• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Stonehenge [26.06.72] Anomalie w Stonehenge - Funkcjonariusze

[26.06.72] Anomalie w Stonehenge - Funkcjonariusze
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#21
24.08.2024, 17:33  ✶  
Dlaczego to zawsze jestem ja?, pomyślał ze zgrozą Sebastian, przyglądając się, jak splecione ze sobą zaklęcie odcinają ich jednocześnie od duchów, jak i zmuszają je do przyjęcia nowej formy. Wzrok mężczyzny mimowolnie powędrował do szat poszczególnych zjaw. Nie rozpoznawał w nich tradycyjnych uniformów kowenu czy Ministerstwa Magii. To nie były współczesne duchy, co z jednej strony powinno go cieszyć, bo sugerowało, że w ubiegłych latach czy dekadach nie dochodziło do podobnych incydentów, jak ten z Isobell, ale z drugiej... Tyle lat i nikt niczego nie zauważył? W sumie, jeśli ich obecność tutaj miała coś do czynienia z rytuałem ku czci Matki, to może i tutaj doszło do uchylenia przejścia do Limbo?

Jak wiele bólu i nienawiści musiało się kryć w tych zapomnianych duszach, skoro szukali sprawiedliwości po tylu latach? Egzorcysta przeżegnał się parokrotnie, mamrocząc pod nosem słowa modlitwy ochronnej. Czy przeszłość Stonehenge była kolejną informacją, jaka była dostępna tylko i wyłącznie dla najwyższych stopniem reprezentantów kowenu Whitecroft? Miał ochotę kląć, modlić się i szukać jakiegokolwiek kozła ofiarnego, jednak... Nie mógł zrobić żadnej z tych rzeczy. Utknęli tutaj, a ich wiedza i powiązania z tym wypadkiem narzucały im poniekąd obowiązek wyjaśnienia tej sprawy. I dopięcia jej do końca w możliwie najłagodniejszy sposób.

— To zależy, co wy chcecie z nimi zrobić. Zacznij od wyczarowania ogników w powietrzu — sapnął rozdygotanym głosem, przesuwając się coraz bliżej środka bariery utworzonej wokół kręgu menhirów. — Mogę spróbować ich wszystkich zamknąć w jednym naczyniu, ale to będzie tylko tymczasowe rozwiązanie.

Standardowy pojemnik na niematerialne zjawy nie miał takiej samej pojemności czy wytrzymałości, jaką cechowały się potężniejsze artefakty pokroju znalezionej przez Brennę i Patricka kryształowej czaszki. Wolał też nawet nie myśleć o tym, jak przerwany rytuał Isobell wpłynie na magię egzorcyzmów. Westchnął cicho, czując, jak ciepło czarów Atreusa rozchodzi się po jego ciele, zastępując trupi chłód sprowadzony przez jedną ze zjaw.

— Możemy spróbować je odpędzić, ale to nie naprawi w żaden sposób Stonehenge. A on... — zaczął i wskazał ruchem dłoni na wywoływacza, który właśnie zaczął ciskać zaklęciami w stronę ołtarza.

Macmillan podskoczył w miejscu, jednak wtedy do akcji wkroczyła Niewymowna i wykonała jedno z bardziej logicznych posunięć, na jakie było jej stać - postawiła tarcze w obronie ołtarza. Dzięki bogom, pomyślał, wypuszczając powietrze z ust. Chwilę później do akcji wkroczyła Brenna, pętając mężczyznę przy użyciu błyszczących sznurów.

— A on ma problem. To raczej nie jest opętanie. Jeszcze. Bardziej... Służy za przekaźnik. Jednego z nich — wycelował palcem w kryjące się za barierą dusze. — Czy kiedy to przyszliście miał ze sobą jakiś przedmiot? Coś związanego ze Stonehenge? — Wlepił wyczekujące spojrzenie w Evelyn. Kto wie, co kryło się w magazynach Departamentu Tajemnic. — Jeśli nie, to najwidoczniej połączył się z duchem bez obiektu powiązanego z ich esencją życiową. Albo same się do niego dopchały. Nierozsądne.

Skrzywił się, a jęki wywoływacza dźwięczały mu w uszach. Te duchy nie miały pojęcia, o co proszą.

— Nie podoba mi się to, że chcą zniszczyć ołtarz — przyznał bez bicia, obracając niepewnie różdżkę w dłoniach. Bariera wzniesiona przez Bulstrode'a zapewniła im chwilę oddechu na zdecydowanie się na kolejny krok.

Nie miał okazji rozmówić się z Isobell, nie rozumiał więc do końca jej planów, jak i tego, co chciała dokładnie osiągnąć. Bazował na domysłach zestawionych z oficjalnymi informacjami i szczątkowymi wiadomościami z kwatery głównej kowenu. A jednak czego by nie zrobiła... Zniszczenie ołtarza Stonehenge wydawało mu się absolutnie fatalnym pomysłem. Zwłaszcza jeśli chciała tego cała armia obcych duchów naładowanych negatywną energię.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#22
24.08.2024, 18:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.08.2024, 18:09 przez Atreus Bulstrode.)  
Zaklęcie zalśniło, oblekając ich ciepłym powiewem powietrza, podnosząc temperaturę i niwelując skutki, które zdążyło do tej pory wywołać zimno zjaw. Szron stopniał, a ciała Brenny czy Sebastiana natychmiast ociepliły się, ale w pewnym momencie Atreus zmarszczył brwi i spojrzał na niewymowną. On słyszał natrętnego ducha, Sebastian tarzał się po ziemi i Brennie ewidentnie też coś było. Jeszcze przed chwilą, całą trójką doświadczali ich natręctwa, ale Evelyn zachowywała się normalnie.
- Wyglądało to tak, jakby do niej nic się nie przyczepiło - powiedział cicho, tak by zajęta ciskaniem zaklęć niewymowna go nie usłyszała, ale żeby jego słowa dotarły przynajmniej do Longbottom. Odetchnął jeszcze, a potem podniósł się i wyciągnął do brygadzistki dłoń, żeby pomóc jej wstać.

- Zacznijmy od tego, że dobrze byłoby je jakoś uspokoić, ale zakładam że to niemożliwe - rzucił, spojrzeniem przesuwając do szalejącego mężczyzny. Evelyn zablokowała jego zaklęcie, a Brenna go spętała, Bulstrode jednak znowu machnął dłonią, splatając zaklęcie które miało wyrwać niewymownemu różdżkę z dłoni.

translokacja na różdżkę niewymownego
Rzut O 1d100 - 34
Akcja nieudana

Rzut O 1d100 - 85
Sukces!

edycja bo zapomniałam rzucić k2
Rzut 1d2 - 1


- Na ich miejscu też bym chciał ten ołtarz rozpierdolić. To przez niego tutaj są - rzucił, odrobinę się krzywiąc. - Isobell chciała rytuałem rozpruć całun, cokolwiek to kurwa znaczy. Zakładam, że kiedy Agatha się cięła, to właśnie to się stało, bo potem, kiedy podobno część cywili trafiła przed oblicze matki, ta chciała żeby zszyli rozdarcie - a potem uśmiechnął się z pewną złością. - Ale tego nie zrobili - za co niby nie mógł ich winić, bo równie dobrze mogli to uznać za zbiorową halucynację lub mieć inne powody by tego nie robić, ale teraz musiał się użerać z konsekwencjami tego i był zwyczajnie wkurwiony. - Ale tak, zgadzam się, że nie możemy im na to pozwolić. Czy możemy jednak zrobić coś, żeby przestał się zachowywać jak opętany?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#23
24.08.2024, 20:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.08.2024, 20:48 przez Brenna Longbottom.)  
Wywoływacz
Atak fizyczny pana – zakładam u niego Z
Różdżka wywoływacza wyrwała się mu z ręki i pofrunęła ku Bulstrodowi. Duchy nie zbliżały się do nich, zaklęcie przywołujące ciepło wciąż działało… ale nie znikły i nie zdawały się ani odrobinę mniej wściekłe. Z pewnością nie nawiedzały wcześniej Stonehange: z wiedzy Sebastiana wynikało, że ktoś musiałby się zorientować. Ale i niekoniecznie musiały przeniknąć tutaj z Limbo.
Brenna przyjęła pomoc, podniosła się, przez chwilę mocno ściskając dłoń Atreusa.
– U mnie to nie duchy – odparła krótko: za wiele się działo, aby wdawać się w jakiekolwiek wyjaśnienia głębsze, chociaż jej spojrzenie natychmiast pobiegło w stronę Evelyn. Nie wydawała się jednak tracić panowania nad sobą i obroniła ołtarz przed rzuconym przez wywoływacza zaklęciem.
Wewnętrzne rozdrganie, wywołane tym chłodem, obrazami, cisnącymi się przed oczy i wreszcie pojawieniem się duchów, które najpierw ich otoczyły, a potem rozpierzchły się poza granicę ciepła, lecz wciąż krążyły wokół, wściekłe, pełne nienawiści, zamknęła gdzieś głęboko, jak zawsze w kryzysowych sytuacjach. Wzrok odzyskiwał ostrość i gdy zwróciła spojrzenie na Sebastiana, twarz miała nieruchomą, i przynajmniej pozornie była doskonale opanowana.
– Priorytet to powstrzymanie ich przed atakowaniem. Jeśli się da, zatrzymanie, nieważne na jak długo – powiedziała krótko. Lubiła może paplać, ale nie w takich sytuacjach i teraz zdawało się jej wręcz, że Sebastian mówi zbyt wiele: nie było czasu na zastanawianie się, chociaż zaiste było to typowo Gryfońskie podejście, nakazujące po prostu działać. A ona analizowała dużo, ale w takich sytuacjach to Gryfonka z niej wyłaziła zawsze. – Zrób coś z duchami, Sebastianie. Niech lepiej zostawi wywoływacza, jego możemy spacyfikować…
On miał ciało, ona i Atreus mogli sobie z nim poradzić. Na duchy nie mieli żadnych sposób, a przynajmniej ona je nie miała.
– Mogły być tu uwięzione, tak jak ty zamykasz je w pojemnikach, i coś je wypuściło?
Tu znów wiedza Macmillana podpowiadała, że nie było to wykluczone. Może gdzieś pod ziemią były zakopane jakieś pojemniki? Albo ich rolę pełnił sam układ czy ołtarz – nie słyszał wprawdzie o takim przypadku, ale magia druidów sprzed setek czy tysięcy lat na pewno nie przypominała tej czarodziejów.
I obserwując zachowanie duchów, które znów zaczęły się zbliżać, mógł łatwo wywnioskować: jeżeli tylko będą mogły coś im zrobić, zrobią to. Nie miał wiele czasu na działanie.
Temat rozdarcia i niezszytego całunu chwilowo Brenna też zepchnęła gdzieś na bok... brzmiało bardzo, bardzo źle, ale pomyśli o tym później.
– Niczego nie miał! – zawołała jeszcze Evelyn, ale nie zdołała powiedzieć niczego więcej. Czarodziej, miotający się w więzach, zdołał się wreszcie z nich wyrwać i dźwignął się na nogi.  Niewymowna uniosła różdżkę, ponownie otoczyła barierą siebie i ołtarz, zakładając, że to będzie cel ataku. Może miało tak być, ale widząc barierę zmienił kierunek.
Runął prosto w stronę Brenny – może dlatego, że to ona go związała.

Pod edycję, af (miało być drugie kształtowanie, ale rzuciłam przez przypadek z PO, więc już nie zmieniam i zostawiam 1 akcję zamiast 2xD)
Rzut PO 1d100 - 84
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 73
Sukces!


Syknęła, gwałtownym ruchem usuwając się mu z drogi, a potem popychając, by runął na ziemię.
Duchy znów zaczęły cisnąć się ku Sebastianowi - chociaż nie czuł zimna. Potężny czar aurora wciąż napełniał ich ciepłem.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#24
24.08.2024, 22:12  ✶  
— Brzmi jak Polana Ognisk — wymamrotał pod nosem, próbując naprędce zestawić informacje otrzymane od Atreusa ze swoją dotychczasową wiedzą.

Śmierciożercy wybrali miejsce nasycone historią, magią, a przede wszystkim energią żywych ludzi bawiących się podczas obchodów. A to już był całkiem mocny ładunek energetyczny. Nic dziwnego, że w połączeniu z innymi czynnikami Czarny Pan zdołał uchylić przejście do Limbo. Czy tymi samymi wytycznymi kierowała się Isobell? A może chodziło w tym wszystkim o coś jeszcze?

— Ja jeszcze nigdy nie... — zaczął niemrawo Sebastian, gdy Brenna nawiązała do możliwej roli strzaskanego ołtarza w całej sprawie.

Nie dokończył jednak myśli, postanawiając nie marnować już czasu. Koniec końców nie wniosłoby to nic nowego do ich dywagacji na temat pochodzenia duchów. Słyszał o przypadkach, gdy duch próbował ukrywać się w starych dworach i ruinach, zamiast odpędzać obcych. Miał też do czynienia z duchem na wykopaliskach Cathala Shafiqa, który ponoć utknął w swego rodzaju pętli czasu. Oba przypadki dotyczyły jednak nawiedzeń konkretnych miejsc; incydentów, gdzie duch obrał sobie daną lokację za swój nowy dom. Stonehenge było inne.

A sugestia odnośnie do zaklęcia parunastu duchów w kamieniu wcale go nie pocieszała. Przepełnione uprzedzeniami przewidywania zdążyły się już jednak zalęgnąć z tyłu jego głowy. Co, jeśli uwiązanie duchów w tego typu strukturze jednak było możliwe? Czy to dlatego Stonehenge zostało wybrane na święte miejsce? Bo przed laty udało się spętać w tym miejscu całą grupę... Kapłanów? Potężnych czarodziejów? Pokręcił głową. Jeśli faktycznie tak było, to nie dziwił się, że byli tacy wściekli, jednak nie przekonywało go to do tego, aby poddać się ich woli.

Zaczną od kamiennego ołtarza, a co będzie następne? Prośba o relokację na klasyczny cmentarz? A może opętanie? Zaczął gwałtowniej kręcić głową, odpychając od siebie te przemyślenia. O nie, nie miał zamiaru do tego dopuścić. Jeśli te dusze pragnęły łaski, jaką dawało przejście na drugą stronę, to osobiście odprawi je do Limbo podczas Samhain. W asyście kilku egzorcystów i przywoływaczy, co by przypadkiem żaden się nie wymknął.

— Ogłuszcie go, a dopiero potem zwiążcie — poradził, truchtając od jednego menhiru do drugiego, kształtując kolejne ogniki.

Splecione czary formowały się w kule białej energii, które po chwili wypuszczały z siebie tryskające w górę na jakieś dwadzieścia centymetrów błękitne płomienie*. Sebastian poklepał się po kieszeniach, aż w końcu wyjął z jednej z nich puzderko wielkości paczki zapałek. Przyjrzał mu się z nietęgą miną. Nienawidził takich sytuacji. Lubował się w trzymaniu się protokołów, jednak nie spodziewał się, że wizytacja Stonehenge zmieni się w zbiorowy egzorcyzm. Gdyby to zależało od niego, to przytargałby ze sobą całą torbę pojemników różnej wielkości, ale tutaj... Po prostu dużo ryzykował.

Zbliżył się do ołtarza z zamiarem umieszczenia na nim naczynia na duchy, jednak w ostatniej chwili cofnął dłoń, zerkając w stronę duchów i zamiast tego usiadł ze skrzyżowanymi nogami niecałe półtora metra przed ołtarzem w taki sposób, że był twarzą zwrócony w stronę duchów, które... Cóż, zdawały się testować możliwości bariery wzniesionej przez Atreusa. Sebastian ułożył puzderko przed sobą i wbił spojrzenie w dusze igrające z magicznymi tarczami. Wpatrywał się w nie przez dłuższą chwilę, aż wziął głęboki oddech i zamknął oczy.

Na początku była ciemność, a potem... A potem Macmillan wyobraził sobie samego siebie, siedzącego przed puzderkiem z dłońmi złożonymi na kolanach. Dotychczasowe modlitwy do Matki musiały mu wystarczyć, bo po prostu nie miał już czasu wznosić kolejnych modłów i prosić o udzielenie wsparcia. Skupił się na swoich umiejętnościach, próbując zwizualizować sobie nitki biegnące od puzderka w stronę duchów. Kształtował w myślach ich kształt, stopień naciągnięcia, rozmyślając nad tym, z jaką łatwością mogły opleść duchy, aby w odpowiednim momencie zmienić się w łańcuchy. Oplatałyby duchy, uniemożliwiając im ucieczkę, aż zaczęły ciągnąć je do ich tymczasowego więzienia. Jeden po drugim, jeden po drugim, dopóki Stonehenge nie zostanie oczyszczone.

* - nie rzucam na nie kośćmi, bo mają efekt czysto estetyczny/dekoracyjny, więc to raczej przypadek typu rzucanie na Lumos Xd, Chyba że to jednak za dużo, biorąc pod uwagę okoliczności, to Brenna może rzucić kością w offtopie jako nasza prowadząca, jak dobrze płoną XD

(Charyzma) Grupowy egzorcyzm x2
Rzut PO 1d100 - 48
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 68
Sukces!
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#25
24.08.2024, 22:58  ✶  
Kiwnął tylko głową na jej słowa, nawet jeśli chciał dopytać co właściwie jej się stało, jeśli nie duchy. Ale może skoro i u niego aurowidzenie zadziałało z większą siłą, łamiąc dotychczasowe granice, to i może i u niej trzecie oko otworzyło się szerze. Puścił ją z pewną niechęcią, jak to z resztą miał w zwyczaju, ale też nie aż tak opieszale jak robił to zwykle, szybko przenosząc swoją uwagę na wymianę zdań z Sebastianem i samego egzorcystę.

- Sprzedaje się opętane czy nawiedzone przedmioty, chociażby te zaklęte z duchami lustra na Pokątnej, więc czemu by nie móc ich zakląć w kamieniach? - rzucił, trochę się nad tym zastanawiając, ale zasugerowana przez nią wizja na dłuższą metę mu się nie podobała. Wtedy duchy musiałyby tu spędzić naprawdę mnóstwo czasu i to tak, żeby nikt się w tym nie połapał.

Ale fakt, wywoływacza mogli zostawić sobie na później, szczególnie kiedy leżał związany przez jej zaklęcie. Nie potrwało to jednak długo, bo ten zaczął się miotać i wreszcie udało mu się oswobodzić, a wtedy wystartował. Podobnie jak Evelyn, początkowo sądził że to w stronę ołtarza się rzuci, ale zamiast tego postanowił wybrać na cel Longbottom. Bulstrode zmarszczył brwi, kiedy ta uskoczyła i popchnęła go na ziemię, tak żeby się wywalił. Machnął różdżką, bo nawet jeśli chciał bardzo w tym momencie obić mordę niewymownemu, to nie mieli na to aż tyle czasu i lepiej było żeby pilnowali Macmillana kiedy ten robił swoje. Spróbował rzucić zaklęcie usypiające, żeby przynajmniej na chwilę był z nim spokój.

zauroczenie na uśpienie typa
Rzut N 1d100 - 21
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 84
Sukces!

Rzut 1d2 - 1


- Macmillan ja wiem, że nie rozmiar się liczy, ale to chyba przesada. To jebnie - rzucił, kiedy ten wyciągnął pudełeczko wielkości zapałek i zanim ten zbliżył się do ołtarza. Pewnie normalnie ubrałby to w jakiś rozbawiony ton, ale w tym momencie nie było mu aż tak do śmiechu. To jebnie. To musiało jebnąć, nie ważne jak egzorcysta się tutaj będzie starał.

Atreus spojrzał czujnie na niewymowną, żeby skontrolował co właściwie robi. Wciąż miał dziwne odczucia z nią związane, ale póki zachowywała się normalnie to chyba nie powinien się aż tak bardzo martwić.
- Houcourt, jest twoj - wskazał na jej kolegę. - My w razie czego... kurwa nie wiem, chciał rozpraszać to będziemy w razie czego rozpraszać. Dobrze? - zerknął jeszcze na Brennę czy się zgadza, samemu przesuwając nie bliżej Sebastiana.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#26
24.08.2024, 23:51  ✶  
Wywoływacz duchów nie zdążył się podnieść. Osunął się na ziemię, trafiony zaklęciem aurora. Evelyn syknęła i podbiegła ku nim, zanim jeszcze Atreus się odezwał, a potem przykucnęła, sprawdzając mężczyźnie puls. Jej aura wciąż była rozdrgana, teraz jeszcze bardziej niż wcześniej – być może duchy działały na nią jednak w pewien sposób, ale po prostu nie skupiły się na niej, najpierw biorąc za cel jej kolegę, a potem głównie Macmillana.
Chyba sobie, kurwa, żartujesz.
Właśnie to miała ochotę powiedzieć Brenna, gdy Sebastian wyciągnął małe pudełeczko, w którym chciał zamknąć… prawdopodobnie siedem duchów (a przynajmniej tyle ich naliczyła po szybkim rzucie okiem), krążących po polanie, wściekłych, chwilę wcześniej mieszających im w głowach i obniżających tu temperaturę. Zaklęcie Atreusa wciąż się utrzymywało, zaskakująco długo, ale nie mogło chronić ich w nieskończoność.
Jemu i Sebastianowi zdawało się, że niemal czują ich gniew i nienawiść. Może chodziło o ich umiejętności: a może tylko o to, że twarze wykrzywione w grymasach, postawy widmowych sylwetek, wszystko wręcz emanowało gromadzoną przez lata wściekłością, zrodzoną z cierpienia i poczucia niesprawiedliwości.
Najpierw jeden, potem drugi, potem trzeci zbliżyły się ku nieprzytomnemu, tłocząc nad nim i Evelyn. Niewymowna spróbowała rozproszyć magię – ale chociaż czar wyraźnie się udał, najwyraźniej nie mógł sięgnąć tego, co niematerialne. Do tego potrzebowali egzorcysty.
– Zabierz go stąd – poprosiła Brenna, na moment zapominając, że opętanie nie jest, a przynajmniej nie powinno być możliwe, i oczyma wyobraźni już widząc wywoływacza opanowanego nie przez jednego, a przez trzy duchy. – Powiedz w Ministerstwie, że potrzebujemy egzorcystów. A jak nie mają egzorcystów to, do licha, chociaż niech szybko skombinują nam i dostarczą więcej pudełek.
Więcej pudełek! Jak Sebastian mógł przyjść tutaj z jednym! Do Stonehange po Lithcie! Gdzie wezwano go jako egzorcystę! Przysięgła sobie, że od tej pory w tych zaklętych, licznych kieszeniach albo w plecaku, który nosiła z kolei po Dolinie, zacznie nosić także pudełko na duchy! Zamówi jakieś!
Evelyn zawahała się. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie zdąży pewnie wrócić dostatecznie szybko, ale spojrzała na duchy i uznała, że po pierwsze, faktycznie zabranie stąd wywoływacza jest priorytetem, po drugie – absolutnie potrzebowali tych pudełek, niezależnie czy wstępny rytuał się powiedzie, czy nie, a i przecież nie była pewna, ile mu to zajmie. A w walce z duchami wiele zrobić nie mogła. Zaklęciem uniosła nieprzytomnego mężczyznę i pośpiesznie ruszyła na skraj kręgu, tam skąd mogła się teleportować.
Trzy duchy frunęły wokół niej, póki nie znikła.
Tymczasem Sebastian odprawiał egzorcyzmy, tak jak robił wiele razy wcześniej… ale dotąd chyba nigdy w takich warunkach. Najpierw jeden, potem drugi, wreszcie trzeci duch rozmywały się, wciągane do pojemnika. Tyle że Macmillan miał rację, jeżeli chciał usunąć stąd je wszystkie, upewnić się, że w Samhain zostaną uwolnione – tu nie będą w końcu cierpiały jak w tej czaszce… - to zdecydowanie to jedno pudełeczko na długo nie wystarczy…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#27
25.08.2024, 00:26  ✶  
— A wtedy Arcykapłanka Eliszewa uniosła wzrok ponad tłumy i powiedziała: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. Chwała Matce, chwała Pani Księżyca, chwała Wybawicielce, która przynosi światło w najmroczniejsze dni — wyrecytował ze spokojem Sebastian, słysząc pokrzykiwania reszty swych towarzyszy.

Powinien przyznać Bulstrode'owi rację. Zamknięcie dwóch duchów w tak małym naczyniu byłoby proszeniem się o kłopoty, a tutaj upychał ich kilka razy więcej. I najgorsze w tym wszystko było to, że wszystkie były rozgniewane. Gdyby część z nich miała przyjazne zamiary lub pragnęło tu i teraz zaznać chwili spokoju, poszłoby o wiele lepiej. Ale nie. Zawsze musiało być pod górkę. Zwłaszcza gdy w sprawę zamieszany był Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów z Brenną Longbottom na czele.

Z każdym kolejnym zapieczętowanym w puzderku duchem atmosfera panująca w Stonehenge zaczynała się robić coraz cięższa. Przejścia ze świata żywych do miniaturowego naczynia nie należało do przyjemnych doświadczeń dla żadnego z duchów. Nie było tu ich dobrej woli ani krzty spolegliwości, a zamiast tego tylko wściekłość, chęć zemsty i próba pozostania w tym świecie za wszelką cenę. Kto wie, może gdyby jakiś aurowidz rozejrzał się teraz między menhirami, to dostrzegłby płonące na czerwono pola świadczące o tym, jak silny ślad na świecie doczesnym odcisnęły tutejsze duchy?

Na pewno czuł to Sebastian, w dalszym ciągu wyobrażając sobie kolejne nici sięgające po kolejne duchy, nawet te, które próbowały odsunąć się od zbioru wielkich głazów w nadziei, że uda im się umknąć przed losem swych towarzyszy. Nie odważył się otworzyć oczy, skupiając się na tkanej w swej głowie wizji, żyjąc nadzieją, że uda mu się ją urzeczywistnić. Im więcej duchów zamykał, tym gwałtowniej oddychał, jakby drenował się z sił, próbując ściągnąć do puzderka kolejną zjawę, a za nią jeszcze następną.

Każda nierozważnie rozpoczęta operacja miała swoje konsekwencje. Wszyscy tutaj byli doskonale świadomi tego, że upchnięcie tak wielu duchów w jednym naczyniu nie było dobrym namysłem. I chociaż koniec końców Macmillanowi udało się doprowadzić ostatniego ducha do jego klatki, tak... Naczynie nie było w stanie pomieścić tak dużych pokładów energii. Gdy puzderko zamknęło się z cichym trzaskiem, wyzwolił się z niego silny podmuch lodowatego powietrza, który rozszedł się na wszystkie kierunki świata. Wewnętrzna część barier wyczarowanych przez Atreusa nie była w stanie tego powstrzymać; tarcza została strzaskana. Podmuch był też wyczuwalny dla pozostałych w Stonehenge pracowników sił bezpieczeństwa, gdyż przenikł ich właściwie po same kości.

Sebastian rozchylił powoli ciężkie powieki, wybałuszając oczy, gdy zdał sobie sprawę, jak bardzo... nadszarpnął... możliwości pudełka. Trawę w centrum kamiennego kręgu pokrył szron, który próbował się wedrzeć nawet na menhiry, a puzderko zdawało się pulsować od chłodnej energii wyczuwalnej już z odległości kilku centymetrów. Gdyby ktoś spróbował dotknąć obiektu, zapewne poczułby się, jakby zanurzył rękę w misie suchego lodu lub mugolskim ciekłym azocie. Chyba przesadziłem, stwierdził bezgłośnie, próbując podnieść się z ziemi. Zamiast tego zatoczył się, nieświadom tego, jak bardzo zbladł przez odprawienie rytuału.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#28
25.08.2024, 01:02  ✶  
W sumie racja, zabranie stąd nieprzytomnego mężczyzny było całkiem dobrym rozwiązaniem. Bulstrode w sumie trochę się zdziwił tym, jak dobrze mu poszło uśpienie chłopa, ale nie ważne jak wybitnie był to spleciony czar, to nie mógł trzymać go w tym stanie wiecznie. A tak to ktoś się nim zajmie w Ministerstwie. Evelyn też zejdzie im z drogi i będzie mógł przestać zastanawiać się nad tym, czemu jej to w sumie jakoś nie rusza - pomijając może tę jej rozedrganą aurę, ale Atreus jakoś teraz nie skupiał się na niej, a na tym że do niewymownej nie przykleił się żaden natrętny duch.

Nie był pewien jak wyposażeni byli egzorcyści, ale Sebastian albo musiał być opóźniony, albo nadmiernie wierzyć w swoje własne możliwości, skoro wierzył w to że to wszystko było super pomysłem. Może ktoś mu powinien zafundować jakiś zestaw pudełeczek na urodziny, albo wnieść w ogóle o dofinansowanie dla departamentu zwierząt, skoro ich egzorcystów nie było stać na więcej jak puzderko wielkości pudełka od zapałek.

Atreus z zainteresowaniem przyglądał się siedzącemu nieopodal ołtarza Macmillanowi, który robił swoje. A przynajmniej auror miał szczerą nadzieję, że cokolwiek tam sobie wymyślił miało przynieść efekty. Po chwili jednak duchy zaczęły być upychane do pudełeczko, jedno po drugim i mimowolnie Atreus zaciskał palce coraz mocniej na swojej różdżce, tylko czekając aż narastające napięcie napęcznieje do granic możliwości i wybuchnie - najpewniej z całym pudełkiem.

Ale pudełeczko się nie rozpadło. Zamiast tego rozeszła się od niego silna fala, która roztrzaskała barierę, którą wcześniej wyczarował, mrożąc przy okazji trawę, ale także kamienie i resztę najbliższego otoczenia. Bulstrode wyciągnął kroki, podchodząc do Macmillana, ale w pierwszej kolejności uważnie przyglądając się przede wszystkim pojemnikowi, gdzie ten upchał duchy, jakby te zaraz miały jednak się z niego wylać i wrócić na wolność. W końcu jednak wyciągnął do mężczyzny dłoń, chcąc mu pomóc wstać.
- I to już? To tyle? Nie wyjdą z tego?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#29
25.08.2024, 01:13  ✶  
Brenna była wściekle pewna, że nie tak powinno to wyglądać. Nie wiedziała, jak właściwie powinno, ale na pewno nie w ten sposób.
Ściskała palce na różdżce, obserwując Sebastiana i to cholerne pudełko, i jak zwykle to on narzekał na nią, tak teraz ona miała wielką ochotę narzekać w głos na niego, i wyrzucać mu nieodpowiedzialnością, jaką było udanie się na miejsce, w którym zerwano zasłonę między światami, z takim zaopatrzeniem. Kolejne duchy znikały, ale temperatura się obniżała i najwyraźniej zamknięto je jakoś… źle, skoro powietrze zdawało się nie tylko chłodne, lecz też ciężkie, a wreszcie trawę ponownie pokrył szron. Czas mijał: Brenna nie odrywała spojrzenia od pudełeczka, jakby spodziewając się, że to w końcu pęknie.
Kiedy Macmillan spróbował wstać i się zatoczył, odruchowo już – już wyciągając dłonie, gotowa go podtrzymać – ale Atreus pomógł mu pierwszy.
– Sebastian… gdzie kupuje się takie… hm… pojemniki na duchy? – spytała więc tylko, a potem odetchnęła z ulgą, słysząc trzask, najpierw jeden, a potem drugi. Czarodziej, nieznany im wszystkim, i czarownica, pracująca w wydziale Sebastiana, ruszyli ku nim szybko. Ta pierwsza otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła, spoglądając na pudełko.
– Odsuńcie się – poleciła tylko czarownica, która się pojawiła. – A ty mi rozstawiaj świece! – zażądała od swojego kolegi, wpychając mu w dłonie kartonik ze świecami, a potem wyciągając z płóciennej torby inne dwa pudełka, odpowiednio zabezpieczone, najwyraźniej chcąc zabrać się za rozlokowanie duchów w celu ich bezpiecznego transportu.
Brenna cofnęła się o parę kroków, zgodnie z poleceniem, przez moment obserwując, jak ci zapalają świece, jak kobieta szepce jakieś zaklęcia, modlitwy albo mantry, ale potem, kiedy szron zaczął powoli topnieć w świetle słońca, przeniosła wreszcie spojrzenie na Atreusa. Rozluźniła ramiona, czując, jak opada adrenalina, a wraz z nią napięcie, bo wyglądało na to, że faktycznie duchy nie wyjdą, a wszystko w Stonehange powoli się uspokajało.
– W porządku? – spytała cicho z pewnym wahaniem, doskonale pamiętając ten moment, gdy domagał się, aby coś wyniosło się z jego głowy i zaatakował Evelyn. – Jest jeszcze ta dziura do sprawdzenia – dodała nieco głośniej, a potem skierowała pytające spojrzenie ku Sebastianowi, niepewna, czy skoro znajdował się w takim stanie chciał tutaj zostać, i przekonać się, co odszukają, czy może wolał opuścić Stonehange, by wrócić do sił.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#30
25.08.2024, 16:39  ✶  
Cóż, Sebastian był wściekle pewien, że nikt z kowenu nie wysłał go tutaj w charakterze egzorcysty. A przynajmniej nie polecono mu odprawić żadnych rytuałów odpędzających duchy. Jego jedynym zadaniem było odwiedzenie Stonehenge i sprawdzenie, czy pracownicy Ministerstwa Magii natknęli się na podobne omamy, jak kapłanka obecna na obrządku prowadzonym przez Isobell. Nikt nie mówił o armii spętanych duchów, szalonym wywoływaczu duchów i Niewymownej o wybujałych ambicjach. Gdyby poinformowano go o tym, czego właściwie może się tutaj spodziewać, to może lepiej by się przygotował do tego wyjścia.

— Moje osobiste pojemniki pochodzą z lombardów i są święcone w miejscach kultu kowenu — wystękał, podtrzymując się Bulstrode'a, co by ustać stabilnie na obu nogach. — Ale jak potrzebujesz takiego oficjalnego, to możesz popytać w Ministerstwie Magii. Chociaż nie mogę obiecać, że cokolwiek ci powiedzą w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami.

Po chwili skierował wzrok na Atreusa.

— Nie od razu — odparł niemrawo, zerkając w stronę emanującego chłodem puzderka. — Z reguły nie pieczętuje aż tak wściekłych duchów. I w tak dużych ilościach. I w tak małym naczyniu. — Wywrócił wymownie oczami. Coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, w jak niestandardowy incydent przerodziła się jego wizyta w Stonehenge. Sądził, że po prostu przejdzie się po okolicy, rozejrzy pośród menhirów. Nie wiedział, że wraz z przyjściem tutaj pisał się na odprawienie egzorcyzmów. — Jeśli się uspokoją, to pojemnik powinien się ustabilizować, ale sami widzieliście, że... Nie są zadowolone. To nie jest trwałe rozwiązanie.

Dziwiło go nieco, że koniec końców udało mu się zatrzasnąć ozdóbkę, jednak... Może duchy nie doceniły jego umiejętności? A może po prostu nawiedzenie Stonehenge sprawiło tylko, że były bardziej efektowne w straszeniu nieznajomych niż w wyrządzaniu ludziom faktycznej krzywdy? Pokręcił powoli głową, krzywiąc się, gdy na miejscu pojawiły się posiłki. Świeczki, modlitwy, pełen zestaw... Chociaż na nich można liczyć, pomyślał z przekąsem, kiwając na powitanie głową czarownicy ze swojego biura.

— Zaraz... Zaraz do was dołączę — potwierdził Sebastian.

Po tych słowach oddalił się od nich na kilka kroków, co by lepiej przyjrzeć się temu, co chcieli zrobić z puzderkiem pracownicy Ministerstwa Magii. Dopiero gdy nabrał pewności, że ci faktycznie stosują się do oficjalnych protokołów, wrócił do Atreusa i Brenny, którzy zbliżyli się już do dziury.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (4201), Brenna Longbottom (6410), Rowena Ravenclaw (229), Sebastian Macmillan (5375)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa