Departament Magicznych Wypadków i Katastrof
Zaraz po porannym śniadaniu, Laurence udał się prosto do Ministerstwa Magii, z samego rana. Tak, jakby przychodził normalnie do pracy. Nie uprzedzał nikogo w swoim Departamencie, że wraca z urlopu. Ale też nie rozumiał, dlaczego nie został mu wysłany żaden list z informacją o tragicznej sytuacji w kraju. Czy raczej, jego stolicy. O tym, że jest tutaj potrzebny, dowiedział się dopiero od swojego kuzyna. Dlatego też, skrócił swój urlop i pojawił dzisiaj w Ministerstwie.
Jak tylko pojawił się w Ministerstwie, od razu zwrócił uwagę na zachowanie pracowników. Na to ile sów i listów przemieszczało się w powietrzu między departamentami i biurami. Udał się do windy, zajeżdżając na trzeci poziom. Wysiadł w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof, korytarzami zmierzając do swojego biura. Jego obecność nie pozostawała nie zauważona.
- Dzień dobry Panie Lestrange.Usłyszał z jednej strony, na odpowiedział również:
- Dzień dobry.
Niektórzy nie ukrywali zaskoczenia jego powrotem z urlopu.
- Dzień dobry Panu. Wrócił Pan już z urlopu?
Usłyszał z drugiej strony.
- Tak.
Odparł krótko.
Kiedy dotarł do swojego biura, jeden z pracowników mu podwładny, pełniący funkcję sekretarza, od razu się pojawił także w jego pomieszczeniu.
- Dzień dobry. Nie uprzedził Pan o swoim powrocie.
Przywitał się wyraźnie zaskoczony nagłym pojawieniem się zastępcy Szefa Departamentu.
- Nie było na to czasu. Zbierz raporty z ostatnich wydarzeń, jakie miały miejsce za dnia i w nocy ósmego i dziewiątego września. A także zestawienie raportów i sprawozdań podjętych działań od tamtej nocy do dnia dzisiejszego. Wszystkich biur, jakie podlegają w tym Departamencie. Chce się ze wszystkim zapoznać.
Wydał od razu polecenie, nie zważając na to czy te raporty mają już gotowe swoje kopie, czy są u szefa, czy może wciąż zalegają u pozostałych przełożonych konkretnych biur. Laurence chciał wiedzieć, jakie poczyniono działania. Pomimo tego, co ostatniego dnia widział w Londynie. Będzie musiał także napisać list do Babki, albo kogoś, kto opisze mu sytuację jaka panowała i panuje w Klinice Magicznych Chorób i Urazów.
Pracownik nie od razu, ale po chwili wyszedł wykonać polecenie. Lestrange wiedząc, że to trochę zajmie, zdjął płaszcz i powiesił na wieszaku. Przygotował sobie kawę i usiadł przy swoim biurku, spojrzawszy na nowy numer Proroka Codziennego. Nie zagłębiał się całkowicie w jego lekturę. Kiedy pracownik dostarczył mu potrzebne dokumenty, Laurence zabrał się do ich czytania. Chcąc wiedzieć, co miało miejsce i gdzie. Jak szeroki zasięg miasta sięgnęły pożary. Ile było ofiar, ile mieszkańców z obu społeczności bez dachu nad głową tamtej nocy. Jak statystyki przedstawiają się teraz. Jak wyglądała praca uzdrowicieli i amnezjatorów w terenie. Czy nawiązano kontakt z Kliniką Magicznych Chorób i urazów. Okazano jakieś wsparcie. Czy cokolwiek działano i jak w ostatnim czasie.