• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1951 - 1957] We were strangers before we knew it | Aloysius, Prudence

[1951 - 1957] We were strangers before we knew it | Aloysius, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#11
13.11.2025, 14:47  ✶  

Zdenerwowanie. Wiedziała, czego powinna się spodziewać. Z roku na rok było coraz gorzej, widać było pewne różnice, rozłam. Wakacje mijały zbyt szybko, ale nic nie mogła z tym zrobić. Musiała wrócić, założyć swoją maskę, jakoś to przetrwa. Nie chciała martwić rodziców tym, że jest średnio zadowolona z powrotu do szkoły, nie chciała, żeby obawiali się o jej nastawienie. W końcu była wyjątkowo zdolną uczennicą, nie było z nią żadnych problemów, radziła sobie wyśmienicie. Żegnała się z nimi nieco dłużej niż zazwyczaj, może niepotrzebnie powinna przecież wiedzieć, że spowoduj to, iż będzie musiała przepychać się między dzieciakami. Nie była juz najmłodsza, wiedziała dokąd ma iść, powinna to wiedzieć. Jej ruchy byly jednak dość powolne, jakby odwlekała moment znalezienia się w pociągu w czasie. Nie mogła mieć pewności, że tam dokąd zmierzała znajdzie się dla niej miejsce. To już nie było takie oczywiste. Odruchowo jednak wybrała ten przedział, co zawsze.

Otworzyła drzwi, otaksowała wzrokiem pomieszczenie, jedno miejsce było jeszcze wolne, jej miejsce. Uniosła wzrok do góry, by spojrzeć, czy miała gdzie wrzucić swój kufer. Nie umknęło Prue to, że jej pojawienie się w przedziale spowodowało chwilowe milczenie, czuła na sobie spojrzenia obecnych tu osób. Nie wyszła jednak, postanowiła tu zostać, chociaż wiedziała, że nie jest mile widziana. To tylko podróż, jakoś ją przetrwa, nie z takimi rzeczami sobie radziła. Westchnęła cicho, nie było opcji, aby jej bagaż wcisnął się między wszystkie inne, wymagało to nieco gimnastyki, a ona ledwie była w stanie unieść swój kufer, co dopiero inne. Nie wyglądało na to, by tym razem ktoś miał jej pomóc. Przenosiła wzrok z sufitu na swoje ręcę, podjęła najprostrzą z możliwych decyzji. Musiała jakoś się przemęczyć. Przecisnęła się w stronę swojego miejsca, tego przy oknie, wraz ze swoim kufrem, przyciągnęła nogi do góry, nie było to szczególnie wygodne, ale nie była w stanie wymyślić nic innego, wolała zostać tutaj niż pałętać się teraz po pociągu w poszukiwaniu innego miejsca.

Tym razem było inaczej, nikt jej nie pomógł, on jej nie pomógł, ale mogła spodziewać się czegoś innego? Nie było jak dawniej, ich relacja popsuła się zbyt mocno, żeby mogła liczyć na to, iż wrócą do tego, co było kiedyś. Podróż miała być inna od wszystkich, nie spojrzała na niego nawet przez moment, chyba nie chciała patrzeć. Wiedziała, że coś się zmieniło, tym razem droga nie miała mieć zapachu gumy balonowej, kiedyś brała za pewnik to, że to nigdy się nie zmieni.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#12
13.11.2025, 14:48  ✶  

Duma. Przyszło to jej dość niespodziewanie, ale tym razem ponownie czuła pewnego rodzaju ekscytację. Jej starania zostały docenione, dostała list, w którym znajdowała się piękna, srebrna odznaka. Zasługiwała na nią. Być może to coś zmieni, a może spowoduje, że jeszcze bardziej będzie zwracać na siebie uwagę, chociaż jedyne, czego chciała to święty spokój i bycie tłem. Skłamałaby jednak, gdyby powiedziała, że nie czuła ekscytacji.

Na peronie, jak zawsze o tej porze było pełno ludzi. Starsi i młodsi, każdy chciał wsiąść do pociągu, by dotrzeć do szkoły. Jak zawsze pożegnała się z mamą i tatą, którzy życzyli jej powodzenia, mieli ku temu powód. Została prefektką, spojrzała z uśmiechem na swoją odznakę, wypolerowaną, błyszczącą, idealnie pasowała do niebieskich szat jej domu.

Pomogła wsiąść do pociągu jakiemuś pierwszakowi, który potknął się o jeden ze schodków, znalazła mu miejsce, właściwie to wepchnęła dzieciaka do przedziału, w którym znajdowali się inni pierwszoroczni. Powiedziała, żeby byli dla siebie mili i że tutaj zaczynają się pierwsze przyjaźnie. Kiedyś naprawdę tak myślała, życie jednak to weryfikowało, może oni będą mieli więcej szczęścia niż ona.

Straciła trochę czasu, mimo wszystko ruszyła w tym samym kierunku, co zawsze. Na swoje miejsce, miała je chyba jeszcze, a przynajmniej tak się jej wydawało. Gotowa była nawet wepchnąć swój bagaż na górę, bez niczyjej pomocy, pamiętała, że ostatnia podróż była męcząca, nie chciała jej powtórzyć.

Otworzyła drzwi, tym razem jednak wszyscy zignorowali jej obecność, głosy nie zamilkły, jakby wcale jej tutaj nie było, jakby nikt nie zauważył, że się pojawiła. Spojrzała w stronę swojego miejsca, było wolne, poniekąd, znajdowały się tam nogi Rookwood’a. Wpatrywała się w niego przez chwilę, uniósł głowę, posłał jej krótkie spojrzenie i to byłoby na tyle. Nie zrobił jej miejsca, nie przesunął nóg. Komunikat był jasny. Wycofała się więc za drzwi, zamknęła je cicho. Tym razem wszysko się zmieniło, musiała ruszyć dalej, wepchnąć się do innego przedziału. Znaleźć dla siebie miejsce. Powinna się przecież tego spodziewać, ale nie mogła pozbyć się tego uczucia rozczarowania i chłodu, który przeszedł po jej ciele. Nie mogła z tym walczyć, chociaż starała się mieć całkiem zwyczajny wyraz twarzy, nic takiego się nie stało, ale jednak wszystko było inne, a droga znowu nie miała zapachu gumy balonowej.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#13
13.11.2025, 14:49  ✶  

Osamotnienie. Nie mogła pozbyć się tego dziwnego wrażenia. Nawet na peronie wydawało się być chłodniej niż zwykle, mimo ciepłych słów, które na pożegnanie rzucali jej rodzice. Poprawiła poły płaszcza, uśmiechnęła się do nich na dowidzenia, po czym ruszyła do pociągu.

Nową rutyną stało się dla niej zajmowanie się pierwszorocznymi, czy ona też była taka zagubiona na samym początku? Nie mogła się nadziwić w tym, jak bardzo byli roztrzepani. Musiała znaleźć w sobie ogromne pokłady cierpliwości, aby nie daj Merlinie nie zrazić ich do siebie na samym początku. Była więc wyrozumiała, sama ich zagdywała, próbowała jakoś pomóc im oswoić się z nową sytuacją, chociaż nie była najlepsza w nawiązywaniu relacji. Musiała jednak wyglądać, jakby potrafiła to robić. Pozory, całkiem nieźle przychodziło jej udawanie, że sobie ze wszystkim radzi, że panuje nad otoczeniem i sobą, że jest w stanie znaleźć rozwiązanie na każdy problem.

Może miała wtedy sporo szczęścia, bo przecież tak naprawdę nie byłaby w stanie nawet wrzucić swoich bagaży nad głowę, nie wszyscy spotkali na swojej drodze kogoś, kto chciał im pomóc. Nieprzyjemne uczucie pojawiło się, gdy mijała drzwi od znajomego przedziału, tego, w którym nie było już dla niej miejsca. Tym razem jednak nawet nie dotknęła klamki, szła dalej, nie pchała się tam, gdzie jej nie chciano. Widziała brata, który za nimi zniknął, dobrze dla niego, że potrafił się jakoś odnaleźć w tym wszystkim.

Zajęła miejsce w jednym z ostatnich przedziałów, musiała przygotować się na to, co miało się zacząć. Był to moment, w którym powinna ubrać swoją maskę, zacząć być czujna, gotowa do ataku, bo wiedziała, że on na pewno będzie chciał wykorzystać okazję. Od zeszłego roku nie miał dla niej litości, tak właściwie to nie była wcale bez winy, bo również wykorzystywała każdy moment, gdy mogła mu dopiec. Ta gra trwała, a jako, że nie zamierzała pozwolić mu wygrać musiała być gotowa na każdą możliwość. Nie będzie łatwo, ale nie miała w zwyczaju się poddawać. Tym razem nie zastanawiała się nawet nad tym, że podróż nie pachniała jej już gumą balonową, jakby ten moment, kiedy kojarzyła się jej własnie z tym i z chłopakiem o ciemnych włosach został bardzo głęboko zakopany. Raczej nie dało się już zmienić tego, co się z nimi stało, może tak było lepiej.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#14
13.11.2025, 14:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2025, 14:59 przez Prudence Fenwick.)  

Spokój. Ostatni rok, ostatnia podróż, ostatni raz miała wsiąść do tego pociągu. Dumnie kroczyła przez peron, z rodzicami u boku, na jej szacie błyszczała odznaka prefekta naczelnego. Najwyraźniej wcale nie tak źle radziła sobie poprzez ostatnie lata. Nie mówiła tego głośno, ale cieszyła się, że w końcu opuści szkolne mury. Nie będzie musiała się z nikim użerać, będzie mogła być sobą z dala od tych wszystkich ludzi.

Egzaminy, to na nich powinna się skupić, napisać je jak najlepiej, by dostać się do Akademii Munga, tak jak mówił ojciec, zresztą nie widziała dla siebie innego miejsca. Przemierzała peron z głową wysoko podniesioną, pogodziła się z tym, że nieco psuje obrazek, że do niego nie pasuje. Pożegnała się z rodzicami dość szybko, nie widziała sensu, aby podprowadzali ją pod pociąg, Elias wyrwał do przodu już wcześniej, wiedziała dokąd zmierza, poczuła nawet drobne ukłucie, że znowu nie miała znaleźć się w tym samym przedziale co on. Nie było jednak sensu przejmować się takimi rzeczami, już niedługo zapomni o szkole, zapomni o tych corocznych podróżach pociągiem, o tym, że kiedyś kojarzyły jej się z bardzo miło spędzonym czasem.

Pierwszaki jak zawsze były nieco zagubione, tak, w tym roku zdała sobie sprawę z tego, że była zupełnie jak oni gdy znalazła się tutaj pierwszy raz. Uśmiechnęła się do siebie, na szczęście ona już niedługo miała zakończyć tę przygodę, inni zajmą jej miejsce, a o niej zapomni większość uczniów, czy nauczycieli. Ta myśl wcale nie napawała jej pesymizmem, taka była kolej rzeczy, coś się zaczynało, coś kończyło. Wyjątkowo nie mogła doczekać się końca.

Weszła do pociągu, zajęła swoje miejsce. Nowe miejsce, nie myślała o tym, że nie do końca było jej, nie było sensu się nad tym zastanawiać. Postanowiła się przejść, miała minąć przedział, który od zawsze wbudzał w niej mieszane uczucia, odsunęła jednak od siebie myśli o nim, nie mogła się na tym skupiać, to się skończyło, tyle, że wtedy drzwi się otworzyły. Zdążyła się zatrzymać, ledwie, ale jej się udało. Uderzył w nią ten zapach gumy balonowej, i chcąc nie chąc również wspomnienia, do których wolałaby nie wracać. Bardzo szybko jednak została przywrócona do rzeczywistości. Uniosła głowę, posłała mu chłodne spojrzenie. Nie zdążyła się jednak odezwać, bo zniknął między ludźmi. Szkoda, bardzo chętnie powiedziałaby mu co o nim myśli, chociaż czy musiała, na pewno o tym wiedział, znali się przecież za dobrze. Na szczęście to miał być koniec tej znajomości, ostatni rok.


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2579), Prudence Fenwick (2582)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa