• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 25 lipca // Alexander i jego tresowane szczury

Lato 1972, 25 lipca // Alexander i jego tresowane szczury
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
27.04.2024, 11:25  ✶  

Przenosiła wzrok z jednego mężczyzny na drugiego, jakieś napięcie pojawiło się między nimi, nie wiedziała, czym było spowodowane, ale w powietrzu można było zawiesić siekierę, takie było gęste. Nie zamierzała się jednak zupełnie tym przejmować, to nie jej sprawa, czyż nie?

Zatrzymała wzrok na dłużej na Alexandrze, gdy nazwał ją słodką Norą, znał ją, ciekawe. Nie sądziła, że jest specjalnie popularna. Poczuła lekką dumę, gdy wspomniał o najlepszych wyrobach cukierniczych, czyli jednak, może faktycznie stawała się coraz bardziej sławna? Jej ego zostało połechtane, jednak tylko na chwilę. To zgasło w chwili, w której przyznał, że zna jej kuzynkę. Pewnie po prostu Avelina mu naopowiadała jakichś bajek, właściwie to ciekawe, nie chwaliła się, że ma znajomości w cyrku, będzie musiała wziąć ją na spytki. Świat był jednak całkiem mały.

Uśmiechnęła się jeszcze do Flynna, wiedziała, że on to doceni, dziwnym trafem nie potrafiła mu odmówić. Chyba potrzebowała w swoim życiu takiej osoby, która będzie namawiała ją do irracjonalnych rzeczy, żeby to nudne życie nabrało nieco koloru. Gdy Edge znalazł się bliżej niej i zaczesał jej włosy za ucho zaczerwieniła się delikatnie, bo nie była przyzwyczajona do takiego zachowania, mało kto się do niej zbliżał i nie patrzyła na niego w sposób romantyczny, wiedziała, że nie jest osobą, którą powinna się interesować pod tym względem, mimo wszystko budził w niej wiele emocji, których nie do końca potrafiła nazwać.

Poczuła dłoń zaciskającą się na swoim ramieniu, dreszcz przeszedł jej po plecach. Dyskomfort był coraz większy, miała wrażenie, że stała się jakimś elementem niepotrzebnej kłótni, a może potrzebnej? Trudno jej to było ocenić nie znając żadnych faktów. - Tak, w cukierni cały czas czuję adrenalinę, największą wtedy, gdy zastanawiam się, czy uda mi się nie przypalić ciastek. - Jej życie było stosunkowo bardzo lekkie, spokojne, nie powinien się jej dziwić, że propozycja, którą dostała wydawała się jej być naprawdę interesująca, bo nie działo się to często. Rzadko kiedy miała możliwość zrobić coś, co było, aż tak bardzo nierozsądne, może właśnie tego brakowało w jej życiu. Była przecież młoda, a zachowywała się jak stonowana czterdziestolatka.

- Ufam ci. - Powiedziała cicho do Flynna, bo nie zamierzała teraz odpuścić, nie kiedy wybrała już stronę i faktycznie chciała zobaczyć, jak to będzie, tam na górze. -Tak, huśtałam się na huśtawce. - Chyba każdy kiedyś się huśtał? Nie zważając na ostrzeżenia Zarządcy cyrku, postanowiła usiąść na tym cholernym trapezie i dać się ponieść. Trudno, najwyżej spadnie, zresztą nie wydawało jej się, żeby Flynn mógł jej zrobić krzywdę, nawet przypadkowo. Nie wiedzieć czemu ufała temu typowi, którego znała ledwie kilka dni.

Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#12
27.04.2024, 19:29  ✶  
Próbowałem odgadnąć prawdziwe motywy Flynna, ale były skryte głęboko w jego zamkniętym umyśle. Obawiałem się, że ta zabawa serio może się źle skończyć, szczególnie że Flynn różne kłopoty ciągnął za sobą, a trup w cyrku i to jeszcze tak znajomy trup... nie byłby mi kompletnie po drodze. Może nie byłbym zaniepokojony, gdyby proponował Norze samo huśtanie się, ale nie dość, że zamierzał ciągnąć ją na samą górę, to jeszcze sobie ze mną pogrywał. Nie podobało mi się to tym bardziej.
Kpił sobie ze mnie w najlepsze. A dobrze wiedział, że miałem lęk wysokości. Mogłem się założyć, że był wtedy obecny, lata temu, kiedy leciałem nieprzytomny w dół. Ogarniał mnie strach właściwie to paniczny, kiedy miałem przed sobą wizję... Tak, patrzenie w górę i myśl, że mógłbym się tam znaleźć, sama w sobie sprawiała, że zaczynało mi się robić słabo. Od tamtej pory, od dnia mojego wypadku, tak to doświadczenie wgryzło się w dziecięcy umysł, że nie oderwałem stóp od ziemi. Stąpałem po niej twardo, na wdechu przekraczając wszelkie mosty i inne tego typu rzeczy... Flynn o tym wiedział.
Ba! To jeszcze nie był koniec jego przewinień odkąd wszedłem do tego przeklętego namiotu. Nie było w tym głębszego celu, poza wprawieniem mnie w stan zazdrości - mogłem się o to założyć. Robił mi na złość, bawiąc się Norą, kokietując ją i bagatelizując kwestie bezpieczeństwa. Miałem ochotę krzyknąć, ale nie chciałem zostawać czarnym charakterem w tej historii. Nie byłem pewien, czy Nora była na tyle odważna, czy na tyle głupia, ale bądź co bądź była osobą dorosłą, więc skoro już siedziała tyłkiem na trapezie... Niech sobie robią co chcą! I tak przez najbliższy czas nie będę mógł wyrzucić z głowy widoku, jak jej poprawiał włosy, jak byli blisko, jak wymieniali się uśmiechami... Nawet nie byłem w stanie w tej chwili czaić się gdzieś na uboczu, żeby ich mieć na oku. Po prostu nie chciałem tego widzieć.
- Super. W takim razie zostawiam cię w rękach specjalisty. Bawcie się dobrze... I bezpiecznie - odparłem beznamiętnie, ale zaraz dodałem ciepło. - Miło było cię poznać osobiście, Noro. Do zobaczenia.
Sam zaś obróciłem się na pięcie, po czym pospiesznie wyszedłem z namiotu. Zamierzałem znaleźć kogoś rozważnego i trzeźwego, kto będzie miał tę dwójkę na oku.

Postać opuszcza sesję
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#13
28.04.2024, 20:42  ✶  
Był cały czas uśmiechnięty, ale nawet dziecko domyśliłoby się, że tarcie się z mężczyzną, który im towarzyszył... Nie było mu w smak. Nie chciał się z nim kłócić. Nie chciał widzieć w nim rozczarowania. Robił to wszystko na złość również samemu sobie, jednocześnie nie potrafił przestać. Był toksyczny. Okropnie toksyczny. Ranił wszystkich świadomie i nieświadomie, czasami dawał im obrywać rykoszetem wymierzonych w siebie, autodestrukcyjnych działań. Mogłeś powiedzieć - okej, ale takim właśnie go sobie Alexander wybrał. Wpuścił do swojego życia skończonego gnoja i wmawiał sobie, że to słodki, zagubiony, bezbronny kociak znaleziony w rynsztoku, może nawet chciał go w jakiś sposób naprawić. Owszem, wybrał go sobie takim i okłamywał sam siebie - to był fakt, a nie gdybanie, ale fakty miały to do siebie, że potrafiły się zdezaktualizować. Można się było odkochać. Można było kazać komuś spierdalać nawet kiedy się go kochało...

Zacisnął zęby przypominając sobie słowa Laurenta.

Może kiedyś do niego nie wrócisz...

Tak, jeżeli Alexander nie pozwoli mu wrócić. I tak, miał teraz do kogo iść. Miał gdzie szukać potencjalnego sensu poza Fantasmagorią, ale serce miał wciąż tutaj. Tyle by oddał za to, żeby znów byli ze sobą z bratem blisko. Żeby nie czuć tej potrzeby robienia mu na złość. Oddalali się od siebie, prawda? Bojąc się zjadającej go pustki coraz częściej sięgał po używki. Te regularnie doprowadzały go do ataków histerii, więc znowu nosił do ćwiczeń dłuższe spodnie, żeby nikt nie widział rozcięć na udach. Nikt poza Alexandrem. Ale on przecież pozwolił mu się ciąć. Dał mu tylko konkretne granice, których nie mógł przekroczyć.

Zalała go fala zakłopotania. Przekręcił głowę w bok, trochę jak zaciekawiony piesek, trzymając sznur zwisającego z góry trapezu i coś chyba do niego dotarło.

- Przesadziłem? - Spojrzał na nią z ukosa, przesuwał wzrokiem pomiędzy nią i Alexandrem. Szeptał. On autentycznie pytał ją o radę. Normalnie chodził straszliwie napuszony i zachowywał się jak wariat, ale w tym momencie sprawiał wrażenie dzieciaka wpatrującego się ze strachem w ojca, który właśnie na niego nakrzyczał.

On naprawdę pasował na zarządcę tego bajzlu na kółkach. Wszystkie dzieci musiały się go słuchać. Wszystkie oprócz Flynna.

- Przesadziłem, prawda? - To było wręcz komiczne, bo patrząc w kierunku wyjścia z namiotu aż złapał się za klatkę piersiową. On jednak, w przeciwieństwie do Ala i Caina nigdy nie krył się z byciem pedałem, więc wisiało mu co blondynka sobie o nim pomyśli.

Od tego co miała powiedzieć teraz Nora zależało pewnie to, czy Flynn za nim pójdzie.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#14
29.04.2024, 09:48  ✶  

Czuła, że coś nie tak, stała się jakimś elementem gry między tymi dwoma mężczyznami. Wiedziała o tym, nie do końca potrafiła się w tym odnaleźć. Nie miała pojęcia, co się między nimi dzieje i o co właściwie im chodzi. Nie chciała oberwać rykoszetem, chociaż po części to się już wydarzyło, w momencie, w którym postawiła nogę w tym cyrkowym namiocie. Co jej pozostawało? Wziąć coś z tej sytuacji dla siebie. Skoro dostała propozycję bujania się na trapezie, zamierzała z niej skorzystać, jak gdyby nigdy nic, jakby nie miała pojęcia, że coś się dzieje.

Najwyraźniej chęć nabycia nowego, akrobatycznego doświadczenia bardzo nie spodobała się Zarządcy Cyrku, bo nie chciał na to patrzeć. - Ciebie również miło było poznać. Do zobaczenia. - Rzuciła jeszcze nim wyszedł, całkiem ciepłym tonem i z uśmiechem na ustach. Nie czuła się dobrze, jako element ich gry, ale musiała jakoś się w tym odnaleźć. Flynna znała lepiej, chociaż znała to chyba zbyt duże określenie. To jego poznała jako pierwszego, to on się nią zainteresował i zupełnie niespodziewanie pojawił się w jej życiu. Alexander był zupełnie nową postacią, do tego zarządcą tego miejsca, podejrzewała, że może chciał pokazać, kto tutaj rządzi. Nie znała go jeszcze bardziej niż nie znała Flynna, wybór był prosty. To Edga miała zamiar posłuchać, co może wcale nie było najrozsądniejszym rozwiązaniem.

Widziała zmieszanie na twarzy Bella, widziała, jak przenosi spojrzenie z niej, na Alexa. Ta rozmowa musiała go ruszyć, tak jak zakładała chodziło o coś więcej, tylko nadal - nie miała pojęcia o co. - Czy ty przesadziłeś? - Musiała się nad tym chwilę zastanowić, jednak wydawało się, że to nie on był tutaj problemem. - Nie wiem, co się między wami dzieje, patrząc jednak na to, co się tutaj wydarzyło, to ten cały Alex chyba przesadził. Zachował się jak buc, zdecydowanie chciał pokazać, że to on ma władzę nad tym wszystkim. On nie jest tylko zarządcą cyrku, prawda? - Łatwiej byłoby jej radzić, gdyby wreszcie miała przed sobą cały obraz sytuacji, a nie tylko strzępki.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#15
01.05.2024, 12:18  ✶  
Że to on miał władzę nad tym wszystkim. Tego właściwie od niego oczekiwał. Czasem świadomie, czasem nie. Ale zawsze tego chciał - przewodnika pokazującego mu gdzie i jak iść, jak stawiać kroki. Ktoś, na przekór komu mógłby podejmować decyzje, spełniając jego oczekiwania, ale na swój pokrętny sposób. Czy Alexander właśnie to zrobił? Trzymając dłoń na klatce piersiowej poczuł, jak zadrżało mu serce. Jego jedynym problemem wciąż pozostawało to, że kochał dwie osoby jednocześnie. Jak niby miał to pogodzić?

- Nie. - Nie był tylko zarządcą cyrku. Był jego światełkiem, jego słońcem. Jedynym co powstrzymało go od zabicia się jeszcze przed wybuchem wojny. Jednocześnie uderzeniem pięścią i pocałunkiem w zranioną twarz. Zarumienił się, ale momentalnie posmętniał, kiedy coś do niego dotarło. - Albo może tak. - Ich życie nie było idealne. - Posuwa mnie od trzech lat, ale jak widzisz wolał przedstawić się jako mój pracodawca. - Głos mu zadrżał, ale i tak to powiedział. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że mógł zabrzmieć jak ktoś chcący wykreować się na świętego. Każdy jego bliski znajomy dobrze znał prawdę - mógł być niski, mógł mieć ten swój delikatny głosik, mógł w tym rozdaniu kart wypaść lepiej - ostatecznie to on był godną pożałowania mendą społeczną. Kleszczem, co się przykleił do starszego Bella i nie chciał puścić. Sam sobie wybrał to życie, nadał mu kształt i narzucił rytm. Pasowało mu to do czasu... Do kiedy właściwie? Ale nie na tym chciał się teraz skupiać. Dotarło do niego coś innego. - Oh. - Wydusił z siebie, patrząc na dziewczynę. Czy teraz myślałam, że wszystkie dotychczasowe komplementy były niepoważne? Nie, były całkowicie prawdziwe. Prawdę mówiąc od zawsze bardziej podobały mu się kobiety, po prostu... Z Alexandrem i Cainem naprawdę ciężko było konkurować. Przynajmniej w jego opinii... Widział ktoś kiedykolwiek przystojniejszych facetów? Nie odpowiadajcie na to pytanie, on i tak was teraz nie usłyszy. - Nie chciałem cię zwodzić. - Wyjaśnił nieco zmieszany... - Mam... Mam tendencję do przechylania się w obie strony, jeśli wiesz co mam na myśli.

Nerwowo zatopił palce w lokach, a później odwrócił się w kierunku widowni, ale głową wskazał na sklepienie.

- Widzisz te huśtawki i kółka na górze? - Mówił całkiem głośno jak na niego, tyłem do niej, bo zmierzał do skrzyni z zabezpieczeniami. - Podniosę nas tam. - Stąd musiała widzieć, że naprawdę... Cokolwiek z takiej wysokości musiało być mikroskopijne. - Tylko przypnę cię pasem, żebyś mi nie zemdlała od myśli co może się stać. - Tak działała jego głowa. Może się o to pokłócił, może nie zrealizował tego dokładnie tak jak Alexander by tego chciał, ale... Zadbał o jej bezpieczeństwo. Tego dnia w Fantasmagorii nie będzie żadnego wypadku. - Wybacz, to irytujące, ale muszę to sprawdzić. - Powiedział, zapinając na niej pasek. Niby to zwyczajny pasek, ale kiedy zapiął jej go w talii i chwycił go po bokach, z lekkością uniósł ją w górę, na kilka centymetrów. Wiązało się to z lekkim uczuciem uwierania w uda, ale nie było nieprzyjemne. No, na pewno nie tak jak ewentualny upadek w dół z wysokości dwunastu metrów.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#16
02.05.2024, 08:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.05.2024, 08:29 przez Nora Figg.)  

Kiedy Alexander opuścił to miejsce, poczuła się tu nieco bardziej swobodnie. Jego obecność wprowadziła ją w zakłopotanie, był obcy, nie do końca wiedziała, jak powinna się przy nim zachowywać, na co pozwolić, zresztą wspominał o Avelinie, nie miała pojęcia czy przekaże jej, że jej kuzynka znalazła się w cyrku i postanowiła się nieco zabawić? W końcu wszyscy mieli ją jako tą odpowiedzialną, rozsądną, a dzisiaj, chciała czegoś innego. Chciała pofrunąć, wzbić się w powietrze i być kimś innym. Nawet Nora czasem potrzebowała adrenaliny, wrażeń, których raczej brakowało w jej życiu, dlatego chciała skorzystać z okazji, zobaczyć, jak to jest nie przejmować się niczym. Był to naprawdę jeden z wyjątkowych dni w jej nudnym i poukładanym życiu.

Odpowiedź Flynna jej nie zdziwiła. Spodziewała się tego, po tym, co przed chwilą zaszło, że Alex nie jest tylko zarządcą cyrku, nie była głupia, chociaż niektórym mogła się taka wydawać. - W takim wypadku, nie przesadziłeś, wcale nie przesadziłeś. - Upewniła go jeszcze w swoich poprzednich słowach. Miał prawo poczuć się w ten sposób. Miał prawo się zirytować.

