- To musiała być naprawdę interesująca podróż. - Dwa tygodnie na statku, gdzie bardzo często wystarczała sama obecność na tym środku transportu, aby bardzo szybko pozbywać się zawartości żołądka. Choroba morska nie wybierała. Do tego ciąża, to na pewno było barwnym doświadczeniem. Tak, zapaliła jej się żarówka nad głową, ostatnio wokół niej wszyscy o tym wspominali. Najpierw Ursula, teraz Benjy. Odetchnęła głęboko, nie chcąc za bardzo się na tym skupiać, chociaż jej myśli same zmierzały w tym kierunku. Tyle, że to nie mogło być to, prawda? Niby jakim cudem... To znaczy bardzo dobrze znała cały proces, jednak nie, na pewno nie, to nie to musiało ją gnębić. Zapewne zjadła coś nieodpowiedniego i konsekwencje tego ciągnęły się za nią przez ostatnie dwa tygodnie - całkiem logiczne wytłumaczenie. Wystarczało jej na ten moment, chociaż pewnie wróci do tego później. Wypadałoby to jednak przeanalizować, chociaż na pewno nie była na to gotowa, samo to, że musiała to zrobić dość mocno w nią uderzyło.
Nie mogła się jednak stać bardziej blada niż była, gdy usłyszała ten komentarz, więc nie dało się dostrzec, że w jej głowie właśnie trwała całkiem żywa dyskusja.
Dzielił się z nią tą informacją, faktycznie już co nieco wiedziała na temat tego dlaczego opuścił Wielką Brytanię, nie robiło to więc na niej takiego wrażenia, zresztą sam Benjy wspomniał o tym w sposób, jakby to nic nie znaczyło, a może po prostu oswoił się z tym, co go spotkało, że potrafił nawiązać do tego bez większych emocji. Nie miała pojęcia jak dokładnie potoczyło się jego życie, co go ukształtowało, nie wydawało się być to jednak całkiem przyjemnym doświadczeniem. Każdy nosił swój krzyż, podejmowane decyzje przynosiły niekoniecznie takie skutki jakich można się było spodziewać.
- Trzeba szukać pozytywów. - Mogło tym być nawet wymiotowanie na większej przestrzeni, kiedy tak o tym mówił to uświadamiała sobie, że i w jej przypadku mogło być gorzej, prawda? W końcu nie była zamknięta w czterech ścianach, czy coś.
Przyjęła bez słowa przekazane przez niego rzeczy, które miały jej służyć, jak jej się wydawało za prowizoryczną chusteczkę. Doceniała gest, zauważyła też kopertę, założyła, że zaplątała się tam ona przypadkowo. Nie chciała do niej zaglądać, bo mogła to być jakaś korespondencja zaadresowana do niego, a niegrzecznie było czytać czyjeś listy (nie, żeby normalnie przejmowała się grzecznością). Położyła ją więc sobie na kolanach, skorzystała z tej uroczej ulotki, bo wydawała się do niczego więcej nie przydać.
- Jest w porządku. - Najwyraźniej koperta nie do końca go interesowała, odwróciła ją jednak w końcu na drugą stronę, i wtedy dostrzegła adresata. Mrugnęła dwa razy, nie zdążyła jednak zadać pytania, które nasuwało jej się na język, bo Benjy właśnie wychodził po wodę.
Trzymała ją w dłoni przez chwilę. Zastanawiała się, czy powinna ją otworzyć, bo może i była adresatem listu, tak jednak jakimś cudem znalazł się on w jego kieszeni, a nie jej. Powinna poczekać, aby to zweryfikować, tyle, że nie należała do osób, które zwlekały, nawet w takim stanie ciekawość wygrywała.
Bardzo powoli zaczęła ją otwierać, aż w końcu wyciągnęła ze środka list. Otworzyła go i przemierzała wzrokiem kartkę, aby odczytać jego treść.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)