Czy gdyby Neil mówił z tym charakterystycznym, twardym akcentem, z jakim mówił Nikolai, zdołałby się uchronić przed kradzieżą? Czy wciąż miałby swoją różdżkę z piórem pegaza, gdyby do tamtych złodziei rzucił paroma Blyat!, Vy khotite poteryat' zuby?, czy U tebya kakiye-to problemy? ? A może nie uniknąłby tego nieszczęśliwego zdarzenia, ponieważ był szczupły, wyglądał niewinnie i dla jakiegoś dryblasa, szczególnie po kilku głębszych, był po prostu łatwym celem? Czy akcent cokolwiek by zmienił?
Zaśmiał się cicho.
-Wierz mi, tak to nie działa - powiedział. -Nie wiem, jak z twoim, ale z moim akcentem można spodziewać się problemów. Któregoś razu kominek źle mnie zrozumiał i zamiast na Pokątną, wyrzucił mnie na Nokturnie. Tamtejszym mieszkańcom nie spodobał się mój akcent - padło kilka wyzwisk pod adresem jego pochodzenia, a potem padały zaklęcia.
W gruncie rzeczy to miał spore szczęście, że Brenna była wtedy w pobliżu i zainterweniowała, bo trzech na jednego to nie byłaby walka, którą mógłby łatwo wygrać. A może nawet nie wyszedłby z niej cało...
Patrzył przez chwilę na jego dłonie, owinięte nowymi, świeżymi bandażami. Raczej nie wyglądało na to, by związał je za luźno bądź za ciasno, ale to nie on je nosił, więc nie mógł sam tego poczuć.
Przewrócił oczami, słysząc tę odpowiedź. "Najwyżej ręce mi zsinieją", naprawdę? A gdyby mu magicznie odpadły, też by się zaśmiał i wzruszył ramionami? "Aj tam, się naprawi", tak by powiedział?
-Śpiący? - spytał, widząc, jak chłopak sadowi się wygodniej i przymyka oczy.