• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[noc z 1.08.72 na 2.08.72] Zagubione, znalezione

[noc z 1.08.72 na 2.08.72] Zagubione, znalezione
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
06.08.2024, 17:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2024, 21:35 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI

– Zastanawiam się, czy nie pomyliłyśmy adresu.
W pobliżu niewiele było latarni, a ta najbliższa musiała być uszkodzona, wokół było więc tak ciemno, jak tylko mogło być na londyńskiej ulicy – nawet jeżeli jednej z tych położonych w sporym oddaleniu od centrum, mniej popularnych. Kamienica przed którą stały była zniszczona i to tak dosłownie zniszczona: na górnych piętrach jakiś czas temu musiał wybuchnąć pożar, a przynajmniej tak wyglądało to z zewnątrz.
Brenna w zamyśleniu szarpnęła za kosmyk włosów. Od czasu, gdy matka ułożyła je, by nie przynosiła hańby Potterom, minęło już kilka godzin, i te znowu ułożyły się – w co zabawne – dość naturalną dla Potterów fryzurę, czyli znów sterczały na wszystkie strony. Pobyt na jarmarku, całe Święto Żniw, gwar, kolory, występy, zapach perfum wwiercający się w nozdrza, wszechobecna magia, to wszystko zdawało się teraz niemalże snem, gdy stały na zaniedbanym podwórzu przed kamienicą, która wyglądała na zupełnie opuszczoną.
Lammas, jak to zwykle bywało podczas sabatów, obfitowała w różne przestępstwa, i nie wszystkie koncentrowały się na jarmarku. Noc nie była ani trochę spokojniejsza od dnia – tu ktoś za dużo wypił i się awanturował, tam się pobili, gdzieś indziej ktoś przysięgał, że objawił się mu Lugh do spółki z Boginią Matką, a okazywało się, że to sąsiad i sąsiadka, tyle że nie żona tegoż sąsiada, i uciekali właśnie przed gniewem prawowitego męża. Brenna zwykle takimi sprawami się nie zajmowała, i tej nocy też początkowo miała na służbę trochę inne plany – ale i nie liczyła, że faktycznie będzie mogła je zrealizować. W takie dni i noce zawsze brakowało ludzi, a sprawy bieżące były ważniejsze.
Zgłoszenie do jakiejś magicznej awantury, co gorsza w niemagicznym Londynie, najpierw przyjęło dwóch Brygadzistów o niedużym stażu. Problem polegał na tym, że aportowali się, i kolejne dwie godziny nie dawali znaku życia. I to mimo tego, że jeden z nich posługiwał się falami. Gdy więc zajmująca się dyżurami Rhyn postanowiła wysłać za nimi kolejne osoby, Brenna poderwała się z miejsca.
Tak… na wszelki wypadek.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
14.08.2024, 22:59  ✶  

- Dlaczego? - Wydawało jej się, że Brenna raczej nigdy się nie myliła, zdziwiło więc ją to, co powiedziała. To nie tak, że jej zdaniem Longbottom była nieomylna, chociaż może trochę?

Miejsce faktycznie nie wyglądało na zamieszkałe. Wokół panowała ciemność, najbliższa latarnia nie działała. Kamienica, która znajdowała się przed nimi raczej przypominała ruinę, niż miejsce, w którym ktokolwiek mógłby mieszkać, jednak nie wydawało się jej, żeby doszło do pomyłki. Musiały trafić pod dobry adres.

Sabat, który rozpoczął ten dzień był całkiem przyjemny, ale kiedy znajdowała się przed tym budynkiem wydawał się też bardzo oddalać w czasie. Tutaj nie było tłoczno i kolorowo, to miejsce bardzo różniło się od tego, w którym spędziła większość dnia.

Przyszło jej znaleźć się na patrolu z Brenną, z którą zresztą też rozpoczęła wizytę na Lammas, później zgubili ją gdzieś w tłumie, za co miała nawet do siebie żal, może bardziej powinna zadbać o Brennę, zbytnio skupiła się jednak na Cameronie, zresztą zawsze kiedy znajdował się obok pochłaniał większość jej zainteresowania. Jakoś tak już było, przynajmniej od pewnego czasu. Nie, żeby miała mu to za złe, chociaż czasem komplikowało spotkania z innymi ludźmi. Nie umiała jednak zaprzeczyć temu, że jakimś dziwnym trafem Cameron Lupin stał się całym jej światem i trochę przysłaniał jej wszystko inne co znajdowało się obok.

Heather wiedziała tylko tyle, że miały zająć się jakąś awanturą. Tyle, że tutaj było wyjątkowo cicho, jakby nic nie mogło przeszkodzić tej ciszy. - Strasznie tutaj spokojnie, nie masz takiego wrażenia? - Sprawa była o tyle poważna, że ktoś już się nią zajmował, i nie wrócił od kilku godzin. Musiały więc sprawdzić, czy ich koledzy byli bezpieczni. - To jak, wchodzimy do środka, chyba nie ma innego wyjścia. - Powiedziała cicho do Brenny. Nie miało większego sensu stanie na zewnątrz i oglądanie z tej perspektywy tego budynku. Musiały zobaczyć, co działo się w środku.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
15.08.2024, 00:13  ✶  
– Nie wygląda, jakby coś się tu działo… i nigdzie nie widać chłopaków – mruknęła Brenna, ale w jej głosie pobrzmiewała jakaś ostrożność. Może dlatego, że żyli w świecie, w którym pozory lubiły mylić. Wystarczyło spojrzeć na siedzibę rodu Blacków, przemyślnie ukrytą w mugolskim świecie, niewidzialną także dla czarodziei. Może za tą zrujnowaną fasadą kryło się coś więcej? Tyle że… zwykle takie czary skrywały albo budynki użyteczności publicznej, albo te należące do najbogatszych rodzin, a przecież to miało być zwykle wezwanie i nigdy nie słyszała o żadnym członku socjety, który mieszkałby w okolicy…
Sama oddaliła się od Camerona i Heather na Lammas, nie chcąc im po tej porannej rozmowie z Wood przeszkadzać, gdy Lupin zaczął podpytywać ją o to, jak podobają się jej pierścionki. Wnioskując jednak po tym, że żaden nie znajdował się na palcu rudej, najwyraźniej na rozmowie się skończyło.
– Metr za mną. Różdżka pod ręką. Na klatce się zmienię i spróbuję złapać zapach chłopaków – powiedziała, bo Heather miała rację. Nie wyglądało na to, aby miała tu miejsce jakakolwiek awantura, ba, Brenna była niemal pewna, że nikt w tym budynku nie mieszkał, ale skoro wysłano tutaj dwóch Brygadzistów, musiały sprawdzić, czy tutaj byli. Jakaś jej część miała nadzieję, że postanowili wykorzystać fałszywe wezwanie, aby posiedzieć sobie na schodach, wypalić papierosa i ukradkiem wypić po pół piwa. Takie sytuacje też się zdarzały.
Ale ta większa część miała po prostu złe przeczucia.
Ruszyła do wejścia pierwsza, powoli, przypatrując się najpierw ziemi, potem drzwiom (starym, odrapanym, trzymającym się chyba tylko na słowo honoru). Pchnęła je lekko nogą i stanęły otworem: nie tylko nie były zamknięte na zamek, ale pozostawały cały czas uchylone. A to mogło oznaczać albo, że trafiły na jakąś pijacką melinę i ktoś sobie zakpił z BUMu – też dość częste, i Brenna ścigała takich żartownisiów z wcale nie mniejszą zaciekłością niż poważnych przestępców, bo zajmowali im cenny czas – albo Brygadziści byli tutaj wcześniej i otworzyli wejście magią.
Wślizgnęła się do środka, na razie nie rozpalając magicznego światła. Otoczyła ją cisza i ciemność niemal absolutna. Jeżeli ktoś tutaj mieszkał, spał zapewne albo…
…albo był martwy, pomyślała, i sama się za tę myśl zganiła, bo to dopiero była paranoja.
Zrobiła parę kroków do przodu, i zatrzymała się przy schodach, pozwalając, aby oczy nawykły do mroku. Na klatce, na której się znalazły, nie dostrzegła jednak żadnego człowieka, i tylko w nozdrza wwiercały się zapachy: pleśni, duchoty, i jakiejś ziołowej mieszanki. Brenna sięgnęła w końcu po różdżkę i zamieniła się w wilka i… i aż nią szarpnęło, tak intensywny był ten ziołowy zapach. Kichnęła, próbując pochwycić trop, a potem zmieniła się z powrotem, klęcząc na brudnych schodach.
– Słabe zapachy jakichś ludzi, ale na mój gust, to nikt tu na stałe nie mieszka. To zielsko pachnie za mocno, żebym była pewna, czy są tu chłopcy – szepnęła do Heather.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
15.08.2024, 09:51  ✶  

- Może weszli do środka? - rzuciła myśl, która pojawiła się jej w głowie. Jeszcze raz wzrokiem przemierzyła okolicę. Nic nie zwróciło jej uwagi. Jeśli ich współpracownicy się tutaj pojawili to na pewno nie zostali na zewnątrz. Musieli wejść do tego budynku, który trochę straszył swoim wyglądem. Nie żeby Wood czuła jakiekolwiek obawy przed wejściem do środka. Ona należała do tych osób, u których raczej trudno było wzbudzić lęk.

Przewróciła oczami i ciężko westchnęła, kiedy usłyszała polecenie swojej partnerki. Czy kiedykolwiek się to zmieni? Czy zawsze będzie musiała być z tyłu. Nie przywykła do tego, gdy jeszcze była w drużynie quidditcha to ona grała pierwsze skrzypce. Tutaj było zupełnie inaczej, mimo tego, że nie do końca jej się to podobało to wykonywała polecenia Brenny, bo miała do niej naprawdę dużo szacunku i uważała, że zna się na swojej robocie. - Dobrze MAMOOOO - Powiedziała jeszcze do niej, żeby Longbottom wiedziała, że zrozumiała.

Ciekawe, czy wygląd tego budynku to były tylko pozory. Miała świadomość, że czarodzieje potrafili ukrywać różne miejsca przed wzrokiem mugoli, może to było jedno z takich miejsc? Zaraz się tego dowiedzą. Nie mogła się doczekać, kiedy wreszcie wejdą do środka.

Sięgnęła po różdżkę, trzymała ją gotową do ataku. Szła za Brenną, trzymała się metr za nią, tak jak sobie tego życzyła. Nie mogła się nadziwić temu, że z taką łatwością wykonywała polecenia swojej partnerki, nigdy w życiu nikogo innego nigdy nie słuchała. Zabawne.

Weszła do środka za Longbottom, rozglądała się przy tym uważnie, oświetlała sobie drogę różdżką, bo było tutaj ciemno, zbyt ciemno, żeby mogła coś dostrzeć bez tego światła. Nie był to jednak bardzo mocno oświetlający drogę błysk, aby nie zwrócić na nie uwagi, raczej bardzo przygaszony.

Obserwowała przyjaciółkę, gdy ta zmieniła się w wilka. Za każdym razem nie mogła się powstrzymać przed wgapianiem się w nią, takim uroczym, puchatym stworzonkiem była.

Miejsce wyglądało na opuszczone, więc może faktycznie nikogo tutaj nie było? Wood przyglądała się ścianom, podłodze, szukała jakiś poszlak. Było tu jednak nadal cicho, tylko pojawił się ten dziwny zapach, nie miała pojęcia, co przypomina, bo nigdy specjalnie nie interesowała się zielarstwem. - Może po prostu sprawdźmy cały budynek, pomieszczenie po pomieszczeniu? - Odszepnęła do Brenny, gdy ta wróciła do swej ludzkiej wersji.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
16.08.2024, 20:29  ✶  
– Jeśli tu byli, na pewno weszli do środka. Ale w żadnym oknie nie widać świateł. Nie słychać żadnych dźwięków. Brak oznak rzucanych niedawno zaklęć. Wszystko wygląda na opuszczone, a ich nie ma od godziny. Nie widać, żeby coś się działo, a jeżeli nic się nie dzieje, oni powinni już wrócić. Coś jest nie tak. Wygląd fasady może być efektem iluzji, ale to nie jest okolica dla rodzin, które mogą sobie pozwolić na doskonałe zabezpieczenia. Chłopcy mogli zaciemnić wszystko zaklęciami… ale dlaczego? Mogłyśmy pomylić adresy. To może być jakaś nielegalna dziupla. Albo nasi koledzy wykorzystują okazję, żeby zrobić sobie przerwę w pracy.
Powiedziała to wszystko na głos po części dlatego, że Heather dopiero się uczyła i powinna wiedzieć, na co zwracać uwagę, a po części dlatego, że mogła wpaść na coś albo zauważyć coś, na co nie wpadła i czego nie zauważyła Brenna. W każdym razie ponieważ nauczyła się już, że czasem pozornie najzwyklejsze zadania kończą się paskudnie – pierwszą taką lekcję odebrała, gdy była młodsza nawet od Heather, kończyła szkolenia i dano jej bardzo, bardzo nudny przydział, pod opieką wujka – teraz ze wszystkich sił starała się zachować ostrożność. Wbrew pozorom nie bardzo lubiła głupio się narażać, a jeszcze bardziej nie lubiła głupio narażać innych.
– Dobre dziecko – pochwaliła jeszcze pannę Wood, zanim znikła w czeluściach budynku.
A tam początkowo nie działo się nic. Niczego nie dostrzegła w ciemnościach, nie słyszała podejrzanych dźwięków, w nozdrza nie wwiercał się zapach czarnej magii i tylko ta mdława woń ziół świadczyła o tym, że coś mogło być nie tak. Zapach świadczący o tym, że niedawno byli tu ludzie, który pochwyciła jako wilczyca, mógł wskazywać równie dobrze na obecność jakichś pijaczków – ale nie było ani woni alkoholu, ani krwi, tak charakterystycznych, że powinny uderzać w wilcze nozdrza – jak na to, że wpadli tutaj Brygadziści.
– Tak zrobimy – mruknęła, z pewnym wahaniem spoglądając na różdżkę we własnej dłoni. Bez światła niewiele widziały, ale gdyby rzuciła lumos, stałyby się doskonale widzialne dla wszystkich innych, i oślepione, gdyby to światło przyszło szybko zgasić. Pomyślała, że Patrick miał rację, zachęcając ich do nauki fal, bo komunikacja z Ministerstwem teraz by się im bardzo przydała, ale Brenna wciąż miała pewne opory wobec takiej formy kontaktów i może przez to jakoś ta sztuka średnio jej wychodziła, mimo prób treningów…
Zaczęła wchodzić po schodach, niespiesznie. Te były kamienne, śliskie, wytarte, z pewnością służyły przez wiele, wiele lat i były niezbyt bezpieczne na długo zanim ten budynek opuścili lokatorzy. Poręcz zaskrzypiała, gdy Brenna się o nią oparła, dźwięk zabrzmiał dziwnie głośno w tonącym dotąd w ciszy budynku.
A potem, gdy Brenna dotarła na piętro, Heather usłyszała… jakby skrobanie. Gdzieś na piętrze.
I kroki.
Gdzieś za nimi.
percepcja Bren
Rzut Z 1d100 - 88
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
19.08.2024, 21:49  ✶  

- Co jeśli pod ziemią się coś dzieje, może trafili do piwnicy, czy coś? Dlatego góra wygląda na opuszczoną? - Zdawała sobie sprawę, że może to być spowodowane iluzją i całą masą innych czynników, jednak może akurat rozwiązanie było najprostsze. Nie miała pojęcia dlaczego było tutaj tak cicho, dlaczego nic się nie działo. Nie wydawało jej się, żeby koledzy z pracy zrobiliby sobie przerwę, nie bez słowa, powinni się spodziewać, że ktoś może ich szukać, to było zbyt ryzykowne w ich sytuacji, kto ich tam jednak tak naprawdę wiedział.

Rudej brakowało strachu, nie, żeby lekceważyła zagrożenie, ale nie bała się praktycznie niczego. Nie miała najmniejszego problemu z tym, aby wejść w paszczę lwa. Jakoś się wyliże, jak zawsze. Może trochę czuła się nieustraszona, nawet po tym Beltane, gdzie skończyła dosyć mocno poturbowana. Wydawało jej się, że jest dzięki temu silniejsza, bo pracowała od czasu szpitala nad swoimi umiejętnościami, nie zamierzała dopuścić do tego, aby coś podobnego przydarzyło się jej jeszcze kiedykolwiek.

- Najlepsze. - Dodała jeszcze, nim Brenna ruszyła do przodu.

Ruda trzymała się z tyłu, tak jak obiecała. Nie wychodziła przed szereg, nie miało to sensu, szczególnie, że Longbottom potrafiła zamienić się w wilka, który miał zdecydowanie lepszy węch i wzrok, mogła dostrzec więcej. Szła więc z tyłu, ostrożnie, żeby w nic nie wleźć.

Brenna zaczęła wchodzić po schodach. Ruda szła kilka stopni za nią. Nadal w tyle. Nasłuchiwała i rozglądała się uważnie. Faktycznie nic się tutaj nie działo, jakby budynek był opuszczony.

Partnerka znalazła się na piętrze, Heather też już prawie tam dotarła, gdy usłyszała skrobanie, to było niepokojące, a później kroki, gdzieś w oddali. - Kurwa. - Mruknęła do siebie, bo nie widziała zbyt wiele. Odwróciła się gwałtownie, aby zobaczyć, czy ktoś za nimi nie idzie.


Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana

sprawdzam, czy widzę skąd te kroki
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
20.08.2024, 18:13  ✶  
– Masz rację, piwnicę też sprawdzimy – zgodziła się Brenna.
Gdy znalazły się w środku, nie słyszała kroków. Wbiła wzrok w schody, oceniając ich stan: nie wyglądały najlepiej, a wyglądało na to, że drugie piętro spustoszyły płomienie, a choć pierwsze się trzymało, to na klatkę schodową ogień też kiedyś musiał dotrzeć. Wahała się więc, czy w ogóle próbować tam wchodzić i ryzykować, że stopnie się zawalą. Powinny sprawdzić cały budynek, ale być może należało zacząć od innych części budynku…?
– Musimy znaleźć jakiś sposób, żeby obłożyć twoją miotłę zaklęciem pomniejszająco – zwiększającym – stwierdziła w zamyśleniu, bo pomyślała, że możliwość przelecenia nad tymi schodami bardzo by się przydała, ale ciężko było transportować miotłę do niemagicznego Londynu.
Słowa wypowiedziała dokładnie w tej chwili, w której Heather usłyszała kroki – nie zareagowała na te, zupełnie jakby ich nie usłyszała.
Bo faktycznie nie słyszała.
Może przez odległość, a może dlatego, że jej uszu dobiegł inny dźwięk, przypominający trochę łkanie, który dobiegał gdzieś z góry. Brenna postawiła stopę na pierwszym stopniu, decydując się zaryzykować, bo przecież musiała sprawdzić, czy dobrze słyszy, czy nie mamią ją zmysły – bo ten płacz był bardzo cichy, równie dobrze wiatr mógł zawodzić za oknem albo miauczeć jakiś bezpański kociak (nie że potrafiłaby tu zostawić bezpańskiego, przerażonego kotka). Ale co jeśli to któryś z Brygadzistów, może ranny? Albo doszło tutaj faktycznie do walki i jeden z jej uczestników wymagał pilnej pomocy? Zamarła jednak, słysząc przekleństwo Heather, i odwróciła się, odruchowo unosząc różdżkę.
– Heath? – padło pytająco, jakby chciała się upewnić, czy wszystko w porządku. Spojrzenie wbiła w mrok na dole, nie dostrzegała jednak niczego – może dlatego, że była wyżej niż Wood?
Bo młoda Brygadzistka nie dostrzegła wprawdzie nikogo na schodach, ale usłyszała kolejne skrzypnięcie. A potem ujrzała cienie, poruszające się powoli na parterze, ledwo widoczne w tym mroku. Ciemność w niektórych miejscach zdawała się głębsza. I ruszała się. Pochłaniała powoli podłogę, zalewała ją, kamień przestawał być powoli widoczny.
Mrok zalał pierwszy schodek.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
28.08.2024, 17:55  ✶  

Była zadowolona, że Brenna się z nią zgodziła. Nie lekceważyła jej zdania, mimo, że Rudej nie zawsze wydawało się, że to co mówi ma jakikolwiek sens. Często była pełna obaw, czy jej instynkt jej nie myli. Longbottom jednak nigdy nie ignorowała jej zdania. To było całkiem budujące, że mimo swojego zdecydowanie większego doświadczenia była skora realizować również jej pomysły.

- Mogę poprosić ojca, żeby nad tym popracował, taka miotła to całkiem niezły pomysł, myślę, że przydałoby się to w naszym asortymencie. - Najprostszą opcją wydawało jej się poproszenie taty o pomoc. W końcu nikt nie znał się na miotłach tak jak on. Na pewno znajdzie jakiś sposób, aby nie uszkodzić jej przy pomniejszaniu, czy powiększaniu. Dobrze by było ją mieć zawsze przy sobie. Niestety były miejsca do których nie mogła wejść ze swoim ulubionym środkiem transportu. Ciągłe taszczenie miotły na plecach też nie było szczególnie wygodnie. Niby mogła ją przywołać w każdej chwili, ale to zawsze były minuty, sekundy oczekiwania. Lepiej byłoby mieć ją zawsze pod ręką.

Wood nie usłyszała szlochu, czy płaczu. Niepokoiły ją jedynie kroki, które dochodził gdzieś z dołu. Próbowała zobaczyć coś w ciemności, jednak nie szło jej to najlepiej. Wokół panowała ciemność, pewnie mało kto potrafiłby wypatrzyć ruch w takich warunkach.

Heather zacisnęła mocniej dłoń na różdżce, nadal próbowała zobaczyć coś w ciemności, nie poddawała się. Tym bardziej, że usłyszała kolejne skrzypnięcie dochodzące z dołu schodów. Cóż musiało tam być. Teraz już była tego pewna.

- Coś słyszałam. - Wyszeptała cicho do Brenny.

Cieni wydawały się poruszać na parterze, tylko czy było to w ogóle możliwe. Czy ktoś rzucił na siebie zaklęcie kamuflujące, czy było to coś zupełnie innego, nie miała pojęcia.

Nie zamierzała zwlekać. Postanowiła machnąć różdżką i rozproszyć magię, zobaczyć, czy to jakaś klątwa, czy jeszcze coś innego.


Rzut Z 1d100 - 66
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
29.08.2024, 17:25  ✶  
Heather rzuciła czar bezbłędnie. Widziała, jak zalśniła końcówka różdżki i była pewna, że roztoczyła całkiem przyzwoite zaklęcie rozpraszające, które powinno anulować efekty nawet dość silnej magii – obojętne, czy ktoś tam używałby kameleona, wpływał w jakiś sposób na jej umysł za pomocą zauroczenia czy też używał innych czarów do zalania schodów ciemnością.
Nic się jednak nie zmieniło.
Zdało się jej, że ktoś gdzieś na dole zachichotał, a mrok pochłaniał kolejne stopnie. Poruszał się, a gdy Wood na niego patrzyła, zdawało się jej, że w dotyku okazałby się materialny, lepki, może nawet oślizgły. Zbliżał się do niej coraz bardziej i bardziej, a jego strzępy zaczęły się formować na podobieństwo cienkich lin czerni, gotowych sięgnąć ku jej nogom.
A Brenna…
Brenna niczego nie widziała.
– Powinnyśmy zacząć od dołu? – spytała cicho, robiąc krok, żeby zrównać się z Heather, zupełnie nie zwracając uwagi na tę całą ciemność. Wyglądała na gotową zrobić kolejny krok, a wtedy już tylko jeden stopień dzieliłby ją od ciemności, która pochłaniała schody. I która, jak widziała Heather, stawała się na dole coraz głębsza w kątach, zdawało się jej, że zaczyna poruszać się także na ścianach. Poczucie zagrożenia narastało: gdyby nie była dziewczyną aż tak odważną, w której niewiele było miejsca na strach, może wpadłaby w panikę. Mogła opanować lęk, dzięki temu, ale wiedziała, że nie są tu bezpieczne. Czuła to całą sobą.
Brenna zaś wciąż słyszała ten płacz, drażniący, dobiegający gdzieś z góry. Stał się głośniejszy i teraz też obróciła się ku jego źródłu, bo na dole ani nic nie słyszała, ani nie widziała - za to znowu wyżej trzasnęły drzwi.
- Jesteś pewna, że słyszysz odgłosy z dołu? Ktoś jest na górze - powiedziała, dość cicho, wciąż spoglądając w tamtą stronę. Nie były w końcu pewne, co się tutaj stało, że doszło do wezwania: I że dwaj pozostali Brygadziści nie dawali znaku życia.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
29.08.2024, 23:09  ✶  

Zaklęcie pomknęło z jej różdżki całkiem zgrabnie w stronę miejsca o które jej chodziło. Tyle, że nic się nie wydarzyło. Nie było śladu magii, zaklęć, klątw, niczego. Może jej się wydawało? Niemożliwe. Słyszała kroki. Jej zmysły nie mogły się mylić. Była pewna tego, że coś tam było, tylko co?

Ktoś zachichotał, gwałtownie odwróciła się w stronę Brenny, jakby próbowała sprawdzić, czy i ona to słyszy. Ktoś się z nimi bawił, tyle, że w jaki sposób, a może przez tę ciemność jej zmysły wariowały? Niemożliwe, to na pewno nie było to.

Czuła, że coś jest nie tak. Ta czerń była nienaturalna, zbliżała się do nich i pochłaniała wszystko na swej drodze. Musiały zareagować, tylko jak walczyć z czymś, czego nie można było ująć, co wydawało się nie mieć kształtu?

- NIE, NA GÓRĘ, SZYBKO. - Krzyknęła, bo jej towarzyszka zaczęła schodzić w stronę tego czegoś. Musiały zwiać wyżej, uciec od tego, co zamierzało je pochłonąć.

Wood nie ruszyła się z miejsca dopóki Brenna jej nie posłuchała, musiała mieć pewność, że ciemność jej nie pochłonie.

Ruda nie słyszała odgłosów dochodzących z góry, jej wydawało się, że ktoś jest na dole. Miała nadzieję, że gdy wdrapią się na szczyt schodów to nie spotkają tej samej czerni, która zmierzała ku ich kierunku od dołu, wtedy byłyby otoczone, nie miałyby jak uciec. - Nie wiem co się dzieje Brenn. - Rzuciła jeszcze, sama zaczęła wdrapywać się wyżej, byle tylko to coś jej nie pochłonęło. Może to była jakaś iluzja? Ciężko jej było się nad tym zastanawiać, kiedy to coś ciągle zmierzało w ich stronę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3534), Heather Wood (2560)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa