• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil.

[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#21
02.06.2024, 11:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.06.2024, 16:56 przez Nikolai Petrov.)  

-Hm... Ma to sens - przyznał, bo gdyby przecież nie lubił zwierząt, to po co miałby się trudzić i ryzykować, by zostać animagiem?

Nie zamierzał trzymać Neila za długo wbrew jego woli, ale kto lubił pić zimną kawę lub herbatę, kiedy zimne wcale nie powinny być? Fujka i tyle. A tak mogli normalnie rozmawiać, szklanki przecież same się napełniać nie będą, więc nie będzie możliwości przedłużania, a napoje będą cały czas ciepłe.

Czarów było naprawdę dużo i z pewnością jeszcze o wielu nie słyszeli. Wielu uczono się w szkole, niektórych przez przypadek, natrafiając na jakąś książkę z zaklęciami, a innych można było się nauczyć od dawno niewidzianej ciotki, która nauczyła jej matka, która poznała zaklęcie od swojej matki i tak cztery pokolenia wstecz. Zaklęcia były przydatne, ale nie oznaczało to, że trzeba było posługiwać się nimi cały czas, w każdym możliwym aspekcie życia. Warto było się uczyć życia bez nich, bo przecież zdarzały się sytuacje, w których wyjęcie różdżki i użycie magii było niewskazane, a wręcz zabronione. I co wtedy? Jeśli całe życie zawiązujesz buty czarami, to wśród mugoli będziesz łaził z rozwiązanymi sznurówkami i będziesz się mogło, żeby na jedną nie stanąć i nie rozkwasić sobie nosa na ulicy? Nah! Równowaga była złotem.

Neil poradziłby sobie z bólem, ale Kol wołał nie testować jego progu tolerancji, i delikatnie czyścił ranki, maczając waciki w specyfiku, dopóki rany nie były oczyszczone ze wszystkiego, o czym świadczył koniec pienienia, gdy Nikolai po prostu polał rankę specyfikiem. Nie lał go na tyle dużo, by zalać całą rękę, kanapę i podłogę, ale było go już więcej, niż był w stanie wchłonąć wacik. W sumie powinien był wziąć ręcznik. Przywołał jeden z kuchni, podłożył go po dłoń Neila i maczając kolejny już wacik w wodzie, delikatne przetarł skórę wokół rany i tam, gdzie po dłoni rozlał się specyfik. Nikt mu nigdy nie mówił, czy było to potrzebne, ale on sam miał zawsze wrażenie, że po tym specyfiku skóra tak niefajnie się kleiła, dlatego zawsze przemywał jeszcze skórę wodą.

-Gdyby lała się krew, musiałbym zabrać cię do Munga - powiedział, odkładając waciki i sięgając po maść i bandaż. -Ja bym się cieszył, że skończyło się tylko na takim "nic". I dlaczego chciałbyś, żeby się nad tobą litowali?

Maść miała przyjemnie ziołowy zapach i śmieszną, galaretowato-piankową konsystencję. Nikolai nabrał maść na palce i rozsmarował ją po ranie, zakrywając ją i zaczerwienione miejsca. Następnie wziął bandaż, najpierw złożył go kilka razy, by zrobić taką "poduszkę", na nią również nałożył trochę maści, położył "poduszkę" na ranie i otoczył dłoń kilka razy bandażem, by unieruchomić opatrunek, a jednocześnie nie krępować Neilowi ruchów. Skończone. Druga ręka.

Czy wsiadanie na hipogryfa było bezpieczne? Hm... Nikolai upił łyk swojej kawy.

-Wsiadanie na jakiekolwiek zwierzę, tym bardziej magiczne, nie jest pozbawione ryzyka - zaczął, oczyszczając ranę na drugiej ręce. -Wszystko też zależy od tego, jak bardzo hipogryfowi ufasz i czy ona ufa tobie. Czy cię szanuje. Jeśli tak, poleci tam, gdzie go pokierujesz i będzie leciał tak, byś był na jego grzbiecie bezpieczny. Jeśli spadniesz, będzie próbował cię złapać. Jeśli natomiast nie będziesz okazywał mu szacunku, jeśli nie będzie ci ufał, to mało prawdopodobne, by pozwolił ci się dosiąść. Jeśli go zmusisz, może nawet próbować cię zrzucić na ziemi, a nawet pod chmurami. Czy z końmi nie jest podobnie?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#22
02.06.2024, 19:54  ✶  
No, wszystko miało sens, skojarzenia również. Skojarzenia miały nawet więcej logiki niż by się mogło wydawać, tylko najpierw trzeba było zajrzeć w pamięć i wspomnienia osoby kojarzącej. Tak czy inaczej, na pewno kiedyś może go chyba zaprosi na spotkanie w formie animaga, w końcu nie ma zbyt wielu osób, z którymi mógłby sobie tak pobiegać po łące.
Obserwował uważnie jego działania, nie komentował, nie upominał, ufał, że nic mu nie zrobi, bo przecież ktoś w jego wieku na pewno ma podstawową wiedzę, jak zadbać o takie rany. Nie chciał być jak swoja matka, która musiała wściubiać nos we wszystko i uczyć. Kochał ją, mocno, ale nieraz go denerwowała, ludzie ogólnie bywali denerwujący, ale jak się z nimi lubi być to po kłótni idzie się jeść wspólną kolację.
Zmarszczył brwi na wspomnienie o lecznicy. Oj to miejsce było ostatnim miejscem na ziemi w jakim chciałby się znaleźć, szczególnie teraz. Co by zrobił? Nie wiedział, zaraz, nie jest tam i nie będzie, nie musi się o to martwić.
-Znaczy.. No... nie litować, ale wiesz... Nie mam widocznej wymówki, żeby czegoś nie zrobić. Z resztą rannego się nie można czepiać, ani ogólnie chorego. A, tak gadam.- przewrócił oczyma, niby zrzucając tę paplaninę na głupotę swoją, co nie było w sumie nieprawdą.
Spojrzał lekko podejrzanie na maść. Nie lubił swoich alergii i czasami będąc w domu innych przypominał sobie, jak one go ograniczają. Zła herbata, zła maść na leki i będzie miał podrażnienie, czy zacznie mu się kręcić w głowie. Tym razem na maść pachniała przyjemnie, do tego cały proces bandażowania był ciekawy. Myślał, że tylko obmyje rany i zostawi go w spokoju, bo rana niewielka, ale Nikolai postarał się dużo bardziej niż wilkołak się spodziewał. Jak zaczarowany śledził ruchy jego dłoni, patrzył jak składa bandaż, owija dłoń, zawiązuje na koniec, by się nic nie rozwiązało, jak bierze drugą dłoń, by wszystko przeprowadzić ponownie.
Relacja z hipogryfem wyglądała na skomplikowaną i dużo bardziej złożoną niż myślał. Wzajemny szacunek i zaufanie, który łatwo można zburzyć. Jedna rzecz i koniec, nigdy się nie naprawi.
-W sumie to nie bardzo. Konie reagują bardziej na podstawie działań, a nie zaufania. Chociaż wzajemne zaufanie pomaga bardzo mocno. Kiedy koń ci ufa, to skoczy przez mur, nawet jak nie wie co jest za nim. Kiedy ty ufasz jemu, pojedziesz każdą przeszkodę, bo wiesz, że nie odmówi skoku.-no, z końmi było łatwiej, ale można było znaleźć podobieństwa. Zamyślił się na chwilę konkretnie.
-Więc, żebym mógł dosiąść hipogryfa, musiałbym z nim spędzić trochę więcej czasu. No to spodziewaj się mnie za tydzień w gościach.- zaśmiał się, rzucając obietnicę, niby żartem, niby serio, trochę licząc, że Petrov przytaknie i zgodzi się na ponowne spotkanie.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#23
02.06.2024, 20:55  ✶  

Oj tak, ludzie byli denerwujący, a najgorsi byli ci, z którymi trzeba było dzielić dom. Dla Nikolaia byli to, oczywiście, jego ojciec i starszy brat, Arystokratyczne Dupki, które gdyby zamienić ich w pawie, to nikt by różnicy nie zauważył. Dobrze dla młodego, że jego dziadkowie zajmowali rezydencję w innym mieście, bo pewnie by oszalał.

Alergii Neil nie miał wiele, jeżeli wspomniał Nikolaiowi o wszystkich, z jakimi się borykał, a Nikolai wiedział, że maść nie ma w składzie żadnej z roślin, którą Neil wcześniej wymienił. Czy któraś z nich miała właściwości leczące?

-A gdybyś powiedział, że sprawia ci to dyskomfort? Póki ich nie zdejmiesz, wszyscy będą widzieli bandaże. Jakbyś powiedział, że robienie czegoś drażni ranę, bo naciska bandaż, a bandaż naciska ranę? - Nikolai nigdy nie był dobry w wymyślaniu wymówek. -Skończone.

W końcu powiedział, że rany opatrzy, prawda? "Opatrzenie" nie ograniczało się jedynie do przeżycia rany. Trzeba było przecież ją osłonić, by nic jej nie podrażniło, przez co sam proces gojenia by się wydłużył. A jeszcze, gdyby wdało się jakieś zakażenie...

Nikolai znów sięgnał po kawę, słuchając, jak Neil opowiadał o relacjach z końmi. Faktycznie, wyglądały one na zdecydowanie łatwiejsze, mniej skomplikowane, niż relacje z hipogryfami.

-Mówisz teraz ogólnie o koniowatych, czy konkretnie o koniach? Z pegazami, na przykład, jest tak samo? - przecież są jeszcze jednorożce, prawda?

Nie sądził również, by dotyczyło to również wszystkich skrzydlatych koni, choć mógł się mylić. Podejrzewał również, że z takim Abraksanem również musiałby obchodzić się trochę inaczej, niż, chociażby, a Aetonanem, czy Granianem, gdyby jakiegoś spotkał.

-Hmm - w zamyśleniu zrobił dziwną minę. -Niby mógłbyś spróbować takiego hipogryfa dosiąść, jeśli odda ci pokłon, jak ci proponowałem w lesie, ale tak na dłuższą metę... Nie dałbym ci gwarancji, że nie próbowałby cię z którymś momencie zrzucić z grzbietu. Ty chciałbyś nosić na plecach kogoś, komu nie ufasz. O kim nie wiesz, czy zaraz nie zrobi czegoś głupiego, przez co mógłbyś skończyć źle, albo gorzej? - uniósł brew, patrząc na Neila znad szklanki.

Wizja odwiedzin brzmiała zachęcająco. Vlad raczej nie będzie miał nic przeciwko - w końcu sam mu mówił, że powinien się zacząć socjalizować. No i sam czasami sprowadzał jakichś swoich znajomych, żeby się czegoś o hipogryfach dowiedzieli, więc czemu nie?

-Byłoby mi miło.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#24
03.06.2024, 13:52  ✶  
Gdyby usłyszał co Nikolai mówi o tym, że ludzie z jakimi się mieszka są najgorsi, to natychmiast palnąłby go w łeb. Owszem, rodzina bywała denerwująca, ale to rodzina. Wiele z nimi przeżył, wiele im zawdzięcza, wiele przed nimi musi ukrywać, wiele ich wymagań go dobijało, ale i wiele razy przeżył tylko dzięki nim. Może to też jego błąd, że tak bardzo się w rodzinę zaplątał. Czasem zapominał jak to jest mieć życie poza koniecznością pracy by rodzicom pomagać, zwłaszcza, że wszystko robił sam z braku rodzeństwa. Może... Może jednak by nie palnąłby go jednak w łeb, a pokiwał głową ze zrozumieniem.
Nikolai nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele przyjemnych właściwości mają alergizujące Neila rośliny. Ale nie są one przecież jedyną zieleniną na świecie, da się bez nich żyć, tylko róży mu żal, bo bukiet tych kwiatów od miłości swojego życia pozostanie jedynie w strefie marzeń.
Zastanowił się nad jego słowami.
-Sam nie wiem. Czułbym się, jakbym kłamał. Założę po prostu rękawiczki, aby bandaży nie ubrudzić.- z jego długimi paznokciami zawsze był problem z rękawiczkami, bo paznokcie utrudniają zakładanie ich i koniec końców wygląda śmiesznie w nich.- Dziękuję- skinął mu głową, zerkając na obandażowaną dłoń. No, to teraz wygląda, jakby trenował boks, ale chociaż przestało tak irytująco piec. i ma poczucie czystości.
-Zależy z jakimi pegazami, ale ogólnie tak.-- o zwierzętach wiedział mało, ale bycie z Francji wiązało się z pewną wiedza jaką wypadałoby posiadać.-Zaufanie jest ważne, w końcu a naturze pegazy to ofiary, może, duże, silne i szybkie, ale dalej ofiary. Mogą ci ufać, ale czasem machniesz ręką za szybko i się płoszą, to odruch. No, może nie abraskany, one są trochę inne, ale też nie są nie wiadomo jak odporne na wystraszenie się.- jedno było wiadomo. Pegaz, nieważne czy granian, czy abraskan, nie zaatakuje cię bez powodu, zazwyczaj to człowiek pierwszy atakuje, a zwierzę się broni.
Słuchał jego tłumaczeń, trochę burząc w sobie nadzieję, a trochę czując ekscytację na wyzwanie dosiadania hipogryfa. Mimo wszystko jednak chęć przeżycia i nieskręcenia sobie karku wygrywała i wolał odłożyć pewne rzeczy na bok póki co. Przytaknął na jego słowa, nie jako zgodę, a jako wyrażenie pojęcia przedstawionej sytuacji. Nie zapraszał w końcu do swojego mieszkania byle kogo, a co dopiero nie dawał się przytulać byle komu. Ludzie w końcu nie różnią się aż tak bardzo od innych zwierząt.
Uśmiech na jego twarzy zaczął się poszerzać, aż Neil zacisnął usta, chcąc powstrzymać ten nagły wybuch radości. Nie powinien przesadzać, bo go sobą zamęczy.
-To przyjadę.- na pewno zajedzie tutaj jak będzie wracać od rodziców. A może i przyjedzie wcześniej kiedy zachce u się znów zbierać tutejszych ziół.
-Swoją drogą, jak twoja klątwa? Ostatnio, jak się widzieliśmy wyglądałeś dość zielono.- teraz kiedy widział, że chłopakowi nic nie jest, cała tamtejsza sytuacja wydawała się być niesamowicie zabawna.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#25
03.06.2024, 16:52  ✶  

