• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[11.10.1972] Red, red wine

[11.10.1972] Red, red wine
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#1
12.12.2025, 14:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2026, 14:20 przez Hannibal Selwyn. Powód edycji: Zmiana daty w związku z kolizją )  
11.10.1972, wieczór
Dziurawy Kocioł

Trzeci weekend grania Ekstazy Merlina zapowiadał się znacznie spokojniej, niż pierwszy - premierowy i okraszony niespodziewanymi turbulencjami emocjonalnymi - i drugi - kiedy Hannibal musiał pogodzić występy w piątek i niedzielę z udziałem w balu maskowym. Na tyle spokojniej, że aktor z radością powitał propozycję przyjaciół, żeby dołączyć do nich w Dziurawym Kotle. Podobno serwowali tam jakieś nowe drinki.

Zszedł ze sceny około dziewiątej wieczorem, brudny od sztucznej krwi, spocony i zmęczony, ale za to nagrodzony owacjami i z poczuciem dobrze wykonanego artystycznego obowiązku. Doprowadził się to jako tako akceptowalnego w towarzystwie stanu, przebrał w czyste i wygodne ubranie i już niecałe trzy kwadranse później wmaszerował do zalanego ciepłym blaskiem i wypełnionego gwarem wnętrza pubu. Rozejrzał się w poszukiwaniu znajomych twarzy, a dostrzegłszy je, przecisnął się w tamtą stronę między stolikami.

- Ufff - opadł z sapnięciem na wolne krzesło - Jak tam? Co dzisiaj pijemy?
Nawiązał kontakt wzrokowy z kelnerką, zrobił minę człowieka, który napotkał oazę na pustyni. Podziałało.
- Polecam nasz zestaw degustacyjny grzańców, to eksperymentalne receptury, potem możecie państwo wypełnić ankietę i zagłosować na najlepszą, która w grudniu wejdzie do stałej oferty - wyrecytowała dziewczyna. Selwyn uśmiechnął się do niej słodko.
- Poproszę. I co pani poleca do jedzenia?
Obiad był dawno i lekki, a on miał za sobą ponad dwie godziny grania i tańczenia, i jego żołądek upominał się o swoje prawa już podczas ostatniego aktu. Drobne przekąski, które ktoś zawsze przynosił za kulisy, mogły tylko tymczasowo uciszyć głód, teraz potrzebował czegoś konkretniejszego.
- Ryba z frytkami, brzmi doskonale - zgodził się, nie przejmując zbytnio tym, że danie całkiem nie pasowało do grzanego wina. Odprowadził kelnerkę wzrokiem, a gdy zniknęła za drzwiami do kuchni, oznajmił:
- Sorry, ale będę jadł, zawsze po Ekstazie umieram z głodu!

Dziewczyną wróciła podejrzanie szybko z tacą pełną parujących kubeczków, z których trzy znalazły się  przed Hannibalem. Uniósł pierwszy z nich w toaście i upił solidny łyk. Trunek był słodki - zbyt słodki, ale Selwyn nie zamierzał narzekać. Mruknął tylko coś nieartykułowanego.
- Dobry, ale mógłby być bardziej doprawiony - zawyrokował w końcu.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#2
12.12.2025, 21:32  ✶  
Czy mogła być lepsza okazja do spotkania się ze znajomymi niż degustacja eksperymentalnych receptur korzennego grzańca w Dziurawym Kotle? Z całą pewnością tak, ale przecież każda okazja była dobra, żeby spotkać się ze znajomymi. W końcu nie zawsze była możliwość dogadania się w kwestii dnia, godziny i daty, żeby zorganizować spotkanie większą ekipą, a skoro już pojawiła się taka okazja, należało ją wykorzystać.

