• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[13.08.72, po południu] Kraksa w ruchu lotniczym

[13.08.72, po południu] Kraksa w ruchu lotniczym
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
03.06.2024, 17:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.10.2024, 00:17 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Początkowo wydawało się, że winę za wypadek ponoszą nieuwaga oraz grawitacja.
Dwie miotły, w tym jedna z dwoma pasażerami, oraz latający dywan, zderzyły się nad ulicą Horyzontalną. Huk i pokrzykiwania były słyszalne już z daleka i ściągnęły na miejsce Brennę oraz Heather. Gdy dotarły, jeden miotlarz kłócił się właśnie głośno z tym, który sterował latającym dywanem, dwóch pasażerów dywanu rozmawiało między sobą w jakimś obcym języku, a ten, który kierował drugą miotłą, tulił do siebie rozbity środek lokomocji i gorzko płakał. Może z rozpaczy nad utraconą miotłą, może z bólu, bo na jego czole pojawił się paskudny guz, a jedną dłoń miał pokrwawioną.
– Brygada Uderzeniowa – oświadczyła Brenna głośno, przepychając się pomiędzy gapiami, którzy jak zwykle ustawiali się w pobliżu, by poobserwować sobie darmowe przedstawienie. – Heath, sprawdź, co z tym płaczącym i czy ktoś z tłumu nie widział kraksy – rzuciła do Wood, szybko lustrując spojrzeniem obraz tej niewielkiej katastrofy w ruchu lotnicznym. Nikt nie krzyczał z bólu, a co najwyżej z wkurwu, poza panem klęczącym na bruku i tulącym do serca uszkodzoną miotłę nikt nie wyglądał na poważnie rannego, nie wydawało się też, by poza tą nieszczęsną miotłą i dywanem coś uległo uszkodzeniu. Bren skierowała się więc prosto w stronę kłócących się, bo patrząc po postawie ciał, napiętych mięśniach i tym, że jeden z nich już uniósł pięść, zaraz mogło dojść do rękoczynów.
– Dzień dobry, panowie, chciałabym wiedzieć, co tu się stało.
– Co tu się stało?! Co tu się stało?!!! – wydarł się właściciel latającego dywanu, po czym dramatycznym gestem wskazał najpierw na miotlarza, potem na swój dywan, teraz częściowo porwany. – Walnął we mnie!
– Zatrzymał się pod oknami i wypakowywał pasażerów na samym zakręcie! – obruszył się miotlarz, a jego głos brzmiał cokolwiek bełkotliwie. Brenna obrzuciła go podejrzliwym spojrzeniem i podeszła nieco bliżej, a potem pociągnęła nosem. Nie potrzebowała nawet wilczego węchu, aby wyczuć charakterystyczną woń alkoholu.
– Pił pan?
Miotlarz zawahał się nieco, być może dopiero teraz uświadamiając sobie, że niekoniecznie powinien wsiadać na środek transportu po kilku głębszych.
– Brat wylał na mnie niechcący kieliszek – oświadczył w końcu z pewnością siebie.
No to się jeszcze okaże, pomyślała Brenna.
– Ha, widzicie?! To jego wina! Prowadził po pijanemu i zniszczył mi dywan!
Tymczasem trzeci uczestnik wypadku, ku któremu posłano Heather, wciąż łkał, jakby reszta świata nie istniała…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
03.06.2024, 18:11  ✶  

Wypadki się zdarzały. Wiadomo, że podniebne drogi mogły być niebezpieczne. Panna Wood akurat o tym mogła przekonać się niejeden raz. To nie tak, że często jej się przytrafiało coś podobnego, bo sama podczas szybowania po niebie była wyjątkowo zwinna, potrafiła wykonywać najróżniejsze akrobacje, co ułatwiało jej prowadzenie pojazdu jakim była miotła. Nie wszyscy mogli jednak pochwalić się podobnym doświadczeniem, co było uzasadnione, mało kto bowiem praktycznie urodził się w miotle.

Poprawiła kołnierz munduru, gdy wraz z Brenną zbliżały się do miejsca, w którym doszło do zdarzenia. Nie znosiła w nim chodzić w lecie, bo w tym ubraniu było niemiłosiernie gorąco, ale, jak mus to mus, musiała trzymać się wytycznych.

Spowodowało to niezłe zamieszanie, wiadomo, pojawiają się gapie, zaciekawieni tym, w jaki sposób doszło do wypadku. Pewnie sama zainteresowałaby się sprawą, gdyby przechodziła obok i doszło do podobnego zdarzenia.