Rodziny bywały różne, a przez to również różniły się odczucia każdego, kto wyrwał się "na swoje". I pewnie, gdyby Neil opowiedział teraz o swojej rodzinie, to może by go zaczęła zżerać zazdrość, że jego rodzina nie potrafiła żyć tak, jak żyły inne rodziny, i musiał się ukrywać z większością rzeczy, które mogły z niego uczynić "zwykłego nastolatka". Jego rodzina naprawdę była dziwna. No ale był jeszcze Vlad, a mieszkanie z nim wcale nie było takie złe, chociaż nie zawsze się ze sobą dogadywali.

Niestety, nie zdawał sobie sprawy. Nikolai nie znał się na roślinności tak, jak z pewnością znała się większość Anglików czy uczniów pozostałych magicznych szkół. Niestety, podział przedmiotów ze względu na płeć dość mocno ograniczał zasoby wiedzy w konkretnych dziedzinach i Nikolai mógł kojarzyć, że lawenda czy męczennica pomagały na problemy ze snem, ale wielką wiedzą popisać się nie mógł. Ewentualnie mógłby się pochwalić Georgem, aloesem, którego dała mu Brenna, który wciąż stał na parapecie w jego pokoju i miał się dobrze. Może nie był arcydziełem sztuki zielarstwa, ale można było zobaczyć, że roślina była zadbana. Niby nic, ale dla Nikolaia, który nigdy wcześniej nie miał okazji opiekować się rośliną, był to powód do dumy.

-Nie będzie ci niewygodnie z tymi paznokciami? - nie był to przytyk, jedynie ciekawość.

A może Neil miał specjalnie szyte rękawiczki z palcami na tyle długimi, by osłaniały dłonie i kończyły się na czubkach jego długich paznokci? A może obcinał ich czubki?

Pokiwał głową na wyjaśnienie o pegazach i nie zadawał już więcej pytań. W końcu Neil sam przyznał, że nigdy nie był wybitnym uczniem, jeśli chodzi o wiedzę o zwierzętach, a nie chciał przypadkiem zalać go ilością pytań, na które mógłby odpowiedzi nie znać i przez to poczuć się niekomfortowo. To trochę tak, jakby Neil zaczął go teraz wypytywać o rośliny.

"Wyglądałeś dość zielono", to było całkiem trafne określenie.

-A potem zrobiłem się fioletowy - trochę mu mina zrzedła, wspominając tamten dzień. -Poszedłem z tym do Munga i Uzdrowicielka zdjęła ze mnie klątwę. Na szczęście nie było to nic poważne, ale z laleczki też zdjęła klątwę. Teraz to zwykły bibelot. Nadal jej nie wyciągnąłem z komody. Przepraszam, miałem ci ją dać.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#26
03.06.2024, 18:38  ✶  
Rozmowa na temat innych perspektyw i doświadczeń mogłaby być nawet ciekawa. Obaj chyba mieli w sobie na tyle spokoju i wyrozumiałości, by nie oceniać aż tak od razu, by wysłuchać i spróbować się odnieść. No, Nikolai bardziej, chociaż kto wie, może na razie nie pokazał swojej innej strony, a patrząc na to, że to ich drugie spotkanie, to może faktycznie, początkowa grzeczność nie zniknęła.
Aloes to bardzo dobra roślina, która również może pomóc w wielu przypadłościach, chociaż na pewno żal ją uszkadzać.
Uniósł brwi na pytanie. Noo... Niby paznokci nie ukrywał, ale mało kto o nie pytał. Też nie był na pewno jedynym czarodziejem co takie ma pazury, w końcu były bardzo przydatne czasem.
-Coś wymyślę.- jakoś zadba o bandaże, albo je ubrudzi i wymieni, chociaż żal było mu takiego ładnego wiązania jakie zrobił czarodziej.
Specjalne rękawiczki były opcją, chociaż dalej tu chodziło o wygląd. Z drugiej strony czarodzieje często ubierali się dziwacznie, z trzeciej jednak strony nie żył aż tak bardzo wśród czarodziejów. Mugole też byli mu bliscy i to z nimi się spotyka gdy tylko opuszcza Londyn, pomijając pojedyncze osoby w Dolinie.
Porzucili ciekawe tematy roślin i zwierząt, schodząc na pierwsze spotkanie w mieście. Czy dzisiaj rozmawialiby ze sobą, gdyby się wtedy nie spotkali? Czy Nikolai by go przeprosił i poszedł?
-Oh, nie ma za co przepraszać, w końcu się nie widzieliśmy, z resztą to twoja lalka, możesz z nią zrobić co chcesz. Też nie chcę być hieną cmentarną.- zaraz, tak się to mówi? Nie, to chyba złe porównanie.- Ważne, że nic ci się nie stało.- pokiwał głową, lekko zdenerwowany swoją słowną pomyłką, aż akcent mocniej mu się w głosie zaznaczył. Sięgnął też po filiżankę z herbatą, łapiąc ją obiema dłońmi, bojąc się, że ta się wyślizgnie mu z dłoni przez bandaż.
Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju, nieco spięty.
-Właściwie to gdzie twoja rodzina? W sumie, nieważne, głupie pytanie, jest środek dnia, praca i takie tam.-zamachał odruchowo dłonią, a pozostawiona w jednej ręce filiżanka zabujała się niebezpiecznie, ulewając kilka kropel herbaty, która spłynęła po rancie i chciała skapywać niżej, więc Neil szybko przesunął herbatę nas stolik, byle nie skapnęło na dywan, a wtedy kolejne krople ku przerażeniu animaga uciekły z filiżanki, szczęśliwie na stół.
-Przepraszam.- rzucił, odstawiając filiżankę na blat i wstając.- Posprzątam, tylko jakąś ścierkę bym prosił.- ledwo wszedł i już burdelu narobił i ręce do opatrzenia i herbata rozchlapana, dobrze, że nie cała filiżanka, a tylko pół łyka, ale jednak!
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#27
03.06.2024, 19:11  ✶  

Czy była to wrodzona wyrozumiałość, czy może zwykła świadomość, że żyli nie w tym kraju, w którym się urodzili i wychowali, tego już można było się tylko domyślać. W końcu "co kraj, to obyczaj" - Nikolai już chyba przywykł do tego szoku kulturowego na tyle, by szczęka nie opadała mu na każdą napotkaną "inność".

Nikolai nie znał za bardzo właściwości aloesu. Coś tam słyszał, że jego miąższ ma właściwości bardzo nawilżające, ale niespecjalnie się w to wczytywał. Wiedział jednak, że gadzinę ciężko jest zabić, nie żeby próbował, co w przypadku Nikolaia było bardzo dobrą cechą na pierwszą roślinkę do hodowania.

Kolejny łyk kawy, głowa opadła lekko w bok, gdy wzrok przesuwał się z bandaży na długie paznokcie.

-Właściwie z jakiego powodu są takie długie? Nie przeszkadza ci to na co dzień? Znaczy... Nie zrozum mnie źle, są ładne, ale... Nie byłoby ci wygodnie z krótkimi? Nie, żebym cię namawiał do ścinania ich, czy coś - dodał szybko, co by jakiegoś nieporozumienia nie zacząć.

To nie była jego sprawa, czy paznokcie Neila będą długie, czy krótkie, ale było to ciekawe. Wśród mężczyzn raczej nie było modne noszenie długich paznokci albo po prostu wielu rzeczy jeszcze w Anglii nie widział. Ciekawość jednak była domeną młodości i czasami nie pozwalała na trzymanie języka za zębami.

-Niby tak, ale przecież obiecałem, że ci ją dam, jeśli klątwa nie będzie niebezpieczna. I... Co to jest ta "hiena cmentarna"? - nie przypominał sobie, by słyszał wcześniej to określenie, a brzmiało bardzo... ciekawie.

Pytanie nie było zadane w złej intencji, a więc złym pytaniem nie było. Ot, zwykła kontynuacja rozmowy. Nikolai już chciał odpowiedzieć, kiedy zdarzył się herbaciany wypadek i Nikolai podskoczył odruchowo, gdyby herbata miała go ochlapać i oparzyć. Ta jednak skapnęła na kant stołu i sam jego blat, gdy szklanka znalazła się bezpiecznie na stole.

-Nic cię nie stało, zdarza się. Nie oparzyłeś się? - wstając, zerknął jeszcze szybko na dłonie Neila, upewniając się, że ciepły napój nie chlapnął na jego skórę, parząc ją.

Przyniósł ścierkę, ale nie dał jej Neilowi, jak drugi chłopak prosił. W końcu był gościem - nie mógł pozwolić gościowi sprzątać, kiedy sam będzie siedział, prawda? Starł straconą herbatę ze stołu i zerknął jeszcze na dywan, ale ten szczęśliwie uniknął ochlapania.

-Podobno na świecie jest mnóstwo tradycji i przesądów. Gdzieś musi być taki, według którego rozlanie herbaty przynosi szczęście - palnął, żeby Neil nie czuł się przypadkiem źle.

To nie był dom Vitaliiego Petrova, by robić ze zwykłego wypadku awanturę.

-Mój stryj załatwia jakieś swoje sprawy i pewnie wróci dopiero wieczorem. A twoja rodzina? Mieszkasz gdzieś niedaleko?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#28
03.06.2024, 20:13  ✶  
Niech mu kiedyś pokaże ten aloes, to się dowie do czego go używać. Może nawet da mu jakieś swoje rośliny, nieco bardziej wymagające, na przykład takie, które jednak raz na tydzień wypadałoby podlać, bo krzaków w jego mieszkaniu nie brakuje.
Pytania dla rozwinięcia wypowiedzi? Tak, no właśnie na tym polega rozmowa. Zapomniał na chwilę. Musiał rozmawiać częściej z ludźmi w normalnych warunkach. Do tego to dopytywanie o jego stan i zachowania było... ciekawe. Nie chciał całej ten uwagi, dostawanie jej go zaskakiwało.
-Może. Kiedyś nie miałem takich długich, ale nimi wygodniej rozkopuje się ziemię gdy nie ma nic obok, łatwiej rozdziela się zioła. No i podoba i się dźwięk jaki wydają gdy uderza się nimi o blat i dużo przyjemniej się nimi drapie.- zwykłe, prozaiczne rzeczy, nad którymi nie bardzo się zastanawiał.- No i możesz podrapać kogoś, jak cię napadną.- zaśmiał się, przypominając sobie, jak bardzo na nic mu się paznokcie nie przydały, gdy w uliczce rzucono na niego czar i okradziono. Sobie podrapał w wyobraźni. A niewygoda odeszła na dalszy plan, owszem, czasem dam się dźgnie paznokciem, rękawiczki jak powiedziane też są problematyczne, ale kiedy żyje się z takimi paznokciami już jakiś czas przestaje się zwracać uwagę na nie.
Pokiwał głową. Jeśli nadal chciał mu dać lalkę, to chętnie ją przyjmie, ma tylko nadzieję, że nie daje jej na siłę.
-To ktoś kto okrada groby, bo zmarli często są chowani w drogich ubraniach z ulubioną biżuterią... Ale tak myślę, że ja cię z lalki nie okradam i nie jesteś zwłokami, więc, to powiedzenie nie ma sensu tutaj.- nie ma, prawda? Chyba, że w przenośni czy coś, ale... nie, nadal nie.
Palnął pytanie i zaraz trochę się wszystko posypało, a raczej wylało. Wstał gotów posprzątać po sobie, do tego zestresował się jeszcze widząc, jak on wstaje, no i po co wstaje?
-Nie, nie, z resztą to tylko kropla.- zamachał głową na boki. Skapnęło mu coś na skórę, ale były to takie ilości herbaty, co wystygły w trakcie lotu i reki dotknęły będąc już ledwo ciepłe. Z poczuciem winy patrzył, jak Nikolai idzie po ścierkę, jak wyciera rozlanie, jak ogląda dywan, by ocenić czy jeszcze jakieś straty wywołał. Nie wydawał się być zły mimo wszystko, a Neil dopiero po chwili zaczął się zastanawiać, czemu właściwie miałby być zły. To tylko herbata i to nie rozlało się aż tak wiele. Głupoty myślał, oj głupoty. Zaciśniętymi ustami uśmiechnął się na jego mówienie o szczęściu.
-To jak tłuczenie naczyń przez nowożeńców.- dodał. Niszczenie czegoś w ramach życzenia szczęścia, brzmiało, jak ciekawa tradycja.
Uniósł jedną brew na historię o wuju i nawet poczuł ulgę, że mężczyzna wróci dopiero wieczorem. Czemu dziwnie się czuł z myślą, że mógłby go spotkać? Może to ten dom pusty, bez wyrazu osobistego dawał mu takie wrażenie, że mało kto jest tu mile widziany.
-Tak, kawałek stąd, godzinę samochodem około.-zaczął, nadal stojąc przy stoliku, nie wiedząc, czy ma siąść czy nie. Może pójdzie odnieść ścierkę? Chyba już nie powinien dotykać tej herbaty.-Moja mama pracuje z domu, wiesz, jaka jest praca na wsi. Niby człowiek nie wyjeżdża nigdzie, ale cały czas coś robi, a to krowami się trzeba zająć, a to pole zaorać, zebrać kamienie, rośliny, wyjść do lasu, coś naprawić.-w końcu przysiadł niezręcznie na krawędzi kanapy.-Jadę ich odwiedzić właśnie, znaczy jechałem rano, teraz jestem tu, ale... No, narobiłem dla nich maści i kadzideł, wiesz, trzy osoby zużywają tego dużo, jak co chwila coś się trafia przy takiej pracy. Bo moja mama, mój tata i jego siostra mieszkają razem.- dodał, co chwila coś mu umykało.- Nie mogę się trochę doczekać, aż do nich pojadę. Londyn nie jest zły, ale co chwila coś pod oknem słychać i powietrze tam jest inne. Poza tym z rodzicami planujemy powoli wycieczkę, tego też się doczekać nie mogę. Byłeś kiedyś za granicą? Znaczy, pewnie byłeś, na pewno, ale tak na wycieczkę?- po akcencie słyszał, że nie był stąd, do tego imię, no i to, że nie był z Hogwartu też wiele mówiło. Może powinien zacząć mu zadawać bardziej personalne pytania, aby coś więcej wiedzieć o nim, na przykład jego wiek, skąd właściwie jest, gdzie mieszka na stałe, co robił wtedy w Londynie.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#29
03.06.2024, 21:53  ✶  

Jeżeli Neil będzie chciał, to może mu pokazać aloesa, chociaż nie był pewien, czy zdecydowałby się na drugą roślinę. Co prawda sam George nie był rośliną, którą kupił, żeby coś zmienić w swoim dotychczasowym, szarym życiu, które jeszcze w Rosji próbował ubarwiać w haniebny, zdaniem jego ojca, sposób, a tu, w Anglii, w sposób bardziej "cywilizowany", a prezentem, podarowanym mu przez Brennę, to jednak... Z drugiej strony, taką mało wymagająca roślina, którą trzeba podlewać raz w tygodniu... To nie powinno być aż tak trudne nawet dla kogoś, kto z zielarstwem nie miał styczności od dziewiętnastu lat - czyli w przypadku Nikolaia - przez całe życie. Rośliny, które uprawiała matka, też mógł oglądać jedynie zza szyby szklarni.

Jego ojciec naprawdę był dupkiem.

Kiedy Neil tak wymieniał zalety długich paznokci, to w sumie były całkiem pożyteczne. Nic dziwnego, że kobiety tak dbały o paznokcie, by nie były za krótkie. Nikolai aż spojrzał na swoje, krótko ścięte paznokcie i próbował sobie wyobrazić, jakby wyglądały jego dłonie, gdyby zapuścił paznokcie.

Eee... Nah... Nie miał tak smukłych palców, jak Neil. Wyglądałby dziwnie. I na pewno byłoby mu niewygodnie.

-Podziwiam cię. Ja bym prędzej szału dostał, niż bym się przyzwyczaił.

No i w sumie tutaj też była racja, bo niby można było kogoś podrapać w samoobronie, ale go raczej by podziałało tylko przeciw mugolowi lub charłakowi. Czarodziej walnie zaklęciem, zanim do niego dobiegniesz. Chyba że się za niego teleportujesz i poderżniesz mu gardło.

Dlaczego właśnie hiena? Czym sobie te zwierzęta zasłużyły, by akurat je wybrano do takiego negatywnego sformułowania?

-Chyba jeszcze nie byłem. Parę razy byłem blisko, ale jeszcze się życia trzymam - tutaj pozwolił sobie na mały żarcik.

Ulżyło mu, że Neil się tą herbatą nie poparzył, bo dwa razy, pośrednio, z jego winy by się sobie coś zrobił - zranił sobie ręce, bo Kolowi uciekł hipogryf, a teraz poparzyłby się herbatą, którą Kol dla niego zrobił...

Zaśmiał się na wspomnienie ślubnej tradycji. Zaniósł ścierkę do kuchni.

Nigdy nie miał okazji, żeby pracować na wsi, tak typowo przy wiejskich robotach, ale potrafił sobie wyobrazić, że obowiązków było tam o wiele więcej, niż przy hodowli zwierząt, ale jeśli cała rodzina wypełniała obowiązki... Na wzmiankę o odwiedzinach i planowanej wycieczce kącik jego ust uniósł się, ale trochę bardziej smutny sposób.

-To brzmi fantastycznie - powiedział, nerwowo stukając paznokciem o szklankę. -Właściwie to Anglia jest jedynym krajem, do którego wyjechałem. Moja rodzina nie urządza... Wycieczek.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#30
03.06.2024, 22:22  ✶  
Z chęcią zapoznałby się z jego aloesem, dzień jest długi, wszystko przed nimi. Może w końcu chłopak zaprosi go do obejrzenia domu, a nie trzyma tak w salonie, jak zwykłego gościa. Zaraz, przecież był zwykłym gościem i do tego bardzo, ale to bardzo przypadkowym.
Rozmowa o paznokciach była nietypowa. Kobiety jeszcze czasem go o to podpytały, z dziwnym, zainteresowanym spojrzeniem, albo wyrażały zazdrość i pochwałę, ale od faceta raczej nie słyszy się słów pochwał, co najwyżej zerknie i uda, że nie widział, albo fuknie coś z dezaprobatą. Dlatego jeszcze bardziej się zdziwił kiedy Niko wyraził podziw. Ale... to mu się nie zgadzało. Jego kalkulacje, jego oczekiwania... Jak miał rozumieć po chwałę paznokci? Czy on? Nie, zaraz, chwila. Co się właśnie stało. Zaśmiał się nerwowo, mając ewidentnie przez chwilę kompletną pustkę w głowie. To wyraz był sympatii? Czego miał się tu doszukiwać? Zaraz, Nikolai jest z innego kraju, może tam takie rzeczy mówi się otwarcie, może to zwykła pochwała.
-Wiesz... Długie paznokcie nie są dla każdego, czasem się człowiek za nic nie może do czegoś przyzwyczaić. Jak ja do mienia krótkich włosów, więc rozumiem cię.- nie umiał się skupić na tym co mówił, bo dalej się zastanawiał.
-I niech tak będzie najdłużej.- uczucie umierania nie było miłe zarówno jeśli chodzi o wykrwawianie się, bliskość zaklęć śmiertelnych, jak i o topienie się. Z resztą jeśli Petrov umrze, to kto go będzie uczyć o hipogryfach?
Rozlana herbata została posprzątana i mały kryzys został zażegnany.
Zauważył ten specyficzny uśmiech. Ile razy sam się tak do siebie przed lustrem uśmiechał mówiąc sobie, że będzie dobrze, że jakoś się sprawy rozwiążą? I zawsze wszystko leciało na łeb, na szyję, plącząc się jeszcze bardziej. Teraz jednak wszystko wydawało się być względnie proste, kanapa, herbata.
-O, no znaczy niby to nie jest wycieczka. Mój tata trochę choruje, polecono nam lekarza za granicą i planujemy tam pojechać, więc to będzie głównie chodzenie po sanatoriach i... takich tam. Na pewno jednak znajdziemy czas na zwiedzanie. Nie mamy terminu, ale wiesz, jakbyś miał ochotę i pieniądze, to możesz jechać z nami. Raźniej zawsze z kimś niż samemu- uśmiechnął się do niego przyjaźnie. Nie miał pojęcia czy się zgodzi i czy jeśli się zgodzi to czy faktycznie będzie w stanie zapewnić mu przyjemną wycieczkę i tu pojawiło się pytanie.- W sumie zastanawiam się. Masz hipogryfy, dlaczego na nich gdzieś nie polecisz? Chociaż stąd do innych krajów daleko... No, do Francji nie aż tak.- był z Francji, mógłby zrobić mu za przewodnika i za kogoś do kontaktu z ludźmi w sklepach, restauracjach i hotelach. Dlaczego planuje z nim takie rzeczy, dalej nie wiedząc o nim prawie nic podstawowego?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Neil Enfer (15436), Nikolai Petrov (15799)


Strony (9): « Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa