adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
—28/06/1972—
Okolice Dziurawego Kotła, Niemagiczny Londyn
Erik Longbottom & Patrick Steward, Thomas Figg
A przecież ledwo zaczął się czerwiec, komentował bezgłośnie Erik, zmierzając za Patrickiem w stronę jednej z bocznych uliczek znajdujących się w sąsiedztwie przejścia do magicznych dzielnic Londynu. Tak jak maj upłynął mu stosunkowo powoli przez żałobę, jaką nosiła rodzina po śmierci wuja Derwina, tak pierwszy letni miesiąc niósł ze sobą całą masę wrażeń. Niektórzy mogliby powiedzieć nawet, że zbyt dużą.
Chociaż Longbottomowi rzadko kiedy brakowało wrażeń, tak teraz musiał przyznać, że cierpiał nieco na ich nadmiar. Począwszy od rytuału miłosnego z Beltane, który powiązał go z Norą i Elliottem i przechodząc do walki z górskim trollem w Górach Kaledońskich, rozbicia traktora na mugolskiej farmie czy wizycie na statku widmo, wszystkie znaki na niebie i ziemi zdawały się popychać go ku jednej konkretnej tezie: to lato miało być wyjątkowo ciekawe. Jakby nie żyli w wystarczająco interesujących czasach.
Czy wezwanie do mugolskiej dzielnicy miasta miało raz jeszcze uświadomić mu, że zagrożenie mogło w gruncie rzeczy czaić się na każdym skrzyżowaniu? Mężczyzna zmarszczył brwi, rozglądając się uważnie na prawo i lewo, zanim przeszli przez ulicę, bo łaskawie parę kierowców-niemagów postanowiło ustąpić im pierwszeństwa. Notka, jaka dotarła do Ministerstwa Magii, nie była zbyt szczegółowa, jednak padło na niej wystarczająco dużo informacji, aby wzbudzić zainteresowanie funkcjonariuszy. Zwłaszcza że wiadomość pochodziła od nikogo innego jak Thomasa Figga.
Kiedy znaleźli się w końcu w zaułku, Longbottom poczuł dreszcz przebiegający mu po plecach, gdy wyczuł sygnaturę magiczną zaklęć zwodzących. Zerknął czujnie przez ramię. Może to i lepiej? Bądź co bądź, nie była to Horyzontalna czy nawet Pokątna, więc ukrycie się przed wzrokiem wścibskich mugoli było dosyć dobrym posunięciem.
— Oby nie stało się nic naprawdę złego — rzucił z nadzieją, rozglądając się za bratem Nory.
Kiedy w końcu go dostrzegł w cieniu jednego z bocznych budynków, uniósł wysoko rękę na powitanie, zaznaczając tym samym ich przybycie na miejsce. Nie, żeby ponadprzeciętny wzrok i mundur Brygady Uderzeniowej nie były wystarczająco sygnałami.
Chociaż Longbottomowi rzadko kiedy brakowało wrażeń, tak teraz musiał przyznać, że cierpiał nieco na ich nadmiar. Począwszy od rytuału miłosnego z Beltane, który powiązał go z Norą i Elliottem i przechodząc do walki z górskim trollem w Górach Kaledońskich, rozbicia traktora na mugolskiej farmie czy wizycie na statku widmo, wszystkie znaki na niebie i ziemi zdawały się popychać go ku jednej konkretnej tezie: to lato miało być wyjątkowo ciekawe. Jakby nie żyli w wystarczająco interesujących czasach.
Czy wezwanie do mugolskiej dzielnicy miasta miało raz jeszcze uświadomić mu, że zagrożenie mogło w gruncie rzeczy czaić się na każdym skrzyżowaniu? Mężczyzna zmarszczył brwi, rozglądając się uważnie na prawo i lewo, zanim przeszli przez ulicę, bo łaskawie parę kierowców-niemagów postanowiło ustąpić im pierwszeństwa. Notka, jaka dotarła do Ministerstwa Magii, nie była zbyt szczegółowa, jednak padło na niej wystarczająco dużo informacji, aby wzbudzić zainteresowanie funkcjonariuszy. Zwłaszcza że wiadomość pochodziła od nikogo innego jak Thomasa Figga.
Kiedy znaleźli się w końcu w zaułku, Longbottom poczuł dreszcz przebiegający mu po plecach, gdy wyczuł sygnaturę magiczną zaklęć zwodzących. Zerknął czujnie przez ramię. Może to i lepiej? Bądź co bądź, nie była to Horyzontalna czy nawet Pokątna, więc ukrycie się przed wzrokiem wścibskich mugoli było dosyć dobrym posunięciem.
— Oby nie stało się nic naprawdę złego — rzucił z nadzieją, rozglądając się za bratem Nory.
Kiedy w końcu go dostrzegł w cieniu jednego z bocznych budynków, uniósł wysoko rękę na powitanie, zaznaczając tym samym ich przybycie na miejsce. Nie, żeby ponadprzeciętny wzrok i mundur Brygady Uderzeniowej nie były wystarczająco sygnałami.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