I’m looking for the sword
http://secretsoflondon.pl/showthread.php...8#pid66418
Czy coś ciekawego wyłapie?
(Rzucałam z Z, chociaż tu już jest w sumie fabularnie bliżej PO, ale mechanicznie zakładam, że liczą się 3 kropki do 1 września - w KP PO jest dodane w rozliczeniu.)
Pomieszczenie, które widzisz, jest okryte półmrokiem, rozpraszanym przez rozpalone na biurku świece. To średniej wielkości pokój, całkiem bogato zdobiony – ściany pokryte są wzorzystą tapetą, albo to wszystko jest wymalowane farbą, nie widzisz tego zbyt dobrze. Biurko, masywne, ciemne i drewniane, również jest zdobione, tak samo jak złote świeczniki z daleka krzyczą: luksus. Jest tu nawet… przytulnie. Albo to to ciepłe wrażenie rzucane przez świece. Drzwi po prawej otworzyły się i przeszedł przez nie ciemnowłosy mężczyzna, całkiem niczego sobie, średniego wzrostu, krótkowłosy. Wygląda, jakby był trochę zmęczony, chociaż nie widzisz jakoś bardzo dobrze jego twarzy – na pewno jest dobrze ubrany, nie w byle szmaty, tylko w porządne spodnie, koszulę. Nagle coś w jego twarzy zmienia się, widzisz wyraźne skupienie i lekkie zmrużenie oczu, po czym jego wzrok pada na biurko.
– Lukrecja? – pyta. Po kilku sekundach widzisz kiwnięcie głową i lekkie odetchnięcie, ale twarz pozostała poza tym neutralna, po czym mężczyzna zbliżył się do biurka i wyciągną rękę, palce miękko dotknęły powierzchni i nastąpił gładki ruch do siebie, po czym twoja perspektywa się zmieniła i teraz widzisz głównie jego dłonie i resztę pomieszczenia: za biurkiem znajduje się rozciągnięta na całą ścianę, od posadzki aż po sufit, gablota… albo regał – są tam książki, ale też zdobione pojemniki, które giną w ciemności. A na biurku widzisz masywny kryształ wypełniony jakimś płynem – jeśli miałabyś strzelać, powiedziałabyś, że to whisky.
– Jeszcze to – usłyszałaś głos, zdecydowanie inny, niż do tej pory, ale nie widzisz dodatkowej osoby w pomieszczeniu. Dostrzegasz za to wiszący w powietrzu, malutki bukiecik złożony z identycznych białych kwiatuszków. – ...szy… o... – cokolwiek to było, słowa były urwane, zdanie niekompletne.
Dłoń sięgnęła do bukieciku i trzy uderzenia serca później, wspomnienie się rozmywa.