Temat wcześniejszego zachowania Charlesa, mieli najwyraźniej zakończony. Naprawdę chłopak nie miał powodu, aby obwiniać się o śmierć Roberta. Po ostatnim ataku, jaki doznał bliźniak Richarda, trzeba było solidnie pokazać Charlesowi, gdzie popełniał błędy. Jego naiwność była tym samym wykorzystana przez innego czarodzieja, który ściągnął go prawie na samo dno, doprowadzając do konfliktu rodzinnego. Nie tego przecież Richard go uczył. Czy może jednak popełnił jakiś błąd wychowawczy? Nie udało mu się wyuczyć własnego syna, aby uważał w kontaktach z obcymi osobami? Aby nie ufał nikomu?
Skinieniem głowy jedynie podziękował za podsunięty talerzyk, cokolwiek do było, aby mógł strzepnąć popiół z papierosa, którego zapalił i powoli wypalał. Temat Roberta nie znikał z ich rozmowy. Charles wciąż dopytywał. Miał prawo nie rozumieć brata swojego ojca. Richard spojrzał na syna, słuchając go, pozwalając aby dokończył swoje spostrzeżenie, obawy z tym związane.
Zazdrość. Tę Richard zawsze czuł, kiedy u boku jego brata była kobieta. Nie okazywał tego po sobie w żadnej sytuacji, wiedząc jak odbiorą to oczy osób z zewnątrz. Jak mogłoby to odbić się na ich reputacji. Usunięcie problemu wydawało mu się jedynym rozwiązaniem. Tak, aby nikt o niczym nie wiedział. Poza nimi. Z Robertem mieli wiele sekretów, wspólnych tajemnic.
- Jako bliźniacy, rozumieliśmy się nawet bez słów. Wspieraliśmy w każdej trudnej sytuacji. Zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Momentami myśleliśmy tak samo. Nie kwestionowaliśmy swoich decyzji życiowych czy zawodowych. Jeżeli jeden podjął taką a nie inną decyzję, drugi starał się ją zrozumieć. Rzadko się kłóciliśmy. Lecz szybko też godziliśmy. Między nami jednak były różnice. Robert wolał siedzieć w jednym miejscu i pracować, unikał pojawiania się w tłumie. Z kolei ze mną jest odwrotnie. Robert, jako głowa naszej gałęzi rodzinnej, miał zawsze decydujące zdanie. Nie zawsze byłem wstanie zmienić jego decyzje. Czasami przyznawał mi racje, w innych bywał nieustępliwy.Wyjaśnił na spokojnie, nawiązując też z przypomnieniem do ostatniej decyzji jaką podjął Robert, aby Charles po naruszeniu wszelkich zasad i dobra rodziny, musiał zejść mu z oczu, wyprowadzić się.
Jedna tylko rzecz zaprzątała mu głowę, dlaczego nie pozbył się Lorien, ani nie kazał jej zabić, kiedy była okazja, możliwość, aby usunąć kolejny problem na ich drodze. Dlaczego kazał zostawić ją już wtedy, przy życiu, gdy jej szukali.
Kwestię mieszkania i poszukiwania domu, postanowił już zostawić na później, może na inną okazję? Chwilę, moment. Przeszli na temat Lorien, która była trucizną w ich rodzinie. Niszczyła wszystko od środka. Nie bez powodu Richard wspomniał o plotce, jaka się rozniosła po wieczorze hazardowym. Do Charlesa nie dotarła?
Starszy Mulciber zmarszczył brwi, słysząc o liście, który podobno wysłany do jego syna był przez Harpię Shafiqa. "Więc jednak plotki są prawdą?" – zastanawiał się w myślach, nie dziwiąc się, gdyby po wyniesieniu się z kamienicy, Lorien uciekła w objęcia, brata jego nieżyjącego szwagra.
Czekając aż Charles wróci z odszukanym listem, sięgnął po szklankę z kawą i upił łyk. Po czym odstawił, skupiając uwagę na słowach czytanych przez młodszego Mulcibera.
Richard odebrał to jako stek bzdur kobiety, która nie potrafi poradzić sobie ze sobą i tylko przez manipulację innymi, chce coś osiągnąć.
- Wygląda na to, że nie znała Roberta i nie zna mnie.Wyjaśnił spokojnie. Choć poważnie. Nie zbagatelizował tego, gdyż z tą kobietą trzeba obchodzić się ostrożnie.
- Robert nigdy nie kazałby mi wyrzec się własnego dziecka.
Odpowiedział zgodnie z przekonaniem, patrząc synowi w oczy. Znał swojego brata od wspólnych narodzin. Nie wierzył w to, że Robert mógłby mu coś takiego kazać. Nic takiego nie miało nawet miejsca.
- Mogę spojrzeć?
Wyciągnął rękę w kierunku tego listu, aby spojrzeć swoimi oczami jak był napisany, czy z jej ręki i pióra. Co tam jeszcze się znajdowało, o ile Charles na to pozwoli.
- Swoją drogą. Lorien nie mieszka już w kamienicy.
Dodał informacyjnie, jeżeli o tym Charles nie wiedział. Jeżeli ta wiadomość nie została mu przekazana przez siostrę czy samą wiedźmę Lorien.