• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[30.07.1972r.] Radzę sobie z tym sam | Nicholas & Rodolphus

[30.07.1972r.] Radzę sobie z tym sam | Nicholas & Rodolphus
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#41
31.05.2024, 21:46  ✶  

Trudno stwierdzić, kto mógłby wydać tak idiotyczny rozkaz, żeby atakować stadninę Abraksanów. Prędzej zrozumiana byłaby samowolka. Jak już Rodolphus wspomniał, wymierzanie zemsty z własnych pobudek. Na to Nicholas jedynie mógł pokręcił głową, potwierdzając swoje wcześniejsze słowa – nie miał pojęcia.

Aurorzy, zawsze sprawiają problem, jeżeli nie są po ich stronie. Jeżeli działają na ich niekorzyść, utrudniając realizacje planów. Nie potrzebowali ich na swojej głowie po tym incydencie.

” Prościej byłoby po prostu młodego Prewetta zabić…” – te słowa odbiły się w głowie Nicholasa. Miał go na wyciągnięcie ręki. Mógł to zrobić w każdej chwili. Był najbliżej jego osoby jak i abraksanów. To był czysty przypadek, że ich relacja się rozwinęła w pewnym kierunku. Nie zrobił tego. Nikt nie wiedział o jego relacji i jak ona wygląda. Nie dostał także takiego polecenia.

Słuchał opinii Lestrange’a. Nie mówił źle. Może i ta przypadkowa relacja, rozwijająca się, mogłaby być na ich korzyść. Miało to dużo sensu w ocenie sytuacji. Nie zabijać, skoro Prewettowie są jednym z ważnych rodów. Mieć abraksany na wyłączność.

- Chciałem to jeszcze przegadać z Tobą. Poznać Twoje zdanie. Napisałbym ten list z samego rana, ale stan zdrowia mi na to nie pozwolił. Zajmę się tym jeszcze dzisiaj.
Odparł w odpowiedzi, przypominając, że wcześniej nie czuł się na siłach tego zrobić. Mimo wszystko, podzielił się tą informacją ze współlokatorem, aby może mieli poza pracą w Departamencie, jeszcze jakiś wspólny przypadek na uwadze. Jakby może Nichlas chciał się zabezpieczyć, na wypadek jakiegoś innego problemu. Żeby ktoś jeszcze był w temacie jego relacji z Laurentem.
- Będę musiał bardziej uważać. Już zadawał mi niezbyt wygodne pytania, z których musiałem się dyplomatycznie wyplątać odpowiadając.
Westchnął. Być może dlatego, chciał ograniczyć kontakt. Ale tak. Pójście w tym kierunku, może wzbudzić większe podejrzenia. Trzeba trochę zmienić taktykę gry.
Upił kolejnego łyka herbaty i wstał.
- Napiszę list i wyślę. Zaraz wrócę.
Uznał, że lepiej zrobić to teraz. Mieć z głowy.

Udał się zatem do pomieszczenia biurowego, gdzie w spokoju wziął pergaminy, pióro i maczając w kałamarzu, napisał dwa listy tej samej, bądź podobnej treści. Jeden skierował do Martesa. Drugi, do Apisa. Po wysłaniu listów, wrócił do salonu.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#42
03.06.2024, 22:37  ✶  
Teraz go zaskoczył. Przez bladą twarz przemknął wyraz zdumienia, i chociaż był widoczny przez zaledwie chwilę, to Nicholas mógł go łatwo wychwycić. Poznać twoje zdanie. Po co mu było jego zdanie? Po co była ta rozmowa? Czy on się go właśnie radził? Czy może po prostu potrzebował neutralnego spojrzenia osoby trzeciej, która nie jest w to wszystko zamieszana? To było bardziej prawdopodobne i bardziej pasowało do Nicholasa.
- Jestem ciekaw, jakie to były pytania - odpowiedział mimochodem, zerkając na Traversa. Być może się mylił, ale akurat jego nigdy nie posądziłby o zdradę. Nie to, że mu ufał, ale trochę inaczej patrzy się na człowieka, przy którym można było spokojnie zasnąć i pozwolić, by miękka i przyjemna ciemność otuliła umysł jak jedwabna pościel. Inaczej patrzyło się wtedy na ludzi, którzy pozwalali na chwilę słabości i inaczej się traktowało tych, przy których budziło się codziennie rano, nawet jeżeli te pobudki nie były romantyczne niczym z magicznych ballad. - Zdecydowanie powinieneś uważać. Z tego co wiem Prewett jest młody? I bogaty. A jednocześnie nie przypominam sobie, bym czytał o jakimś wyjątkowym skandalu z jego udziałem. Tacy są najbardziej niebezpieczni.
Dodał, odwracając wzrok od niewymownego. Nie znał Laurenta, ale też nie kojarzył, żeby ten miał charakter jak na przykład jego kuzyni. Konkretnie para kuzynów. Raczej starał się nie wychylać lub też używał bogactwa, żeby tuszować pewne sprawy. Ale nie wydawało mu się, żeby był dupkiem czy szaleńcem. Młody, bogaty, zadający niewygodne pytania swoim znajomym - to już nasuwało wniosek, że Laurent był osobą, na którą należało uważać, bo mógł być bardziej przebiegły, niż ktokolwiek mógł sądzić.

Lestrange kiwnął głową - zarówno na znak, że pamiętał że jeszcze rano Nicholas czołgał się po podłodze, jak i na znak, że dobrze, niech idzie wysłać ten list. To była sprawa, którą należało się zająć od razu, nie zamierzał więc Traversa zatrzymywać. Sam dopił herbatę, umył kubek i odłożył go na bok, by przeschnął. Podczas gdy Nick pisał list, on wrócił do czytania książki, chociaż nie bardzo mógł się skupić na jej treści. Wciąż wracał myślami do kilku faktów, które mu nie pasowały, a wyszły podczas tej rozmowy. Wzrok miał jednak utkwiony w stronach, chociaż umysł nie przyswajał zdań, w które układały się litery. Jego myśli krążyły wokół organizacji i osoby, która być może zleciła atak na abraksamy. Albo która postanowiła się wyłamać i działać na własną rękę. To było tak bardzo absurdalne, że nie umiał skupić się na niczym innym do momentu, w którym Nicholas nie wrócił. Podniósł wzrok. Chyba po raz pierwszy pomyślał, że ludzie dla których pracują, mogą nie doceniać kogo mają w szeregach organizacji. Czy Mistrz wiedział, jak bardzo oddanych zwolenników miał? Czy może traktował ich jak pionki, które w razie kaprysu mógł strącić z planszy jednym machnięciem ręki?
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#43
09.06.2024, 13:02  ✶  

Dlaczego Nicholas chciał usłyszeć jego zdanie? Nie chciał go też z czegoś wykluczać, odkąd zamieszkali razem. Należą do tej samej organizacji i mimo ostrzeżeń Roberta, Nicholas rozgrywał to po swojemu. Uważał co prawda, jakie tematy może z nim podejmować. Mimo iż obaj pracują także dla Mulcibera, to jednak nie mogli o tych zadaniach między sobą rozmawiać. W dodatku Rodolphus sam jakiś miesiąc temu prosił Nicholasa o informacje. Dlaczego więc, nie mieliby współpracować w innych sprawach? Wspierać się chociażby informacjami?

Travers dostrzegł reakcję Lestrange’a, który chyba był zdumiony jego słowami? Na pocieszenie posłał mu dodatkowo lekki uśmiech. Słuszna uwaga, że Nicholas potrzebował neutralnego spojrzenia osoby trzeciej z boku. Tym samym w tej rozmowie mógł się dowiedzieć, czy Rodolphusowi coś było na ten temat wiadomo. Niestety, nie było i cała ta dziwna akcja z atakiem śmierciożercy była trochę dziwna?

W momencie, kiedy Rodolphus wyraził zainteresowanie o pytania, jakie mógł zadawać Laurent, Nicholas poczuł się trochę jakby teraz był przesłuchiwany. Jego słowa jednak nie brzmiały jak pytanie.

- Zapewniam, że nie robię nic, co miałoby zaszkodzić naszej organizacji.
Dodał ze spokojem, aby uspokoić tym samym Niewymownego. Nie kłamał. Był przecież szczery. Ale też nie chciał się dzielić szczegółami swoich spotkań ze współlokatorem. Z Laurentem miał inną grę. Z Rodolphusem także.
- Jest młody. Jedynie ten ostatni wywiad sprawił, że stał się odrobinę widoczny dla otoczenia. Dla osób, którym może przeszkadzać.
Wyraził swoje spostrzeżenie. Zdążył go poznać na tyle, żeby faktycznie uważać, skoro ma on zaplecze wsparcia aurorów. Bogactwem może też załatwić wiele. Już nie mówiąc o nazwisku i najpewniej o stanowisku piastującym przez jego ojca. Musiał uważać. A teraz jeszcze bardziej. Kilka dni przerwy od spotkań byłoby pomocne aby poukładać myśli. Nie myślał, że Laurent może dość szybko zatęsknić za jego towarzystwem.

Dlatego też nie zamierzając przeciągać sprawy z wysyłaniem listów. Nicholas postanowił od razu się tym zająć, aby powiadomić odpowiednie osoby o zaistniałym incydencie. Zostawił Lestrange’a w salonie i udał się ten czas przeznaczyć na napisaniu kilku zdań i wysłać pierw jedną sowę, która miała najbliżej. I kiedy wróciła, podał jej drugi list, gdzie najpewniej musiała polecieć dalej. Po dokonaniu tych czynności, wrócił do salonu, aby dokończyć swoją herbatę. Zauważył, że współlokator chyba miał trudności w skupieniu się nad czytaniem książki. A może mu się zdawało?

Z kubkiem w dłoni, z zimną już herbatą, stanął przy oknie i spojrzał w okolicę, przyglądając się otoczeniu przez firanę. Reszta dnia wolnego. Może powinien udać się do swojego domu popracować? Ruszyć dalej z ćwiczeniami rytualnymi? Eksperymentować? Czuł się już znacznie lepiej. Nie chciał reszty dnia zmarnować nic nie robieniem. I tak większość z niego przespał przez chorobę. Miał także kilka dokumentów z pracy w pokoju biurowym. Może je przejrzy? To nic wysiłkowego dla ciała fizycznego.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#44
17.06.2024, 21:11  ✶  
Jeżeli Nicholas myślał, że delikatny uśmiech rozwieje zaskoczenie Rodolphusa, to musiał się przeliczyć, bo mężczyzna wyglądał na jeszcze bardziej zdezorientowanego, niż był przed chwilą. Wciąż próbował go rozgryźć. Poznać od każdej strony, zapamiętywać jego reakcje, kalkulować jego zachowanie i katalogować wszystko po kolei. Układał zdobyte informacje na półkach w swojej pamięci, by mógł w każdej chwili po nie sięgnąć. Lecz gdy już myślał, że miał wszystko, czego potrzebował, to Travers znowu go czymś zaskakiwał. Wbrew pozorom to nie było irytujące - raczej intrygujące.
- Oczywiście że nie - odpowiedział, rozluźniając się lekko. Nicholas był ostatnią osobą, którą by o to podejrzewał. Co prawda sądził, że gdyby Mulciber o coś poprosił, Nick zrobiłby to bez wahania - nawet jeśli wiązałoby się to z działaniem na szkodę organizacji. On zresztą był w podobnej sytuacji. - Młodość często oznacza impulsywność, a czasem: głupotę.
Dodał jeszcze, lekko wzruszając ramionami. Sam to przeżył, sam był młody - cały czas był młody. Reagował impulsywnie i głupio na niektóre sprawy, zdawał sobie z tego sprawę. I chociaż z reguły był spokojny i zdystansowany, to przecież zdarzało mu się robić głupie rzeczy. I pewnie jeszcze nie raz zdarzy.

Gdy Nicholas stanął przy oknie, odłożył książkę na stolik. Coś mu jednak w tym ułożeniu nie pasowało, bo po ułamku sekundy zdecydował się ją przesunąć. Dopiero wtedy wrócił do poprzedniej pozycji, swobodnie opierając się o oparcie kanapy. Przesunął wzrokiem po pomieszczeniu, aż w końcu zawędrował nim do stojącego przy oknie Nicholasa.
- Jeżeli chodzi ci po głowie kolejna przejażdżka konna, to odradzam - rzucił od niechcenia, zanim zdążył się ugryźć w język. Zdarzało mu się zapominać, że Nick nie do końca rozumie żarty. W jego opinii było z tym już znacznie lepiej, przez co sam zaczął opuszczać gardę i zdarzało mu się rzucać ironicznymi uwagami, tak jak teraz. Co nie zmieniało faktu, że mimo iż Nicholas wyglądał znacznie lepiej, to jakoś nie potrafił wyrzucić z głowy widoku, gdy leżał na ziemi.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#45
21.06.2024, 00:33  ✶  

Ciekawie obserwowało się reakcję drugich osób, które myślały, że znają Nicholasa wystarczająco, aby nie spodziewać się zachowań i gestów, jakich nie używał na co dzień. Travers był jak chodząca zagadka. Nawet koledzy i koleżanki z pracy, nie potrafili go rozgryźć. Wielu mogło uważać, że praca w Komnacie Śmierci, oddanie się badaniom tego poziomu, mogło sprawić, że zaprzyjaźnił się z samą śmiercią.  Jeżeli ją kiedykolwiek spotkał.

Musiał się tłumaczyć, aby zapewnić Rodolphusa, że mimo swojej znajomości z Laurentem Prewettem, nie działał na niekorzyść organizacji. I choć sam myślał o ograniczeniu spotkań, to jednak nie mógł tego nagle zrobić. Za bardzo zrzuciłby na siebie światło podejrzenia.

Temat został na ten moment zakończony, kiedy Nicholas udał się wysłać listy. Dopiero po tym, wrócił do salonu. Stał przy oknie rozmyślając. Analizując. Nie tylko sytuację związaną z Prewetem, ale i co ze sobą zrobić w reszcie dnia.
Słysząc Lestrange’a, najpewniej słowa brzmiące żartem aby rozluźnić atmosferę, albo panującą ciszę, Travers uniósł lekko kącik ust w delikatnym uśmiechu.

- Nie mam ochoty. Nawet nie mam konia.
Odpowiedział, jakby myślał, że Lestrange mówił na serio. Doceniał jego troskę, że odradzał mu ekstremalnych pomysłów na spędzenie czasu tego dnia.
Odszedł od okna i podszedł do kanapy, na której usiadł obok Rodolphusa. Chwilę jeszcze milczał, jakby szukał słów aby zadać mu pewne pytanie.
- Orientujesz się może, czy Twoja rodzina pracuje nad lekarstwami lub  eliksirami, całkowicie wyleczającymi choroby?
Zapytał w końcu. Nie liczył na zadowalającą odpowiedź, gdyż zapewne nie wszystkie choroby da się wyleczyć za jednym machnięciem różdżki. Wiedział, że Lestrange’owie słynęli z posiadania szerokiej wiedzy i umiejętności z zakresu uzdrawiania, leczenia czy tworzenia eliksirów. Przynajmniej pewna część ich członków rodziny. Nicholas szukał możliwych sposobów, aby skutecznie wyleczyć się z choroby serca. Posiadanie jej, dawało niepewność w angażowaniu się w misje zlecane przez Czarnego Pana i jego zastępów. A także ze strony Mulcibera.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#46
23.06.2024, 09:01  ✶  
Nie mam nawet konia... Lestrange zawinął usta, żeby nie parsknąć. Nie miał zielonego pojęcia, czy Nicholas mówił na poważnie, czy była to próba żartu z jego strony. Jeżeli to pierwsze, to pewnie czułby się skonfundowany jego reakcją. Jeśli to drugie... To i tak by zauważył, że ta niewinna uwaga go rozbawiła, tak po prostu.
- Jeśli chcesz, mogę ci go kupić - rzucił od niechcenia. Pieniądze nie robiły na nim wrażenia, podobnie jak na większej części rodziny. Byli obrzydliwie bogaci, chociaż w przypadku Rodolphusa tego bogactwa nie było widać. Ani w ubiorze, ani chociażby w mieszkaniu, które wydawało się być niemal ascetyczne. Gdy Travers usiadł obok, jego ręka mimowolnie powędrowała do dłoni Niewymownego. Musnął skórę palcami delikatnie. Kciukiem gładził wierzch dłoni Nicholasa, analizując jego pytanie. - Na pewno. Nie jestem jednak pewny, nad jakimi chorobami pracują obecnie.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie miał pojęcia, nad czym pracowali obecnie. Czy była to włochatość serca, czy może harpie skrzydło? Nie wiedział tego. Nie to, że nie utrzymywał z rodziną kontaktów, po prostu do tej pory nie miał żadnego interesu w tym, by przerzucić swoją uwagę na ich pracę. Spojrzał na Nicholasa uważnie. Nie musiał pytać - domyślał się, że szukał sposobu, by całkowicie wyleczyć chorobę. Ten z kolei nie musiał pytać: jasnym było, że Lestrange pociągnie za odpowiednie sznurki, by rozeznać się w sprawie potencjalnych eliksirów. I być może skutecznego lekarstwa.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#47
25.06.2024, 21:29  ✶  

Chyba go popierdoliło z tym pomysłem o zakupie konia. Słysząc tę odpowiedź, Nicholas spojrzał na niego, jakby myślał, że Rodolphusowi na łeb siadło.

- Chyba żartujesz. Co ja z nim zrobię?
Jeżeli Rodolphusa bawiła wcześniejsza odpowiedź Nicholasa, mógł się zaśmiać, jakoś to okazać. Nicholasa nie ruszało to, że on sam na żartach się nie znał. Choć może próbował? Brał większość rzeczy na poważnie. Ale to poniekąd podtrzymał. Bowiem nie czekając na odpowiedź, kącik ust uniósł lekko w górę ku lekkiemu uśmiechowi.
- Popierdoliło cię.
Odniósł się jeszcze do tego pomysłu. Co z tego, że Rodolphusa było stać na zakup konia, skoro Nicholasa nie będzie stać na utrzymanie zwierzęcia? Gdzie miałby go trzymać? W sypialni? W Little Hangleton też nie miał warunków na takiego typu zwierzęta. Już prędzej by wziął jakiegoś psa.

Usiadł w końcu obok Rodolphusa, nie spodziewał się gestu, jaki współlokator wykona. Że swoją dłoń, położy na jego. Nicholas nie zabierał swojej. Wzrokiem powędrował na twarz Lestrange’a, patrząc przez parę sekund w jego oczy. Aż w końcu oderwał spojrzenie, kierując przed siebie na wnętrze salonu, połączonego z kuchnią. Zapytał o badania jego rodziny, wysłuchawszy odpowiedzi.

- Rozumiem.
Odparł krótko.
W pewnym momencie, jak Lestrange gładził jego wierzch dłoni, Travers swoją zacisnął lekko na jego palcach. Nie miał nic przeciwko temu gestowi.
- Idziesz na wesele Blacka i Rookwood?
Zapytał od tak, z ciekawości. Zbliżający się ślub Perseusa i Vespery nie był tajemnicą. Dało się nie raz usłyszeć jakieś plotkowanie czy przekazywanie informacji o ich zaręczynach i nadchodzącej uroczystości. I choć najpewniej wszyscy czystokrwiści dostali zaproszenia, Nicholas najchętniej to by poszedł na pogrzeby niż na śluby.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#48
26.06.2024, 14:26  ✶  
Czy spodziewał się takiej reakcji? Być może odrobinę tak, ale widząc reakcję Nicholasa, nie mógł powstrzymać śmiechu. Nie parsknięcia, nie prychnięcia, a czystego śmiechu, wypełnionego szczerym rozbawieniem.
- Już dawno - odparł, a jego twarz rozluźniła się, wzrok zaś - ocieplił. - Kiedy byłem mały, jedna z kuzynek bardzo chciała mieć konia na własność. Nie pamiętam już która. Twierdziła, że będzie go trzymać na balkonie.
Odparł niewinnie, przekrzywiając lekko głowę. To było w sumie jedno z zabawniejszych wspomnień, jakie posiadał. Te wieczne kłótnie o zwierzęta - bo cóż z tego, że mogli spać na pieniądzach, skoro odpowiedzialności nie dało się kupić? Posiadanie sowy czy kota było czym innym niż posiadanie konia.
- Chociaż do ciebie bardziej pasowałby testral - mruknął, a tajemniczy uśmiech przemknął mu przez twarz, wyginając usta w kolejnym uśmiechu rozbawienia. Co mu chodziło po głowie? Czy naprawdę miał plan, by sprowadzić tu jakieś zwierzę? Raczej było to wątpliwe, przecież Lestrange nie zniósłby nieporządku, który robiły zwierzęta. Już pal licho tego konia, ale cokolwiek innego po prostu syfiło - pytanie kto pierwszy dostałby pierdolca, on czy włochata przybłęda.

Uśmiech zrzedł mu nieco, gdy Travers zapytał o wesele Blacków. Blacków-Rookwoodów. Zacisnął dłoń na jego dłoni, pytanie to wywołało dyskomfort.
- Wolałbym nie, ale dostałem sowę od ojca kilka dni temu. Najwyraźniej nie tylko mnie nie bawią takie imprezy, a jako ten starszy, z tej konkretnej gałęzi... Powinienem się pokazać - mruknął, wyraźnie niezadowolony. Nie lubił wesel, nie lubił pogrzebów. Nie lubił tłumu i wiadomo już było, że absolutnie nie będzie się tam doskonale bawić. - Tak wypada.
Westchnął, przeczesując ciemne włosy. Skrzywił się jeszcze bardziej, bo doskonale wiedział, KTO tam będzie.
- Wieść o naszej kłótni z Bellatrix nie sięgnęła jeszcze uszu moich rodziców. Zapewne uważają, że pokażemy się tam razem - Lestrange spiął się. Spotkanie z Trix na weselu Perseusa było ostatnim, czego chciał. Nie wiedział jeszcze jak, ale planował unikać większej części rodziny Black. Porozmawia z Perseusem, pokręci się i po prostu opuści przyjęcie. - Louvain chyba jest świadkiem Perseusa. Nie rozumiem, czemu nie mogli poprzestać wyłącznie na nim.
Wzruszył ramionami. Domyślał się czemu, ale uważał, że gdyby przypadkowo sowa z jego zaproszeniem się zapodziała, to nikt by się nie obraził. Bezwiednie uniósł dłoń Nicholasa do swoich ust.
- Ostatnie o czym marzę, to konfrontacja z kimkolwiek z rodziny poza Victorią. Tam gdzie pojawiają się bliźniaki Lestrange, tam są kłopoty - mruknął, muskając wierzch dłoni Traversa ustami. - Jestem ciekawy, czy Perseus to przemyślał. Zbyt wiele silnych charakterów w jednym miejscu, a z tego co słyszałem, Vespera również bywa... Stanowcza.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#49
26.06.2024, 16:14  ✶  

Rodolphus nie krył się z tym, ze go popierdoliło. Nawet podzielił się pewną historią, o zamierzeniu kupna konia swojej kuzynce, która zakomunikowała o trzymaniu zwierzęcia na balkonie.

- Tutaj to nawet balkonu nie ma.
Dodał od siebie, co jednak było dość zauważalne. Nicholas kupując to mieszkanie, nie potrzebował tego dodatku, z którego nie będzie użytkować. Zbędna dodatkowa przestrzeń. To mieszkanie ma służyć mu za nocleg i ewentualne przyjmowanie gości. Dom w Little Hangleton był jego stałym miejscem zamieszkania i pracy.

O ile szanował stworzenia wszelkiego pochodzenia, nie podjąłby się ich posiadania i hodowli. Nie miał na to czasu. Nie chciał też za bardzo nimi na siebie zwracać uwagę.

Testral. To stwierdzenie podobało się Nicholasowi. Okazał to pewniejszym uśmiechem. Hodowla testrali brzmiała interesująco.

- Umiesz przekonywać.
Zgodził się z tym stwierdzeniem.
- Pomyślę o ich hodowli na emeryturze.
Dodał informacyjnie, jakoby nie powiedział nie, ale też i nie powiedział tak. Na emeryturze może znajdzie czas na zajęcie się tymi stworzeniami. A może i do tego czasu uda mu się zbadać je dokładniej. Tylko Ci co widzieli śmierć, są wstanie je dostrzec. Piękne.

Zapytał o wesele, gdyż zbliżało się coraz bardziej. A też wiedział, że Rodolphusowi nie było na rękę spotkać się z Bellatrix. To jedno z wielkich wydarzeń, na jakie czekały pary i dwie rodziny. Dzień, w którym się połączą i tak dalej. Męczarnia.

Mógłby mu współczuć, ale Nicholas sam był starszym z rodzeństwa w swojej rodzinie. Na razie miał spokój. Babka przestała go nękać listami, odkąd Theon zjawił się w domu i pokazał rodzinie, że żyje.

Interesujące, że konflikt związku Rodolphusa i Bellatrix nie został jeszcze rozwiązany. A jego rodzice o tym nic jeszcze nie wiedzieli. Pod tym względem było jasne, że i tak Rodolphus musi się pojawić na tym przyjęciu, sam. Członek jego rodziny został świadkiem pana młodego.

Podczas tej rozmowy Nicholas poczuł, jak Rodolphus zacisnął swoją dłoń na jego mocniej. A po chwili, przysunął do swoich ust. Czuły gest? Potrzeba wsparcia? Bliskości? Jakkolwiek to nazwać, Rodolphus widocznie potrzebował go obok.
- Nie dowiesz się tego, jeżeli tam nie pójdziesz. Poza tym, nie masz pewności, czy wszyscy członkowie z Twojej wielkiej rodziny się tam pojawią. Z drugiej strony. Jeżeli pójdziesz, poobserwujesz innych. Może czegoś ciekawego się dowiesz?
Sugerował? Próbował pocieszyć? Uznać. udanie się na wesele jako misja zbadania otoczenia?
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#50
09.07.2024, 08:59  ✶  
Spojrzał na Nicholasa uważnie. Umiesz przekonywać - oczywiście, że umiał. Czy Travers jeszcze w to wątpił?
- Już myślisz o emeryturze? - zapytał z rozbawieniem, kręcąc głową. Nicholas nie był na tyle starszy, by już snuć rozważania o emeryturze. On sam o tym nie myślał, ale z innych powodów: po prostu nie podejrzewał, że kiedykolwiek tej emerytury dożyje. Być może jego sposób życia był więcej niż poprawny, jeśli chodzi o zdrowie, ale ryzyko, które podejmował, sprawiało że Lestrange był niemal przekonany o tym, że nie dane mu będzie dożyć sędziwego wieku.

Chwilę milczał, gładząc kciukiem wnętrze dłoni Nicka. Czegoś ciekawego się dowiesz...
- Może - powiedział niechętnie, puszczając w końcu jego rękę. - Na pewno nie wszyscy przyjdą, to oczywiste. Zbyt duża rodzina i zbyt wiele konfliktów zarówno z jednej, jak i drugiej strony.
Obserwacja innych to był dobry trop, jednak... Jednak wesela rządziły się swoimi prawami. To nie było naturalne otoczenie osób, które mógłby chcieć obserwować. Nie miał pojęcia, jak będzie na weselu Blacków, ale miał wrażenie, że będzie jeszcze więcej pozerstwa, niż zwykle. Lestrange oparł się o kanapę i wbił wzrok w sufit.
- Jeżeli nic tam nie wybuchnie, dosłownie lub w przenośni, to pewnie będę w nocy. Jak rozumiem ty się tam nie wybierasz? - głupie pytanie - podejrzewał że Nicholas prędzej zjadłby swoje buty, niż stawił się na weselu. Obojętnie czyim, chyba że kogoś z własnej rodziny. A z tego co się orientował, to ani Rookwoodowie, ani Blackowie, nie byli jego rodziną. - Ponoć Blackowie uwielbiają czerń, a fakt, że to nie pierwszy ślub Vespery, to śmiem twierdzić, że zrezygnują z klasycznej bieli. Wpasowałbyś się w otoczenie.
Dodał niewinnie, a kącik ust mu drgnął. Wbrew temu co mówił absolutnie nie widział go w scenerii ślubnej.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (10056), Rodolphus Lestrange (11112)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa