• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [23.09.1972, Snowdonia] zerwane więzi | Ursula & Philippa

[23.09.1972, Snowdonia] zerwane więzi | Ursula & Philippa
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#1
14.10.2025, 23:17  ✶  

Zaproszenie, które otrzymała było dla niej zaskoczeniem. Po pierwsze, nie doszły do niej żadne informacje o tym, aby jej najstarszy syn zamierzał się ustatkować, nie słyszała nic o zaręczynach, ptaszki nie przyniosły jej takich informacji, co pozwalało jej zakładać iż była to decyzja podjęta raczej spontanicznie. Po drugie, od jej ostatniego spotkania z Ambroise'm minął szmat czasu, nie przebiegło ono tak jak zakładała, przynajmniej po części - spodziewała się, że może być rozżalony, ale jednak nie, aż tak. Wszystko chyba poszło w najgorszy możliwy sposób. Jakoś to przetrawiła, wzięła na siebie całą jego złość, nie za bardzo miała wybór, po raz kolejny. Trzymała się na uboczu, nie wchodziła mu w drogę, podjął decyzję - którą zaakceptowała. Zaproszenie na ślub... było niespodziewane. Zapewne nie spodziewał się, że postanowi się tutaj pojawić, być gdzieś w cieniu, nawet jeśli nie zauważy jej obecności pośród wszystkich swoich najbliższych, do których grona ona się nie zaliczała.

Decyzje podjęte w przeszłości niosły ze sobą ogromny ciężar, z którym musiała jakoś sobie radzić. Nie za bardzo miała możliwość zdziałania czegokolwiek, miała związane ręce, czasem zarzucała sobie, że mogła zrobić więcej, tylko czy naprawdę? Była wtedy bardzo młoda, łatwo było jej wyperswadować pewne rzeczy.

Dostała jednak zaproszenie, zapewne z czystej przyzwoitości, bo przecież nie rozmawiali ze sobą od lat. Postanowiła się jednak tutaj pojawić, może trochę jako cień, trzymać gdzieś na uboczu, sprawdzić, czy faktycznie był szczęśliwy, jakby miało to cokolwiek zmienić. Nie miało, jednak może dzięki temu będzie spokojniejsza, tak właściwie sama nie wiedziała dlaczego czuła taką ogromną potrzebę, aby skorzystać z tego zaproszenia. Ciągle był jej synem, czyż nie, mimo, że poza więzami krwi tak naprawdę nigdy nie miała szansy zostać jego matką. Przykre? Być może, ale tak wyglądał ten świat, w którym kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzenia.

Wiedziała, że Ursula tu będzie. Kuzynka bowiem przejęła poniekąd jej rolę. Doglądała jej syna, pilnowała go. Była jej za to naprawdę wdzięczna, jednak nie mogłaby być zupełnie ze sobą szczera, gdyby nie była też o to nieco zazdrosna. Czuła wobec niej wdzięczność, ale coś kuło ją wewnątrz, że nigdy nie będzie z nim tak blisko jak ona. Życie, czyż nie? Musiała jednak przybrać odpowiednią pozę, nie dało się ukryć, że w Lestrange miała naprawdę ogromne wsparcie od samego początku, to ona bowiem pomogła jej sobie jakoś z tym wszystkim oswoić, ułożyć w głowie. Takie wydarzenia miały jednak ogromny wpływ na człowieka, tęsknota - mimo upływu lat nie mijała, ale nie mogła dać po sobie tego poznać. To miał być szczęśliwy dzień.

Znalazła się w Snowdonii sporo czasu przed rozpoczęciem ceremonii. Unikała swojego pierworodnego, ale próbowała odnaleźć Ursulę pośród osób, które jeszcze były zaangażowane w ostatnie przygotowania. Dostrzegła znajomą sylwetkę, podeszła więc do kobiety. - Potrzebna jest jakaś pomoc? - Może nie należała do świty Młodego, nie zmieniało to jednak faktu, że mogła się na coś przydać.

Żelazna Dama
Nearly all men can stand adversity, but if you want to test a man's character, give him power.
wiek
69
sława
—
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
magipsychiatra, uzdrowiciel
wysoka - około 180 cm, zazwyczaj dodatkowo podkreślany butami na rozsądnym obcasie / szczupła, ale nie przesadnie chuda / ciemnobrązowe, falowane włosy lekko za ramiona - zazwyczaj upięte albo elegancko wystylizowane / jasne, lodowatoniebieskie oczy / nosi ciężką, drogą biżuterię i eleganckie, szyte na miarę stroje w odcieniach granatu, szarości i brązów

Ursula Lestrange
#2
16.10.2025, 00:13  ✶  
Och, Philippa. Gdy ją zobaczyłam, od razu poczułam to znajome ukłucie - mieszankę żalu, czułości i tego, czego nigdy nie sposób było nazwać głośno. Jej obecność w Snowdonii nie była czymś, czego się spodziewałam, a jednak… Może powinnam była. Jeśli ktoś z nas miał w sobie dość odwagi, by zmierzyć się z przeszłością, to właśnie ona. Stała pośród rozgardiaszu przygotowań, trochę zagubiona, jakby niepewna, czy w ogóle miała prawo tu być, ubrana z klasą, jak zawsze, lecz trzymająca się z tą subtelną powściągliwością, która w tym momencie chyba zdradzała, że chciała pozostać niezauważona.
Zanim odwróciła głowę w moją stronę, zdążyłam się już instynktownie przygotować - uniosłam brodę, poprawiłam mankiet rękawa, przybrałam ten wyważony wyraz twarzy, który od lat nosiłam jak tarczę. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, poczułam, jak coś we mnie lekko drgnęło. Była moją kuzynką, moją przyjaciółką, a zarazem kobietą, która miała coś, czego ja nigdy mieć nie mogłam, jej obecność w tym miejscu, jak nigdy przedtem, przypomniała mi o tamtym czasie - o decyzjach, których skutki rozlały się jak trucizna po rodzinnych relacjach. Zawsze wiedziałam, że Philippa płaciła za to najwyższą cenę - coś na kształt starego, cichego bólu, którego nie sposób było się pozbyć, nawet po tylu latach - zawsze widziałam w niej więcej, niż chciała pokazać.
- Philippo. - Zaczęłam, delikatnie skłaniając głowę, jak nakazywała etykieta. Uśmiechnęłam się lekko, uprzejmie, chociaż w moim głosie zabrzmiała ta miękka nuta, której nie używałam często, bo była zarezerwowana tylko dla ludzi, którzy wiedzieli o mnie więcej, niż powinni. Widok jej oczu, tego krótkiego zawahania, przywołał we mnie wspomnienia - jak wiele razy patrzyłam na Ambroise’a w podobny sposób, próbując zrozumieć, co go boli, a czego wolałby nie wypowiadać. - Pomoc? - Powtórzyłam, udając, że się zastanawiam, chociaż tak naprawdę próbowałam tylko zyskać kilka sekund, by opanować głos. Nie wiedziałam, co powinnam czuć. Radość, że się pojawiła? A może coś bliższego ukłuciu niepokoju, że zostanie zraniona lub, co gorsza, sama się zrani? - Nie, kochana. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Choć… - Urwałam, pozwalając sobie na kolejnu ledwie dostrzegalny uśmiech, niezupełnie porozumiewawczy, ale na jego granicy. - Tak właściwie… Jest taka jedna rzecz. Ojciec panny młodej zdaje się być pochłonięty swoimi pieczonymi dzikami, pomożesz mi więc skontrolować przygotowane alkohole? Obawiam się, co tam znajdę.
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#3
16.10.2025, 10:52  ✶  

Każdy nosił swoje piętno, którego nie było widać na pierwszy rzut oka, bo było wypalone znacznie głębiej niż na skórze. Doświadczenia z przeszłości, szczególnie te najbardziej tragiczne pozostawiały trwały ślad. Nie była jedyną kobietą, która przeżyła coś, czego nie powinna. Miała świadomość, że Ursula była w stanie zrozumieć jej ból, jak nikt inny. Zresztą nie bez powodu dopuściła ją bardzo blisko siebie w najtrudniejszym dla siebie czasie, kiedy mało kto był w stanie zrozumieć jej ból. Przeżyte dramaty potrafiły łączyć, być podstawą do bardzo silnych i długotrwałych relacji. Każdy bowiem potrzebował przyjaciela.

Nie zamierzała zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi, uważała, że to nie na miejscu, nie w przypadku tego, jak wyglądała jej relacja z synem, czy resztą jego rodziny. Samo to, że się tutaj pojawiła było dla niej wystarczająco stresujące, chociaż nie zamierzała dawać po sobie tego poznać. Czuła jednak, że Ursula się tego domyśli, znała ją przecież, jak nikt inny.

Nie bez powodu to właśnie jej szukała, kiedy się tutaj znalazła. Przy Lestrange odzyskiwała pewność siebie, miała wsparcie, osobę, która wiedziała, jak faktycznie wyglądała sytuacja, która jej nie oceniała, a to sporej ilości osób w ich świecie przychodziło bardzo łatwo. Nawet jeśli nie znali obu wersji historii, niby tej samej, ale różniącej się jednak diametralnie zważając na to przez czyj punkt widzenia się patrzyło.

Dostrzegła ten delikatny uśmiech na twarzy Ursuli. Nie wiedziała, jak zareaguje na jej obecność, chociaż z drugiej strony pewnie wiedziała, że ona została zaproszona. Spodziewała się, że miała większy wpływ na listę gości, niż mogło się komukolwiek wydawać. Była blisko z jej synem, przejęła poniekąd rolę, którą ona powinna sprawować, za co była jej wdzięczna, chociaż czasem odrobinę ją to kłuło. Mimo wszystko dobrze było mieć świadomość, że to właśnie ona przejęła te obowiązki, bo przecież była jej przyjaciółką, wiedziała, jak wygląda sytuacja, nie przechodziła wobec niej, tylko od samego początku się interesowała i dbała o to, by jej syn miał odpowiednią opiekę. Była jej za to wdzięczna, ogromnie.

Skłoniła głowę, odwzajemniając gest. Była tak przejęta swoją wizytą w tym miejscu, że zapomniała o podstawowych zasadach etykiety. - Ursulo. - Wypadało to nadrobić, może nieco pokracznie, ale jednak. Wiedziała, że Lestrange ją zrozumie. - Nie mogło być inaczej, skoro Ty tutaj jesteś. - Skomentowała jeszcze, bo przecież to było oczywiste. Kiedy Lestrange się w coś angażowała, to zawsze wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik.

Uniosła pytająco brew, jakby potrzebowała więcej wyjaśnień, dlaczego musiały skontrolować alkohole. Skoro jednak Ursula o tym wspomniała, to na pewno miała ku temu jakiś dobry powód. - Oczywiście, pomogę Ci, dlaczego trzeba je kontrolować? - Dopytała jeszcze.

Żelazna Dama
Nearly all men can stand adversity, but if you want to test a man's character, give him power.
wiek
69
sława
—
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
magipsychiatra, uzdrowiciel
wysoka - około 180 cm, zazwyczaj dodatkowo podkreślany butami na rozsądnym obcasie / szczupła, ale nie przesadnie chuda / ciemnobrązowe, falowane włosy lekko za ramiona - zazwyczaj upięte albo elegancko wystylizowane / jasne, lodowatoniebieskie oczy / nosi ciężką, drogą biżuterię i eleganckie, szyte na miarę stroje w odcieniach granatu, szarości i brązów

Ursula Lestrange
#4
22.10.2025, 15:25  ✶  
Zauważyłam ją, nim zdążyła mnie dostrzec. Nie dlatego, że wypatrywałam kogokolwiek - po prostu miała w sobie tę charakterystyczną aurę, której nie sposób było nie zauważyć, jeśli znało się ją wystarczająco dobrze. Wiedziałam, że to miejsce nie należało do najłatwiejszych dla niej. Ani ten dzień. Ani ta rodzina.
- Nie powinno być inaczej. - Odparłam cicho, z lekkim ruchem głowy, kiedy się zbliżyła. - Cieszę się, że jesteś. - Dodałam tonem, który nie wymagał dalszych wyjaśnień. Przez chwilę pozwoliłam jej się rozgościć, dać sobie czas. Znałam ten rodzaj napięcia - ten, który brał się nie z obawy przed ludźmi, lecz przed własną przeszłością. Wiedziałam, co to znaczy wracać tam, gdzie nic już nie jest takie samo, może dlatego właśnie zawsze potrafiłyśmy się porozumieć bez słów.
- Bo to wesele łowców. - Odpowiedziałam spokojnie, jakby mówiła o pogodzie, nie o potencjalnym zagrożeniu dla zdrowia i życia. - Wiesz, jak to jest z nimi. - Mruknęłam, zniżając głos, kiedy jakiś krewniak panny młodej przemknął obok. - Łowcy mają w zwyczaju pić to, co sami pędzą, ojciec panny młodej przyniósł swoje „specjały” i pewnie połowa z nich nadaje się bardziej do rozpalania ognia niż do picia. Część miała zostać wymieniona na wersję bezalkoholową. Nie mam jednak pewności, czy ktoś rzeczywiście dopilnował tego, co należało. Nigdy nie można być zbyt ostrożnym. - Nie dodałam, że widziałam już jednego z młodszych Yaxleyów, który miał skłonność do eksperymentów z ognistą, a i kuzyni Mulciberów, Borginów i Greengrassów nie byli święci w tej materii. Nie trzeba było zresztą mówić wszystkiego - wystarczyło jedno spojrzenie i błysk w moich oczach, by na pewno zrozumiała, że nie chodziło tylko o grzeczność. Wiedziałam, że mnie nie zapyta, co konkretnie mam na myśli, chociaż mogła się domyślać. Pamiętała tamten czas, kiedy sama znalazła się w miejscu, gdzie strach i wstyd splatały się ze sobą jak kolce w cierniowym wieńcu. Przeżycia zostawiały w człowieku ślad - nie na skórze, ale pod nią, głęboko, tam, gdzie nikt nie zaglądał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Philippa Barclay (899), Ursula Lestrange (703)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa