12.09.2024, 23:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2024, 00:26 przez Lyssa Dolohov.)
Cała wycieczka na Lammas ostatecznie przyprawiła ją o ból głowy i kiedy Lyssa pożegnała się wreszcie z Lorien, czym prędzej wróciła do kamienicy na Horyzontalnej, po drodze już nie zahaczając o żadne stoisko czy chociażby pełnoprawny sklep na alei. Był już i tak wieczór, więc część lokali albo się zamykała, albo walili do nich ludzie opuszczający miejsce sabatu, nie mówiąc już o tym że od tego całego noszenia na rękach mruczka, to jej było okropnie wręcz niewygodnie. Pierwsze więc co zrobiła po wejściu przez drzwi, to odstawiła kota na ziemię i tym samym całkowicie straciła nim zainteresowanie. Poinformowała przelotnie Peregrinusa, że mają od teraz kota, a potem zabrała się na dłuższą chwilę do swojego pokoju.
Ostatecznie, znalazła się w saloniku na piętrze, gdzie Scylla siedziała przy stole, majtając nogami i stawiając parafki w książkach Vakela. W tym czasie Lyssa ustawiła w kole świeczki, stwierdzając że w sumie obecność Greyback w niczym jej tutaj nie przeszkadzała, a może i na coś się przyda jak lusterko odmówi posłuszeństwa. No bo może skoro nie przez patrzenie wstecz to może w przód się da coś zobaczyć? O ile go oczywiście w przypływie frustracji nie potłucze, a potem nie wyrzuci do śmietnika, stwierdzając że Lestrange to może se te swoje prośby co najwyżej w wiadome miejsce wsadzić.
W końcu rozstawiła świeczki, zapaliła je i spojrzała na Greyback jeszcze raz przelotnie, ale dziewczyna jak siedziała tak siedziała, więc Mulciber usadziła się na podłodze, a potem złapała nadpalone przedmiot w dłonie. Przesunęła jeszcze palcami po jego nadpalonych fragmentach, śladach po pożarze, które tylko podsycały jej ciekawość. Dlaczego w ogóle Louvain chciał tak bardzo wiedzieć coś na jej temat. Kim była ta tajemnicza Alanna Carrow i czemu zniknęła.
- Życz mi powodzenia - wymruczała do Scylli, ale nie oczekiwała, że ta odpowie. Zamiast tego przejrzała się lusterku przelotnie, a potem zamknęła oczy, koncertując się na wizji.
Ostatecznie, znalazła się w saloniku na piętrze, gdzie Scylla siedziała przy stole, majtając nogami i stawiając parafki w książkach Vakela. W tym czasie Lyssa ustawiła w kole świeczki, stwierdzając że w sumie obecność Greyback w niczym jej tutaj nie przeszkadzała, a może i na coś się przyda jak lusterko odmówi posłuszeństwa. No bo może skoro nie przez patrzenie wstecz to może w przód się da coś zobaczyć? O ile go oczywiście w przypływie frustracji nie potłucze, a potem nie wyrzuci do śmietnika, stwierdzając że Lestrange to może se te swoje prośby co najwyżej w wiadome miejsce wsadzić.
W końcu rozstawiła świeczki, zapaliła je i spojrzała na Greyback jeszcze raz przelotnie, ale dziewczyna jak siedziała tak siedziała, więc Mulciber usadziła się na podłodze, a potem złapała nadpalone przedmiot w dłonie. Przesunęła jeszcze palcami po jego nadpalonych fragmentach, śladach po pożarze, które tylko podsycały jej ciekawość. Dlaczego w ogóle Louvain chciał tak bardzo wiedzieć coś na jej temat. Kim była ta tajemnicza Alanna Carrow i czemu zniknęła.
- Życz mi powodzenia - wymruczała do Scylli, ale nie oczekiwała, że ta odpowie. Zamiast tego przejrzała się lusterku przelotnie, a potem zamknęła oczy, koncertując się na wizji.
Rzut PO 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.