Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Księżyc rozświetlał im drogę kiedy szli przez las w stronę jeziora. Wierzyła, że Benjy wiedział dokąd zmierza, bardzo dobrze znał okolicę, co było gwarancją tego, że tym razem nie utknie w lesie na dzień, czy noc. Miała pewne obawy, jednak dosyć szybko zostały rozwiane, Fenwick zresztą potrafił być bardzo przekonujący jeśli chodziło o wprowadzanie swoich pomysłów w życie, tak właściwie to chyba ona podczas którejś z rozmów rzuciła coś o nocnej wizycie nad jeziorem, więc w sumie można było to uznać za ich wspólny pomysł. Na szczęście nie popełniła już błędu nowicjusza i przygotowała się do tego wyjścia odpowiednio.
Po ich pierwszym wspólnym spacerze zakupiła sobie odpowiednie obuwie, do tego zaopatrzyła się w dość ciepły, płaszcz, który nadawał się do leśnych wędrówek, jakby wiedziała, że będzie ich więcej.
Nie był to ciepły wieczór, w powietrzu dało się już wyczuć powiew zbliżającej się jesieni, ale temperatura nie była jeszcze najgorsza, co najistotniejsze nie padał deszcz, więc na spokojnie mogli wybrać się na spacer, niby nie byli z cukru, jednak Prue kręciłaby nosem, gdyby miała wychodzić z domu podczas ulewy. Była dosyć wygodna, zresztą nigdy nie należała do osób jakoś specjalnie zżytych z naturą.
Gdy tylko weszli do lasu, gdzie zaczęło robić się gęściej, a światła było coraz mniej złapała Benjy'ego za rękę, nie daj Merlinie, aby zgubiła się gdzieś pośród tych drzew, musiała mieć pewność, że jest tuż obok niej, inaczej mogłaby spanikować. Kiedy czuła ciepło jego dłoni pod swoją strach gdzieś ulatywał, zamiast tego pojawiało się bardzo silne poczucie bezpieczeństwa. Była pewna, że nic złego jej się przy nim nie stanie.
Jak zawsze Fewnick dostosował się do jej nieco powolnych ruchów, to znaczy jak na nią były szybkie, jednak przy nim... jego wielkości kroków, cóż wolała nie myśleć o tym, że pewnie przeklinał w duchu to, jaka była opieszała, nie dawał zresztą nawet po sobie poznać, że mu to przeszkadza, a może wcale mu to nie przeszkadzało? Nie była pewna, tak samo jak wielu innych rzeczy, tak właściwie to miała tylko i wyłącznie pewność co do tego, że chciała z nim spędzić ten wieczór, i kilka kolejnych, bo okazał się być naprawdę wspaniałym kompanem.
- Daleko jeszcze? - Powiedziała niezbyt głośno, nie chcąc za bardzo naruszać tej ciszy, która panowała wokół nich. Nie miała pojęcia ile musieli przejść, by znaleźć się na miejscu, liczyła na to, że nie miał to być zbyt długi spacer, bo nie była najlepszym piechurem.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)