Nie miał pojęcia co się działo na korytarzu, ani co oni wymyślili, aby zwabić poltergeista, ale Jonathan zdecydowanie nie zamierzał im w tym przeszkadzać, a jedynie dopisał sobie w głowie na dzisiejsze plany, że będzie musiał wypytać kogoś co tam wyprawiali, bo brzmiało ciekawie. Na razie jednak mieli płaczącą ghoulicę na głowie. Ale przynajmniej mówiła!
– Jak mówiłem, jesteś bezpieczna – powiedział starając się utrzymać spokojny, serdeczny ton głosu, jakby właśnie jej nie związali i nie zaciągnęli do bawialni wbrew swojej woli. – Wolisz, by było ciemno? Możemy zasunąć okna. i dać ci coś do rozwalenia dla wyżycia się. Tylko nie nas. Pamiętasz jak masz na imię?
Brenna raczej nie zabije go, jeśli coś tutaj jeszcze zniszczą. I tak to wszystko powinno iść do gruntownego remontu. Na miejscu nowospotkanej dziewczyny, też chyba wolałby żyć w ścianach, niż patrzeć na te brzydkie tapety. Przynajmniej dalej mieli więcej stylu, niż Śmierciożercy z tymi ich pstrokatymi maseczkami. Tego akurat był pewny, chociaż było to raczej marne pocieszenie. Zerknął na Heather, czy nie chciała dodać czegoś więcej.