• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [14.10.72, Wyspa Posępna] Duchy Posępnej Wyspy

[14.10.72, Wyspa Posępna] Duchy Posępnej Wyspy
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
04.12.2025, 10:40  ✶  
Część fabuły ZFowej z Posępną Wyspą.

Kap. Kap. Kap.
Dźwięk kapiącej wody. Nic niezwykłego, prawda? Dachy tu na pewno przeciekały, wilgoć mogła zebrać się w wielu miejscach, nadmorska, szkocka pogoda nie należała do najlepszych…
Stuk. Stuk. Stuk.
Ciche stukanie, może drzwi lub okiennicy poruszanej przez zamkowe przeciągi…
Wszyscy umrzemy, głos, tuż przy uchu, gdy umysł oscyluje na granicy snu i jawy – czy przyśnił się tylko Heather, gdy po swojej warcie padła przespać chociaż dwie godziny, czy faktycznie go słyszała? A potem…
Potem, budząc się, mogłaby przysiąc, że słyszy krzyk: stłumiony, dobiegający gdzieś z oddali, ale wyraźny.
*

Brenna, skulona w tym samym pomieszczeniu, też próbowała spać – i udało się jej to nawet, ale osunęła się w sen niespokojny, pełen krwi, warkotów, krzyków, śmierci i krwi. Jeśli nawet usłyszała to samo, co Heather, zlało się to dla niej z wrzaskami z koszmarów.
We śnie…
We śnie na mur prysnęła krew, gdy ktoś, coś, schwyciło kobietę i zaczęło rozrywać ją na strzępy, a ona krzyczała i krzyczała, bo żyła, bogowie żyła, a Brenna nie mogła się ruszyć, nie mogła niczego zrobić i…
Obudziła się, gwałtownie nabierając tchu i usiadła, a potem rozejrzała się, jakby pewna, że zobaczy potwory czające się w mroku. Ale w pomieszczeniu nie było żadnych stworów, tylko one i…
– Gdzie jest Dora? – spytała, spoglądając najpierw na Heather, a potem na miejsce, gdzie powinna spać Crawleyówna: nie była jej kolejka na trzymanie warty, powinna spać tutaj z nimi, a został po niej tylko zwinięty koc. I Brenna, chociaż wciąż miała problem z otrząśnięciem się z resztek snu, który jakoś nie chciał wypuścić jej ze swoich szponów, choć umysł pracował jej jakoś dziwnie, a gdy mrugała, zdawało się jej, że obraz zmienia się przed oczyma, poderwała się teraz i ruszyła od razu do drzwi.
Były lekko uchylone, chociaż przecież zamykały i je, a bariera mająca chronić ich podczas snu znikła.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
04.12.2025, 14:41  ✶  

Woda kapała. Ruda niby lubiła wodę, wiadomo, poniekąd to poprzez nią manifestowała swoją magię, chociaż często zastanawiała się nad tym dlaczego to nie był ogień, przecież ogień dużo bardziej do niej pasował. Do jej charakteru, czy nawet wyglądu... natura trochę z niej zadrwiła, a może po prostu chciała ją nieco ostudzić, przez to właśnie padło na ten żywioł, a nie inny. Woda nie była taka znowu najgorsza... Tylko chyba nie padało? Nie wydawało jej się przynajmniej, żeby padał deszcz, może gdzieś zebrała się wilgoć, czy coś.

Spała, a może tylko odpoczywała, nie była pewna, czy udało jej się zasnąć, znajdowała się w tym śmiesznym stanie pomiędzy, kiedy usłyszała to Wszyscy umrzemy, ta jasne, bujać to my, ale nie nas. Ona na pewno nie miała zamiaru umrzeć, usłyszała krzyk, który wybudził ją z tego snu, chyba jednak spała. Od razu stanęła na nogi, właściwie to się na nie zerwała, złapała mocno różdżkę i rozejrzała się po pomieszczeniu, by sprawdzić, czy nikogo nie brakowało. Kurwa. Brakowało.

Brenna również się obudziła, ją też musiał wyrwać ze snu ten krzyk. Przeniosła wzrok na przyjaciółkę, była zaniepokojona, bo brakowało Dory, Longbottomówna również to zauważyła.

- Gdzieś indziej? - Zapytała, bo skoro nie było jej tutaj, zostało po niej tylko posłanie, w którym spała, to musiała być w innym miejscu.

- Czekaj... - Ruszyła za nią w stronę drzwi. No jasne, że musiały znaleźć Dorę, tylko Brenna mogła uprzedzić, że już wychodzą.

Drzwi były zamknięte, na pewno wcześniej były zamknięta, teraz pozostawały uchylone, być może Crawleyówna otworzyła je, kiedy stąd wychodziła, ale czy pozbyłaby się też bariery ochronnej? Nie wydawało jej się, aby była taka nierozsądna, to mogło przytrafić się jej, ale nie Dorze, ta była dużo bardziej odpowiedzialna od Heather.

- Mamy jakiś plan, czy przeszukujemy wszystko po kolei? - Zapytała jeszcze, to była chyba najlepsza opcja, nie miała pojęcia, kiedy Dora zniknęła, jak bardzo mogła się oddalić. Zaczęła się jednak rozglądać w poszukiwaniu jakichś śladów.


Rzut Z 1d100 - 35
Akcja nieudana
(3k percepcja - szukam śladów)
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
04.12.2025, 21:44  ✶  
Dora mogła wyjść za potrzebą. Albo zawołał ją ktoś inny z grupy. A barierę przerwała, by móc spokojnie wyjść i zaraz wrócić, a ich nie chciała budzić. I to były jedyne powody, które przychodziły Brennie na myśl, a dla których dziewczyna mogła postanowić spacerować po nocy w szkockim, zrujnowanym zamku, należącym kiedyś do czarodziejów rzucających klątwy. I leżącym na wyspie pełnej potworów.
– Rozejrzyjmy się, może jest w pobliżu? Sprawdzimy, czy nie dołączyła do chłopców na ich warcie, a jeśli nie… to pomogą nam szukać – powiedziała, walcząc z zaniepokojeniem. Ich wartownicy powinni być w pobliżu, w końcu po obchodzie zamku teraz już chodziło głównie o pilnowanie, aby mogli złapać choć chwilę snu, zanim jutro podejmą właściwe poszukiwania… – Mogę też się przemienić i spróbować chwycić jej zapach, to nie powinno być trudne… Ale jeśli nie będzie jej w pobliżu, najpierw obudzimy wszystkich, nie chcę niepotrzebnie ryzykować. Daj mi moment…
Może przesadzała. Może nic się nie działo. Ale sen napełnił ją dziwnym niepokojem, choć przecież nie była ani aurowidzem, ani jasnowidzem – to nie tak, że śniła o czymś, co spotykało teraz jej bliskich czy ich czekało…
Gdy Heather wyszła na korytarz i rozglądała się za śladami, Brenna została z tyłu: cofnęła się i zaczęła grzebać w swoim plecaku. Poszukiwała bardzo konkretnej rzeczy, mianowicie lusterka dwukierunkowego.
– Dora? Słyszysz mnie? – spytała, podnosząc głos i spoglądając w lusterko, ale… nie było odpowiedzi. Dziewczyna mogła go nie zabrać, nie usłyszała, nie miała czasu po nie sięgnąć…
…żadna z tych opcji Brennie się nie podobała.
Wcisnęła lusterko do kieszeni i wstała, a z jej ust wyrwał się zdławiony okrzyk: bo gdy spojrzała na ścianę, zobaczyła pokrywającą ją krew. Tak, jakby ta chwilę temu trysnęła z ciała i zachlapała mur nieregularnym wzorem, makabryczne dzieło potwornego artysty.
Dokładnie jak w jej śnie.
Heather jednak nie usłyszała nawet tego dźwięku: bo do jej uszu dobiegł inny, odbijający się echem, gdzieś w oddali. Tak jak wcześniej słyszała krzyk, tak teraz był to kobiecy śmiechy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
05.12.2025, 21:20  ✶  

Różne mogły być powody wyjścia Dory z miejsca, w którym odpoczywały. Tak, czy siak, warto było to sprawdzić, lepiej upewnić się, że nic złego jej się nie przytrafiło, bo przecież znajdowali się w zupełnie obcym miejscu, nie mieli szansy całego dokładnie sprawdzić, kto wie, co mogło się tutaj czaić. Oczywiście nie zakładała najgorszego, ale jednak, nie mogła też tego wykluczać.

- Tak, to dobry pomysł, zacznijmy od okolicy, jeśli nic nie zobaczymy, to pójdźmy do chłopaków, może oni coś widzieli lub słyszeli. - To był całkiem niezły plan, miał ręce i nogi, może Dora była gdzieś niedaleko... miała taką nadzieję, nie chciała, aby komuś z nich stała się krzywda, zresztą nie było sensu nastawiać się na najgorsze, bo to przyciągało złe wydarzenia, lepiej wizualizować sobie same sukcesy, tak mówiła Lizzy.

- Nie no, jasne, korzystaj ze swojego psiego super węchu. - To był bardzo dobry pomysł, była szansa na to, że Brenna złapie trop i doprowadzi je do Dory, fajnie miała z tą swoją animagią, powodowała, że miała wyostrzone zmysły, które mogły jej ułatwiać życie.

- Tak, jeśli nie będzie jej w pobliżu musimy poinformować resztę. - Musieli wiedzieć, że coś się wydarzyło, kto wie, czy to nie był dopiero początek, nigdy nie wiadomo, co mogło stać się później. Wypadało być ostrożnym w nieznanym miejscu.

Ruda wyszła na korytarz, zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu śladów, poszlak, czegokolwiek, co mogłoby zasugerować, gdzie podziewała się Dora, tyle, że nic nie zwróciło jej uwagi, nic nie zobaczyła, i miała wrażenie, że to nie wróżyło niczego dobrego. Cóż, będą musieli ruszyć dalej, przejrzeć wszystkie pomieszczenia w tym zamku, aż w końcu ją znajdą.

Zatrzymała się na moment, bo dobiegł do niej śmiech. Bardzo głośny śmiech, chyba kobiety, zmrużyła oczy, próbując zlokalizować miejsce, z którego dochodził, nasłuchiwała, skupiała się tylko i wyłącznie na tym dźwięku.

Nie widziała za sobą Brenny, ta chyba wróciła się po coś do pomieszczenia, nie oglądała się jednak póki co za siebie, próbowała zlokalizować źródło dźwięku.


Rzut Z 1d100 - 12
Akcja nieudana
(◉◉◉○○ percepcja skąd słyszę dźwięk)
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
07.12.2025, 23:12  ✶  
Dźwięk odbijał się echem od opustoszałych korytarzy – dochodził na pewno gdzieś z przodu, ale Heather nie była w stanie dokładnie określić jego źródła. Wiedziała jedno: nie brzmiało to naturalnie, nie było głosem Dory – ona z pewnością nie śmiałaby się w taki sposób, dziwnym, pustym śmiechem, ani trochę nie wesołym – nie byli w zamku sami. Może był tu ktoś poza nimi, może jakieś duchy płatały im figle… tyle czy jeżeli chodziło o to drugie, to na pewno pozostawało nieszkodliwe? Finn i Cormac znikli niemal bez śladu, a teraz z pokoju, w którym spali przepadła Dora, i z czymkolwiek mieli do czynienia, nie można było zakładać, że pozostaną bezpieczni. Wood myślała całkiem jasno: należała do ludzi nie poddających się łatwo strachowi, bez większego trudu mogła więc to wszystko przeanalizować.
Dźwięk kapania, który słyszała wcześniej, stawał się coraz głośniejszy, aż w końcu zamienił się w szum deszczu, choć ledwo parę chwil temu nie padało. Wyglądając przez najbliższe okno Wood mogła dostrzec, że zaczęła się ulewa, z gatunku tych gwałtownych, i być może za moment zamieni w burzę.
A tam na dole, w ciemnościach, zobaczyła kogoś biegnącego przez dziedziniec.
Czy to była Dora…? Zdawało się jej, że tak, ale w ciemnościach i przez deszcz trudno było przyjrzeć się jej dokładnie.

Brenna tymczasem straciła cenne pięć sekund na przypatrywanie się plamie krwi. Nie tylko dlatego, że widok sprawił, że serce podeszło jej do gardła, bo sprawił, ale w takich chwilach rzadko zamierała, sparaliżowana strachem. Zwyczajnie nie było pewna, co robić najpierw: próbować oceniać, skąd się to wzięło, zamieniać się w wilka i pędzić tropem Dory, wołać Heather, by ta sprawdziła, czy też to widzi…
Zacisnęła szczęki i zbliżyła się do ściany, unosząc jednocześnie różdżkę i szepcąc ciche lumos. Sprawdzić, czy to krew. A potem biec za Dorą. Oby całą i zdrową.
Gdy światło rozbłysło na końcu różdżki, Brenna odruchowo zamrugała, a kiedy uniosła powieki ściana znów wyglądała jak wcześniej.
Tyle że…
Kiedy Brenna przyjrzała się bardzo uważnie, mogłaby przysiąc… że jedno miejsce zdawało się mieć nieco inny kolor niż wszystko w pobliżu…
Nieważne, uznała i ruszyła do drzwi, które zdążyły zamknąć się pomiędzy nią i Heather, wiedzione zapewne przeciągiem. I gdy obróciła gałkę, przekonała się, że się zatrzasnęły.
– Heather?! – zawołała, szarpiąc się z drzwiami, najpierw próbując je otworzyć, nim podejmie bardziej drastyczne kroki.

Czy Heather usłyszy Bren?
1 – tak, 2 – nie
Rzut 1d2 - 2


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
08.12.2025, 21:35  ✶  

Ruda słyszała dźwięk, jednak nie była w stanie określić jego źródła. Rozmywał się jej, próbowała się skupić, ale wychodziło jej to raczej średnio, nie była z tego powodu jakoś szczególnie zadowolona, nie znosiła kiedy coś nie szło po jej myśli, bardzo łatwo się wtedy irytowała, wzięła głęboki oddech - nie mogła sobie pozwolić na irytację, bo mogło się to skończyć zalaniem części zamku, a tylko tego brakowało im do szczęścia. Wdech, wydech, jakoś sobie poradzą, znajdą Dorę i zaraz będzie po wszystkim, nikomu nie stanie się dzisiaj krzywda, powtarzała to sobie w głowie, aż w końcu uwierzyła, że faktycznie tak będzie. Było to bardzo proste.

Ten śmiech nie był głosem Dory, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości, nie znała tego głosu, nie wiedziała do kogo należy, ale miała pewność co do tego, że był obcy. Czy to możliwe, że w zamku był ktoś jeszcze, kogo się nie spodziewali? Nie mogli odrzucić takiej możliwości, to miejsce było ogromne, kto wie, co czaiło się w jego zakamarkach.

Finn i Cormac zniknęli, teraz zniknęła stąd Dora, czy te zaginięcia mogły być ze sobą powiązane, czy śmiech był śmiechem człowieka, czy może jakiegoś ducha, który nie chciał opuścić tego miejsca, co do tego nie mogła zakładać jednej możliwości, bo każdą powinna brać pod uwagę. Na pewno niedługo się to wyjaśni, na pewno niedługo odnajdą tych, którzy nagle zniknęli, odnajdą ich całych i żywych, afirmowała sobie to, aby jej wizja się spełniła.

Dźwięk kropel deszczu, który uderzał o okiennice, czy mury zamku, wydawał się być coraz głośniejszy, chociaż jeszcze przed chwilą w ogóle nie padało, może coś przegapiła? Wyjrzała przez okno i zobaczyła sylwetkę, ktoś biegł przez dziedziniec, nie mogła tego tak zostawić. Nie zwlekała, nie odwróciła się za siebie, nie spojrzała, gdzie jest Brenna, bo czas był ważny, każda minuta się liczyła. Pobiegła więc przed siebie, aby znaleźć się na dziedzińcu, wiedziała, że Longbottomówna zrozumie jej podejście.

Wyrwała przed siebie, tak szybko, jak potrafiła, a co jak co, ale Ruda naprawdę umiała biegać.


Rzut PO 1d100 - 38
Slaby sukces...
( a rzucę na af, zobaczyć, jak szybko biegnę ◉◉◉◉○)
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
10.12.2025, 11:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2025, 11:53 przez Brenna Longbottom.)  
- Jasny szlag i ja pierdolę - syknęła Brenna, mocniej napierając na drzwi, ale te nawet nie drgnęły. Być może mogłaby znaleźć jakiś sposób, aby wyjść stąd bez drastycznych metod, tyle że... Dora znikła, nie miała pojęcia, gdzie jest Thomas, który powinien mieć wartę i zareagować na to zamieszanie, a Heather nie odpowiedziała na jej krzyk. To zaś oznaczało, że albo się oddaliła, albo z jakichś powodów głos Brenny nie przedostał się przez warstwę drewna.
Cóż, ostatecznie nie zamierzali tutaj mieszkać na stałe, prawda?
Brenna cofnęła się więc i wycelowała różdżką w drzwi, próbując wywołać niewielki wybuch w miejscu zamka.

Rzut W 1d100 - 33
Sukces!


Coś trzasnęło, kliknęło, zadymiało. Kobieta nie przypatrywała się zamkowi, nie próbowała sprawdzać, czy poczyniła trwałe szkody - a chyba tak - a znowu szarpnęła za drzwi.
- Heather?! - zawołała, wybiegając na zewnątrz. Nie widziała już Wood. I w jej oczach... W jej oczach wyglądało to trochę tak, jakby kolejna osoba właśnie znikła.
Co więcej nikt nie zareagował na jej krzyk, choć nie była cicho.
Tak głęboko spali czy może ktoś, coś, przytłumiało dźwięki, sprawiało, że te nie przedostawały się przez drzwi i ściany...? Zaklęcia wygłuszające, wciąż ciążące na zamku McClivertów? Nie wpadli przecież na to, aby stawać w dwóch pomieszczeniach i do siebie krzyczeć w ramach sprawdzania, jak to tu działa. Duchy? Jakieś nienaturalne sny, ściągnięte na nich przez byty?
Heather?
Powtórzyła falami i sekundę później trzasnęło, gdy zmieniła się w wilka: musiała poszukać tropów.
*

Heather Wood biegła.
Była w tym dobra: aktywność fizyczna zawsze stanowiła jej mocny punkt. Błyskawicznie przemierzyła więc korytarz, w którym się zatrzymali, a potem pokonała schody i skręciła w kolejny korytarz, jak się jej wydawało mający wieść do wyjścia. Tyle że… zamiast wypaść na dziedziniec wpadła do wielkiej sali, tonącej w mroku.
W ciemnościach, które panowały przed świtem, nie widziała dokładnie wnętrza. Mogła jedynie domyślać się, że była to kiedyś sala biesiadna. Jej krańce ginęły w mroku. Kiedyś, dwa czy trzy wieki temu, McClivertowie zasiadali tu przy ciężkich stołach, na ławach, podczas świąt, a na podwyższeniu ten, którego zabito, i który stał się przyczyną klątwy, przyjmował raz do roku przysięgę wierności od swoich ludzi.
Ale teraz większość stołów i ław poprzewracano. Heather widziała jedynie ich zarysy, najwyraźniej jednak w tym miejscu swego czasu toczyła się walka – a może tylko już po śmierci McClivertów zdołali dostać się tu jacyś złodzieje…? Nie to jednak przyciągało wzrok.
Przy jedynym nieprzewróconym stole w rzędzie siedziało kilka duchów.
– Dołącz do nas – powiedział jeden z nich, z mocnym, szkockim akcentem, podnosząc się, by wskazać Heather wolne miejsce.

Czy B. zdołała nadać fale
Rzut PO 1d100 - 35
Slaby sukces...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
17.12.2025, 00:20  ✶  

Brenna zawołała Rudą, ale ta pognała przed siebie ile tylko sił miała w nogach, nie słyszała jej głosu, nie mogła zmarnować okazji, po prostu wyrwała do przodu, co nie było szczególnie rozsądne, ale wiadomo, jak to jest z rozsądkiem u tej młodej damy, tak właściwie to praktycznie nie istniał.

Słyszała swoje imię we własnych myślach, ale nie miała jak się teraz skupić na tym, aby odpowiedzieć, całą swoją uwagę przeznaczyła na to, aby dobiec na miejsce jak najszybciej. Brenna musiała jej wybaczyć, nie robiła tego specjalnie, po prostu podczas aktywności, która właśnie trwała nie mogła sobie na to pozwolić, jeszcze przypadkiem spadłaby z tych krętych schodów, czy coś, jak coś znajdzie to się do niej odezwie, a czuła w kościach, że miało się to wydarzyć, rzadko kiedy się myliła.

Udało jej się zgrabnie zbiec po schodach, już miała trafić na dziedziniec, tyle, że coś nie zaskoczyło.

Zamiast tego znalazła się w jakiejś wielkiej sali, w której było ciemno, tonęła w mroku. Niby jakim chujem? Nie wiedziała, ale miała się tego dowiedzieć. Złapała mocniej różdżkę w dłoni, gotowa nią czarować, albo wbić komuś w oko jeśli nadejdzie taka potrzeba.

Trudno jej było dostrzec jakikolwiek kształty malujące się w tej ciemności, miała wrażenie, że widziała stoły, poprzewracane? Chyba? Być może było to miejsce, w którym oni kiedyś jedli swoje posiłki, przynajmniej tak się Rudej wydawało na ten moment.

Stoły chyba były poprzewracane, nie mogła mieć co do tego pewności, coś musiało się tutaj wydarzyć w przeszłości, tylko co?

Jeden, jedyny stół nie był przewrócony, siedziały przy nim duchy, tak to musiały być duchy, przynajmniej z tym się jej kojarzyła ta poświata, którą wokół nich dostrzegała. Jeden z nich odezwał się do niej, spoglądała na niego, nie do końca mając pewność, co powinna zrobić. Pora na telefon do przyjaciela, to znaczy na falowanie do przyjaciółki.

Brenn, nie panikuj, wybiegłam na dziedziniec, ale nie wyszło, zassało mnie do jakieś sali biesiadnej. Nie panikuj. - Przesłała krótką wiadomość, jak przystało na odpowiedzialną młodą damę, po czym jak już chyba nie do końca przystało ruszyła w stronę duchów, bo czemu by nie.

- Co to za impreza? - Zapytała zmierzając ku wolnemu miejscu, które jej wskazał.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
18.12.2025, 11:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 11:49 przez Brenna Longbottom.)  
Percepcja, czy pochwycę trop
Rzut PO 1d100 - 8
Akcja nieudana



Brenna kręciła się przez chwilę w korytarzu, w wilczej postaci. Tropy - i Dory, i Heather - powinny być świeże. Tak świeże, jak tylko się dało, nie było tu też tabunów ludzi i setek różnych, mieszających się zapachów, które myliłyby ślady i utrudniały znalezienie dziewczyny.
A jednak, choć przebiegła kilka metrów, jak sądziła w ślad za Wood, to potem przy schodach nie była w stanie określić, czy ta pobiegła w dół, czy skręciła w korytarz. Zawarczała z frustracji i przeminęła się z powrotem, z nadzieją, że może coś dostrzeże albo dostanie jakąś odpowiedź…
I ta sprawiła, że Brenna zamarła.
Zbiegałaś po schodach? WYCOFAJ SIĘ STAMTĄD, nadała, i jeśli można było dostać fale wypisane wielkimi literami, to te na pewno wypaliły się w umyśle Wood w ogromnym rozmiarze. Bo Brenna wiedziała, że jej podopieczna czasem bywa aż nazbyt odważna
– Obudźcie się! – zawołała jeszcze, bez większej nadziei jednak, że głos się poniesie, albo że pozostali tutaj są. Dotknęła ściany, podpierając się, gdy miała zamiar ruszyć w dół…
…ale pod jej palcami spłynęła czerwień i szkarłat zalał jej umysł.
*

Gdy Heather zbliżyła się do duchów, poczuła, jak przenika ją chłód. Już wcześniej było jej zimno: szkocki zamek od dawna nie zaznał ciepła płomieni, wzniecanych w kominkach, nikt nie łatał dziur w dachu, nikt nie zamykał okien ani drzwi, by korytarzami nie szalały przeciągi. A trwała chłodna, październikowa noc.
W tej chwili jednak zimno zaczęło wnikać pod skórę, jakby chciało się dostać w jej głąb. Sięgnąć ku sercu i je zamrozić. Od duchów wionęło zimnem, a jej palce, ledwo dotknęła blatu, zaczęły grabieć.
Gdzieś w głowie Heather odbiło się najpierw pytanie Brenny, potem prośba o wycofanie, ale były jak głos dobiegający z bardzo, bardzo daleka – słyszała je tak, jakby słyszała kogoś, kto wołał ją z zewnątrz, gdy ona znajdowała się w zamkniętym pomieszczeniu.
– To uroczystości pogrzebowe – poinformował ją duch, który zaprosił Wood do stołu. Czy miał na myśli ich pogrzeb, którego zapewne nigdy się nie doczekali, bo nie miał kto ich pochować, czy może… raczej jej?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
18.12.2025, 18:36  ✶  

Za późno, zaprosili mnie na imprezę, odezwę się po. - Rzuciła jeszcze w myślach do Brenny, by móc dołączyć do stołu, jedynego, który jeszcze stał, przy którym znajdowały się duchy. Zresztą głos Longbottom wydawał się dochodzić z bardzo daleka, zupełnie go ignorowała, jakby na linii pojawiły się jakieś zakłócenia, czy coś.

Nie zastanawiała się nad tym jakoś szczególnie, nie było to też nic nowego, skoro już się tutaj znalazła, duchy chciały z nią gadać, to postanowiła podejść - prosta sprawa, czyż nie? Co złego mogło się wydarzyć... no nic, oczywiście, że nic, a przynajmniej nastawiała się pozytywnie, jeśli byłoby inaczej to wymyśli, jak się z tego wykaraskać, nie takie rzeczy już robiła w swoim krótkim, aczkolwiek bardzo intensywnym życiu.

Zbliżyła się do martwych, przeszedł ją niezbyt przyjemny chłód, aż się wzdrygnęła, nie miała pojęcia, czemu tak na nią oddziaływali, cóż, pewnie mieli w sobie nagromadzone sporo energii.

W zamku było nieprzyjemnie, ale teraz miała wrażenie, że ten chłód wkradał się głębiej, pod ubranie, że przemykał niemalże do jej kości, dziwna sprawa, bardzo dziwna, próbowała go ignorować, ale się nie dało, nie była w stanie.

- Uroczystości pogrzebowe, czyli stypa? - Zadała to pytanie w głos, chociaż pewnie nie powinna.

- To trochę słaba okazja, ale grunt, że się jakaś znalazła. - Próbowała podchodzić do tej całej sytuacji z humorem, bo jak inaczej miała reagować? Nie czuła strachu, Ruda nigdy go nie czuła, przez co nie miała w sobie też ani odrobiny instynktu samozachowawczego, była jedną z tych osób, które wsadzały palec w płomień, żeby sprawdzić, czy naprawdę jest w stanie ją poparzyć.

- Kto umarł? Ktoś z Was? - Usiadła na miejscu wskazanym przez ducha bez zastanowienia, rozglądała się wokół, przesuwała wzrok po kolei z jednego, na kolejnego ducha, jakby to miało coś zmienić.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (764), Brenna Longbottom (2358), Heather Wood (3194)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa