• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[17.08.72] Źródła magii

[17.08.72] Źródła magii
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#1
08.05.2024, 14:44  ✶  
- ...słyszałeś, że otworzyli nowy sklep na Horyzontalnej?
– To skandal jak bardzo zdrożały różdżki. Za moich czasów...
– Brygada Uderzeniowa ostatnio przeszukiwała mieszkanie starego Scarge'a.
- ...podobno na jesieni ma być kolejny bal...
Głosy rozbrzmiewały gdzieś w tle: zwykły szum Pokątnej po południu. Przez kawiarnię przewalał się tłum ludzi, w ciepły, sierpniowy wieczór szukających tutaj ochłody, porcji lodów oraz szklanki lemoniady. Strzępy rozmów docierały do uszu Florence, nie poświęcała im jednak wiele uwagi. Mieszała właśnie łyżeczką w filiżance swojej kawy, do której dodała mleka i wyglądała na ruchliwą ulicę przez okno, przy którym miejsce zajęła. Obok filiżanki leżał notes w skórzanej oprawie i naszykowane już pióro, zaczarowane tak, że napełnione atramentem chwilowo nie wymagało dostępu do kałamarza. W notesie znajdowały się najważniejsze notatki na temat klątwy żywiołów: oczywiście nie wszystkie. Z wszystkimi nie chodziłaby tak po prostu po ulicach, bo cenniejsze były dla niej od galeonów w kieszeni. Ale wszystkie, jakich mogła potrzebować do dzisiejszej rozmowy.
Florence czekała.
Nie była to w stu procentach spotkanie biznesowe, ale można było uznać je za „spotkanie w interesach”. Bulstrode postawiła więc na strój prosty, jak zwykle u niej mało strojny, niemal pozbawiony ozdób, ale za to elegancki tą elegancją wyrażającą się starannym doborem jego elementów i wysoką jakością szycie. Lniana, biała koszula z rękawami do łokci, dobra na sierpniowe upały, dobrze komponowała się z jasnoniebieską spódnicą, kompozycji zaś dopełniały torebka i buty w tym samym kolorze. Twarz Florence, blada mimo pełni lata, nie nosiła choćby śladu makijażu, a jej kasztanowe włosy związano w ciasny kok – użycie Ulyzanny Potterów gwarantowało, że żaden kosmyk nie wymknie się z tej misternej fryzury.
W swoich badaniach nad klątwą żywiołów, potrzebowała historyka. Tak się przypadkiem złożyło, że pewien historyk, z którym miała wspólnych znajomych – nic specjalnie dziwnego, bo był zaledwie dwa lata niżej od niej w Hogwarcie, zresztą na tym samym roczniku, co kuzyn Florence oraz jedna z jej nielicznych przyjaciółek – niedawno przybył do kraju. On był skłonny zainteresować się sprawą, a Bulstrode była skłonna zapłacić parę galeonów (nie całą masę, nie była bogaczką, nie korzystała z rodowego skarbca, ale i nie wymagała nie wiadomo czego, a tylko drobnego ukierunkowania) za wskazanie, gdzie należałoby szukać potrzebnych źródeł…
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#2
11.05.2024, 16:01  ✶  
Isaac jakiś czas temu wystawił ogłoszenie, w którym oferował swoje usługi jako historyk magii, znawca artefaktów i konsultant. Musiał powoli wrócić do zawodu, do tego co naprawdę lubił. Porzucił temat swojej trzeciej książki, ale nie porzucił pisania. Chciał pisać, ale potrzebował inspiracji. Czegoś, co zainteresuję go tak bardzo, że będzie myślał tylko o tym! Tak było w przypadku jego dwóch poprzednich dzieł, czy artykułów które pisywał do anglojęzycznych magazynów dla czarodziejów. Albo to, albo znowu zacznie pić i brać narkotyki. I tak był z siebie bardzo dumny, bo przez kilka tygodni wytrzymywał w pracy na etacie. Podszkalał się również w temacie druku, żeby zacząć realizować jeden ze swoich planów. Dobrze mu to zrobiło. Wprowadziło w jego życie rutynę, której chyba potrzebował. Prawie wszystkie popołudnia miał zajęta, a później był zbyt zmęczony, żeby myśleć o wojażach. Nie chciał też zawieźć swoich przyjaciół, których w to wszystko angażował.
Na spotkanie przyszedł o czasie. Na głowie miał czarny kapelusz, ubrany był w granatową koszulę w kwieciste wzory i proste, czarne spodnie. Naprawdę wkręcił się w czytanie Czarownicy. A zwłaszcza rubryki o modzie. Teraz modnym było, żeby ubierać się trochę bardziej ekstrawagancko, więc postanowił z tego skorzystać. Często słyszał, że nie wyglądał jak typowy historyk, ale nie przeszkadzał mu taki komentarz. Miał wiedzę w głowie.
- Pani Bulstrode? Isaac Bagshot, bardzo mi miło. - Powiedział, kiedy poszedł do stolika przy którym siedziała kobieta. Uśmiechnął się pogodnie i w swojej głupiej głowie ocenił, czy była ładna. Była ładna. To dobrze, lepiej im się będzie rozmawiało.
Isaac powiesił na oparciu krzesła torbę na ramię w której miał swoje "skarby" i zdjął z głowy kapelusz.
- Jak dzisiaj mija pani dzień? Może napiję się pani czegoś zimnego? Niby miało padać, ale jak zwykle Brytyjska pogoda zaskakuje swoją zmiennością. -  Bagshot uwielbiał small talk i rozmowy o pogodzie! Nie mógł się powstrzymać, żeby nie powiedzieć więcej niż zwykle "dzień dobry".
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#3
11.05.2024, 18:24  ✶  
- Florence Bulstrode, klątwołamaczka - potwierdziła, mierząc Isaacka uważnym spojrzeniem chłodnych, jasnych oczu. Twarz nie była jej całkiem obca, mijali się przed wielu laty na hogwarckich korytarzach, ale też nie rozpoznawała go tak, jak rozpoznajesz znajomych - był niewyraźnym echem przeszłości, kimś, kto przewinął się obok jej ścieżki, tak jak ona zapewne w jego wspomnieniach egzystowała co najwyżej jako mgliste wspomnienie surowej Krukonki, która na swoim siódmym roku pomagała w skrzydle szpitalnym i kiedyś mogła podać mu jakiś eliksir.
– Dziękuję, mam kawę, a dzień, jak sądzę, nie był wiele gorszy czy lepszy niż inne – powiedziała. Ton miała uprzejmy, ale rzeczowy zarazem i ledwo chwilę później przeszła do rzeczy, jak miała w zwyczaju, gdy chodziło o sprawy zawodowe lub biznesowe. Pod względem podejścia była przeciwieństwem Bagshota, który starał się w takich sytuacjach najwyraźniej zagadywać także na inne tematy. [b – Słyszałam, że jest pan historykiem i świadczy prywatne konsultacje. Interesuje mnie historia czarodzieja, który żył ponad pięćset lat temu. Zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko znaleźć szczegóły po takim czasie, dlatego chcę skupić się nie tylko na nim, ale też na jego rodzinie i... klanie. Chodzi konkretnie o Williusa McCuinneagáina i irlandzkie, wędrowne klany.[/b]
Wszystko zaczął Wilius. Jego eksperymenty, które można było uznać za spektakularny sukces albo tragiczną porażkę. Jego rodzina, jego klany, po takim czasie zapewne zagubiły gdzieś pamięć o tym człowieku, ale przedziwna magia, jaką władał, mogła być magią irlandzkich wędrowców.
Może gdzieś w przepastnych salach biblioteki Parkinsonów kryły się jakieś zapiski na ich temat.
Może gdzieś po Irlandii wciąż chodzili potomkowie klanu McCuinneagáin i przekazywali sobie rodowe opowieści.
A może pośród ich potomków częściej objawiała się klątwa?
- Chcę znaleźć wszelkie informacje o Wiliusie. W kontekście jego rodziny i irlandzkich klanów, interesują mnie przede wszystkim ich potomkowie oraz wiadomości dotyczące magii i rytuałów, jakimi mogli się posługiwać - wyliczyła. – Ponadto zbieram doniesienia na temat klątwy żywiołów, którą prawdopodobnie rozpoczęły eksperymenty tego człowieka. Zwłaszcza interesują mnie pierwsze relacje. Klątwa w teorii objawiła się pierwszy raz pięć setek lat temu, właśnie przy zetknięciu z posągiem, w który przemienił się Wilius w rezultacie swoich badań, ale być może w dalszej historii, niekoniecznie Wysp, znajdą się... podobne przypadki. Czy jest pan w stanie pomóc w tej sprawie?
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#4
16.05.2024, 21:21  ✶  
Isaac był raczej z tych "grzecznych" uczniów, którzy nie bili się na pięści i nie chorowali. Mógł trafić do skrzydła szpitalnego z powodu obić po meczu Quidditcha, ale na pewno nic poważniejszego nigdy mu się nie stało. Pamiętał Florence. Przede wszystkim dlatego, że miał dobrą pamięć do twarzy, imion, nazwisk oraz dat. Dodatkowo, kobieta była w Ravenclaw, czyli w domu do którego zawsze chciał trafić. Nie był pewien czy ona pamiętała jego, dlatego wolał zacząć od grzecznościowych zwrotów. Wśród przyjaciół, znajomych czy ludzi z Ministerstwa gdzie sobie "dorabiał", mógł sobie pozwolić na luźne zachowanie. Teraz jednak był w prawdziwej pracy, w której zachowanie rzutowało na jego opinię oraz dorobek życia.
Usiadł na krześle i pstryknął delikatnie palcami. Tuż obok jego glowy pojawiło się samopiszące pióro oraz notatnik. Kiedy Florence zaczęła mówić, pióro rozpoczęło robienie notatek. Dzięki temu Bagshot mógł skupić się na rozmówcy i prowadzić dyskusje nie martwiąc się o zapiski.
- Klątwa żywiołów i Wilius.- Powtórzył i na pytanie, czy mógłby się tym zająć, skinął głową. Był to dla niego idealny temat. Studiował w Irlandii i był również zaznajomiony z historią tego kraju.
- Wilius... przepraszam na chwilę. - Sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej bardzo grubą, granatową księgę. Wyglądała jak stary notatnik, do którego przez lata doszywane były kolejne strony. Miał mnóstwo wystających, kolorowych karteczek i wyglądał na dość ciężki. Musiał mieć kilka tysięcy stron. Na okładce było napisane:


Isaac Bagshot
Gryffindor


Otworzył księgę na stronie 2137 i przejechał wzrokiem po drobnym piśmie. Nie miał żadnych informacji o tym czarodzieju. Nie był to jednak żaden problem.
- Będę potrzebował trochę czasu.- Spojrzał na kobietę znad księgi.- Mogę mieć dostęp do archiwum Uniwersyteckiego w Irlandii. Ale najpierw postaram się popracować na miejscu. Wyślę kilka listów na kontynent, z zapytaniem o podobne przypadki. Czy na początek to panią satysfakcjonuje, panno Bulstrode?- Powiedział i uśmiechnął się lekko. To będzie bardzo interesujące. Już czuł deszczyk emocji, na samą myśl o rozgrzebaniu tematu klątwy żywiołów. To będzie dla niego nowość.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#5
17.05.2024, 18:41  ✶  
Florence w Hogwarcie była „grzeczną dziewczynką”, kujonką wręcz, którą jednak twardy charakter, ostry język i ostry umysł, jasnowidzenie i nazwisko ochroniły od stania się szkolną ofiarą. Przemykała przez korytarze, kojarzona głównie przez uczniów z Ravenclawu i pod koniec Hogwartu przez tych, którym opatrywała poranione kolana. Nie była bardzo znana, choć można było i ją zapamiętać – acz dla niej twarze wielu uczniów zlały się ze sobą w tło, z którego wyłaniali się głównie jej krewni i przyjaciele.
- Willius McCuinneagáin dokładnie – uzupełniła uzdrowicielka, bo chociaż o samym Wiliusie mógł w ogóle nie słyszeć, to istniała szansa, że nazwisko irlandzkiego klanu obiło się mu już o uszy. – Był badaczem, pragnął przekroczyć granice magii kształtowania. Udało się mu to, choć bez wątpienia nie w taki sposób, jakiego pragnął.
Zamienił się w końcu w posąg. Tego na pewno nie miał w planach. A później dziesiątki ludzi w historii doświadczyło anomalii: ich magia zaczynała kształtować żywioły… ale niezgodnie z ich wolą.
– To w pełni mnie zadowala, panie Bagshot, jeśli przyniesie jakiekolwiek rezultaty. – Metoda jej nie interesowała. To on był historykiem. Ją obchodziły efekty. – Zresztą nie oczekuję, że poświęci pan tej sprawie bardzo wiele czasu, ale liczę na ukierunkowanie, gdzie mam dalej szukać. Zwłaszcza w bibliotece Parkinsonów.
Ta mieściła się w pobliżu kamienicy Bulstrodów i Florence była w niej stałym gościem. Teraz też tam szukała, ale bez wiedzy historycznej trudno było jej znaleźć coś poza podstawowymi informacjami czy tymi, które dotyczyły samej klątwy. Nie mogła i nie chciała płacić Isaacowi za całe tygodnie badań, ale kilka dni przejrzenia archiwów i wskazania jej kierunku…
– Przygotowałam listę tytułów, które już przejrzałam oraz najważniejsze informacje, jakie znalazłam do tej pory – dodała zaraz rzeczowym tonem, przesuwając w jego stronę notatnik. Nie zamieszczała tam oczywiście żadnych własnych przemyśleń, nie pisała też niczego o badaniu klątwy z perspektywy klątwołamacza ani o przypadkach, które sama zbadała. Ale była tam (zapisana ładnym, zupełnie nieuzdrowicielskim pismem) lista kilkunastu ksiąg – przede wszystkim na temat klątw i teorii magii, chociaż znalazły się i dwie historyczne („Historia rodzin czarodziejskich w Irlandii” oraz „Społeczeństwo czarodziejskie na przełomie XVII/XVIII wieku”), a także podstawowe informacje o Wiliusie i jego rodzinie, jakimi często opatrywano opracowania na temat klątwy żywiołów oraz kilka ciekawostek i niesprawdzonych faktów, które chciała zweryfikować.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#6
12.06.2024, 20:06  ✶  
- Mhm…- Odpowiedział tylko, po czym spojrzał na listę książek które przejrzała Florence. Zmarszczył lekko brwi. Samopiszące Pióro przestało na chwilę notować, a Isaac wyraźnie się nad czymś zastanawiał.- Ciężko jest mi wskazać dwa lub trzy konkretne działy w bibliotece i powiedzieć, że to do nich trzeba się ograniczyć.- Zaczął powoli. Przeniósł spojrzenie na swoją rozmówczynię i uśmiechnął się do niej lekko. Szkoda, że była taka poważna. Uśmiech odjąłby jej lat i dodał urody.- Przede wszystkim księgi dotyczące genealogi i rodowodów czarodziejów, w których można znaleźć informacje o irlandzkich klanach. Księgi o magicznej geografii, w których są spisy ludności, emigracje i migracje. Mitologia i folklor, czyli mity i legendy, w których na pewno znajdzie się coś o klątwie żywiołów i może przy okazji samym Willusie. Magiczne wierzenia, kultury i tradycje czarodziejskiego świata, księgi o eliksirach i artefaktach, które zostały stworzone żeby chronić przed klątwą żywiołów, nawet jeśli okazały się nieskuteczne.- Mówił.- A nawet dział magicznego prawa, w których są spisane regulacje dotyczących rzucania i zdejmowania klątw. Archiwa rodzinne, spis urodzeń oraz śmierci... to wymaga głębszej analizy...- Zawiesił na chwilę głos, obawiajc się, że Florence ma mętlik w głowie. Prawda była jednak taka, że ciężko było mu wskazać konkretną księgę czy konkretny dział. To nie było takie proste jak wszystkim się wydawało. Historia była bardzo rozległym tematem, a skupianie się na jednym człowieku czy samej klątwie żywiołów, wymagało sprawdzenia sporej ilości materiału.
Isaac zamknął swoją księgę, a Samopiszące Pióro zniknęło pozostawiają po sobie zielony dymek.
- Dopiła pani kawę, panno Bulstorde? W ramach konsultacji, chciałbym zaprosić panią do biblioteki Parkinsonów. Omówimy każdy dział po kolei i opowiem pani, jakie informacje można w nich znaleźć. Proszę mi wierzyć, że przyda się to pani również na przyszłość. Woli pani spacer, czy teleportację łączoną?- Zapytał tonem który sugerował, że decyzja o "randce" w bibliotece właśnie zapadła.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#7
15.06.2024, 14:18  ✶  
Florence była chłodna dla obcych, szczery uśmiech rezerwując dla najbliższych, a słowa pocieszenia dla tych pacjentów, którzy – w jej ocenie przynajmniej – faktycznie ich potrzebowali. Poczucie humoru miała, owszem, ale odrobinę wisielcze, i niekoniecznie pokazywała je w sytuacjach uznawanych za biznesowe. Isaack i ona pod wieloma sprawami różnili się między sobą jak dzień i noc.
– Na to wpadłam sama, panie Bagshot. Dlatego proszę o konsultacje historyka magii, nie oczekuję odpowiedzi dziś ani jutro i nie domagam się cudu, a jedynie ewentualnych wskazówek, gdzie szukać dalej. Zdaję sobie też sprawę z tego, że to nie jest łatwe przedsięwzięcie i znalezienie w bibliotece Parkinsonów potrzebnych mi informacji może okazać się niemożliwe – powiedziała, wciąż tym samym, uprzejmym tonem, bo z jego słów wynikało mniej więcej to samo, do czego mogła dojść bez większych problemów – genealogia, legendy, i tak dalej. Potrzebowała, aby ktoś, kto spędził więcej czasu niż ona pośród ksiąg historycznych, bo sama w bibliotece Parkinsonów najczęściej sięgała po księgi dotyczące konkretnie klątwołamania. Wiedziała, że to nie będzie łatwe, a przetrząśnięcie księgozbiorów stanowiło zaledwie jedną fazę bardzo złożonego, wieloetapowego projektu. W bibliotece Parkinsonów była może kopia każdej magicznej księgi, jaka powstała w ciągu dwóch ostatnich wieków na Wyspach Brytyjskich, ale wielu historii nie zapisano, a gdyby wyleczenie klątwy żywiołów było tak proste, że w którejś z ksiąg kryłaby się odpowiedź, ktoś by już dawno się tym zajął. – Szukałam informacji z tych obszarów, które pan wymienił – dodała jeszcze. Oczywiście, to nie wystarczyło, a sama nie była badaczem i nie umiała dostatecznie dobrze poruszać się po archiwach oraz różnych działach bibliotecznych, aby znaleźć potrzebne informacje.
– W takim razie możemy iść do biblioteki Parkinsonów – zgodziła się bez oporów, odstawiając filiżankę. Wyjęła sakiewkę, by pozostawić zapłatę za kawę na stoliku. Nie było żadnych powodów, aby się nie zgadzać na propozycję, ostatecznie to jej przecież zależało na znalezieniu jeśli nie lekarstwa, to przynajmniej sposobu na lepsze kontrolowanie ataku żywiołów i to ona poprosiła go o spotkanie. – Biblioteka jest zaledwie pięć minut drogi stąd, możemy się tam przejść. Chętnie omówię dalsze kroki na miejscu.
Niezbyt lubiła wprawdzie długie spacery, ale też widziała w swojej karierze uzdrowicielki zbyt wiele przypadków rozszczepienia, aby korzystała z teleportacji tylko po to, aby teleportować się sprzed jednego budynku pod drugi, leżący jakiś rzut kamieniem od tego, pod którym się znajdowała.
Florence podniosła się z miejsca, starannie wsunęła krzesło pod stół, zabrała swoją torebkę i była gotowa do ruszenia do biblioteki.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#8
16.06.2024, 13:37  ✶  
Isaac nie chciał lekturować Florence, ale zawsze musial mieć sto procent pewności, że zleceniodawca wiedział, na co się porywał. Nie podejrzewał, że ona akurat o tym nie widziała, ale doświadczenie nauczyło go, że trzeba jak najdokładniej wszystko omówić oraz wyjaśnić. Większość ludzi nie rozumiała niestety z czym mogą wiązać się takie poszukiwania.
- Mogę jeszcze dodać, że chyba na pewno trzeba będzie zgłosić się do biblioteki w Dublinie. Irlandczycy z czystej przekory lubią nie dzielić się z nami swoimi zbiorami, trzymając je u siebie.- Wyjaśnił. Mimo że historyczne i kulturowe napięcia między narodami dotyczyły głównie mugoli, to miały one wpływ również na czarodziejów. Czarodzieje, podobnie jak mugole, są produktami swoich kultur i historii. Jeśli przyszło co do czego, to zawsze stawało się po stronie "swojego" mugola.
Kiedy byli gotowi do wyjścia, Isaac niezobowiązująco zaproponował kobiecie swoje ramię.
- Z czystej ciekawości chciałbym zapytać, skąd to zainteresowanie tematem?- Zagadnął kiedy szli do biblioteki. Chciało mu się palić, ale postanowił nie spowalniać Florence prosząc o pięć minut przerwy. Zdecydowanie wyglądała na kogoś, kto jak najszybciej chciał załatwić tę sprawę i zająć się czymś innym. Mimo to, Bagshot nie byłby sobą, gdyby nie zagadywał. Zwłaszcza, że w podobnych latach jedli posiłki pod tym samym niebem w Hogwarcie, mijali się w bibliotece szkolnej i na korytarzach.
- Czym dokładnie zajęłaś po szkole? Może przejedziemy na ty? W sumie to nie łączy nas tak dużo lat, i pamiętam cię. Prawie wszystkich pamiętam.- Mówił, zerkając na towarzyszkę. Miał bardzo dobrą pamięć do twarzy, imion, nazwisk oraz dat. To było bardzo pomocne w pracy historyka.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#9
16.06.2024, 23:42  ✶  
– Mówi się, że w bibliotece Parkinsonów jest wszystko, co postanowiono spisać na papierze, a ta rodzina wywodzi się od irlandzkiej królowej Maeve – skwitowała Florence krótko. Chwilowo nie planowała wycieczki do Dublinu, bo jednak sercem magicznych Wysp był Londyn, i chociaż Isaac mógł mieć rację, to była zdecydowana zacząć od zbiorów, które były pod ręką. Optymalizacja czasu, zaplanowanie prac, a i przecież nie interesowało ją stworzenie kompleksowej pracy naukowej: raczej znalezienie sposobu na zmodyfikowanie lub zdjęcie klątwy.
– Jak wspomniałam, jestem klątwołamaczką, panie Bagshot. Moje zainteresowanie jest czysto zawodowej natury – wyjaśniła, wychodząc wraz z nim na zatłoczoną ulicę Pokątną. Odpowiadała uprzejmie, ale nie rozwijając tematu: jak miała w zwyczaju, kiedy rozmawiała z obcymi sobie osobami, które nie były jej bliskie, ale i nie chciała ich obrazić. A jego sama poprosiła o konsultacje, wszelki sarkazm więc postanowiła sobie darować. – Klątwołamaniem i uzdrawianiem, pracuję w Mungu. I chyba już to zrobiłeś – powiedziała, rzucając mu krótkie spojrzenie. Bagshot wychowywał się zapewne w nieco innym środowisku niż ona: była zdecydowanie mniej otwarta, i chociaż nie zamierzała kłócić się o pozostanie przy pan i pani, to uważała, że najpierw było warto zapytać, a dopiero później przejść na ty.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#10
22.06.2024, 14:29  ✶  
Isaac zerknął kątem oka na Florence i uśmiechnął się nieco przepraszająco. Zawsze był bardziej otwarty i bezpośredni niż inni, a za granicą mógł wydawać się nawet nieco ekscentryczny. W porównaniu do Europejskich czarodziejów, ci Brytyjscy zdecydowanie byli mniej zamknięci. Tęsknił za tym, kiedy był z dala od domu! Musiał jednak pamiętać, że nie wszyscy byli wylewni, a kobieta niestety należała do tej właśnie grupy. Nie było w tym jednak niczego złego, ani dziwnego. Czasy w jakich przyszło im żyć nie zachęcały do wylewności i nie każdy musiał chcieć dzielić się swoimi historiami z życia.
Bagshot był również bardzo ciekawy pracy jaką wykonywała Florence. Mniej więcej wiedział, czym zajmowali się Klątwołamacze, ale jego edukacja poszła w zupełnie inna stronę, więc chętnie wypytałby ją o więcej szczegółów. Kobieta jednak najwyraźniej potrzebowała więcej czasu żeby się nieco otworzyć.
- W takim razie, nie ma co się przejmować. Myślę, że już dzisiaj coś znajdziemy. I to całkiem szybko. Wiem, że chciałaś żebym tylko cię nakierował, ale chwilę pogrzebiemy razem, bo to dobra nauka na przyszłość.- Temat go zainteresował, a i nie poznał jeszcze nikogo, kto chciałby badać akurat Klątwę Żywiołów. Jeśli w jakichś księgach znajdą przynajmniej jedną lub dwie informacjie o Willusie, to da Isaac'owi pomysł gdzie szukać dalej. Działało to trochę jak efekt domina, a poszukiwania przyprawiały go o ekscytacje. Lubił czuć progres. Lubił wiedzieć, że z godziny na godzinę zdobywał coraz więcej informacji, a jego poszukiwania pchały temat do przodu. Dla kogoś z boku, jego praca mogła wydawać się nudna oraz żmudna, ale on bardzo lubił czytać i poszerzać swoją wiedzę w praktycznie każdej dziedzinie.

Podczas drogi do biblioteki, Isaac zabawiał Florence swoim monologiem. Nie lubił iść w ciszy, a w zanadrzu miał do opowiedzenie sporo ciekawostek na temat bibliotek czarodziejów, czy nawet mugoli. Kiedy dotarli do budynku, w stu procentach skupił się na pracy jaką obiecał dla niej wykonać. Przez chwilę zastanawiał się nawet, czy żałowała, że wybrała właśnie jego, ponieważ naprawdę lubił gadać. Kiedy już się pożegnali, zaśmiał się cicho pod nosem na tę myśl i poszedł do pubu, żeby napić ognistej.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1652), Isaac Bagshot (1541)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa