• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam

[26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
06.09.2024, 22:48  ✶  

Nie ma sensu zastanawiać się nad decyzjami, które zostały podjęte w przeszłości. Czasu nie da się cofnąć, podobno, ponoć niektórzy potrafili to zrobić. Nikt nie wie, jak potoczyłoby się ich życie, gdyby zadecydowali inaczej, może wcale nie byłoby lepiej? Rozłąka uświadomiła im jak za sobą tęsknili, jak siebie potrzebuję, nigdy więcej mieli już się nie rozdzielić, Nora nie miała zamiaru do tego dopuścić. Wycierpieli już swoje, teraz gdy dawne tajemnice wyszły na wierzch, kiedy już każde z nich wiedziało, co dokładnie się wydarzyło nic nie mogło im już zepsuć tego, co zamierzali stworzyć.

Czuła, że to nie był koniec, a dopiero początek wszystkiego. Obawy, które miała - odeszły, gdy zobaczyła Sama w tej kuchni. Nie uciekł od niej na zawsze, nie zniknął w Kniei, postanowił zjawić się u niej. Na pewno nie stało się to przypadkowo. Może i poczęstował się jej eliksirami, chciał się uspokoić, ale nie wybrałby tego miejsca, gdyby mu na niej zależało. Uparcie sobie powtarzała to w głowie.

Głaskała go po głowie starając się przynieść ukojenie dopóki nie zasnął. Eliksiry sprostały swojemu zadaniu, przyniosły oczekiwany efekt, może nawet nieco za bardzo, jednak dawka którą przyjął była dosyć spora. Nie zamierzała jednak pozwolić mu spać na tej zimnej podłodze, nie zasługiwał na to.

Nie potrafiła się może teleportować, ale nie oznaczało to wcale, iż nie była w stanie przenieść go w inny sposób do swojej sypialni. Zgrabnym ruchem ręki rzuciła zaklęcie, dzięki któremu uniosła go w powietrzu, nie powinien tego poczuć, bo był za bardzo zmęczony i otumaniony miksturami, które znalazł w szafie.

Udało jej się przenieść mężczyznę do jej łóżka. Nie zamierzała go jednak zostawiać samego. Siedziała tuż obok spoglądając na to, jak powoli oddycha. Musiała czekać, aż się obudzi. Przez szybę zaczęły się przebijać coraz silniejsze promienie słońca, nie zmrużyła tej nocy oczu, ale nie czuła zmęczenia, wypełniało ją zbyt wiele emocji.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#12
07.09.2024, 19:26  ✶  
Nic nie było w stanie obudzić Samuela, spał mocno snem sprawiedliwego, chociaż zapewne bardzo nieszczęśliwego osobnika. Czuwała przy nim kilka godzin, ale być może było warto, gdy dostrzegła pierwsze oznaki, że powoli świadomość wraca do niego.

Ból.

Potworna potrzeba picia.

Zamglony obraz i szarpanie całego ciała, które bardzo nie lubi, gdy je się truje.

Może alkohol byłby lepszym rozwiązaniem?

Miał mgliste pojęcie gdzie jest. Mrużył oczy i poruszał ręką dziwiąc się, że podłoga nie jest miękka. Odetchnął. Przewrócił się na plecy i rozciągnął na całą długość nieco zbyt krótkiego łóżka. Odetchnął raz jeszcze, dużo głębiej i zdał sobie sprawę, że jest w jej łóżku, że otacza go jej woń. Skrzywił się nieco, ściągnął brwi w zranieniu, które wciąż pozostawało świeże. Trochę bał się otworzyć oczy, więc obrócił się znów na bok, mimowolnie pociagając kilkukrotnie nosem w poszukiwaniu źródła słodkiej woni. W końcu wysunął rękę i nie trafił na jej ciało, tam gdzie spodziewał się je poczuć. W końcu Nora nie leżała z nim, ale siedziała obok...
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
08.09.2024, 11:30  ✶  

Siedziała przy swoim łóżku, czas płynął, sama tak naprawdę nie wiedziała ile go minęło. Nie było to istotne. Liczyło się tylko to, że musiała być przy nim. Musiała znaleźć się obok, kiedy się obudzi. Nie wiedziała ile czasu zajmie mu dojście do siebie po wypiciu takiej ilości eliksirów, nie miała pojęcia jak jego organizm sobie z tym wszystkim poradzi.

Przygotowała się jednak na jego ewentualne obudzenie. Na niewielkim stoliku stał spory dzbanek z wodą, herbata, jednak nie przyniosła już żadnych mikstur, powinni się teraz obyć bez nich. Nie mógł ciągle sztucznie się uspokajać, to nie przynosiło nic dobrego. Powinien wreszcie poradzić sobie ze swoimi emocjami, przetrawić to wszystko. Bez względu na to ile będzie go to kosztowało. Zdawała sobie sprawę, że może to nie być nic przyjemnego, jednak musiało się wydarzyć, nie mogli odwlekać tego momentu w nieskończoność.

Dostrzegła ruch na łóżku. Serce zabiło jej mocniej, chyba nadszedł ten moment, w którym razem będą musieli sobie z tym wszystkim poradzić. Wiedziała, że im się to uda, czuła pewność, chociaż może zupełnie bezpodstawnie, jednak nie mogło być inaczej.

Zachęcona ruchem na łóżku postanowiła nieco się zbliżyć i odnaleźć jego dłoń. Nie położyła się obok, bo nie miała pojęcia, czy tego właśnie potrzebował. Odnalazła jego dłoń i wplotła w nią swoje palce. Chciała dodać mu otuchy, pokazać, że jest w tym wszystkim z nim, chociaż mógł tego nie chcieć.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#14
08.09.2024, 23:23  ✶  
Nie otwierał oczu. Bał się. Ale gdy tylko poczuł jej dłoń w swojej, jego twarz się rozluźniła, brwi przestały być pochmurnie ściągnięte. Dalej jednym z najgorszych jego koszmarów, było wspomnienie tamtego poranka, gdy obudził się bez niej w domku ogrodnika, w jego domku umieszczonego w sercu ogrodu Warowni. Teraz jednak była obok, złapała go za rękę, więc momentalnie przyciągnął ją do swych ust, na powitanie, jak zawsze robił o poranku, gdy mieli okazję budzić się obok siebie. Gdy pozwalała sobie na nocowanie w Dolinie.

Słów jednak dalej brakowało, więc pociągnął ją mocniej, sugerując, żeby położyła się obok niego, żeby mógł ją objąć, poczuć całym ciałem nie tylko dłonią. Był zaborczy, potrzebował zapewnienia, potrzebował wszechogarniającego ciepła, miękkości, zapachu...

Dopiero gdy znalazła się przy nim, gdy mógł opleść ją trzęsąc się trochę jak osika, dopiero wtedy odważył się otworzyć oczy i odetchnąć uspokojony. Nie miał pojęcia jak się tu znalazł, ale liczyło się tylko to, że Nora była obok.

– I co... – wychrypiał, ale zaraz potem odchrząknął, próbując znaleźć swój głos – ... i co teraz Nora...? co robimy... z tym wszystkim... – Normalnie zapewne zapytał by Brenny, ale to nie z Brenna nosiła pierścionek od niego na palcu, to nie z Brenną brał ślub na jesieni. Teraz jego normalnie było gdzie indziej i nawet jeśli ludzie pukali się w głowię (niektórzy) na taki rozstrzał lokalizacyjny Samuela z Kniei i Nory z Pokątnej, to dla Sama było jasne jak słońce, że z kim innym będzie wyznaczał dalsze tory ich życia. Wciąż się bał odsunąć, wciąż bał się spojrzeć jej w oczy, jego serce musiało bić miarowo, by ani jeden korzeń, ani jeden trujący kwiat nie skaził tego miejsca. Myśli popłynęły do szybowania nad jeziorem w Dolinie, popłynęły do wylegiwania się na słońcu w niedźwiedziej skórze, do ich wspólnego popołudnia i pikniku, który spędzili razem nie tak dawno temu. Milion lat temu. Oddychał spokojnie, oddychał nią i myślą o tym, że teraz da rade, że teraz mogą o tym porozmawiać. Przytulił ją do siebie mocniej.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#15
09.09.2024, 21:36  ✶  

