To był zwykły dzień, taki jakich wiele w sierpniu, trochę bardziej pogodny niż inne, bo nawet słońce świeciło nad Londynem i nie widać było nigdzie deszczowych chmur, zapowiadało się na naprawdę ładny dzień. I to akurat w taką ładną środę, Nora wraz z Thomasem wybrali się na zakupy. Co prawda nie musieli jeszcze kupować przyborów szkolnych dla Mabel, ale to już niedługo czeka pannę Figg. Tym razem wybierali się aby zakupić składniki do eliksirów, znaczy Nora ich potrzebowała, jej brat stwierdził ,że wybierze się z nią (wcale nie jako magiczna taksówka), ale również potrzebował zakupić sobie nieco materiałów do tworzenia magicznych przedmiotów - jednak wszelki eksperymenty sprawiały, że tracił ich całkiem sporo w krótkim czasie.
- Myślisz, że nam się poszczęści i uda nam się kupić wszystko w pierwszym sklepie? - dobrze pamiętał, że ostatni ich wyprawa na zakupy zakończyła się tym, ze latali po kilkunastu różnych miejscach, a po drodze jeszcze zahaczyli o studio tatuażu. Sam już nie wiedział czy masie obawiać tego gdzie tym razem ich poniosą.
Z oddali widać było, że przed apteką, do której się udawali stała grupka osób, która dość żywiołowo dyskutowała o czymś - zupełnie jakby się kłócili. A kiedy rodzeństwo podeszło bliżej mogli usłyszeć o czym tak zawzięcie rozprawiają.
- Będzie jak w 1612, gobliny znowu będą chciały więcej swobód i Jeszce korzystania z różdżek!
- Odetną nas od złota i sprawią, że będziemy musieli im ustąpić, Ministerstwo powinno już dawno przejąć Gringotta
Cóż, dyskusja była zagorzała i wyglądało na to, że nie uda im się niepostrzeżenie przemknąć do sklepu. Już się odwracał w stronę siostry, aby powiedzieć, żeby udał Isię w inne miejsce, gdy wtedy jeden z czarodziejów odwrócił się w ich stronę, zupełnie jakby w nich szukał potwierdzenia. Co jest, szukali kogoś do podpisania petycji do Ministerstwa w sprawie goblinów?
- A wy jak sądzicie, Ministerstwo powinno przejąć władzę w Gringottcie, nawet jeśli mieliby to zrobić siłą, prawda? Koniec z poleganiem na łasce tych pokurczów! - Thomas miał ochotę jęknąć, kiedy zwrócili się do nich, coś czuł, że nie zostawią ich wcale w nie zostawią ich samych tak szybko. Dla bezpieczeństwa wysunął się nieco przed siostrę, aby ją zasłonić swoim ciałem gdyby zaszła potrzeba, nie ufał obcym zwłaszcza agitującym w środku dnia nieomal na środku ulicy.
- Myślę, że to nie jest temat do dyskusji, a Ministerstwo wie co robi nie pchając się do przejęcia Gringotta, bo wywołało by to tylko zamieszki i niepotrzebne niepokoje społeczne - próbował jakoś zgrabnie wybrnąć z sytuacji, choć po minach trzech jegomościów widział, że nie są zbyt zadowoleni, że Figg nie zgodził się z nimi w stu procentach.