• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[wieczór 6.08.72] Villains that live in my head | Laurent & Nicholas

[wieczór 6.08.72] Villains that live in my head | Laurent & Nicholas
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
01.09.2024, 17:34  ✶  

Nicholas nie mówił wiele, ale żeby być dobrym towarzystwem wcale nie trzeba być wygadanym. Laurent był wygadany, niemal zakochany we własnym głosie - mógł mówić i mówić, i mówić... jak tylko dało mu się odpowiednią podstawę. Tylko że nie lubił rozmów, które były monologami. A czasami bywały takie chwile, jak te, że nadmierna ilość mówienia nie sprzyjała chwili. Jemu. Im? Pół leżąc przy boku Nicholasa mógł mówić i myśleć per "my", ale wraz z chwilą, w której się od niego odsunie, "my" - osiągnięte na jedną chwilę - przestanie istnieć. Teraz to "my" było, zaklęte w przestrzeni jakże tragicznego planu. Między rozmowami o czyjejś eliminacji, która nie musiała oznaczać śmierci. Zniknięciu, które nie musiało być wyrokiem ostatecznym. Co chcesz, czego pragniesz, co chcesz osiągnąć - podstawowe pytania, na które powinien mieć odpowiedź. Nie miał żadnej. Nie wiedział, gdzie znajdowała się odpowiedź na pragnienie, żeby jedną osobę i wszystkie z nią związane problemy usunąć zupełnie. W tragedii ostatnich dwóch tygodni wydawało się to błahe - ta decyzja, jaka na końcu zostanie podjęta. Liczyło się tylko to, żeby dotrzeć do tego punktu. Jeśli teraz wypowie na głos "chcę go zabić" czy to będzie prawda? Jeśli będzie chciał, żeby trafił do więzienia - nie skłamie? Chyba w spojrzeniu Nicholasa nic by się nie zmieniło. Jasne, grudniowe jezioro muśnięte ustami Przymrozku byłoby nadal tak samo obecne, znajome jak i obce.

W punkcie "my" wiele rzeczy wydawało się prostych. Gry, w które grałeś, gry, które wygrałeś i te wszystkie przegrane. Zwycięstwa i porażki. Zasady rozkładanych warcab, szachów i shogi - każda poziom wyżej. Tu i teraz było to proste. Skomplikowane w rozgrywce i swoich zasadach, owszem, ale proste do podjęcia decyzji. Proste było też życie, w którym nie było miejsca i brakowało sensu, by zamartwiać się tym, czego nie masz. Ciesz się tym, co już trzymasz w garści. Wszystkie te płacze i bolączki z powodu emocjonalnych eskapad, które rozpoczął Delacour zwyczajnie się rozpływały. Motyle skrzydła tworzyły sakrum, a jedynym profanum był on sam. Słońcem w lodowym królestwie. Tym razem to on milczał, bo chłonął słowa, jakie były mu przekazywane.

- "Wszystko" to równie niebezpieczne słowo co "nigdy". - Czy mógłby zrobić wszystko? A co zrobił wtedy? Czy chciał być znowu tym zgorzkniałym, jadowitym człowiekiem? Opętanym myślą, że musi się udać, by nie pogrzebać swojego życia do końca? Wyglądałby zapewne jeszcze lepiej wracając do korzeni, które być może były mu od początku pisane, ale nie chciał rezygnować z tego siebie, na którego pracował. Nie chciał być gorszą wersją siebie. Ułudą była jednak myśl, że z takich rzeczy można wyjść bez szwanku. Wygodne było jego sumienie, które milczało na temat dawnej zbrodni, a wręcz pewna osoba powiedziała mu, że Dante sobie zasłużył. Że Laurent był egoistą nie chcąc brudzić swoich dłoni. Poświęcenie... dla kogo? Siebie? Wszystkich ludzi, których Dante krzywdził? - Kaiu... ja nie mogę być pionkiem na planszy. - Przesunął kciukiem po twardo zarysowanej kości policzkowej i wsunął palce w krótkie włosy, nieco burząc ich ułożenie. Opuścił rękę. - Urodziłem się, by być rozgrywającym. - Nikim mniej. Cieniem za plecami rozgrywających, który przesuwał ich dłonie i namawiał do przesuwania pionków. Owszem, każdy z rozgrywających kończył w którymś momencie jako figura w rozdaniach innych, ale na tym polegała sztuka, żeby w porę się zorientować i zmienić zasady gry. Laurent rzadko wyrywał się z takich ram siłą. Nie był osobą, która walczyłaby szalenie o swoją dumę. Grę pozorów zagrywał jako broń.

- Dziękuję. - Odezwał się po chwili. Nicholas kusił jak Diabeł, ale Laurent miał swój rozum w tym wszystkim. Klarowność tego, że nie może oddać tej sprawy w niczyje ręce i nie może też osiąść na laurach i czekać na zbawienie. Księżniczka w wieży? Taak... piękna bajka. W tym wypadku to była Księżniczka, która sama wzywała Książąt i w końcu sama obłaskawiała smoka i ruszała w drogę. - Czujesz moje ciepło?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#12
25.09.2024, 10:52  ✶  

Zrobić "wszystko", to tak samo jak zrobić "nic". To musiała być decyzja Laurenta. Nicholas robił mu w tej chwili za wsparcie, doradztwo, towarzystwo. Po to tutaj przyszedł Prewett. Szukał informacji. Ale nie tylko. Szukał rady, szukał wsparcia. Gdyż jak sam wspomniał, miał ucięte kontakty, skończone, albo nie chciał tej sprawy poruszać z nikim innym, jak tylko z Traversem.
Na to Nicholas nie odpowiedział.

To, czy Laurent jest wstanie zrobić wszystko lub nic, sam doskonale wiedział.
- Gerdo... Ewoluowałeś z pionka na figurę. Jego szachownica stała się Twoją. Pozwolisz, aby ją odzyskał?
Odniósł się do słów rozgrywki na planszy rzeczywistości. Wskazując różnice, jak bardzo Lukrecja, będąc pionkiem, ewoluowała w Laurenta, dochodząc do krawędzi wolności. Czy wtedy zrobił nic, czy zrobił wszystko?
Zyskał wolność.
Wolność znów może zostać mu odebrana.

"Mogłem Cię wtedy kupić…" – zastanowił się w myślach, patrząc na Laurenta, któremu pozwolił gładzić swój policzek, zmieniać ułożenie fryzury. Patrzył mu w oczy, swym lodem w jego ciepło. Czy gdyby zrobił to co myślał, Laurent czułby się wolny? Tego nikt nie wie.

Dał mu kilka możliwości do przeanalizowania. Zadał mu proste porównania, kim chce być? Kim chce zostać?

"Czujesz moje ciepło?" – padło z ust Laurenta. Nicholas milczał przez moment wpatrując się w niego. Czuł, ale nie pozwalał sobie na stopienie swojego lodu. Mogło między nimi pojawić się para, gdyby się zbliżyli. Jak Lód do Ognia. Ogień niszczący lód, aby powstała woda. Zagotowana, mogła być także niebezpieczna.

- Czuję.
Odparł krótko. Lecz czy prawdziwie? Czy skłamał? Nie można było tego odgadnąć. Nie okazywał emocji. Nie zdradzał niczego po sobie. Ucałował jego czoło, jakby chciał je schłodzić swoim zimnem. Uspokoić jego obawy, nerwy i serce. Jakby czyn miał powiedzieć "wszystko będzie dobrze", "poradzisz sobie".
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#13
02.10.2024, 13:32  ✶  

Ta znajomość była wyjątkowa. Dziwna, specyficzna? Na pewno jedna z bardziej specyficznych, jakie nawiązał w swoim życiu. Cennych, ale jednocześnie ułudnych. Chowających się za ramami tego, czego obiecywał sobie samemu nie nawiązywać - relacji ze swoimi ramami. Układy i układziki, które ograniczały i jednocześnie wpasowywały cię w odpowiednią rolę, by każdy czuł odpowiedni komfort. Może to jednak nie było takie złe? Może tacy jak oni właśnie tak powinni funkcjonować? Nie żyć bajką i o bajkach nie marzyć - bardzo proste rozwiązanie. Szkoda tylko, że tak trudno było je zrealizować.

Tak samo łatwo było sobie samemu powiedzieć, że teraz bierze się życie w garść i zostaje jego Panem. Tylko gdzie energia do tego panowania? Gdzie siła, żeby pchać rzeczywistość do przodu i nadawać jej rytm na własnych zasadach? Wszystkie słowa już zostały wypowiedziane, a zarazem nie padło ich wystarczająco dużo. Niepewność, oczekiwania, potrzeby, konieczności. Czy przeszedł tutaj dokładnie po to, co otrzymał? Nie do końca, dostał w zasadzie coś innego, niż oczekiwał. Źle? Nie. Było dobrze. Cicho, spokojnie. Nagle pustka tego miejsca, która wydawała się niemal echem odbijać w niespokojnym umyśle, jawiła się jako coś pozytywnego, a nie negatyw. Pozwalała utopić się w nicości, a tego potrzebował po tym okropnym weselu i zbyt dużej ilości alkoholu, którą wypił dnia wczorajszego do stopnia, w którym średnio pamiętał, co robił w nocy.

Nicholas nie był tak dobry w kłamstwach, jak mu się wydawało. Nie kontrolował w pełni swoich odruchów, nie miał wyuczonej intonacji do kłamania, tych wszystkich opanowanych tricków, które czyniły z człowieka doskonałego kłamcę - jeśli panujesz nad własnym ciałem, zapanujesz nad umysłem innych. Lecz do tego dochodziło wiele pomniejszych szczegółów, które bystre oko bez problemu mogło wyłapać. W gruncie rzeczy był nawet gorszym kłamcą, niż Laurent. Lecz to nie zdolność kłamania go wyrzucała w górę - to ten chłód. Oklumencja, która blokowała wszystko. Ta lodowa ściana wokół lodowego pałacu. I fakt, że Laurent wcale takich bystrych ocząt nie miał, a empatia nie była taką dobrą bronią przeciwko temu człowiekowi. Blondyn się w tym kłamstwa nie doszukiwał - był właściwie wobec tego bezbronny, szczególnie tego wieczoru. W końcu zostało to ładnie już określone: pytasz, dopóki nie zadowoli cię odpowiedź. A skoro go zadowalała, to czemu miał pytać?

Pozwolił sobie jeszcze chwilę zostać. Chwilę, dwie, trzy. Pozwolił nawet ciszy trwać, bo odnalazł w niej ukojenie.

Było coś magicznego w chwili, w której pusta stawała się twoim kocem.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3457), Nicholas Travers (2181)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa