Polana, na której miał się odbyć sabat
List, który dostała od Theo ją zaskoczył. Nie mogła jednak powiedzieć, że się nie ucieszyła. Zawsze dobrze było odnowić stare znajomości. Historia o której opowiedział jej w liście wzbudziła w niej ogromne zainteresowanie. W końcu poradził sobie z syreną! Chciała usłyszeć o tym więcej, nie każdy czarodziej byłby w stanie postąpić podobnie. Widziała bowiem, że te stworzenia są okropnie przebiegłe, naprawdę jej zaimponował.
Propozycja spotkania w Beltane wydawała jej się być dwuznaczna, wiadomo bowiem, jak wygląda to święto w czasie sabatu. Chciała więc sprawdzić, jakie są zamiary Theo wobec niej. Niestety nie mogła sobie pozwolić na zabawę, bo została przydzielona do dyżuru podczas święta, co okropnie ją rozczarowało, zdecydowanie wolałaby pojawić się na sabacie jako zwykły uczestnik. No, ale służba, to służba, powinna zacząć się do tego przyzwyczajać, skoro już wybrała taką ścieżkę zawodową.
Pogoda była piękna, koniec kwietnia był w tym roku wyjątkowo łaskawy. Promienie wiosennego słońca przyjemnie muskały twarz panny Wood, kiedy mknęła w przestworzach na swojej miotle. Na niebie nie było widać żadnej chmurki. Sam pomysł spotkania się i zmierzenia na miotłach, jak za dawnych czasów wydawał się być świetny. Oczywiście, że pojawiła się na polanie korzystając właśnie z miotły. Nie znosiła teleportacji, nie bez powodu nie nauczyła się jej jeszcze w Hogwarcie, jej żołądek bardzo okropnie znosił taki sposób transportu. Od zawsze wybierała miotłę, jej rodzice twierdzili, że zaczęła latać szybciej niż pewnie chodzić. To było widać, mało kto był jej w stanie dorównać, gdy znajdowała się w powietrzu.
Wylądowała na polanie. Oparła się o miotłę, kiedy oczekiwała przybycia swojego dzisiejszego towarzysza. Wyglądała jak zawsze, promienny uśmiech nie schodził jej z twarzy, błysk w oku zwiastował, że knuje coś niedobrego, włosy w kolorze ognia związała w wysoki kucyk na czubku głowy - nie lubiła kiedy przeszkadzały jej podczas latania. Ubrana była na sportowo: w ciemne spodnie i grubą, zieloną bluzę- w końcu pojawiła się tu po to, aby pokazać, że nie wyszła z formy. Zrezygnowała dzisiaj z kurtki, piękna pogoda skutecznie ją do tego zachęciła.