mają prawo się bać, gdyż nie powinni byli się narodzić. Szlamy. Brudnokrwiści, zdrajcy.

- Akurat bezsenność to problem wielu z nas.
Stwierdził. Co raczej już wcześniej po sobie zauważyli. Uzupełniali zapas eliksirów, gdy zdarzyły się im te problemy. A lepiej do pracy wstać wypoczętym. Nicholas wspomagał się także kadzidłami. Jako zamiennik, żeby też nie uzależnić się od eliksirów na bezsenność.

Słysząc po chwili kolejne słowa, gdzie Lestrange wspomniał o kolejnej przypadłości, Nicholas uważnie na niego patrzył, marszcząc brwi. Rodolphus przysnął się bliżej. Mówił o problemie tak, jakby mogło być coś naprawdę poważniejszego od włochatości serca.

Nicholas już szukał w swojej głowie, do czego przypisać jego problem zdrowotny. Choć nie posiadał tak zaawansowanej wiedzy medycznej, to przez jego gesty, dość szybko zrozumiał przekaz. Travers przeniósł wzrok z jego twarzy, na jego rękę. A następnie przed siebie. Nie odpychał go. Nie reagował jakkolwiek negatywnie. Ani też pozytywnie. Neutralnie? Obojętnie?

Kiedy kolega wsadził dłoń pod jego rękaw swetra, przeszedł go lekki dreszcz. Zadziałał tak obcy dotyk, przyzwyczajając się do jego dotyku.

- Ktoś… Kiedyś mówił podobnie.
Podobnie, nie tak samo. Zastanawiał się, ale nie chciał wierzyć temu, co mu podpowiada intuicja.
- Ta przypadłość… Ma swoją nazwę?
Zapytał, jednocześnie przenosząc wzrok na Rodolphusa. Jakby wolał to usłyszeć z jego słów, niż się domyślać, strzelać i zrobić z siebie durnia. Spojrzenie rozbawienia. Nicholas w swoim miał pytające, nierozumiejące tego ”uczucia” opisywanego przez Rodolphusa. Czy to znaczyło, że się zakochał? Czy tak opisuje się uczucia do kogoś? Czy to inny rodzaj choroby?
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#30
14.05.2024, 23:15  ✶  
Czy można było to nazwać miłością? On sam by nigdy nie użył tego sformułowania. Fascynacja, pożądanie, chęć bycia blisko i chęć opiekowania się drugą osobą... Ale czy to była właśnie definicja miłości? Nie był pewien, ale w jego opinii raczej nie. Bo przecież miłość, z tego co rozumiał, to było coś, co go kiedyś łączyło z kimś innym. Miłość tak intensywna i gwałtowna, że spaliła ich oboje, z czego jego własne uczucia: doszczętnie. Zostały po nich zgliszcza i popioły. I chociaż istniała szansa, że coś pod toną szarej, z pozoru lekkiej warstwy, zaczynało kiełkować, to absolutnie nie przyjmował tego do wiadomości. Gdyby w porę zauważył te nowe pędy, zdeptałby je, roztarł butem lub wyrwał razem z korzeniami, żeby już nigdy nie poczuć tego rozczarowania. Z drugiej jednak strony nie dało się zaprzeczyć, że coś go do Nicholasa ciągnęło. Czy to dlatego, że był jedyną osobą, o której wtedy pomyślał, gdy wyszedł z mieszkania i na chwilę zapomniał, kim był i co robił? A może dlatego, że Travers przyjął go tak po prostu, bez pytań i dociekania co się stało? Zaopiekował się nim i dał mu azyl? Czy może dlatego, że byli tak do siebie podobni i po prostu czuł się w jego obecności komfortowo? To były pytania, na które nie tylko nie znał odpowiedzi, ale i na które odpowiedzi znać nie chciał. Co nie przeszkadzało mu w tym, by zbliżyć się do Nicholasa, tym razem w sensie fizycznym, bo oparł jedną rękę na blacie szafki, tuż obok jego biodra.

Nie mógł nic poradzić na to, że ta niedomyślność Nicholasa była rozczulająca. I chociaż prędzej połknąłby własny język, niż powiedział to na głos, to tak właśnie było. W przeciwieństwie do niego, on sam rozumiał wiele emocji, tylko po prostu niekoniecznie je uznawał w swoim życiu. Rozumiał je, ale nie oznaczało to, że wierzył, że jest zdolny je odczuwać. To, co opisał, można było odebrać na wiele sposobów - zarówno w tej warstwie fizycznej, jak i emocjonalnej. I obojętnie jak Nick to rozumiał, to przecież on sam nie kłamał w tym, co mówił. Rodolphus przysunął się bliżej, przechylił głowę tak, by jego usta znalazły się przy uchu mężczyzny.
- Ta konkretna nazywa się Nicholas Travers - powiedział cicho, wsuwając palce wyżej, przesuwając je na przedramię, na którym znajdował się mroczny znak. To musiała być albo jakaś obsesja, że zbliżał się do tych, którzy poglądami byli mu bliscy, albo jakaś resztka zdrowego rozsądku, bo przecież czy dało się żyć z kimś, kto nie rozumiał tego, jak bardzo chcieli zmienić świat na lepsze? Bo nie sztuką było żyć obok kogoś, to zapewne robiła większość. Prawdziwym wyzwaniem było dzielić z kimś większą część pragnień i nie dopuścić do tego, by pochłonęły obie osoby.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (10056), Rodolphus Lestrange (11112)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa