• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it

[noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#21
22.07.2025, 23:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.08.2025, 15:21 przez Prudence Fenwick.)  

- Nie mów, że nie dostrzegasz tej kolejki ekspertów która ustawia się wprost do mojej osoby. - Otaczała się przecież całą masą ludzi. Na pewno ktoś z nich musiał posiadać w tym jakieś doświadczenie... tyle, że nie do końca było ich widać gdzieś obok, bo przecież nikt taki nie istniał. Bletchley nie otaczała się wianuszkiem ludzi, nie otwierała się przed byle kim, a na pewno nie mówiła komu popadnie o tym, że miała chęć zmarnować nieco czasu. Benjy na sto procent całkiem trafnie to rozgryzł, nie znalazłaby nikogo lepszego od niego, tak po prostu próbowała nieco go podpuścić, aby zobaczyć reakcję mężczyzny. Nie zawiodła się jakoś szczególnie. - Sądzę, że nikt nie byłby Ci w stanie wmówić czegokolwiek. - To miała być tylko i wyłącznie jego funkcja, nikt nie miał mu jej odebrać, Prue na pewno nie znalazłaby nikogo z większym doświadczeniem od niego. Nie było to wcale zaskakujące, trzymała się z daleka od ludzi, rzadko kiedy się do nich zbliżała, to była dla niej nowość, wyjątek potwierdzający regułę - jak zwał tak zwał.

Nie chodziło nawet o to, że to po prostu wystarczało. To było zdecydowanie więcej, niż się spodziewała. Siedziała z nim tutaj, nic innego się nie liczyło, tak właściwie mogła to ująć jako marnowanie czasu, czy bezczynne spędzanie tych momentów. Wydawało jej się jednak, że wnoszą do jej nijakiego życia dużo więcej niż mogło jej się wydawać. Nie miała pojęcia, czy Benjy zdawał sobie z tego sprawę, jeśli nie? Może nawet to i lepiej. Nie chciałaby, żeby poczuł na sobie jakąś odpowiedzialność za jej osobę, to nie było wskazane. Wolała udawać, że to dla niej normalne, chociaż przecież wcale takie nie było.

Czas płynął, to było niezaprzeczalne, ale nie czuła jednak jego upływu. Znajdowali się we własnym świecie, do którego rzeczywistość nie miała wglądu. Siedzieli na tej plaży trochę, w sumie dość długo, a tak naprawdę to nie była w stanie stwierdzić ile. Nie, żeby ją to jakoś specjalnie obchodziło, to nie było ważne. Skupiała się na tej obecności, która była dla niej czymś zupełnie nowym, chciała z tego zaczerpnąć jak najwięcej mogła, mimo, że wiedziała, iż to było tylko chwilowe, jednak nie było ułudą, wydawało się być faktycznie prawdziwe.

Benjy znajdował się blisko, bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki i był prawdziwy, materialny, nie miała najmniejszego problemu, aby korzystać z tej obecności. Zwłaszcza, gdy czuła jego ciepły oddech na swojej szyi, dłonie które szukały bliskości jej ciała. Chcieli tego, nie uciekali, właściwie to mogłaby powiedzieć nawet to, że nie mogli się powstrzymać od tego, by siebie szukać w tej ciemności, chociaż odrobiny siebie. Tego ciepła, które biło pod palcami, nie było sensu by z tym walczyć, bo po co, szczególnie, że przecież wszystko sobie ustalili, dogadali, jakby faktycznie było to takie proste, jakby mieli wpływ na konsekwencje swoich własnych czynów. Mogli upierać się w tym, że wiedzieli, co robią, że zdawali sobie sprawę z tego, co to przyniesie, jednak to wcale nie było takie proste, teraźniejsza Prue wolała jednak myśleć o tym tak, jakby faktycznie mogła przewidzieć wszelkie skutki wynikające z ich bliskości.

- Czyli jednak wolisz groźby... - Powinna się tego domyślić, to dużo bardziej do niego pasowało. Obietnice nie musiały nieść ze sobą niczego, jednak groźby warto było spełniać chociażby dla własnej reputacji. To nie tak, że sądziła, że te skierowane w jej stronę niosły ze sobą jakieś większe znaczenie, jednak może? Kto to właściwie wiedział. Nie była w stanie do końca przewidzieć jego intencji, wydawały się być raczej proste, podobne tym jej, ale nie mogła myśleć, aż tak przyziemnie, musiała spoglądać na to wszystko szerzej, szkoda tylko, że nie do końca jej to wychodziło, gdy czuła opuszki jego palców bardzo delikatnie muskające jej ciało, trafiające w te miejsca, gdzie dawało to najbardziej do myślenia, działało na wyobraźnię.

- Trochę w to nie wierzę. - Że to był raz. Nie wydawało jej się, aby był to jakiś szczególny przypadek. Może była nieco zamroczona, może lgnęła do niego zupełnie bezpodstawnie, jednak nie sądziła, żeby był to raz, kiedy go to cieszyło. Nie jawił się jako ktoś taki, z drugiej strony, może faktycznie znała go nieco bardziej niż inne. Nie byli sobie obcy, mimo tego, że trochę byli. Poniekąd jednak miała szansę poznać jego standardy zachowania wcześniej, może były umiejscowione dośc głęboko w historii, jednak trudno było Prue o tym zapomnieć. Mimo, że wiedziała, że nie jest już tym człowiekiem, to jednak umiała sobie wyobrazić jaki potrafił być, jak bardzo umiał zaleźć za skórę. Zdecydowanie tego nie chciała, doceniała tę wersję, którą miała przed sobą.

- Negocjować? Po co? To brzmi raczej interesująco, powinieneś wiedzieć, że nie łatwo się wycofuję. Nie mam nic przeciwko temu, żeby sprawdzić tę groźbę, nie boję się Ciebie. - Może i rzuciła to dużo bardziej lekko niż powinna zważając na to, kogo miała przed sobą, ale sięgnęła po prawdę. Nie bała się tego, co mógł, albo chciał jej zrobić, zresztą była mu w stanie pozwolić na bardzo wiele, co zresztą na pewno już dostrzegał. Nie odsuwała się od niego, wręcz przeciwnie raczej łaknęła tej nie do końca spodziewanej bliskości. Prudence była tylko człowiekiem, bliskość i dotyk działały na nią tak samo, jak na innych, a może w tej chwili nawet i bardziej? Skoro miała świadomość, że jej nie odrzucał, że nie uciekał, tylko siedział tuż obok, to nie zastanawiała się nad tym, czy jej zachowanie było właściwe. Jej dłonie całkiem naturalnie zaczęły wędrować po ciele siedzącego przed nią mężczyzny, zatrzymywały się na moment, gdy uznały okazję za stosowną, pragnęła tej bliskości, choć wiedziała, że nie była do końca właściwa, ale czy był sens się tym przejmować, w tej chwili? No nie, najmniejszy. Nie myślała już o niczym, bo po co?

- Nie mogłabym trafić na kogoś bardziej wyrozumiałego... - Spoglądała mu w oczy, nie bała się tego zbliżenia, a jak wiadomo czasem ze spojrzeń, można wyczytać więcej niż z gestów, w tym przypadku jednak nieszczególnie się to różniło. Nie wydawało jej się, aby się nią bawił, czy ją podpuszczał, raczej miała wrażenie, że jest z nią wyjątkowo szczery, oczywiście, że mogła być naiwna - raczej wolała jednak w to nie wierzyć.

- Na szczęście nie mam się w zwyczaju tłumaczyć, chociaż lepiej byłoby gdybyś wybrał jedną wersję, mimo tych złych nawyków. - Tak naprawdę to było jej to wszystko jedno, ale nie było sensu o tym wspominać. Nigdy nie zależało jej na tym, aby się przed kimkolwiek tłumaczyć, raczej istotne było to, co oni sobie robili, chociaż to też nie powinno mieć głębszego znaczenia, bo wiedzieli do czego zmierzają. Przez chwilę mogło być miło, mogło być przyjemnie, lepiej niż kiedykolwiek, ale nie mogła zapominać o tym, że to nie miało trwać wiecznie. Tak, czy siak dobrze było w to wejść chociaż na chwilę.

Pocałunek, a pocałunek, każdy kolejny smakował jak pierwszy. Czym to było spowodowane? Nie wiedziała, wolała nie wnikać, zamiast tego z pasją je oddawała, jakby faktycznie nic innego się nie liczyło, może tak było? Na pewno tak było. Inaczej jej dłonie nie wędrowały by niczym zagubione po jego ciele, szukając ciepła, wplątując się w jego przydługie włosy. Znajdowali się na tyle blisko siebie, by bez mniejszego problemu wyczuwać swoje własne rytmy serca, były przyspieszone, ale czy powinni uznać to za coś złego? Raczej nie, znajdowali się w tym razem, to było pocieszające, nie mogli powstrzymać tego, co miało nadejść.

Stawali się coraz bardziej otwarci, poczuła opuszki palców na swojej nagiej skórze, przy pasku od spodni, to tylko zachęciło ją do tego, aby wsunąć dłonie pod jego koszulkę, w końcu dotknąć tych żeber, które miała szansę badać wcześniej przez ten dość cienki materiał. Nic nie stało jej na przeszkodzie, aby znaleźć się bliżej, łaknąć ciepła jego ciała. Nikt, ani nic nie mogło im w tym przeszkodzić.

Złapała oddech, może trochę zbyt mocno, ale potrzebowała powietrza, bo zapomniała o tym by oddychać, przy nim przychodziło jej to jakoś tak samoistnie, szczególnie gdy ich wargi były ze sobą złączone. - To dobrze. - Wyszeptała cicho, niemalże niedostrzeżenie, w jego usta, kiedy znajdowali się tak blisko siebie. Nie było sensu się tym przejmować, bo przecież nie robili niczego złego. Mieli podobne zdanie, co do tego wszystkiego, to też sporo ułatwiało, chociaż, czy na pewno, mogło ich to sprowadzić na manowce...

Odsunęła od siebie te myśli, gdy poczuła ciepło jego ust, które powoli się przesuwały dotykając kolejne elementy jej ciała. W końcu po prostu narzuciła mu ręce na szyję, chciała przylgnąć do mężczyzny jeszcze bliżej, mimo, że przecież już praktycznie nie mogli się od siebie odkleić. Gładziła kciukiem jego ucho, powoli, w górę i w dół, zahaczając o kolczyki, później jej palce przesunęły się dalej na linię szczęki, jakby chciała zapamiętać jej kształt. Opierał czoło o jej skroń, a cały świat wydawał się nie istnieć, nikt nie mógł im tego odebrać, nie w tym momencie, nie w tej chwili. Pieprzyć to, że mieli tego nie robić, po co właściwie było się nad tym zastanawiać, skoro tego chcieli?


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (13107), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (13121)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa