• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green

[Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#11
21.10.2025, 12:49  ✶  
- Na poważnie? Nie no pfff głupia, no przecież jakie na poważnie to jest mój przyjaciel tylko z resztą oni OBAJ są tylko moimi przyjaciółmi ok? To był głupi zakład, taka zabawa w cykora, ja totalnie nie jestem w jego typie tylko wiesz no rzuciłam tekstem elo jak za dziesięć lat nikogo nie będziemy mieć to się hajtniemy, a on powiedział ok i troche zgłupiałam, więc wydaje mi się że przegrałam bo juz nie wiedziałam co powiedzieć a wiesz ja to nawet nie jestem w jego typie bo... - cóż, miała spore podejrzenia, że Liszek jest pedałem, ale nie chciała przecież go tutaj wsypywać przed Dorą, szczególnie, że już wysypała się przed Brenką podczas tego zjebanego śniadania po imprezie na plaży.

Wdech.

- ... wszystkie jego dupy podobnie jak z resztą Alka były blondynkami. Ta cała jebnięta Frania z Doliny co pracuje w księgarni, kojarzysz ją? No. To przecież wciąz nie może się pogodzić po tym jak zerwali. Więc kinda nie uważałam, że jakkolwiek się zgodzi na taki deal, a teraz sama nie wiem jak go zapytać czy on tak na poważnie. - Miała ochotę przez moment jak naleśnik odwrócić się na brzuch i leżeć krzyżem, twarzą do chłodnej podłogi. - Więc no bez spiny, wszystko jest super, Dora ja nie... ja nie chcę się z nikim teraz spotykać jest wojna i tyle. Tommy śpi u mnie bo wdepnął w jakieś gówno z majakami i regularnie mu się śni że nie żyję, więc jak się budzi i widzi, że jednak mam się dobrze, to nie drze mi się przez ściane. A Liszek się zasiedział wczoraj czy coś, nikt nie musi być na nic gotowy, bo nie ma na co! - Policzki ją piekły. Tarot mówił jasno - paź kielichów. Nowe uczucie. Nowe relacje. Nowy związek.

- Z resztą o co Ci chodzi z tym "czy Thomas wie"?! Gadaj! - duch plotkarski trochę pomagał na ból, bo skupiła się na tym. Na pierdole, która nie miała znaczenia wobec tego, że Londyn spłonął, a Śmierciuchy biegały i mordowały rozrywkowo ludzi.

Przygryzła wargę na wspomnienie o potańcówce, bo przez moment nie zakumała o jaką potańcówkę chodzi.
- Aaa... to mnie nie było na tej imprezie wiesz? Źle się czułam po Lammas, za dużo ludzi, hałas... I w ogóle. - Nawet do końca nie była pewna o co jej wtedy chodziło, ale wszystkie powody, które podała, zdawały jej się bardzo racjonalne. - Ale no, to Liszek jest też w Stawie myślałam... może chcesz mu pokazać swój ogródek? Podejrzewam, że będzie chciał też ogarnąć miejsce do skręcania tych Waszych maści i eliksirów, bo skubaniec ma kręgosłup ze stali i pewnie nic nie wyniesie z Munga, nawet jeśli ludzie poza Mungiem też potrzebują lekarza. W ogóle po to pisałam, bo będziemy skakać po ludziach i im pomagać z tym co sie dzieje w domach. Widziałaś te paskudne ręki duszące u Norki? Jak dawałam ocaleńcom wodę wczoraj to pokazywali mi ślady na szyi. Masakra. I ta sadza. Ale myślę, że Tomek i Liszek to ogarną. W ogole wymyśliłam nazwę. Będziemy się nazywać Brygada RR. Razem Raźniej. Fajnie nie? - Mogła spróbować się podnieść, ale próby zastrasznia jej przez Dorę były tak urocze, że teraz leżenie stało się... ostentacyjne. Śmiech. Czy to jedyne co im pozostało? Czy mogła tak leżyć, gdy licho czyhało?

Gdy tylko Dorcia sięgnęła ku niej, to dźwignęła się pokornie, wspierając o zdradziecką balustradę gdzieś przy okazji.

- Dobra. - strzyknięcia w szyi gdy przechylała ją na prawo i lewo rozeszły się echem po holu - Jednorożec dla Ciebie. - Liszek miał mieć Pegaza i coś jużby zażartowała o stadninie w Księżycowym, ale ukłucie zazdrości ją przed tym powstrzymało. - Ja mam Barana bo jestem w chuj uparta. Ale nie wiem, może jeszcze sobie zmienie.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#12
22.10.2025, 04:01  ✶  
- No ale przecież ludzie się żenią i wychodzą za mąż za przyjaciół, prawda? Powiedziałabym nawet, że to preferowany sposób, a nie aranżowane małżeństwo? - uniosła zdziwiona brwi ku górze, wpatrując się w Mills intensywnie i z pewną konsternacją. - Ale skąd ty właściwie wiesz, że nie jesteś w jego typie, pytałaś? W sensie no wiesz, myślę że jakbyś w ogóle nie była w jego typie pod żadnym względem, to nawet nie byłby twoim przyjacielem, wiesz. Znaczy no nie mówię romantycznie, prawda, ale fajnie lubić ludzi z którymi się przebywa i odnajdywać w nich przyjemne dla nas walory? - fakt, że Millie powtórzyła więcej niż raz, że nie jest w jego typie, był co najmniej podejrzany, ale Dora nie miała zamiaru się tego wczepić, bo jej się wydawało że Moody to chyba się tego wstydzi jakby ten cały cykor to była jakaś niezwykle sprośna gra.

- Ale to wszystkie jego byłe dziewczyny, tak? Więc może się trochę wcześniej mylił? No przecież można się mylić, albo nie wiedzieć co się lubi. Z resztą, myślę że tu nie o wygląd tak dokładnie chodzi, wiesz. Znaczy no oczywiście, niektórzy patrzą na to, ale to nie najważniejsze - powiedziała Dora, cesarzowa związków i podrywów. - Jeśli Tommy tak bardzo źle śpi, to mu mogę dać Eliksir Słodkiego Snu, on sprawia że się dobrze wysypia, ale nie ma się snów - zmarszczyła groźnie brwi, bo tu chodziło o medyczne tematy. Mieli całkiem dobrą apteczkę pod tym względem. Znaczy tych rzeczy którymi nie trzeba było leczyć. - Ale jak to o co chodzi? No bo wy spędzacie tak dużo czasu razem i on u ciebie śpi i w ogóle. Znaczy ja nie mówię, że to spanie to coś złego, prawda? Śpicie ze sobą czy obok siebie, to mi nie robi różnicy, póki mogę się sama wyspać, no ale ogólnie to mi chodziło o to, że wydaje mi się że się całkiem dobrze dogadujecie, tak? I że jesteście, jak to ujęłaś, w swoim typie. Ja czytałam książki Millie, ja wiem jak działają takie rzeczy. Jedno łóżko to jeden z podstawowych motywów literatury romantycznej - Dora mogła nigdy nie być sama zakochana, albo ogólnie kochać ludzi w romantyczny sposób, ale swoje w życiu przeczytała. - Więc ja sobie myślę, że wy może jeszcze nie wiecie, że jesteście w swoim typie? No a co do Basiliusa, to ja mu bardzo chętnie wszystko pokażę - pokiwała głową i na moment zamilkła, ściągając na moment usta i troszkę się wycofując w tej rozmowie.

- Ja... nie wychodziłam nigdzie od wczoraj - powiedziała cicho, mimowolnie sięgając dłonią do klatki piersiowej. Tam gdzie miała wrażenie, że coś jej popękało. - Fajnie - zgodziła się, posyłając Moody nieśmiały uśmiech. Z pewną ulgą patrzyła, jak Millie wreszcie podnosi się z ziemi, bo uspokoiło to jej nerwy. - Baranek ładny. Ale z upartością mi się bardziej byk kojarzy. Baran jest bardziej energiczny i odważny, ale to ci bardzo pasuje. Ale jak myślisz o zmianie... hm... - przyłożyła w zastanowieniu palec do brody. - To nie jest takie potężne, ale Warkocz Bereniki? Ona poświęciła włosy, by jej mąż wrócił cały z wojny, ale ty poświęciłaś umysł, żeby Alastor wrócił cały z Beltane. Żeby dużo ludzi wróciło całych z Beltane.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#13
28.10.2025, 10:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2025, 17:25 przez Millie Moody.)  
- Nie chciał się uzależnić - sama cierpiała na bezsenność i szprycowała się eliksirami z Lecznicy Dusz, przepisanymi bardzo dokładnie na wszystkie koszmary, te które widziała w nocy, ale też te które wiedziała za dnia.

Słowa Dory miały sens. Metodyczne. Rozbierające Moody jak cebulę. W przekonaniu brunetki jednak nikt nie był w stanie z nią wytrzymać dłużęj niż rok, góra półtora. Wtedy już nie wystarczała fascynacja. Wtedy trzeba było ją znosić. Wszystkie dąsy. Wszystkie napady wściekłości. Wszystkie rzucone w gniewie kurwy, trzaskania drzwiami i alkoholowe ciągi. Wtedy już nie było tak różowo.

- I co? Masz tam w tej swojej literaturze jedno łózko dla trojga? - burknęła i uznała, że jest to absolutne zamknięcie tematu. Najważniejsze, że Dora mogła spać i ktokolwiek więcej nocował w Księzycowym. Oni nic nie robili tylko spali, a że akurat dzisiaj spało jej się lepiej niż kiedykolwiek, tego nie zamierzała przyznawać. Jakby matematyka w końcu jej się zgadzała.

Niebo było zdecydowanie lepszym tematem. Zadarła głowę. Jednorożec... Ee... to się dało zrobić, ale nie miała pojęcia gdzie ten koń się schował. Zamiast tego udawała że go szuka i kiwała ze zrozumieniem głową, gdy tymczasem zdanie o ruchaniu jednorożca przez pegaza ugrzęzło jej w gardle, a ukłucie zazdrości, takie z dupy, takie bez konkretnego powodu uszczypnęło ją w dupę. Dora z chęcią Liszkowi wszystko pokaże.

Kurwa mać.

I dlatego właśnie nie należało ruchać się z innymi zakonnikami. Przecież gdyby byli razem, to by Moody włąśnie chciała jej oczy wydrapać.

Nawet jeśli młoda naukowczyni z takim zapałem komplementowała jej chart ducha i odwagę.

- Zostanę przy baranie, bo wiesz, jest obok... obok trójkąta - przełknęła ślinę. - Chłopakom łatwiej będzie znaleźć, swoje znaki dzięki temu, patrz tu ryby, pegaz. - Kurwa jebana mać. Kurwakurwakurwa. Rzuciła okiem w stronę Dory i zapłonęła ABSOLUTNIE POTRZEBĄ NATYCHMIASTOWEJ ZMIANY TEMATU OK NIC SIĘ NIE DZIAŁO ANI WCZORAJ ANI WCZEŚNIEJ ANI KURWA NIGDY.

- Czeka nas dużo pracy więc. My mamy tu w Stawie gdzie robić leki? Jakąś pracownie? Kto jeszcze z naszych robi świece i kadzidła? Choć zrobimy kawę i eee tą zupę mleczną. Z chłopcami chciałam poskakać po tych ocelańcach ze wczoraj i jakoś ich wspomóc. Jak gadałam z nimi wczoraj, to część boi się zaglądać do Munga, bo Lestrangowa jest szefową. Foliarstwo rośnie. No ale nie można ich zostawic samych sobie, bo się zakaszlą. No i spanie jest kurwa trudne jak wszędzie jebie spalenizną. Mamy dużego farta, że tu... że tu jest normalnie i jebie tylko moimi farbami
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#14
30.10.2025, 03:52  ✶  
Dora skrzywiła się wyraźnie, patrząc na Millie odrobinę za długo, bo czuła się teraz jak w skórze lekarza który słuchał od pacjenta, oczywiście wygłaszane przejętym tonem, że leki to spisek. Jeden wielki spisek.
- No tak, lepiej cierpieć - żachnęła się. - Już ja z nim porozmawiam - i to można było uznać za koniec tego tematu. Brzmiała trochę przy tym tak, jakby miała Thomasowi sama te fiolkę wlać do gardła. Po dobroci czy też nie.

- Oczywiście - powiedziała, chociaż w sumie Millie wyglądała, jakby nie do końca oczekiwała odpowiedzi na to pytanie. To oczywiście, w niczym Dorze nie przeszkadzało, tym bardziej że czuła się odrobinę sprowokowana tym całym wydziwianiem na temat lekarstw. Jej lekarstw!! A jej były zdrowe.

Crawleyówna też, oczywiście, nie miała bladego pojęcia na temat tego, co snuło się po głowie Moody. Ba, w najśmielszych snach nie podejrzewałaby jej o takie skojarzenia, bo dziewczyna była dokładnie jak ten jednorożec - niewinna niczym nieobsrana łąka. - No tak, trójkąt miłosny, rozumiem - powiedziała Dorka z pustą głową, kiwając ze zrozumieniem głową. Ale przynajmniej zrobiła to bardzo, bardzo cicho i bardziej do siebie, jak kogokolwiek innego. Nawyk naukowców, jak to ją Millie nazwała, a ci często gadali do siebie.

- Mamy. Mamy - po kolei unosiła palce, odliczając odpowiedzi na kolejne pytania. - Tylko Nora... - Dora zamarła i się skrzywiła. - Zupę mleczną? Mills, dlaczego? Zupy mleczne są okropne... to mleko z makaronem, ja nie wiem kto na to wpadł. Znaczy każdemu co mu smakuje, ale żeby tak... nie chcesz czegoś smaczniejszego? Ja ci kanapkę mogę zrobić... - zafrasowała się wyraźnie, trochę wyglądając też jakby była gotowa Moody błagać, żeby tej zupy mlecznej nie jadła. - A to... no to... no nie wiem co ci powiedzieć. Aż dziwne że Thomas o tym w ogóle rozmawiał, skoro leków nie chce brać - skomentowała z przekąsem.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#15
03.12.2025, 15:29  ✶  
Moody lubiła pewność siebie z jaką Dora deklarowała chęć pogadania z Thomasem, bo przecież sama się szalenie o niego martwiła i chciała, żeby ten przestał wypluwać sobie płuca. W tej chwili jednak chciała zapaść się pod ziemię, bo jak pensjonarka rumieniła się obficie, gdy zwykle to ona doprowadzała ludzi do tego stanu. Dodajmy - Bardzo Nieprzyjemnego Stanu! I jeszcze Dorcia powiedziała o trójkącie miłosnym i przez moment Moody nie mówiła wcale. Nie oddychała również. Kot nakryty na wylizywaniu Śmietanki że spodka. Kurwa mać. Kto tu był nieobsraną łąką hm?

- Pokażesz mi wtedy? I potem Liszkowi, bo on też ogarnia lekarstwa, ja mogę nie wiem, mogę się nauczyć ucierać te wasze trawska i listki, bo na więcej nie liczcie. No chyba że kawę. Noszenie kawy jest w zakresie moich umiejętności. - Zadeklarowała, rozpaczliwie chcąc zmienić temat. - Makaronem? Nie no ryż się wdupia do środka przecież? I cukier. Bardzo dużo cukru. Robi się z tego taka słodka papka, serio nigdy nie jadłaś mojej zupy mlecznej? No stara, no to musimy to hehe koniecznie nadrobić. Nie wierzę, że prędzej spróbowałaś bimberka aniżeli mleczuszki, bawi. Nikt mi nie powie, że masz mleko pod nosem. Żodyn!

Ruszyła w dół schodów w kierunku kuchni na parterze, licząc że zmiana miejsca da też zmianę perspektywy i tematyki ich konwersacji. - Jak w ogóle ogarnęłaś spaloną mała? - owszem, Miles była niższa od Dory - Nie było Cię na zebraniu, trochę się martwiłam, chociaż wiem, że jesteście nie do zdarcia, jak te karaluchy, co nie?. - może porównanie do robala nie wydawało się miłe, ale Moody sama siebie uważała za karalucha (szczególnie że trzy razy niemalże umarła), więc traktowała to zdecydowanie jako komplement. Przaśny, ale podyktowany dobrą intencją.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#16
05.12.2025, 23:26  ✶  
Dora nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jakie wrażenie wywarły na Millie jej słowa. Oczywiście, wyłapała ten drobny fakt, że kobieta na moment dziwacznie i nienaturalnie wręcz umilkła, ale nie poddała tego faktu większej refleksji, zamiast tego uśmiechając się do niej lekko i wręcz zachęcająco - w sposób którym należało obdarzyć rozmówcę, żeby zachęcić go do kontynuowania rozmowy.

O sprawach miłosnych rozmawiała co najwyżej z Sarką, ale ta byłą teraz daleko, poza zasięgiem jej głosu i co najwyżej mogła więc pisać listy. Niewiele osób chyba zdawało więc sobie sprawę z przemyśleń, jakie młoda Crawley mogła mieć na temat miłości. Kochać każdego, nikogo nie oszczędzać. A wszelkie trójkąty, czworokąty czy sześciokąty były, jak to się mówiło, dla ludzi. Dla niej i cały Zakon mógł biegać ze sobą za rączkę o ile sprawiało to wszystkim chociaż odrobinę szczęścia i o ile tolerowany przy tym jej brak zainteresowania tematem.

- Nie martw się, znajdę ci jakieś zajęcie, jeśli chcesz nam pomagać - ponownie błysnęła do Millie ząbkami w uśmiechu. Nawet jeśli w ustach kogoś innego mogło to tak zabrzmieć, to słowa Dory wcale nie były zbywające. Moody chciała nosić kawę albo ucierać składniki? No to będzie nosić kawę i ucierać składniki, a nawet coś więcej. - A bo ty chcesz zrobić taki kleik... - odetchnęła wyraźnie z ulgą. - Jak słyszę zupa mleczna to myślę właśnie o takiej z makaronem. Jest strasznie... mdła. Ale oczywiście, chętnie spróbuję. Do odważnych świat należy... - chociaż odrobinkę się zawahała kiedy to mówiła, bo nie była do końca taka odważna. Nie jeśli chodziło o zupy mleczne.

Dziewczyna potuptała po schodach w ślad za Millie, co chyba okazało się całkiem korzystne, bo kiedy tylko ta zadała swoje pytanie, twarz Dory na moment wykrzywił jakiś bolesny skurcz. Coś w środku też bolało na samo wspomnienie, ale postawiła kolejne kroki, milcząc tylko przez moment.
- Przepraszam - powiedziała cichutko. - Nie chciałam nikogo martwić tylko... nie miała siły. Nie wiedziałam co robić i zrobiłam co mi pierwsze przyszło do głowy po... Chciałam wrócić do domu, bo się bałam że znajdę kolejnego... śmierciożercę - wyszeptała ostatnie słowa z wyraźnym bólem, ale nie uciekła spojrzeniem, zamiast tego spoglądając prosto na Millie.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#17
24.12.2025, 11:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2025, 11:45 przez Millie Moody.)  
– Tak chce. Jeszcze muszę się upewnić, żeby nie ściągnęli mnie na służbę i wiesz... dogadać z Morfiną zakres mojego em.. asystowania mu w rzeczach. Ale tak, chcę pomagać, bardzo. I uh kleik? Serio?! No błagam Cię, zupa mleczna, żadnego makaronu. – Moody w sumie nie była pewna czy jej to wyjdzie, ponieważ była lewą nogą z gotowania, ale czasem... czasem jej się udawało. Fuksem i brakiem zastanowienia. [/b] – Jak to spalimy, to może uchowały się jakieś jajka i walniemy jajecznicę z kanapkami i wszyscy będą zadowoleni.

Normalny dzień. Ploteczki, plany i... cichy głos Dory, który kruszył butne serce. Miles sama nie była największą osobą, ale nadrabiała swoją wewnętrzną energią, która teraz otuliła przyjaciółkę nadopiekuńczym płaszczem.
– Kurwa mała...– powiedziała do wyższej od siebie Crawford, obejmując ją również fizycznie, kładąc ramię na jej barkach i przyciągając ją do siebie. – Przestań pierdolić tak, jakbyś była dla nas ciężarem. Zmierzyłaś się z jednym z tych chujków? Dałaś radę? Chcesz mi o tym opowiedzieć? Powinniśmy ogarnąć jakieś dobre kryjówki, na wypadek gdyby reszta była... spalona. – To nie było dobre słowo, nie było właściwe, ale jedyne które Miles przyszło do głowy. – Dobrze że Brenka ogarnęła ten Księżycowy. Przynajmniej jedyne co śmierdzi spalenizną to my. Ale powiedz mi... czemu biegałaś sama? Co tam się zadziało? – Miles nie była mistrzynią empatii i taktu, może dla Dory było o traumatyczne doświadczenie i wolała mówić o tym ile facetów leży z Moody w łóżku, a nie że podczas wielkiego pożaru jakiś typek dorwał ją w ciasnym zaułku. Tymczasem weszły go kuchni, ale czarnowłosa wariatka na razie przynajmniej nie odsuwała się od Dory żeby zrobić kawę. Wręcz przeciwnie, tonęła w wyrzutach sumienia, że nie miała czasu porozmawiać z nią poprzedniego dnia.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#18
24.12.2025, 12:01  ✶  
Dora nie była taka mała, ale momentami czuła się bardzo, ale to bardzo malutka. Była przecież tylko pyłkiem, wobec całego wszechświata. Częścią natury, która w końcu przeminie by mogło narodzić się co zupełnie nowego. Teraz jednak czuła się jeszcze mniejsza, szczególnie w momencie kiedy Millie objęła ją ramionami.

Spalona Noc wróciła do niej, przyglądając się jej złowrogo i ubrana w charakterystyczną maskę. To jak Voldemort ubierał swoich wyznawców, zdawało się niezwykle przemyślane. Nie chodziło o to jak szaty ukrywały kim byli, a raczej o sam efekt. Czarne, poszarpane cienie z koszmarów, które przemykały wśród mroku, gotowe nagle z niego wyskoczyć. Napadały, niszczyły, wdzierały się do głowy i nie dawały spokoju.

Dziewczyna zadrżała z pierwszym oddechem, czując jak oczy na nowo robią się wilgotne, jak coś nią wstrząsa, a w środku na nowo rodzi się jakiś ból, a może zbyt silne jego wspomnienie. Ale nie zamknęła się w sobie, nie skuliła w pełni i nie poddała żalowi, zamiast tego podejmując historię. Opowiedziała Millie jak trafiła na ulicę, jak bardzo nierozsądnie, mimo że Brenna przecież ją przestrzegała. Jak stanął na przeciwko niej śmierciożerca i zapytał, tak okropnie zwyczajnie, czy się zgubiła. Oh, jaka ona się czuła wtedy zagubiona, dokładnie tak samo jak czuła się teraz. Mówiła tym odległym tonem straumatyzowanej osoby, która nie opisuje tego co działo się w czasie przeszłym, a przeprowadzała przez wszystko Moody, jakby to było tu i teraz i naokoło niej. Opowiedziała, jak próbowała się bronić, ale nie była w stanie. Jak cruciatus uderzył w nią nie raz, a dwa razy i jak czuła że coś w niej pęka. Bolało tak strasznie, tak rozdzierająco, jakby co najmniej ktoś rozdzierał ją od środka i miała wrażenie, ze ten ból wciąż niej jest i nigdy go nie zapomni. A potem przeszła do muru i kiedy siedząc pod nim tak bardzo już nie wiedziała co ma zrobić. Pewnie gdyby się wtedy teleportowała, to od rozszczepienia straciłaby głowę. Cała się trzęsła i nie mogła tego opanować...
- A potem... - wyszeptała cicho. - A potem przypomniałam sobie o tym gwizdku z Lammas i w niego dmuchnęłam. I on zadziałał Mills. On zadziałał i przybiegli brygadziści. Znałam nawet jednego z nich, to był mój kolega ze szkoły...


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#19
07.01.2026, 11:20  ✶  
Miles słuchała tej opowieści z zapartym tchem, choć Dora była w Zakonie od samego początku i znała wszystkie jego tajemnice, nie była, nie wpisywała się w żaden sposób w archetyp wojownika o wolność. Jej działania, jej kroki, jej wkład w sprawę był inny, intelektualny.

A teraz nagle okazało się, że zaważył jeden przedmiot.

Zaważył przypadek - Lammas, na którym poprowadziła śmieszne, pełne brokatu i przesady kursy samoobrony.

Tuliła do siebie Dorę, tuliła wspomnienia klątwy, tuliła jej strach i tuliła jej dzielność. Tak. Dzielność.

– Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy, jak mnie cieszy, że sobie o nim przypomniałaś i go miałaś. Wiesz... w przerwach gotowania tych eliksirów... w przerwach poćwiczymy trochę razem. Teleportacji może, żebyś wiedziała, jak się sprawnie ewakuować, jakaś... – Moody nie wierzyła, że jej to zaraz przejdzie przez gardło, ale jednak krew brygadzistki wrzała kilkunastoma latami słuchania o: – procedura ucieczki. Te kurwie na zbyt wiele sobie pozwalają, może być coraz gorzej, a Ty... poćwiczymy, żebyś wiedziała co robić w takich sytuacjach. Myślisz... może podpytamy Brennę jak i udałoby się zorganizować więcej takich gwizdków do ściągania pomocy? Dla nas, dla mugolackich rodzin, które chronimy? – zamyśliła się i oczywiście przypaliła owsiankę.

Tak wiele pracy ich czekało. Tak wiele...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baba Jaga (11), Dora Crawford (2408), Millie Moody (2721), Pan Losu (99)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa