12.11.2024, 23:37 ✶
Atmosfera w domu była nie do wytrzymania - dlatego wychodziła. Wolała nie wracać, wolała nocować gdzie indziej, szczególnie, że te "gdzieś indziej" lądowało w ramionach pewnego blondyna, który jeszcze jej nie wyrzucił.
Raz tylko, gdy go obudziła, stwierdził że powinna sama się teleportować, aby nie musiał jej drzwi otwierać.
Można powiedzieć, że stał się jedynym, niemalże stałym, pozytywem.
A mimo to w noc z 30 na 31 postanowiła zostać w domu, czego pożałowała.
Ciężka atmosfera zdawała się dusić. Odpaliła świeczkę, aby ta pomogła jej zasnąć, jednak sen ten nie był nawet w połowie taki jaki by sobie wymarzyła. Przebudziła się, czując się paskudnie.
Nie wiedziała czy to kac, czy niewyspanie.
Odpaliła kolejną świeczkę, paliły się już dwie. Ułożyła się na brzuchu, gdyż tak łatwiej jej się spało. Pozycja ta dawała jej poczucie, że wcale nie jest sama. Pozawalała zapomnieć i nie myśleć o pustym łóżku.
Obserwowała jak płomienie leniwie się kołyszą, wdychając przyjemny aromat.
Wspomnieniami próbowała wrócić do czegoś przyjemnego. Nie wiedziała kiedy jej oczy się zamknęły.
Obudziły ją promienie słońca, które teraz były całkiem nieznośne. Dziewczyna wstała i sprawnie zaczęła się ogarniać, chcąc jak najszybciej opuścić domostwo.
Z domu wyszła niemal bezszelestnie. Zamknęła drzwi i sprężystym krokiem udała się w kierunku horyzontalnej. Wiatr przyjemnie muskał jej policzki, pomagając się rozbudzić i podnosząc poziom endorfin.
Dotarła pierw na ulicę, a zaraz później przed budynek, gdzie aktualnie mieszkał jej brat.
Nie myśląc za dużo weszła do budynku, a zaraz znalazła się pod drzwiami, upewniając się w myślach, że przypadkiem nie pobudzi sąsiadów, dobijając się nie do tych drzwi do których miała się dobijać.
Ku jej uldze, drzwi otworzył Charlie
-Braciszku - rzuciła z uśmiechem po norwesku, następnie wspięła się na palcach, aby musnąć ustami policzek chłopaka. Chwilę później minęła go, wchodząc do mieszkania.
-Zrób mi mocną kawę - ziewnęła - ale z mlekiem - mruknęła, przecierając ślepia. Rozejrzała się, chcąc zapamiętać układ mieszkania. Gdzie był jego pokój?
-Jak sobie radzisz? - zagaiła, kierując swoje kroki do kuchni - Wspominałeś mi ostatnio w liście o dziewczynie - zerknęła na niego przez ramię- Ale nie powiedziałeś czy randka się udała - zauważyła, siadając przy stole.
-Zaliczyłeś czy nie zaliczyłeś, Charlie? - zachichotała, sięgając po winogrono.
Raz tylko, gdy go obudziła, stwierdził że powinna sama się teleportować, aby nie musiał jej drzwi otwierać.
Można powiedzieć, że stał się jedynym, niemalże stałym, pozytywem.
A mimo to w noc z 30 na 31 postanowiła zostać w domu, czego pożałowała.
Ciężka atmosfera zdawała się dusić. Odpaliła świeczkę, aby ta pomogła jej zasnąć, jednak sen ten nie był nawet w połowie taki jaki by sobie wymarzyła. Przebudziła się, czując się paskudnie.
Nie wiedziała czy to kac, czy niewyspanie.
Odpaliła kolejną świeczkę, paliły się już dwie. Ułożyła się na brzuchu, gdyż tak łatwiej jej się spało. Pozycja ta dawała jej poczucie, że wcale nie jest sama. Pozawalała zapomnieć i nie myśleć o pustym łóżku.
Obserwowała jak płomienie leniwie się kołyszą, wdychając przyjemny aromat.
Wspomnieniami próbowała wrócić do czegoś przyjemnego. Nie wiedziała kiedy jej oczy się zamknęły.
Obudziły ją promienie słońca, które teraz były całkiem nieznośne. Dziewczyna wstała i sprawnie zaczęła się ogarniać, chcąc jak najszybciej opuścić domostwo.
Z domu wyszła niemal bezszelestnie. Zamknęła drzwi i sprężystym krokiem udała się w kierunku horyzontalnej. Wiatr przyjemnie muskał jej policzki, pomagając się rozbudzić i podnosząc poziom endorfin.
Dotarła pierw na ulicę, a zaraz później przed budynek, gdzie aktualnie mieszkał jej brat.
Nie myśląc za dużo weszła do budynku, a zaraz znalazła się pod drzwiami, upewniając się w myślach, że przypadkiem nie pobudzi sąsiadów, dobijając się nie do tych drzwi do których miała się dobijać.
Ku jej uldze, drzwi otworzył Charlie
-Braciszku - rzuciła z uśmiechem po norwesku, następnie wspięła się na palcach, aby musnąć ustami policzek chłopaka. Chwilę później minęła go, wchodząc do mieszkania.
-Zrób mi mocną kawę - ziewnęła - ale z mlekiem - mruknęła, przecierając ślepia. Rozejrzała się, chcąc zapamiętać układ mieszkania. Gdzie był jego pokój?
-Jak sobie radzisz? - zagaiła, kierując swoje kroki do kuchni - Wspominałeś mi ostatnio w liście o dziewczynie - zerknęła na niego przez ramię- Ale nie powiedziałeś czy randka się udała - zauważyła, siadając przy stole.
-Zaliczyłeś czy nie zaliczyłeś, Charlie? - zachichotała, sięgając po winogrono.