- Ej! Moich kanapek w to nie wciągaj! - zaprotestowała, obejmując się przy okazji rękoma. Jakby w ten właśnie sposób mogła zapewnić sobie nieco więcej ciepła. Odrobinę więcej komfortu. Może i nie była mistrzem kuchni, dużo bezpieczniej było jej nie dopuszczać do garnków, ale to nie znaczy, że nie potrafiła przygotować prostych kanapek. A do tego nawet całkiem niezłych.
Nie wracała do tematu pyłku. Nie traciła czasu na tłumaczenie Terry'emu tego, co właśnie widziała. Przed chwilą. Nawet nie przyszło jej przez myśl, że może Trelawney byłby w stanie jej to wytłumaczyć. W końcu wychował się w tej okolicy. Trochę ją znał. Co za tym idzie, musiał to i owo na jej temat wiedzieć.
- Ten cmentarz... może lepiej sobie odpuśćmy? Albo zostawimy na sam koniec?- zawahała się. Jakoś tak nieszczególnie przemawiało do niej zwiedzanie akurat cmentarza. Może jeszcze mieli zabrać ze sobą jakiś kocyk, rozłożyć go obok jednego z nagrobków i zjeść w takim miejscu kanapki? Nie brzmiało to dobrze. Nie brzmiało to przede wszystkim odpowiednio. - Przejdźmy się po prostu po miasteczku. Pokaż mi najciekawsze zakątki Little Hangleton według Terrance Trelawneya.
Pozwoliła na to, żeby ruszył przodem, wskazując właściwy kierunek. Obierając drogę. Bardziej niż na okolicy, skupiona była jednak na swoim stanie. Na tym uczuciu chłodu, które uparcie nie ustępowało. Nie zdążyli zajść zbyt daleko, kiedy w głowie zakiełkowała jedna myśl - może powinna spróbować rozgrzać się przy pomocy kubka herbaty? Jeszcze tego brakowało, żeby po tej wycieczce się rozchorowała. Nabawiła katarku. Bólu gardła. Może nawet gorączki? A na dokładkę, przez tydzień albo nawet dwa, nie była w stanie wydostać się z własnego łóżka.
- Znasz jakieś miejsce, w którym moglibyśmy się zatrzymać i napić herbaty? Jest mi strasznie zimno, przydałoby się trochę rozgrzać. - wreszcie się tym podzieliła. Wreszcie zapytała. Przystanęła w miejscu, czekając na odpowiedź. Terry zaś miał w tej sytuacji pełne prawo spojrzeć na nią z pewnym powątpiewaniem. Może zdziwieniem? Niedowierzaniem? Bo przecież było naprawdę ciepło. Słońce momentami wręcz zbyt mocno dawało się we znaki. I gdyby tylko pora nie była aż tak wczesna, to i temperatura zapewne okazałaby się znacznie mniej znośna. Dużo mniej przyjemna.
Zapowiadał się naprawdę piękny, czerwcowy dzień.