adnotacja moderatora
Electra Prewett / Piszę więc jestem
To był jeden z tych wieczorów, w które Icarus zostawiał Convivium zaufanej barmance. Miał ważne sprawy w domu, którymi były ploteczki z Electrą. Była to idealna okazja do zaprezentowania siostrze nowych pomysłów na drinki i do rozmowy o ich feralnej rodzince. U Prewettów bowiem zawsze działo się dużo. Czy to kuzyn Laurent poderwał kolejnego faceta, czy to Atreus znów w coś się wplątał... Zawsze dało się o czym rozmawiać. A i Electra nie próżnowała, cały czas przecież spotykała się z nowymi ludźmi.
Usiedli na kanapie w salonie, Icarus wybrał fotel, w którym dawniej często siadała Elise. Teraz to już nie było jej miejsce. Nie było tu jej robótki ręcznej ani magazynów. Stolik obok był pusty, nie licząc kryształowej szklanki, z której korzystał bękart jej męża.
Wyszło na to, że wypili po jednym drinku, a potem po prostu zaczęła lać się whisky. Picie z kimś było zupełnie inne niż picie w samotności, to na pewno. Z Electrą było mu naprawdę wesoło i to tak szczerze. Nie wiedział, czy nawet by potrzebował do tego alkoholu, ale ten wydawał się nieodzownym dodatkiem do każdego ważniejszego momentu w najnowszej historii Icarusa Prewetta.
– Zauważyłaś może, że Basil jest ostatnio jakiś skwaszony? – spytał, biorąc sobie ze stolika kawałek ciasta, które de facto wcześniej upiekł ich brat. – Martwię się o niego. Cały czas pracuje, przydałoby mu się nieco... zabawy.
Od jakiegoś czasu był w stanie zauważyć, że Basilius krył się ze swoim życiem towarzyskim. Czy było bogate? A może znikome? Icarus nie mógł tego wiedzieć.
– Spójrz na przykład na takiego Laurenta. Ciągle w jego życiu się coś dzieje, a z Basilem nawet nie wiadomo. Człowiek zagadka po prostu... – dodał po chwili.