Nie zrobiły na niej też specjalnie dużego wrażenia jego upodobania. Chyba przyciągała podobne osoby, w końcu przyjaźniła się z Erikiem, który też wolał mężczyzn. Nie było to dla niej nic nowego. Znaczy jeszcze nie do końca wiedziała, po co obsypywał ją komplementami, po co pojawił się na tej randce w ciemno, może chciał być po prostu miły po tym jak ona wylądował tam zupełnie przypadkiem?

Nie miała jakichś szczególnych oczekiwań co do jego osoby, nie była więc wcale rozczarowana, po prostu chciała go bliżej poznać, bo wydawał jej się ciekawą osobą, taką, której mogło brakować w jej życiu. Spoglądając na niego nawet można było stwierdzić, że bardzo się od niej różnił, a ona chętnie poznawała nowych ludzi, szczególnie tak innych od niej.

Nadal się uśmiechała, mógł więc dostrzec, że nie poczuła się urażona w żaden sposób. - Nic mi przecież nie obiecywałeś. - Lekki ton głosu, który jej towarzyszył mógł potwierdzić to, że to, co mówi, jest prawdziwe. - Wiem, co masz na myśli. - Dodała jeszcze, bo wiedziała, że są osoby, które potrafią kochać wszystkich, bez względu na płeć, i nawet zaczynała to podejście rozumieć.


Uniosła głowę do góry, by dokładniej przyjrzeć się tym huśtawkom o których wspomniał. Były wysoko, wydawały się być bardzo małe na tamtej wysokości. - Widzę. - Obserwowała sklepienie, z lekką dozą niepewności. Chyba jeszcze nigdy w swoim życiu nie znalazła się tak wysoko, to będzie ciekawa odmiana.

- To świetny pomysł, nigdy jeszcze nie robiłam czegoś takiego. - Najwyraźniej Edge zamierzał zadbać o jej bezpieczeństwo, pomimo tego, co mówił Alex. Nie powinna jej się stać krzywda.

- Sprawdzaj, to na pewno lepsze, niż jakbym miała stamtąd spaść. - Dobry humor nadal nie przestawał jej dopisywać, chociaż w środku nieco się denerwowała. W końcu jeszcze nigdy nie robiła w swoim życiu, czegoś takiego ryzykownego. Flynn bez najmniejszego kłopotu uniósł ją nad ziemię, wtedy nieco spoważniała, dotarło do niej, że za chwilę będzie się znajdować tam wysoko i nie wiedziała do końca, co powinna o tym myśleć. Nie mogła się bać, nie chciała kojarzyć tej chwili ze strachem, wręcz przeciwnie, chciała cieszyć się tym momentem. Ten pasek nie był specjalnie wygodny, szczególnie, przy sukience którą wybrała na ten wieczór.

- Czy ty też się przypinasz, czy robisz to bez zabezpieczeń? - Była ciekawa, czy posiada, aż takie doświadczenie, żeby pozwolić sobie na ryzyko, czy siebie też będzie asekurował w jakikolwiek sposób.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#17
03.05.2024, 00:08  ✶  
Zaakceptowała to tak po prostu... Okej. W chwili kiedy inni zaczęliby robić się nieco podejrzliwi, on uśmiechnął się tylko, bo takich ludzi właśnie lubił - otwartych. Stanowili jedyne dobre elementy tego chujowego, skazanego na porażkę społeczeństwa. Może te dwa dni temu Nora powiedziała coś, co go oburzyło, ale wyciągnęła z tego wnioski. Następnym razem pomyśli o tym inaczej.

To było dobre. Nie była zepsuta na tyle, aby nie dało się jej wyleczyć. Może... Może nie była zepsuta wcale, tylko niezbyt dobrze dobierała słowa? Nie. Każdy nosił w sobie jakąś ciemność.

- Jesteś tu od kilku minut... Wyrobiliśmy już normę jako cyrkowcy? Często słyszę, że spodziewa się po nas bycia bandą kompletnych dziwaków. - Odklejeńców. I to chyba (ironicznie) właśnie przez mugoli, którzy w swoich cyrkach uwielbiali pokazywać zdeformowane ciała i inne niesamowicie niezręczne przypadki... - Ja robię to bez, ale... Niektórzy ludzie boją się tak bardzo, że zdarza im się zrobić coś głupiego, albo po prostu kręci im się w głowie. Pan Maruda miał trochę racji. - Nie wstydził się wcale przyznania tego. Był wredny - tak. Mocno trzymał się swoich przyzwyczajeń i momentami ciężko było wybić go z rytmu własnych pomysłów, ale wbrew pozorom wcale nie był uparty. Prawdopodobnie przez to jak często padał ofiarą samokrytyki - on siebie dosłownie nienawidził, dlaczego więc miałby unikać przyznania się do błędu? - Tylko się o mnie nie bój. - Zaśmiał się, upewniwszy się, że zaklęcie mocujące pas do huśtawki działało. - Jestem dobry w zaklęciach, które mają działać na przekór grawitacji.

Tylko czy Nora wiedziała w ogóle, czym była grawitacja? Ciul ją wiedział, mogła najwyżej go dopytać... On jednak był już zajęty czymś innym - przeszedł się kilka kroków, wykonując kilka dziwnych ruchów, żeby się rozciągnąć, a później stanął za jej plecami i szybkim ruchem podciągnął się do góry, wskakując nogami na deskę, na której siedziała. Machnął ręką, dało się usłyszeć brzdęknięcie łańcucha i faktycznie zaczęli wznosić się w górę. Odrobinę szybciej niż można było tego oczekiwać po zaproszeniu do zabawy kompletnej amatorki, ale uważne spojrzenie Flynna było skupione właśnie na niej - konkretnie na jej oddechu.

Nie zapytał, czy wszystko było dobrze. Próbował wywnioskować to z jej reakcji. Słowa niszczyły takie momenty - ona też pewnie chciała patrzeć. Czuć. Wyobrażać sobie jak wygląda to z tej wysokości, kiedy cała Arena była zapełniona ludźmi. Niedowiarkami, wiwatującymi. Oczarowanymi dzieciakami z otwartymi buziami. Matkami zastanawiającymi się, czy na pewno powinny je tu przyprowadzić.

Jak się czujesz? Jest pięknie, prawda? To było zbędne.

Jeżeli nie doczekał się krzyku lub omdlenia, Figg mogła poczuć, jak huśtawka zaczyna się trząść. To Flynn wprawiał ją w ruch siłą swoich mięśni. Nie zdradził jej, jaki miał konkretne plan, ale przed nimi znajdowało się jeszcze kilka podwieszanych elementów.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#18
03.05.2024, 08:10  ✶  

To mogło się wydawać dziwne, ale i ona była nieco dziwna, najwyraźniej Flynn też był trochę dziwny i dzięki temu nie zrobiło się dziwnie?

Tak naprawdę to po prostu Norka nie miała nigdy z niczym problemu. Gdy ktoś przypadł jej do gustu, kogoś polubiła, to bardzo trudno było ją do siebie zrazić. Flynn wzbudzał w niej różne emocje, bo reagował bardzo mocno, czasem przesadnie, co było już jej dane zauważyć, ale ciągnęło ją do niego. Czysta, ludzka ciekawość, no i chciała mu pomóc, już wcześniej bo widziała, że jest nieco zagubiony, a miała tendencje do tego, żeby pomagać każdemu, kto wzbudzał w niej jakiekolwiek emocje. Trochę to było niezdrowe, ale tak już miała.


- Jeszcze nie wyrobiliście, nie widziałam żadnych sztuczek...- Powiedziała z uśmiechem. - a dziwaków nie brakuje... wszędzie. - Nie wydawali się jej oni szczególnie szkodliwi, spotykała na swej drodze naprawdę różnych ludzi i przy niektórych z nich cyrkowcy zdawali się być całkiem normalni.

- Wow. - Dźwięk zachwytu wymsknął jej się z ust. Imponowało jej to, nie znała nikogo innego, kto byłby w stanie wleźć tak wysoko bez żadnego zabezpieczenia, nie wiedziała, czy to wiązało się z odwagą, czy głupotą, bo przecież wystarczył jeden błąd i mógł znaleźć się na ziemi, a to wiązało się z szybką śmiercią. Ciekawe, czy uderzenie głową o podłogę z takiej wysokości było bolesne, czy raczej należało do tych szybkich końców, kiedy człowiek wcale się nie męczył umieraniem. - Nie dziwi mnie to, wysokość może przerażać, nawet bardzo. Nie trudno o zrobienie tam, czegoś głupiego. - Tutaj przeniosła swój wzrok pod sam sufit. Sama jeszcze nie wiedziała, jak ona zachowa się na górze, bo przecież nigdy nie znajdowała się, aż tak daleko od ziemi. Nie latała na miotle, bardzo szybko stwierdziła, że to nie dla niej, była przecież pierdołą, wiedziała, że najprawdopodobniej wszelkie próby zakończyłyby się szybkim kontaktem z podłożem.

- Nie boję się, nie wiem właściwie czemu, ale ufam ci, wyglądasz jakbyś wiedział, co robisz. - Powiedziała całkiem szczerze, bo czuła, że to jest coś, na czym faktycznie się zna.

Nie dopytywała więcej o zaklęcia związane z grawitacją, mógłby się zdziwić, ale Figg wiedziała, czym jest grawitacja, jej wiedza o świecie była całkiem spora, chociaż mogła na taką nie wyglądać, przecież była tylko słodką blondynką.


Krótki dźwięk zapowiedział początek podróży ku sklepieniu. Drgnęła lekko, zdziwiona, że to dzieje się już. Złapała się silniej rękoma tego trapezu, żeby przypadkiem stąd nie wypaść, mimo, tego, że ją asekurował wolałaby uniknąć lotu w dół. Oddychała miarowo, spokojnie, nie chciała przesadnie panikować, wydawała się kontrolować swoje ciało.

Póki co nie krzyczała, nie zemdlała, oczy jedynie zaczęły jej błyszczeć, otwarte bardzo szeroko, gdy mogła podziwiać wszystko z góry. To musiało być piękne, kiedy znajdował się tak wysoko, cyrk był pełen ludzi, wszyscy spoglądali na niego. Nawet nie umiała sobie wyobrazić tego uczucia.

Huśtawka zaczęła się trząść, nie wiedziała, co się dzieje, więc odruchowo zaczęła szukać wzroku mężczyzny, by się upewnić, czy faktycznie tak ma być, nie wyglądała jednak na specjalnie przerażoną.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#19
11.05.2024, 09:31  ✶  
Wbrew temu co można było o nim pomyśleć, Flynn naprawdę wiedział co robi. Ta wiedza nie przeszkadzała mu oczywiście w byciu kompletnym pomyleńcem, ale zwykł ryzykować życiem własnym, a nie innych. Nie potrzebował do tego hamulca nawet wiedzy o tym, że Nora była samotną matką. Wciąż - huśtawka zadrżała, bo zamierzał zrobić coś, czego wcale nie omówili tam na dole - po tym jak ją rozhuśtał, przeskoczył na inną z nich. Panna Figg tego nie widziała - wszystko stało się za jej plecami, kiedy ona bujała się z twarzą odwróconą w kierunku sceny. Miała jednak uszy, więc usłyszała: wstań! dobiegające zza jej pleców, kiedy trapez przestał drżeć. Wstań i odwróć się! A kiedy się odwróciła był tam. Stał na bliźniaczym sprzęcie i wydawał jej dalsze instrukcje. W teorii to nie było trudne - chciał żeby i ona przeszła z jednej huśtawki na drugą, ale co w tej teorii było zaledwie jednym krokiem w przód, w praktyce stawało się jedną sekundą na przeskoczenie nad przepaścią. Poinstruował ją w jaki sposób bujać huśtawką, ale ostatecznie to on musiał zgrać je do rytmu, a kiedy niemalże wpadali na siebie przy największym wychyleniu, zaczął odliczać. Od trzech do zera, po którym nastąpiło skacz. Objął ją szczelnie ramieniem, nie pozwalając spaść, ani zachwiać się. Jeżeli trzeba było, powstrzymał ją przed upadkiem siłą własnych mięśni.

W tej pozycji nie mogła widzieć już nic poza nim. Zniszczoną, chociaż wciąż piękną twarzą przykrytą garściami grubych loków. To była uroda kogoś, kto miał w sobie dużo kobiecej energii, teraz przykrytej zwyczajnym niezadbaniem - lekkim zarostem, kompletnie do niego niepasującym, krzaczastymi brwiami, niewyregulowanymi, chociaż kobiety coraz częściej decydowały się na nadawanie im fantazyjnych kształtów.

- Zejdę na dół po materiale - zapowiedział, przesuwając dłoń wzdłuż jej talii, żeby poprawić sposób w jaki ją trzymał. Znajdując się na jednym trapezie na stojąco musieli być cały czas odchyleni w tył, żeby nie przylegać do siebie ciałami, chociaż... Tak naprawdę, to jeżeli wybrała taką pozycję, Flynn wcale nie protestował. - Spuszczę cię na dół na tyle, żebyś mogła skoczyć w dół. Chyba, że się boisz, że cię nie złapię? - Nie powinien uśmiechać się po czymś takim. Zrobił to i tak. - Tylko zanim skoczysz, rozepnij pas.

I jeżeli się na to zdecydowała - faktycznie czekał na nią na dole, żeby złapać ją zanim zetknęła się z twardymi deskami sceny. W przeciwnym wypadku pozwolił jej zejść normalnie.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#20
12.05.2024, 21:29  ✶  

Drżenie huśtawki miało przynieść coś, czego się nie spodziewała. Nie zauważyła, kiedy Flynn przeskoczył na drugą podobną tej, na której ona siedziała. Zapatrzona była w to, co znajdowało się na dole. Nie miała pojęcia, że to drżenie było zwiastunem czegoś większego. Trapez przestał drżeć, wtedy do jej uszu dobiegł głos zza jej pleców. Dopiero wtedy zauważyła, że znajduje się na huśtawce sama, drgnęła niepewnie, nie zamierzała jednak panikować. Była przecież zabezpieczona, nic nie mogło jej się stać, a przynajmniej tak sobie powtarzała w głowie.

Nie sądziła, że by ryzykował, gdyby nie był pewien, że coś jej grozi. Może nie powinna, aż tak mu ufać? Przecież prawie wcale się nie znali, z drugiej jednak strony nie miał chyba powodu, żeby próbować ją skrzywdzić, czyż nie. Powoli, bardzo powoli wykonała jego polecenie. Gdy wstawała trzymała się kurczowo brzegu trapezu. Zajęło jej to dłuższą chwilę, w końcu nigdy wcześniej nie robiła czegoś takiego, nie na takiej wysokości. Może była to tylko huśtawka, jednak znajdowała się na ogromnej wysokości.

Kiedy udało jej się wstać spoglądała na niego, była może trochę bledsza niż zazwyczaj, ale nie wyglądała na mocno przestraszoną, może odrobinę. - Mogłeś mnie ostrzec. - Przynajmniej wiedziałaby, czego się spodziewać.

Bujanie wcale nie było takie proste, jak mogło się wydawać, jednak skrupulatnie wykonywała jego polecenia, to on dowodził tutaj, pod niebem, to on wiedział co robić. Zresztą gdyby nie Edge, to pewnie dużo dłużej trwałoby odnalezienie wspólnego rytmu. Nie szło jej to najlepiej.

Zaczął odliczać, wiedziała, że zbliża się moment, w którym będzie musiała to zrobić. Może nie musiała, ale chciała. Skoro już znalazła się w tym miejscu nie zamierzała rezygnować z pokonywania kolejnych granic, dawno nie czuła takiej wolności, beztroski jak w tej chwili. Zamknęła oczy i skoczyła, sporo ją to kosztowało, ale zdecydowała się to zrobić. Złapał ją, objął ramieniem, nie pozwolił się zachwiać. Roześmiała się w głos, kiedy znalazła się w jego ramionach. Poczuła ulgę.

Jeszcze kilka dni temu przez myśl by jej nie przeszło, że będzie spacerować pod niebem z praktycznie obcym mężczyzną, życie potrafiło zaskakiwać, czasem warto było się otworzyć na nowe doznania, bo towarzyszyła temu ekscytacja i niepewność, której zdecydowanie brakowało w jej spokojnym życiu. Stała na tym trapezie z Edgem, którego poznała zupełnie przypadkiem, zaufała mu i wcale tego nie żałowała.

Słuchała uważnie tego co mówił, wydawał się być pewny w tych słowach. Kiwała jedynie głową, na znak, że wszystko zrozumiała. - Chyba się nie boję, jak na razie wszystko, co mówiłeś było prawdą, wierzę więc, że uda ci się mnie złapać. - Głos może i nieco jej drżał, ale decyzja została podjęta. Skoczy, żeby móc w pełni to wszystko przeżyć.

Obserwowała go, kiedy schodził w dół po materiale, robił to z ogromną lekkością, jakby to wcale nie było nic wielkiego. Niesamowite, że ludzkie ciało potrafiło takie rzeczy. Czekała, aż zacznie spuszczać ją w dół, kiedy trapez się zatrzymał zrobiła to, co do niej należało, rozpięła pas i skoczyła wprost w jego ramiona. Nie myślała wtedy o niczym, jakby cały świat przestał istnieć.

- To było niesamowite. - Powiedziała cicho, ogromnie była mu wdzięczna, że dzięki niemu miała szansę przeżyć coś takiego.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (4766), The Edge (5060), The Overseer (1595)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa