Steward przykucnął. Rozejrzał się po zniszczonym salonie, upewniając się, że nie widział go żaden mugol (zbytek ostrożności, nawet gdyby go w tej chwili zobaczył, hipnotyzer z CPR wyczyściłby mu pamięć) a potem wyciągnął różdżkę i dzięki machnięciu nią, przeniósł resztki figurki do woreczka strunowego. Jedna wybuchająca figurka mogła być nieśmiesznym żartem. Dwie - niebezpiecznie zaczynały pachnieć mu początkiem serii. A ile taki wariat mógł ich tak naprawdę wyprodukować? Pozostawało mu mieć nadzieję, że ani jednej więcej i że złapią śmiecia, zanim sprzeda figurkę Ponuraka kolejnej mugolskiej rodzinie.
Na razie mieli dymiące zgliszcza domku jednorodzinnego. Górna kondygnacja była częściowo spalona. Dolna spękana. Największe zniszczenia były w salonie, gdzie przed paroma godzinami pani Fanny ustawiła „śliczną figurkę pieska” na etażerce. Na cegłach rysowały się ślady po wybuchu. Steward nawet nie próbował się zastanawiać, ile sił i magii musieli poświęcić przysłani na miejsce pracownicy Czarodziejskiego Pogotowia Ratunkowego, by ukryć to co się wydarzyło przed paroma minutami przed oczami mugoli.
Zasłonił rękawem część twarzy, bo mimo zgaszenia pożaru zapach gorzkiego dymu wciąż unosił się w powietrzu i wyszedł z budynku. W wolnej ręce niósł woreczek z resztkami figurki. Odsunął rękę od twarzy. Rozejrzał się, w poszukiwaniu jakiegoś chwilowo wolnego pracownika czarodziejskiego pogotowia ratunkowego, a dostrzegając zmierzającą w jego stronę, młodą i śliczną amnezjatorkę, sam ruszył w jej stronę.
- Muszę porozmawiać z mugolami. Z Thomasem i z Adamem – powiedział do niej. – Patrick Steward, Biuro Aurorów – przedstawił się na wszelki wypadek, posyłając przy okazji młodej kobiecie krótki, ale raczej przyjazny uśmiech.
Niby odkąd stał się Zimny, otrzymał jakąś tam sławę, ale wolał nie zakładać z góry, by każdy kogo spotka na swojej drodze wiedział, z kim rozmawia. Sam zresztą, nie do końca dobrze znał się z Bellatrix Black. Kojarzył ją z korytarzy Ministerstwa Magii, ale dzieliła ich zbyt duża różnica wieku i status krwi, by mieli okazję się zaprzyjaźnić.
- Mam nadzieję, że jeszcze nie wyczyściliście im pamięci. Zanim mnie wezwano, ktoś już przepytywał tego starszego mugola, prawda? – dopytał. Stąd właściwie miał już jakieś informacje: wiedział o „ślicznej figurce pieska” i o tym, że „Fanny kupiła go dzisiaj na wyprzedaży garażowej za funta”.