Nie zawsze i nie we wszystkim udawało się przekonać Nicholasa. Tutaj ten aspekt z Testralami był dość zabawny, że Nicholas podciągnął do trochę dłużej, wspominając także o emeryturze. Widocznie jakimś sposobem udaje mu się swoimi wypowiedziami rozbawić Lestrange’a.
- Jeżeli jej dożyję.Odparł z lekkim uśmiechem pocieszenia, będąc z góry przygotowanym na to, że nie ma dla niego szczęśliwego zakończenia. Ze spokojem patrzył w oczy śmierci, najpewniej zastanawiając się, kiedy przejdzie na drugą stronę świata. Lecz póki był potrzebny tutaj, pilnował się.
Rola obserwatora na ślubie Blacków była wręcz ciekawsza, niż samo bycie zwyczajnym uczestnikiem uroczystości. Temat ten nie był jednak prosty dla Rodolphusa. Obaj mieli świadomość, kto tam będzie. Może warto też zwrócić uwagę na jej osobę? Z kim teraz trzyma? W jakim towarzystwie się trzyma? Mowa oczywiście o Bellatrix Black.
- Nie.Odpowiedział krótko, spokojnie i zdecydowanym tonem, że nie wybiera się na ów wesele. Lepiej byłoby, gdyby nie pokazywali się tam nawet razem. Wystarczy, że pracują w tym samym Departamencie i mieszkają. Gdzie to drugie, raczej pozostawało tajemnicą dla wszystkich, poza jedną osobą.
Przyjął do wiadomości, że Rodolphus może wrócić w nocy. Było mu to obojętne, biorąc pod uwagę, że takie uroczystości, potrafiły trwać do wczesnego rana. Nicholas na nich nie uczestniczył. Unikał. Pojawiał się, jeżeli już faktycznie musiał.
- Może bym się wpasował, ale nie chcę za bardzo zwracać na siebie uwagi.Odparł zgodnie z prawdą.
"Jeszcze bym wprowadził im grobową atmosferę niczym mroczny kosiarz." - pomyślał.
Uważał na swoje pokazywanie się w miejscach publicznych, odkąd został jednym ze śmierciożerców. Starał się, aby jego rozpoznawalność nie była dość widoczna. Odkąd udaje mu się utrzymać na swoim stanowisko w Departamencie Tajemnic, odłożył na bok publikowanie swoich badań i naukowych spojrzeń względem śmierci.