Wiedziała, że będzie musiała znajdować się przy nim kiedy się obudzi. Nie miała zamiaru zostawić go samego już nigdy więcej. Pamiętała, jak boleśnie skończyło się to ostatnio, kiedy myślał, że go odrzuciła. Nie dopuściłaby do czegoś podobnego. Nie zamierzała by cokolwiek ich znowu rozdzieliło. Bez względu na to, co by się między nimi wydarzyło lub nie. Za bardzo jej na nim zależało.

Przyciągnął jej rękę i ucałował, co przyniosło jej spokój. Faktycznie była jeszcze dla nich nadzieja, mimo tego wszystkiego, nie odrzucał jej, nadal potrzebował jej bliskości.

Poczuła silniejsze pociągnięcie, skłoniło ją to więc do wdrapania się na łóżko. Wcześniej tego nie zrobiła, bo nie miała pojęcia jak zareagowałby na jej obecność tuż obok, szczególnie, że eliksiry, które wypił przestawały działać. Takie powroty do rzeczywistości bywały bolesne.

Wtuliła się w niego całym ciałem, pragnęła tej bliskości. Jeszcze kilka godzin temu przecież nie wiedziała, czy w ogóle będzie chciał na nią patrzeć. Oddychała spokojnie, chociaż obawiała się tego, co powie. Nie mogło być jednak źle, nie kiedy znajdował się obok i pragnął jej obecności.

Głaskała dłonią jego policzek, leżała twarzą tuż przy jego twarzy, niemalże dotykała jego nos swoim. W jej oczach nie było widać obawy. Wbrew temu co się działo, starała się być spokojna.

- Nie chcę cię stracić Sam, nigdy więcej. - Powiedziała cicho, bo to była jedyna rzecz, której w tej chwili była pewna. Co zrobią? Nie miała pojęcia. Będą musieli podzielić się prawdą, a ona jakoś sobie z tym poradzi. To ona była zła w tej historii, to ona ukrywała przed nim prawdę.

- Będziemy żyć, jakby los nam nie ukradł tych ośmiu lat, tak jak powinno być od dawna. - Może nie było to wcale takie proste, zamierzała jednak doprowadzić do tego, że wszystko się ułoży, ich najbliżsi poznają prawdę. To musiało się wydarzyć prędzej, czy później.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#16
13.09.2024, 13:34  ✶  
Los. Dobrze było zwalać na los.

Nie powinien obwiniać w sumie ani siebie, ani Nory. Oboje byli spanikowanymi dzieciakami, które pierwszy raz zakochały się i próbowały życia razem. Przez moment. Przez tchnienie ciepłych letnich miesięcy. A potem przyszła rzeczywistość, przyszły wybory.

Przecież mogli wcale nie kochać siebie tak bardzo. Wcale nie wspominać wspólnie doświadczonego szczęścia i tych marzeń, które były wykonalne, które były w zasięgu ich dłoni. Wcale mogli za sobą nie tęsknić, nie porównywać każdej osoby do siebie na wzajem.

Sentyment wrósł w nich mocno, jak gdyby magia Kniei uświęciła, ukorzeniła ich miłość, skoro pierwszy raz zasmakowali jej w ciepłym zielonym objęciu, na miękkim leśnym poszyciu, pośród żywicznej woni, pośród mchów i wilgotnej ziemi. Sentyment. Uczucie. Miłość.

Dalej nie musieli być razem, ale magnetyzm przeznaczenia ciągnął ich do siebie nieprzerwanie, tęsknota za ciepłem, za kochaniem i byciem kochanym. Za rodziną.

Choć wciąż miał żal do swojej matki, szalenie tęsknił za rodziną, za tą najmniejszą komórką w której ojciec i matka chowają swoje młode, kształcą je pokazując świat, który znają i kochają. Takie było jego dzieciństwo, w tym układzie czuł się bezpiecznie i tego układu został zbyt okrutnie i gwałtownie pozbawiony. Ale teraz... Teraz mógł go odtworzyć, choć oczywiście nie w leśniczówce.

– Kiedy zbuduję nam dom, zrobię tam kominek i podłączę go do siecie, żebyśmy nie musieli niepokoić naszych przyjaciół. Ja wciąż nienawidzę tego miasta Nora, ale nie pozwolę na to, by stało nam to na przeszkodzie – zadeklarował całkiem racjonalnie, mimo bólu głowy mgła od eliksirów uspokajających przemijała. – Czy... czy Mabel wie? – dodał po chwili, nagle uderzony jak dziewczynka była do niego podobna. Teraz... teraz to miało o wiele więcej sensu. – Kto wie...? – dodał niemal zaraz potem, zagubiony w tajemnicy. Czy wciąż była to tajemnica?
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#17
13.09.2024, 20:53  ✶  

Tak, zrzucanie odpowiedzialności na los było całkiem wygodne. Tak się stało, może trochę z ich pomocą, ale byli wtedy zdecydowanie zbyt młodzi na podejmowanie takich trudnych decyzji. Zresztą mało kto pewnie wiedziałby co robić, bez względu na to, ile miał lat. Łatwiej było wszystko ułożyć, kiedy mówiło się sobie wszystko, miała wrażenie, że dzięki błędom młodości nauczyli się ze sobą rozmawiać, dzielić się tym, co było dla nich trudne. To był spory sukces, zważając na to, że całkiem niedawno ich drogi znowu się skrzyżowały.

Musieli być dla siebie stworzeni. Nie było innej możliwości. Nie żyliby inaczej marzeniami o wspólnej przyszłości. Grunt, że dali sobie drugą szansę i nie zamierzali tego popsuć. Może wreszcie będą szczęśliwi. Nie opuszczały ją myśli, że to już koniec zmartwień i niepowodzeń. Los musiał się odwrócić, zasłużyli na to. Byli w końcu bardzo cierpliwi i czekali na taką możliwość wiele lat.

- Nie mogę się doczekać tego domu i kominka. - Ich miejsca na ziemi, w którym będą czuli się dobrze. Zastanawiała się przez chwilę, czy nie powinna porzucić Londynu, jednak zbyt długo pracowała na to wszystko. Nie byłaby spełniona gdyby teraz z tego zrezygnowała. Gdyby Samuel pojawił się przed nią kilka miesięcy wcześniej pewnie by się nie wahała, ale teraz, gdy widziała, jak funkcjonuje to, o co walczyła tak długo ciężko jej było to porzucić. Bała się, że mogłoby się to na nim odbić, że miałaby na dłuższą metę żal o to, co mogłaby stracić, gdyby to wszystko porzuciła.

- Mabel nie wie, chciałam, żebyśmy jej o tym powiedzieli razem. - To wydawało jej się słuszne. Nie miała pojęcia, jak córka zareaguje na tę wiadomość, ale był to chyba odpowiedni czas, aby ją jej przekazać.

- Do dzisiaj, to znaczy wczoraj wiedziałeś tylko ty, w nocy Thomas poznał prawdę, bo zabrał mnie z plaży, musiałam mu to wyjaśnić. - Dodała jeszcze na swoje wytłumaczenie. Niełatwo było jej się dzielić z bliskimi tą skrywaną od lat tajemnicą, ale teraz wszyscy musieli poznać prawdę.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#18
16.09.2024, 22:02  ✶  
A więc i ona musiał kiedyś nosić tajemnice w sercu. W dziwny, bardzo pokręcony sposób, Samuel poczuł więź ze swoją ukochaną wynikającą z tego sekretu.

– Wiesz, w lesie, w tej chacie, mieszkał również mój ojciec. Nikomu nie mogłem o tym mówić, bo był zdrajcą krwi i moi rodzice bali się, że ktoś przyjdzie i go zabije – jak dziwnie się to mówiło. Rana za ranę. Sekret za sekret. Nie chciał mieć więcej sekretów, nie chciał zatajać przed Norą rzeczy, bo chciał z nią być jednym. A więc szeptał w skórę słowa. Szeptał i zaklinał, pieczętując własnymi cicho płynącymi łzami. – Ale on umarł i tak. Zabrała go choroba, a wtedy moja matka zamieniła się w ptaka i zostawiła mnie. Myślałam, że mnie pilnuje, że mnie strzeże, że jestem jej coś winien. Ale nie było jej kiedy przyszły widma. Nie ostrzegła mnie. Nie wiem... nie wiem czy jeszcze żyje. Wiesz... nie wiem czy chcę żeby żyła. – To może było niesprawiedliwe, bo rozmawiali o ich rodzinie, ale rodziną była nie tylko Mabel, ale też dziedzictwo krwi, które nosili w sercu, jak choćby klątwa maledictusa, która nie przeszła na niego. Jak choćby klątwa żywiołów, która według słów pani Florence była dziedziczna.

Wzdrygnął się i zatopił bardziej w Norę, jego deskę ratunku, jego ucieczkę, jego miłość i tarczę przed złem, choć to on powinien ją chronić.

– Nie chcę, żebyśmy sobie nie mówili rzeczy. Moja matka okłamywała mnie całe życie. Nie chcę kłamać. Nie chcę, żebyś Ty mi kłamała – przyznał łamiącym się głosem, nie wiedząc co zrobi, jeśli Nora mu odmówi. Bał się jej odpowiedzi, ale ten strach, jak wczoraj z muszlą wokół szyi, zdawał się cichszy. Bezpieczniejszy. – I nie chcę kłamać Mabel – dorzucił, nie dopuszczając jeszcze do siebie tej przytłaczającej myśli, że jest ojcem. To miało nadejść dopiero wieczorem, teraz korzystali z błogosławieństwa magifarmakologii...
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#19
16.09.2024, 22:42  ✶  

Nikt tak naprawdę nie wie, jak trudno jest sobie radzić z ukrywaniem informacji przed całym światem, dopóki sam nie musi tego robić. To nie było nic przyjemnego, do tego ta świadomość, że ukrywa się coś, co nie powinno być schowane, a robi się to dla większego dobra. Mało kto był w stanie to zrozumieć. Tak właściwie to chyba tylko i wyłącznie ktoś, kto musiał przeżyć to samo. Dokonać wyboru, zataić wszystko i czekać na to, aż pojawi się odpowiedni moment, a ten mógł nigdy nie nadejść.

Westchnęła ciężko. Czyli mieszkanie w lesie było raczej koniecznością, niżeli wyborem. Ukrywanie się przed światem, wynikało z czegoś więcej. Powinna się tego domyślić. - Teraz zaczynam rozumieć dlaczego tak izolowaliście się przed całym światem. - Nie, żeby w pełni akceptowała postępowanie matki Samuela, bo na pewno znalazłoby się inne rozwiązanie, czy ktoś, kto mógł im udzielić pomocy, chociaż mogło to być niebezpieczne.

- Jak mogła zostawić cię tam zupełnie samego? - Zapewne nie znał odpowiedzi na to pytanie, ale czy po tylu latach nie była mu czegoś winna, dlaczego pozwoliła, żeby został bez nikogo w Kniei. Najpierw chowała przed całym światem, a później pozostawiła bez nikogo. Nie umiała zrozumieć tego zachowania. - Dobrze, że ci się nic nie stało, okropnie mi przykro, że widma zabrały ci dom. - Miała jednak wrażenie, że to nie one zaczęły, jego matka zrobiła to pierwsza. - Trudno mi się dziwić, że nie wiesz, czy chcesz, żeby jeszcze żyła. Nie umiem sobie wyobrazić, jak musiało cię zaboleć jej zniknięcie, straciłeś jednocześnie dwójkę rodziców, to musiało być okropne. - Nie miała pojęcia czym zasłużył sobie Sam na to, że spotkało go w jego dosyć krótkim życiu tyle cierpienia.

Nora wtuliła się w niego jeszcze mocniej, splotła prawie w jedno ciało, głaskała też palcami nadal, delikatnie jego twarz. Wiele dla niej znaczyło to, że wreszcie pozbyli się tych wszystkich sekretów. Jakby cały ciężar, który ciągnął ich w dół zniknął.

- Nie chcę cię kłamać Sam, już nigdy nie będę. - Nie mogli pozwolić na to, aby to się powtórzyło. Od teraz nie widziała innej opcji, jak tylko zawsze dzielić się prawdą. Przez te niedopowiedzenia, ukrywanie prawdy stracili przecież tyle lat, które mogli spędzić razem. To nie było tego warte. - Nie będziemy kłamać Mabel, powiemy jej wszystko dzisiaj. - Musiała dowiedzieć się jak najszybciej, Norka nie chciała, żeby ktoś inny jej o tym powiedział.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#20
18.09.2024, 17:18  ✶  
Melodia jej głosu koiła, puls jej serca otulał, a ciepło ciała było najlepszą ucieczką, najlepszym uspokajającym eliksirem. Dłoń niespiesznie mierzwiąca włosy, uścisk, za którym tęsknił, o którym śnił. Umęczony wczorajszym dniem, umęczony nocą, teraz chłonął jej słowa jak gąbka, wierząc we wszystko co mu powie, powierzając jej swoje serce i dostając ciepłą kołdrę spokoju i miłości, których tak bardzo mu brakowało.

– Klątwa. To była jej klątwa. Kiedy ojciec umarł, usłyszałem tylko pisk i łopot skrzydeł. Silne emocje u mnie przywołują rośliny, u niej zaś sprawiały, że przemieniała się w sokoła. To nie była animagia, tylko coś o wiele gorszego. Ten ptak, był inny, większy, groźniejszy. Zmieniała się tak już wcześniej, mówiła że jej dusza nie znosi ludzkiego ciała, więc czasem obrasta piórami. Ja... ja też tak mam, że źle się czuje jako człowiek, ale zawsze mam nad tym kontrolę. Ona nie miała. – opowiadał cicho zasłuchany w nią, głaszcząc miękkie plecy, szeptając prawdy, które dusił przez całe życie.

– Myślałem, że wróci. Wykopałem grób ojcu, trumnę zbiłem mu już wcześniej bo prosił, bo... bo wiedział, że zbliża się jego czas. Zamknąłem jego oczy i wołałem ją wtedy, wołałem długo, ale nie przyleciała. Pewnie dlatego, że mocno śnieżyło, wiesz w grudniu, w grudniu tamtego roku było dużo śniegu. – Umilkł wzdrygając się, choć było mu ciepło. Umilkł przygnieciony wspomnieniem o którym nie chciał pamiętać. – Zamieniłem się po wszystkim w niedźwiedzia, tak jak ona, żeby... żeby nie myśleć przez chwile, żeby uciec przed roślinami. Biegłem długo na najwyższe wzgórze Kniei, gdzie zawsze zostawiam to co mnie boli i... wtedy pomogło. Ale wciąż.... wciąż mnie to boli, gdy do tego wracam – przełknął ślinę i przycisnął ją do siebie mocniej. – Przepraszam, że Ci nie powiedziałem prawdy wtedy. Sądziłem, że tak będzie Ci łatwiej, podróżować, robić kursy, otwierać cukiernie w Paryżu. Że będzie Ci łatwiej beze mnie bo ja... co mogłem Ci wtedy dać, z małą leśniczówką, siennikiem we wspólnej izbie? A teraz no... Gdyby nie Longbottomowie, to że Bee dała mi wybudować ten warsztat przy ich murze... – obiecał że nie będzie mówić o sobie źle, ale miał problem. Myśli kłębiły się, a poczucie, że zmarnował Norze życie znowu wzrosło. Ukrył w niej twarz, by nie widziała jak przekrwione ma oczy, jak cały drży w smutku i gniewie na samego siebie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (3977), Samuel McGonagall (3279)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa