— Możliwe. — odpowiedziała zdawkowo Charlotte, bo nie znała szczegółów na temat życia wszystkich osób noszących nazwisko Prewett. Elise Rosier nie pałała sympatią do rodziny męża, a więc nie dbała o to, by jej dzieci utrzymywały kontakty z dalszymi krewnymi. Electra odnotowała zażycie lekarstwa przez Shafiqa, ale nie skomentowała tego (jak na damę z dobrego domu przystało). Kąciki jej ust uniosły się za to mimowolnie, kiedy usłyszała o "rzeźbieniu łydek". Ciekawe, czy Basil też doceniał codzienną wspinaczkę po schodach.
Był jednak taki jeden Krukon, na którego zawsze mogła liczyć w kwestii formy fizycznej oraz treningu latania. Tak samo jak teraz mogła na niego liczyć, że wyciągnie ją z tej niezręcznej sytuacji.
— O tak, chętnie rzucę na nie okiem. — posłała przyjacielowi spojrzenie pełne wdzięczności, po czym wstała, by ruszyć za nim do pokoju.
Gdy wreszcie zamknęły się za nią drzwi sypialni Jessiego, wzięła głęboki oddech i ukryła twarz w dłoniach ze wstydu.
— Przepraszam. — jęknęła. — Twoja mama i wujek byli dla mnie tacy mili, a ja zrobiłam straszną głupotę. — miała nadzieję, że Kelly nie będzie nią bardzo zawiedziony, bo to byłoby gorsze od publicznego upokorzenia.