Najwyraźniej zamieszanych w wypadek było więcej, bo dostrzegła dwie miotły i latający dywan, może nie wszyscy bezpośrednio w nim dotyczyli, ale pewnie każdy coś widział. Łatwiej będzie im ustalić, co tutaj się właściwie wydarzyło. Nastroje mieli mocno rozemocjonowane, bo ich wymiana zdań była dosyć głośna.

- Jasne! - Oczywiście, że zrobiła to, o co prosiła ją Brenna, w pracy nie miała zwyczaju negować jej poleceń i w sumie ktoś musiał sprawdzić, czy z tym facetem wszystko w porządku. Szczególnie, że biedny się rozpłakał, ciekawe, czy faktycznie go tak zabolało.

No nic, ruszyła więc w stronę mężczyzny, żeby sprawdzić, czy będzie żył. Wood podeszła do mężczyzny, delikatnie złapała go za ramię. - Brygadzistka Wood, czy wszystko z panem w porządku? - Przyglądała mu się uważnie, żeby spróbować wzrokowo oszacować, czy faktycznie jest tak źle. Mężczyzna jednak średnio chciał z nią współpracować, zajęty był lamentowaniem.

- Proszę pana, czy wszystko w porządku, coś pana boli? - Ruda nachyliła się nad nim i próbowała pomóc mu wstać, szło jej jednak średnio, bo była przecież całkiem drobna.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
04.06.2024, 13:36  ✶  
- Panowie, bardzo proszę, spokojnie - zażądała Brenna, wpychając się pomiędzy nich. - Nazwiska i dowody tożsamości na początek... - oświadczyła, wyciągając notatnik.
I w tym momencie "kierowca" dywanu stropił się nieco.
- Swój zostawiłem w domu - burknął, ale zaraz znów się uniósł. - Przecież to on na mnie wleciał! Zniszczył dywan! Proszę spojrzeć!!!
I Brenna, która już zaczęła się robić podejrzliwa na ten brak dowodu tożsamości (i czemu nie podawał nazwiska, je też zostawił w domu?) faktycznie spojrzała. Rzeczywiście dywan był rozdarty w jednym miejscu, zapewne na skutek zderzenia. Im dłużej na niego patrzyła, tym jednak wyraźniej widziała łaty. I ślad nadpalenia. Ślad nadpalenia, który wcale nie wydawał się nowy. Brenna, pełna złych przeczuć, przykucnęła i przesunęła dłonią po dywanie, a chociaż zupełnie nie znała się na rzemiośle, nagle pomyślała, że może ten dywan wcale nie spadł dlatego, że uderzyła w niego miotła, a przynajmniej nie tylko dlatego.
– Kiedy ostatnio ten dywan miał przegląd?
– To nowy dywan! Doskonały dywan! Sprzedawca płakał, jak go sprzedawał! I gardło sobie podrzynał, że tak tanio! – wrzasnął mężczyzna, wymachując przy tym rękoma, a Brenna poczuła nagle, że bardzo, bardzo boli ją głowa. Wcześniej tylko trochę ćmiło, ale teraz ból narastał, bo pod palcami poczuła kolejne przetarcia i już była pewna, że ten cholerny dywan sam w sobie stanowił zagrożenie.
– Proszę pana… – zaczęła, podnosząc się i znów ustawiając między mężczyznami.
Heather słyszała całą tę rozmowę, wszystkie pokrzykiwania, chociaż nie patrząc w tamtą stronę, nie mogła dostrzec, w jak złym stanie był latający dywan. Tymczasem „jej” uczestnik całego zamieszania, uniósł ku Brygadzistce udręczone spojrzenie.
– Jak ma być w porządku? To moja miotła. Moja ukochana miotła. Najnowszy model. Zniszczyli moją ukochaną miotłę. Aresztujcie ich. Wtrąćcie ich do Azkabanu! Leciałem sobie po prostu, a oni się zderzyli i na mnie wpadli!!!
Sądząc po krzykach między tamta dwójką, była to całkiem prawdopodobna wersja wydarzeń.
Problem leżał jednak gdzieś indziej.
Bo gdy Heather zobaczyła dokładnie twarz miotlarza, przekonała się, że… zna ją. Nie osobiście, ale już z listów gończych – jak najbardziej.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
05.06.2024, 23:14  ✶  

Docierała do jej uszu kłótnia mężczyzn, którymi zajmowała się Brenna. Nie była to spokojna wymiana zdań, najwyraźniej obie strony były dosyć mocno zirytowane. Musiały znaleźć winnego, żeby jakoś uspokoić towarzystwo. Przekrzykiwali się niemiłosiernie, miała w sumie szczęście, że to Brenn się nimi zajęła, a jej trafiła się ta płacząca fajtłapa, przynajmniej nie musiała się z nim użerać, jak na razie, bo nigdy nie wiadomo, jak może się skończyć interwencja.

Kiwała twierdząco głową słysząc jego słowa. Ona akurat była w stanie zrozumieć ten żal, bo stracie miotły. Nie raz zdarzyło jej się coś podobnego, cóż nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia, co ona. Jej ojciec bez mniejszego problemu był jej w stanie stworzyć nową, od ręki, jeszcze lepszą niż poprzedni model. Miała duże szczęście, że przyszła na świat właśnie w tej rodzinie. Zresztą pewnie dzięki temu te magiczne miotły stały się jej całym światem.

- Rozumiem pański żal, sama jestem mocno związana z moją miotłą. - Zaczęła mówić całkiem spokojnym tonem, żeby w jakiś sposób uspokoić mężczyznę. Kiedy na niego spoglądała coś do niej dotarło. Znała tę twarz, jednak nie osobiście, kojarzyła ją z listów gończych w biurze. Przełknęła głośno ślinę. Nie dawała po sobie jednak znać, że skojarzyła fakty. Nie chciała go wystraszyć. - Wydaje mi się, że Azkaban to trochę za poważna kara, jak na taki wypadek, ale na pewno winny zostanie odpowiednio pouczony. - Dodała, nie dając nadal po sobie znać, że go kojarzy, że wie kim jest, że ten wypadek nie był jego największym problemem.

Żałowała teraz okropnie, że jeszcze nie opanowała tych fal, których uczyła się z Brenną. Był to idealny moment, aby skorzystać z takiej umiejętności, pojawił się kolejny argument za tym, aby kontynuowała lekcje.

- Pomogę panu wstać i pójdziemy zobaczyć, czy im się udało ustalić więcej faktów. - Wysunęła ramię, by mężczyzna mógł się na niej podeprzeć, nie robiła tego oczywiście bezinteresownie, ale nie mógł tego wiedzieć.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
06.06.2024, 17:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2024, 17:25 przez Brenna Longbottom.)  
- Pouczeni? - oburzył się mężczyzna. - Domagam się, żeby zapłacili za swoją zbrodnię. Mogli mnie zabić! A ta miotła jest warta majątek. Była warta majątek, zanim mi ją zniszczyli. Azkaban to za mała kara!
Jego rozpacz zaczęła przeradzać się w złość, nieświadom jednak ani tego, że to było wciąż za mało na Azkaban, ani tego, że go rozpoznała (I chyba niezbyt sprytny, skoro nie wpadł na to, że Brygada może znać jego twarz z listów gończych) wstał. Zatoczył się nieco, zapewne ze względu na doznane obrażenia i ciężko podparł na Heather, gdy wraz z nią ruszał do centrum zamieszania.
A to tylko narastało.
– Czy ten dywan nie jest przeznaczony do przewozu maksymalnie dwóch osób? - spytała Brenna łagodnie, bo na razie to miała tutaj pijanego gościa na miotle i mężczyznę bez dokumentów, który pilotował niesprawny technicznie dywan, i leciał na nim w trzy osoby, gdy chyba ten model był przeznaczony maksymalnie dla dwóch. Sama kraksa to było za mało na więzienie, ale obaj uczestnicy zamieszania z każdą kolejną chwilą zaliczali kolejne pozycje na liście oskarżeń, a gdy Brenna spojrzała na pasażerów (wciąż rozmawiających w obcym języku i chyba nie rozumiejących, o co chodzi z tą kłótnią) nawiedziło ją Złe Przeczucie.
Biedna Detektyw nie miała pojęcia, co jeszcze szykuje dla niej zły los.
Bo na poszukiwanym, którego prowadziła Heather, wcale nie miało się skończyć.
- Moja miotła! - wydarł się ktoś, i o dziwo nie był to wcale "podopieczny" Wood. Pomiędzy gapiami przepychał się jakiś niski, młody chłopak i wskazał na miotłę, trzymaną przez podpitego mężczyznę, z którym rozmawiała Brenna i właściciel dywanu. – On ukradł mi moją miotłę!!!
Czarodziej, do tej pory oskarżający drugiego o wypadek, potwierdził te oskarżenia błyskawicznie. Przynajmniej w oczach Brenny: bo niewinni naprawdę rzadko uciekają, chyba że nie mają żadnego wyboru, a ona póki co nie wyciągała kajdanek i nie zdążyła powiedzieć choćby jednego zdania. Podpity złodziejaszek, który latał na kradzionej miotle i wziął udział w kraksie, rzucił się do ucieczki. A Longbottom zaklęła, chwytając różdżkę i celując mu w plecy: próbując wyczarować więzy, które go spętają, a potem chcąc przyciągnąć go ku sobie za pomocą translokacji.

Rzut W 1d100 - 76
Sukces!

Rzut N 1d100 - 47
Slaby sukces...


Sznur otoczył nie tylko nogi, ale i ręce człowieka, a potem jakąś siła cofnęła go o kilka kroków, tak że Brenna zdążyła go dopaść i wyciągnąć z kieszeni kajdanki.
- Jest pan aresztowany... - zaczęła tradycyjną formułkę.

Tymczasem "kolega" Heather spiął się, jakby dopiero do niego dotarło, że te kobiety mogą aresztować i jego...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
08.06.2024, 16:09  ✶  

Zmierzała ze swoim podejrzanym w stronę Brenny. Udało się jej przekonać go do tego, żeby się z nią udał. Bardzo dobrze, że nie dała po sobie poznać, że wie o tym, że jest poszukiwany. Zaufał jej, więc gdyby coś się wydarzyło to będzie miała większą możliwość na reakcję, to było dość istotne. Najwyraźniej nie mogli się dogadać co do wypadku, bo chyba każda ze stron miała trochę winy, najlepiej byłoby ukarać jednych i drugich, przynajmniej tak się pannie Wood wydawało.

Wtedy ktoś wybiegł z tłumu z krzykiem, mówił coś o tym, że miotła była jego. Cóż, nie, żeby ją to zdziwiło, w końcu ten obok niej był poszukiwany z konkretnego powodu, możliwe więc, że obracał się w podobnym towarzystwie. Nie mieli szczęścia, że spowodowali wypadek na kradzionej miotle.

Longbottom zareagowała bardzo szybko. Udało się jej związać tego faceta, który najprawdopodobniej ukradł miotłę. Ruda przeniosła spojrzenie na swojego sprawcę. Dotarło do niej, że się spiął. Cóż, najwyraźniej zdał sobie sprawę z tego, że dla niego ta sytuacja mogła się skończyć podobnie. W końcu miał swoje na sumieniu. Nie mogła dłużej zwlekać, ona także musiała zareagować, szczególnie, że ten typ wisiał na plakatach, to by oznaczało, że popełnił jakieś większe wykroczenie.

[a] - Yhhym - Odchrząknęła. Sięgnęła wtedy też po swoją różdżkę, żeby zrobić to samo, co Brenna. Machnęła nią szybko i wypowiedziała zaklęcie. Chciała wyczarować liny, które uniemożliwią mu poruszanie się, tylko tego brakowało, żeby uciekł jej przy takiej ilości gapiów, musiała wyglądać profesjonalnie.

Rzut Z 1d100 - 18
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 50
Sukces!

kształtowanie
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
09.06.2024, 11:30  ✶  
Znikąd pojawiły się liny, które skrępowały "kolegę" Heather. Ten, zaskoczony sytuacją, a i pewnie nie czujący się zbyt dobrze po tym, jak ledwo co został lekko ranny w wypadku, stracił równowagę i runął na ziemię.
- To brutalność Brygady! - wydarł się, walcząc z linami.
- Moja miotła!
Krzyknął właściciel miotły, przepychając się do przodu. Dopadł rzeczonej miotły i zaczął ją oglądać.
Brenna, która już doskoczyła do złodzieja i usiłowała właśnie go skuć, rozejrzała się, próbując ogarnąć sytuację, trochę tym wszystkim skonsternowana. Przyszło jej do głowy, że jak napisze z tego raport, to cholera, nikt jej nie uwierzy... a nie, zaraz. Nikt się nie zdziwił, że ma na imprezie niedźwiedzia. To nieważne, jednak uwierzą. Ale w tej chwili to przydałby się im tutaj cały oddział, a nie dwie Brygadzistki. Będą musieli sprawdzić, do jakiego to mieszkania wchodzono z tego dywanu przez okno, bo jak nic z tym też było coś nie tak...
- Co się dzieje? - zawołała do Heather, bo zajęta szarpiącym się złodziejem nie miała szans przyjrzeć się drugiemu mężczyźnie, nie rozpoznała go więc z plakatów, ale wątpiła, by Wood pacyfikowała tego człowieka ot tak, dla zabawy, bo pozazdrościła, że Brenna kogoś związała.
- Jak to co się dzieje?! Okradają ludzi w biały dzień! - zawył właściciel miotły. - A wy nic z tym nie robicie!
- Właśnie aresztowuję złodzieja, proszę pana - odparła uprzejmie, i już miała zacząć wygłaszać formułkę, uwzględniając podejrzenie o kradzież, prowadzenie miotły po pijanemu i spowodowanie wypadku, nie zważając na pokrzykiwania w tle o brutalności policji, gdy...
Właściciel dywanu, widząc, że dwaj pozostali uczestnicy wypadku są właśnie obezwładniani, chyba uznał, że będzie następny. Miał zresztą sporo racji, Brenna może nie zamierzała od razu go aresztować, ale zabrać do biura już tak - dywan zdawał się niesprawny, mężczyzna nie miał dokumentów i ogólnie coś kręcił.
Zrobił jednak coś mało mądrego.
Heather zauważyła, jak wskakuje na uszkodzony dywan, nie zwracając uwagi na dwójkę niedawnych pasażerów, i probuje wystartować. Dywan uniósł się k zachwiał, wyraźnie zbyt już zniszczony, aby dało się nim bezbezpiecznke latać...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
10.06.2024, 09:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.06.2024, 09:45 przez Heather Wood.)  

Udało jej się zrobić to samo, co Brennie. Unieruchomiła tego typa, którego morda znajdowała się na plakatach. Problem z głowy, przynajmniej na chwilę, chociaż może nie warto chwalić dnia przed zachodem słońca, szczególnie, że dopiero wzeszło. Wiadomo, że życie lubi się komplikować w najmniej oczekiwanym momencie.

- Kojarzę pańską twarz, niestety nie z Czarownicy, a z plakatów z poszukiwanymi. - Wreszcie wyjaśniła mu, że go zna. Niech wie, że trafił na kompetentne magpolicjantki. - Jest pan aresztowany. - Ruszyła w jego kierunku z kajdankami, w między czasie kontynuowała wygłaszaną formułkę, żeby znał swoje prawa, musiała to zrobić, szczególnie, że wokół znajdowało się tylu gapiów, ktoś mógłby się przyczepić do tego, w jaki sposób wykonywała swoją pracę, a zdecydowanie wolała tego uniknąć.

- On jest poszukiwany Brenn. - Przyciągnęła za sobą mężczyznę w stronę swojej partnerki. Lepiej by było, żeby obie miały wszystko na oku.

W ogóle nie skupiała się na tym krzykaczu, który coś tam burczał o kradzieży mioteł, niepotrzebnie im tylko utrudniał sprawę, dostanie przecież swoją własność, szczególnie, że złapały dwójkę złodziei, czego więcej chciał? Niepotrzebnie szukał atencji, skoro złapały już sprawców.

Przesunęła wzrok na kolejnych zamieszanych w kraksę, zauważyła, że mężczyzna prowadzący dywan postanowił skorzystać z zamieszania i uciec stąd, gdy one nie patrzyły. Westchnęła ciężko, co to był za dzień. Nie czekała jednak na to, czy mu się uda, czy się nie uda. Próbował uciec, musiała zareagować, machnęła różdżką i znowu spróbowała wyczarować liny, które tym razem skrępują kierowcę latającego dywanu.

- Serio? Naprawdę, po tym wszystkim... - Mruknęła jeszcze pod nosem.


Rzut Z 1d100 - 60
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 39
Slaby sukces...

kształtowanie - znowu liny
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
11.06.2024, 08:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.06.2024, 09:03 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna nie przeklinała często, a jeżeli to robiła, to w określonym towarzystwie - takich osób, przy których z jej leciały przekleństwa, było jednak niewiele (i o dziwo, nie było wśród nich Millie Moody, może dlatego, że ta nadrabiała za nie obie i wszystkich dookoła).
Tym razem jednak miała ochotę podsumować to wszystko krótkim: no ja pierdolę i kurwa jego mać.
Co za idioci.
Pijany złodziej na kradzionej miotle, poszukiwany domagający się aresztowania za zniszczenie jego środku pojazdu, gość na niesprawnym dywanie bez dokumentów. Brenna aż zaczęła się zastanawiać, czy to nie jakiś piątek trzynastego i  zaraz nie pojawi się znikąd Basilius Prewett, ale nie, trzynasty tego roku był w październiku, zakreślony w jej kalendarzu czerwonym kółeczkiem, by nie robić wtedy żadnych zakonnych misji, więc to był tylko zwykły dzień pracy w BUM. Cud, że nie stało się tutaj nic poważniejszego.
Odwróciła się gwałtownie, słysząc najpierw o poszukiwanym, a potem od razu kolejne. Mężczyzna, skrępowany zaklęciem Heather, zwalił się na dywan, który powoli, i trzęsąc się jakby dostał ataku dywaniej padaczki, wzniósł się w górę. Bez kierowcy wydającego polecenia lub ze względu na zły stan materiałów, nie odlatywał jednak dużo dalej. Pasażerowie wznieśli okrzyki oburzenia w obcym języku, a jeden z nich spróbował uwiesić się na dywanie, który pociągnął go (wciąż z nogami po ziemi) pół metra do przodu.
Brenna zaklęła i znowu machnęła różdżką, tym razem za pomocą translokacji przyciągając dywan z powrotem na ziemię, a chwilę później kolejne sznury skrępowały wszystkich zainteresowanych i przy okazji owinęły także dywan. Brenna straciła wreszcie cierpliwość.
- Dobra robota - rzuciła do Heather. - Wszyscy uczestnicy wypadku zostają zabrani do siedziby Brygady w celu wyjaśnienia sprawy! Innych prosimy o rozejście się, świadkowie mogą zgłaszać się do BUM! Pan również musi się tam udać - powiedziała, ostatnie słowa wypowiadając do właściciela skradzionej miotły. Miały tutaj o wielu zbyt wielu aresztowanych, aby mogły ogarnąć sprawę na miejscu. Musiały się z nimi teleportować do atrium, żeby uzyskać pomoc.
W takich chwilach naprawdę żałowała, że nie umie dobrze nadawać fal, bo bardzo przydałoby się im wsparcie na miejscu.
- Przykro mi, Ruda, musimy się z nimi teleportować. Skrępuj swojego dobrze, żeby przypadkiem was nie rozszczepił - powiedziała, po czym pośpiesznie zaczęła recytować formułki, jednocześnie próbując podzielić wszystkich uczestników pomiędzy ich dwójkę, i jeszcze zgarnąć jakoś ten dywan, stanowiący teraz dowód w sprawie.


(pod edycję, translokacja i kształtowanie)
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!

Rzut W 1d100 - 53
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
14.06.2024, 11:49  ✶  

Miały szczęście, a może nieszczęście w tym wszystkim? Powinny dostać jakąś premię za aresztowanie wszystkich biorących udział w kolizji, bo jak się okazało, każdy miał coś na sumieniu. Bardzo dziwny zbieg okoliczności, ale i takie się zdarzały.

Nie byli oni wszyscy szczególnie odpowiedzialni, jeden z nich miał nawet list gończy, powinien się trochę opanować i przemyśleć swoje aktywności. Z drugiej strony, czy gdyby był chociaż trochę lotny, to miałby na sobie list gończy? Najwyraźniej wszyscy tutaj obecni nie grzeszyli inteligencją. No nic, czasem ma się doczynienia z półgłówkami.

Udało jej się skrępować kolejnego mężczyznę. Rozejrzała się po okolicy, by sprawdzić, czy o kimś nie zapomniały, ale chyba nie, chyba udało im się unieruchomić wszystkich, których musiały dostarczyć do biura.

Zdawała sobie sprawę, że nie będą mogły załatwić tego tutaj, szczególnie, że sprawcy nie mieli ochoty współpracować, wiedziała, czym się to dla niej skończy. Ruda nie znosiła teleportacji, był to znienawidzony przez nią środek transportu. Westchnęła ciężko, kiedy Longbottom się do niej odezwała, nie powinno to być dla niej zaskoczeniem, bo wiedziała ona, jak Wood znosiła te metode transportu. Zapewne lądowanie zakończy się wymiotami. Jakoś powinna to przeżyć.

Pokiwała głową do swojej partnerki. Po raz kolejny machnęła różdżką, aby poprawić wiązanie. Brenna miała rację, musiała mieć pewność, że nie będzie próbował się jej wyrwać.


Rzut Z 1d100 - 13
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!

kształtowanie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2118), Heather Wood (1622)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa