adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I
—02/1966—
Anglia, Londyn
Brenna Longbottom & Anthony Shafiq
![[Obrazek: MKVUlwz.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=MKVUlwz.png)
But first, on earth as vampire sent,
Thy corse shall from its tomb be rent:
Then ghastly haunt thy native place,
And suck the blood of all thy race...
![[Obrazek: MKVUlwz.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=MKVUlwz.png)
But first, on earth as vampire sent,
Thy corse shall from its tomb be rent:
Then ghastly haunt thy native place,
And suck the blood of all thy race...
– Proszę, proszę, panna Helsing! Czy mógłbym poprosić panią do tańca?
Tak to się zaczęło, tak bardzo niewinnie, na zimowym balu karnawałowym, w którym dość swobodnie można było podejść do tematu gotyckiego horroru. Kobiety zachwycały ciężkimi sukniami z odsłoniętymi dekoltami, ociekały czerwienią i czernią, mężczyźni zaś... cóż, niektórzy eleganckie fraki zamieniali na jedwabne peleryny, ubierali się w szaty magów kojarzonych z Rumunią, choć zapewne Rumunii mieliby zupełnie inne zdanie na temat tak płytkiego potraktowania ich folkloru. Orkiestra grała do tańca walc za walcem, w kołowym ruchu brylowały pary zachwycając młodością i wigorem, udając wampiry, choć nie wszyscy, wszak nie to było odgórnie narzuconym tematem.
Dostrzegł ją bardzo szybko, choć jego stopa nie przekraczała progu Warowni, znał dobrze drzewa genealogiczne, zwłaszcza czystokrwistych rodzin. Może i stary Godryk Longbottom kazał mu się trzymać z daleka, może i jego słowa wciąż wibrowały w uszach Shafiq'a gdy tylko o nich pomyślał, wciąż jednak Anthony był ciekaw krewniaków Morpheusa. Znał jego braci, ale oto nowe pokolenie wkraczało w wiek dorosły. Był ciekaw na ile świeża krew żon, na ile wiatr społecznych zmian zmiękczały twardą, żołnierską musztrę. Morpheus, najmłodszy z linii, już odstawał, w aurze jasnowidzenia, w parciu do kariery naukowej. I Brenna... już miał raz okazję doświadczyć, czym nasiąkała za młodu. Kim jednak była teraz?
Ujął jej dłoń kłaniając się nisko po tym dość niecodziennym powitaniem, w jego głowie jednak przez konwencję ich pierwszego spotkania, utrwalił się obraz jej, jako dziedziczki rodu Helsing. Bawiło go to niepomiernie, że jego strój nazbyt nie odbiegał nawet od pierwszego spotkania. Lśniąca czerń, srebrzyste detale, półdługie czarne włosy. Tym razem nie miał okularów. Tym razem jego kły, były nieco wydłużone, w dbałości o detal imprezy. Tylko brak było czerwieni w jego stroju, nieco rozczarowujące, jakby uciekł z kart czarno-białej powieści.
– Czy mógłbym poprosić panią do tańca? – zapytał miękko, gdy za ich plecami rozpoczęły się już pierwsze tony wcale wolnego tańca. Trochę nie zmierzał przyjmować odmowy, pociągnął ją więc do parkietu, dając się poznać jako wprawny tancerz, przy którym partnerka nie musi martwić się o własne niedostatki techniczne. – Dzisiaj prywatnie, czy zawodowo planuje pani schwytać kogoś z obecnych gości? – srebrne oczy lśniły rozbawieniem malującym się na magicznie wybielonej twarzy. Wokół wirowały pozostałe pary, uwaga Anthony'ego w całości jednak była skupiona na jego partnerce. Oceniał, jak bardzo jej rysy zmieniły się przez te kilka lat. Był ciekaw, jak ewoluował język, czy wraz z nabywanym doświadczeniem utraciła ducha przekory, stępiła ostrość, a może ukierunkowała wewnętrzny płomień swojego rodu w kierunkach innych niż rozrywki trwającej w koło Maskarady.
Tak to się zaczęło, tak bardzo niewinnie, na zimowym balu karnawałowym, w którym dość swobodnie można było podejść do tematu gotyckiego horroru. Kobiety zachwycały ciężkimi sukniami z odsłoniętymi dekoltami, ociekały czerwienią i czernią, mężczyźni zaś... cóż, niektórzy eleganckie fraki zamieniali na jedwabne peleryny, ubierali się w szaty magów kojarzonych z Rumunią, choć zapewne Rumunii mieliby zupełnie inne zdanie na temat tak płytkiego potraktowania ich folkloru. Orkiestra grała do tańca walc za walcem, w kołowym ruchu brylowały pary zachwycając młodością i wigorem, udając wampiry, choć nie wszyscy, wszak nie to było odgórnie narzuconym tematem.
Dostrzegł ją bardzo szybko, choć jego stopa nie przekraczała progu Warowni, znał dobrze drzewa genealogiczne, zwłaszcza czystokrwistych rodzin. Może i stary Godryk Longbottom kazał mu się trzymać z daleka, może i jego słowa wciąż wibrowały w uszach Shafiq'a gdy tylko o nich pomyślał, wciąż jednak Anthony był ciekaw krewniaków Morpheusa. Znał jego braci, ale oto nowe pokolenie wkraczało w wiek dorosły. Był ciekaw na ile świeża krew żon, na ile wiatr społecznych zmian zmiękczały twardą, żołnierską musztrę. Morpheus, najmłodszy z linii, już odstawał, w aurze jasnowidzenia, w parciu do kariery naukowej. I Brenna... już miał raz okazję doświadczyć, czym nasiąkała za młodu. Kim jednak była teraz?
Ujął jej dłoń kłaniając się nisko po tym dość niecodziennym powitaniem, w jego głowie jednak przez konwencję ich pierwszego spotkania, utrwalił się obraz jej, jako dziedziczki rodu Helsing. Bawiło go to niepomiernie, że jego strój nazbyt nie odbiegał nawet od pierwszego spotkania. Lśniąca czerń, srebrzyste detale, półdługie czarne włosy. Tym razem nie miał okularów. Tym razem jego kły, były nieco wydłużone, w dbałości o detal imprezy. Tylko brak było czerwieni w jego stroju, nieco rozczarowujące, jakby uciekł z kart czarno-białej powieści.
– Czy mógłbym poprosić panią do tańca? – zapytał miękko, gdy za ich plecami rozpoczęły się już pierwsze tony wcale wolnego tańca. Trochę nie zmierzał przyjmować odmowy, pociągnął ją więc do parkietu, dając się poznać jako wprawny tancerz, przy którym partnerka nie musi martwić się o własne niedostatki techniczne. – Dzisiaj prywatnie, czy zawodowo planuje pani schwytać kogoś z obecnych gości? – srebrne oczy lśniły rozbawieniem malującym się na magicznie wybielonej twarzy. Wokół wirowały pozostałe pary, uwaga Anthony'ego w całości jednak była skupiona na jego partnerce. Oceniał, jak bardzo jej rysy zmieniły się przez te kilka lat. Był ciekaw, jak ewoluował język, czy wraz z nabywanym doświadczeniem utraciła ducha przekory, stępiła ostrość, a może ukierunkowała wewnętrzny płomień swojego rodu w kierunkach innych niż rozrywki trwającej w koło Maskarady.
![[Obrazek: 9497de7221b6e6bc05d4729104356453.jpg]](https://i.pinimg.com/564x/94/97/de/9497de7221b6e6bc05d4729104356453.jpg)