Shafiq zniknął w spiżarce, a Lovegood niespiesznie zajął miejsce przy stole, obrzucając wzrokiem przygotowane potrawy. Kaczka nie interesowała go szczególnie, ale na półmiskach znalazło się wiele innych rzeczy, które mógł bezpiecznie zjeść.
- Czy mogę prosić o wodę? - zapytał, gdy gospodarz postawił przed nim wino. Jedna lampka nie powinna wejść w interakcję z eliksirami, ale dla pewności wolał wypić coś jeszcze, rozcieńczyć trochę alkohol.
W milczeniu przysłuchiwał się rozmowie. Jasper najwyraźniej był zmuszony do wyprowadzki. Ciekawe, czy w jego domu również pozostałości czarnej magii przyjęły jakąś wybitnie uciążliwą formę.
- Słyszałem, a nawet miałem okazję zaobserwować, że w niektórych mieszkaniach pozostały… efekty uboczne magii wykorzystanej ósmego i dziewiątego września - wtrącił - Czy też padliście ich ofiarą?
Jego własna kamienica została dotknięta klątwą objawiającą się nieusuwalnymi zaciekami i permanentnym zapachem spalenizny. Lazarus badał to zjawisko w wolnych chwilach, poszukując sposobu na jego usunięcie i chętnie obejrzałby inne, podobne przypadki.
Atmosfera stała się niemal rodzinna. Nie spodziewał się tego od razu nazajutrz po zmianie pracy, nie czuł się z tym do końca komfortowo, musiał jednak zachować profesjonalizm.
Jeść, musisz jeść.
Nałożył sobie na talerz porcję wszystkiego, poza samym mięsem, nie wykluczając nawet wytopionego z niego sosu. Nabił na widelec kawałek jabłka z farszu i, uważnie obejrzawszy kęs, włożył do ust.