-Jest i on - powiedział, kiedy postać Hannibala pojawiła się w pubie.
Pomachał do niego, w razie, gdyby Selwyn nie zauważył ich w pierwszej chwili, żeby było mu łatwiej ich znaleźć.
-Zaczynałem się martwić, czy dasz radę do nas dołączyć - przyznał. -Jak tam występ?
Kelnerka pojawiła się przy ich stoliku i wyrecytowała formułkę, którą tego dnia powtarzała pewnie już setki razy, ale na szczęście nie brzmiała przy tym, jak zaczarowany manekin, i nawet się uśmiechnęła.
-Zestaw degustacyjny brzmi zachęcająco - powiedział i kiwnął głową do kelnerki. -Ja poproszę tylko frytki.
Nie był jakoś specjalnie głodny, ale w sumie, jeśli Hannibal będzie jadł, to i w sumie jego najdzie ochota, żeby coś wsunąć, bardziej dla towarzystwa, niż z faktycznej potrzeby zjedzenia czegokolwiek.
Kelnerka zebrała wszystkie zamówienia i wróciła na zaplecze, ale wróciła całkiem szybko, niosąc tacę z kubeczkami grzańców. Wyglądały całkiem zachęcająco, chociaż zmieszany zapach był dla niego trochę zbyt intensywny, ale nie zamierzał narzekać. Sięgnął po jeden kubeczek, poczekał jeszcze, aż wszyscy wezmą sobie eksperymentalnego grzańca, wznieśli toast i Jessie upił pierwszy, nieduży łyk. Smak był... interesujący. Słodkawy, lekko pikantny, miodowo-pomarańczowy. Upił drugi mały łyczek i mruknął cicho.
-Jak dla mnie trochę za bardzo przyprawiony - przyznał.
Nigdy nie był fanem przypraw korzennych, cynamon był dla niego trochę za bardzo wyczuwalny, ale w sumie ten grzaniec nie był najgorszy. Mógłby go sobie zamówić innego dnia dla towarzystwa, ale z pewnością nie zostanie jego ulubionym napojem.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#3
12.12.2025, 23:48  ✶  
Hestia uśmiechnęła się na widok wchodzącego do pomieszczenia Hannibala.
– I jak dzisiaj poszło? – spytała szczerze zaciekawiona poczynaniami Selwyna na scenie. Powinna jakoś się wybrać na tę sztukę, ale na razie nie miała na to czasu, a poza tym... Chyba nie była szczególnie fanką takich historii. Albo nie chciała aby jej rodzina myślała, że jest fanką takich historii. Albo i to i to. Trudno było powiedzieć. W każdym razie z tego co rozumiała to w sztuce chodziło o samobiczowanie i jakąś ekstazę i nie do końca wiedziała, jak się z tym powinna czuć. Skinęła głowa na znak, że i ona również chętnie spróbuje zestawu degustacyjnego i zmarszczyła brwi, gdy dotarło do niej, że chociaż zdjęła kurtkę i czapkę to zupełnie zapomniała o różowej kolorowym, cieńkim szaliku. Szybko naprawiła ten błąd, licząc, że nie wyglądała do tej pory głupio. – Ja też poproszę rybę z frytkami. Macie ten fajny sos? Ten z serem pleśniowym?
Gdy postawiono przed nimi kubeczki, Hestia wzięła swoją, wzniosła tost, a następnie spróbowała grzańca.
Na pewno smakował jak grzaniec. To było pewne.
I to w dodatku jak dobry grzaniec, ale w przeciwieństwie do Jessiego i Hannibala nie była w stanie określić czy coś by w nim zmieniła.
– Sama nie wiem – powiedziała w końcu przypatrując się słodko-korzennemu napitku. – Jest dobry. Ale może rzeczywiście czegoś brakuje? Albo jest za dużo? Tylko w sumie ciężko powiedzieć o co chodzi. W ogóle grzaniec najlepiej się pije na zewnątrz, gdy jest śnieg.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#4
16.12.2025, 08:00  ✶  
- Już zdecydowanie spokojniej, niż te pierwsze, mniej stresu i nerwów za kulisami - odpowiedział na pytania przyjaciół - Ale widownia wciąż pełna, a oklaski tak samo entuzjastyczne. Powinniście go zobaczyć - uśmiechnął się.
Rola Merlina była wymagająca fizycznie i och, jaka przyjemna do grania, ale początkową ekscytację nowością powoli zastępowała spokojna pewność i znajomość. Wciąż daleko było Hannibalowi do poczucia znudzenia. Wciąż łowił słuchem zaskoczone, gwałtowne wdechy z widowni, kiedy pierwsze uderzenie bicza spadało na jego plecy, wciąż z zapartym tchem liczył skrzydlate piruety Mathildy, których trudność wykonania mógł docenić tylko drugi tancerz.

- Słyszałem, że jeden z tych grzańców jest na whiskey, jestem ciekaw, jak to wyszło - wsadził nos po kolei w pozostałe dwa kubeczki i faktycznie, para unosząca się z jednego niemal szczypała w oczy. Z powrotem podniósł do ust ten słodki, który już napoczął - Dodałbym do niego... więcej cynamonu. I imbir. I Hestia ma rację, więcej zimowego klimatu.
Oparł policzek na dłoni i zapatrzył się w przestrzeń. Uwaga o śniegu przypomniała mu coś.

- Znacie ten przesąd, że pierwszy sen, który się śni w nowym miejscu się spełni? - zapytał nagle - Wyobraźcie sobie, że pierwszej nocy po przeprowadzce śniła mi się Spalona Noc.
Mówił podejrzanie spokojnie, jak na kogoś, kto właśnie sugerował, że tragedia z 8 września może się powtórzyć. Inna sprawa, że od tamtego czasu sny o Spalonej Nocy nie były dla niego niczym niezwykłym, zwłaszcza, kiedy spędzał noc samotnie. Ten jednak był trochę inny.
- Śniło mi się, że szedłem przez płonące miasto, ale było całkiem puste - Hannibal kontynuował równym, nieco nieobecnym tonem, trudno było powiedzieć, czy naprawdę tak zamyślony, czy udając dla efektu - Z nieba sypał popiół i było go coraz więcej i więcej, ale w pewnym momencie zorientowałem się, że to nie popiół, tylko śnieg pada. Więcej i więcej… aż przykrył to wszystko, ogień i sadzę, i zniszczenia… aż w końcu nie mogłem już odróżnić ulicy od chodnika i nawet kształtów kamienic, bo wszystko było białe. Kiedy spojrzałem za siebie, zobaczyłem, że nie zostawiam na nim śladów. Nawet najmniejszych… jakby mnie tam w ogóle nie było - urwał i przeniósł na nich spojrzenie, z którego trudno było cokolwiek wyczytać - Jak myślicie, co to może znaczyć?


Gdyby sam miał zinterpretować ten sen, nasuwały mu się wcale niewesołe wnioski. Może dlatego zdecydował się nim podzielić - w nadziei, że przyjaciele zaoferują lepsze wyjaśnienie, niż jego własne. A może po prostu grzane wino wypite na pusty żołądek sprawiało, że łatwiej mu przychodziły zwierzenia.
Tymczasem kelnerka doniosła ich dania. Trudno było przeżywać egzystencjalne rozterki nad rybą z frytkami, a jednak… Hannibal, głodny, wyrwany z zadumy i nie chcąc psuć atmosfery przy stole, sięgnął po widelec i po drugi kubeczek grzańca. Sen nie był jednym z tych, z których budził się zlany potem, ale wcale nie był pewien, czy ta wszechobecna biel była lepsza, jakby w ogóle nie istniał, ani on, ani spalone, wypatroszone z mieszkańców miasto...
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#5
16.12.2025, 22:23  ✶  
Skrzywił się trochę, gdy Hannibal wspomniał, że jeden z grzańców był robiony na whiskey, i z niesmakiem spojrzał na pozostałe kubeczki. Szybko jednak opanował wyraz twarzy, nie chcąc, żeby jego niechęć do tego trunku odebrała jego przyjaciołom radość ze smakowania nowych tworów Dziurawego Kotła.
A może po prostu grzańce nie były dla niego? Ten, który trafił mu się teraz, nie był najgorszy, chociaż według Jessiego dodano do niego właśnie za dużo cynamonu, a za mało miodu, ale nie był na tyle dobry, żeby skusić go na kolejny kubeczek. Nawet gdyby na zewnątrz była burza śnieżna, podczas której mógłby się ogrzać właśnie grzańcem.
-Chyba jednak wolę gorącą czekoladę - mruknął sam do siebie.

Przesąd o spełnieniu się pierwszego w nowym miejscu snu kojarzył i trochę go zmartwiło, że Hannibalowi śniła się właśnie Spalona Noc, ale Selwyn chyba nie był aż tak dobrym ukrytym wróżbitą, żeby jego sen się ziścił, prawda? Raczej by tego nie ukrywał, gdyby nagle - jak to mówił wuj Morpeus? - otworzyło się jego "Trzecie Oko".
Zmarszczył brwi. Spadający we śnie śnieg nie mógł wróżyć niczego złego, prawda? Ale taki zasypujący wszystko nie brzmiał dobrze, a jeszcze Hannibal w swoim śnie nie zostawiał śladów... I mówił o tym stanowczo za spokojnie.
-Może twoja podświadomość próbuje cię jakoś... nie wiem... odciąć od tego? Nie czujesz się jeszcze jakoś przytłoczony po Spalonej? Jakiś taki... "zamrożony"? Nie wiem nawet, jak to lepiej opisać - odwrócił się do Hestii z nadzieją, że ona zrozumie, co miał namyśli, i będzie w stanie ubrać to w ładniejsze, bardziej zrozumiałe słowa.

Dziwnym zbiegiem okoliczności jemu również ostatniej nocy śnił się śnieg. Na szczęście u niego nie miało to nic wspólnego ze Spaloną Nocą.
-Mnie ostatnio śniła się śnieżyca. Byłem na jakiejś polanie, czy coś takiego i wszędzie było mnóstwo śniegu. Wszystko było białe i przez ten śnieg nie mogłem się ruszyć. I były tam jeszcze jakieś dwie postacie. Były od siebie oddalone i w tym śnie chciałem podejść do którejś z nich, ale nie mogłem zdecydować, co kogo powinienem iść. Chciałem ich zawołać, ale nie mogłem w ogóle mówić. Nie widziałem nawet ich twarzy, ale bardzo chciałem do nich iść
- ale nie mógł i to, wraz z niewiedzą, kim były tamte postacie, były dla niego irytujące.
Sięgnął po frytkę ze swojego talerza i zwrócił się do Hestii.
-A tobie może śniło się ostatnio coś przyjemnego?
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#6
25.12.2025, 13:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.12.2025, 13:18 przez Electra Prewett.)  
Ciężko było poruszać się żwawo, kiedy w rękach ciążyły torby pełne sprawunków. Nic więc dziwnego, że Electra spóźniła się na umówione degustowanie grzańców ze znajomymi. Czemu Basil kazał zrobić zakupy akurat dzisiaj?!, myślała przedzierając się przez tłum na Pokątnej.  Tak naprawdę wiedziała, że nie może winić brata, ale wciąż była trochę poddenerwowana. W końcu jednak Prewettównie udało się dotrzeć do pubu i wypatrzeć stolik, przy którym siedzieli jej przyjaciele. Z ulgą zrzuciła torby na ziemię, by móc każdego z nich przytulić na powitanie.

– Heloł, wybaczcie spóźnienie. I jak, który jest najlepszy? – spytała, nachylając się nad kubkami leżącymi na stole. Nie czekając na odpowiedź, chwyciła za trunek znajdujący się koło Hannibala i wypiła spory łyk. Napój faktycznie był bardzo słodki jak na grzańca, ale jej to nie przeszkadzało; Electra mogła pożerać słodycze w ilościach, które innych zapewne przyprawiłyby o mdłości. – Mm, dobre. Tylko dodałabym więcej pomarańczy, bo lubię jak czuć cytrusy. – rozejrzała się po znajomych, żeby sprawdzić ich reakcje. – Sorry, o czym mówiliście wcześniej?


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#7
28.12.2025, 15:03  ✶  
Hestia na chwilę zapomniała o degustacji zimowych napojów, skupiając swoją uwagę na Hannibalu i jego śnie. Skrzywiła się nieznacznie. Nie była wróżbitką, a jedyne trzecie oko związane z jej rodziną, nie dość że dotyczyło czegoś innego to jeszcze i tak postanowiło ją ominąć, ale sen o Spalonej Nocy chyba nie był dobrym omenem. Albo, po prostu oznaczał to że Hannibal dalej przeżywał tamte okropne chwile.
– Hm... – mruknęła, biorąc jedną z frytek, którą kelnerka właśnie przed nią postawiła. – Wiesz, czasem jak rozmawiam z poszkodowanymi w pracy, to mówią, że jeszcze wiele dni później śni im się, że ktoś znowu ich okrada, więc może chodzi tylko o to? – zasugerowała i przeniosła spojrzenie na Jessiego. Skinęła głową. – Albo właśnie z tym zamrożeniem. Tak to ma sen, ale... Sama nie wiem jak to dobrze wyjaśnić. Ale ma sens. – W sumie to chyba wszyscy byli niejako zamrożeni od tamtego czasu. Niby życie toczyło się dalej, ale czasem było tak jakoś... No... Dziwnie.

– Śnieżyce też nie brzmią dobrze – mruknęła do drugiego przyjaciela, chociaż, ponownie, na wróżbiarstwie znała się tak jak jej ojciec znał się na diecie wegetariańskiej. W ogóle. – Ale hej. Sny nie zawsze muszą coś znaczyć, nie? Może po prostu przeczytałeś o czymś podobnym? Albo nie wiem, ktoś poprzedniego dnia cię zignorował i myślałeś o tym przed snem?
Zmarszczyła brwi, bo teraz gdy o tym pomyślała, to... Sama niedawno miała sen związany ze śniegiem.
– W sumie to tak – odpowiedziała. – Chyba nie miałam ostatnio złych snów. Tylko hm... Mój też był śnieżny. Myślicie, że to coś niepokojącego? To znaczy to że każdemu śni się śnieg? Tylko, że mi się śniło, że znowu byłam w Hogwarcie i szłam do Wielkiej Sali na śniadanie. Ale zamiast stołów była tam śnieżna górka i wszyscy mogli wziąć sanki i z niej zjechać. I nawet zjechałam z niej raz, ale wtedy nagle ogłoszono zawody w Quidditcha na sankach i jakiś bałwan, to znaczy prawdziwy bałwan, nie że mówię o jakimś nauczycielu bałwan, powiedział mi że jeśli chce wziąć udział, to moja drużyna potrzebuje kolejnej osoby i już chciałam kogoś znaleźć, ale... Obudziłam się.
W tym momencie przy stoliku znalazla się Electra. Hestia posłała jej szeroki uśmiech.
– Hej. Udane zakupy? Mówiliśmy o snach.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#8
28.12.2025, 16:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2026, 23:02 przez Hannibal Selwyn.)  
Hannibal westchnął cichutko, przerwał dziubanie widelcem w talerzu i zdecydowanym ruchem podniósł do ust kubek zawierający najmocniejszy trunek. Poważny, niemal melancholijny wyraz twarzy zniknął tak nagle, jak się pojawił, zastąpiony pewnym siebie uśmiechem. Dopiero wtedy Selwyn spojrzał na Jessiego.
- Kto nie czuje się przytłoczony po tym pandemonium? Ale zamrożony? Nie, powiedziałbym  nawet, że wręcz przeciwnie - odpowiedział beztrosko, wzruszając ramionami. Wpakował do ust dwie frytki naraz, jakby żadne zmartwienie ani zły sen nie spędzały mu snu z powiek.

Ten Jessiego wcale nie wydawał mu się lepszy. Było coś niepokojącego w wizji, jaką malował przyjaciel, w nierozpoznawalnych postaciach, w wyborze, przed którym wydawały się go stawiać.
- Nie wiesz, kto to móg być? - zapytał. Rodzice? Ojciec Jessiego nie żył, taka sugestia mogła być zbyt bolesna i Hannibal nie chciał ryzykować sprawienia mu przykrości. Dwie dziewczyny, między którymi się wahał? To wydawało się zbyt błahe, a poza tym chyba coś by pisnął, gdyby tak było, prawda?

Sen Hestii przynajmniej był czymś lekkim i wesołym, w sam raz, by zagłuszyć jego własny, całkiem nieprzystający do radosnego otoczenia nastrój.
-  Zazdroszcze Ci - powiedział do niej - tez bym sobie pozjeżdżał na sankach w Wielkiej Sali. Ale... macie rację, jestem przekonany, że to tylko sny, nic więcej.

Przybycie Electry już niemal całkiem rozwiało hannibalowe smuteczki. Uściskał przyjaciółkę i nie zaprotestował ani słowem, kiedy całkiem swobodnie poczęstowała się grzańcem z jego kubeczka. Wręcz przeciwnie - patrzył na pijącą dziewczynę z zachwytem, a kiedy odstawiła kubek, przesunął się, robiąc jej miejsce obok siebie.
- Karniak ci się należy teraz - uśmiechnął się do niej, przesuwając niedokończony najsłodszy grzaniec w jej stronę - A co do tego, który lepszy… Jest tylko jeden sposób, by się o tym przekonać - odparł i po chwili już szukał wzrokiem kelnerki, by zamówić jeszcze jeden zestaw degustacyjny.

- Skoro już jesteśmy w takich zimowych klimatach… - powiódł wzrokiem po zebranych z błyskiem w oku - Powiedzcie, gdybyście mieli kogoś pocałować pod jemiołą, kogo byście wybrali?
To było całkiem niepoważne i może trochę szczeniackie zagranie, ale być może tego właśnie potrzebował - nic nie znaczących spekulacji, albo jeszcze lepiej, nic nie znaczących pocałunków, choćby i pod jemiołą. Może to właśnie powinien zrobić - zamiast wracać do siebie, iść stąd prosto do klubu, wypić jeszcze trochę, znaleźć kogoś, kto zabierze go ze sobą do domu i sprawić, by alkohol, przyjemność i wyczerpanie przegnały wszelkie sny - i te o ogniu, i te o śniegu.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#9
29.12.2025, 10:03  ✶  
W świecie czarodziejów sny prawie nigdy nie były "tylko snami". Przynajmniej nie dla Wróżbitów - od nich zaraz dowiesz się, że umrzesz przy następnej pełni księżyca, w jakiś bolesny sposób i nikt nie odnajdzie twojego ciała, więc twój grób pozostanie tylko symbolicznym pomnikiem. Chyba że byłby to wujek Morpheus. Jego przepowiedniami Jessie by się faktycznie przejął.
Mugole również szukali znaczeń snów, ale dla nich najczęściej były to po prostu twory wyobraźni, które miały raczej małe szanse na urzeczywistnienie, a wydarzenia, będące podobne do tych ze znów, były raczej zbiegiem okoliczności, niż faktycznym powiązaniem.
Kto nie czuje się przytłoczony po tym pandemonium?, znalazłoby się pewnie kilku takich, ale rozmawianie o nich raczej nie było dobrym pomysłem. Nie w miejscu publicznym i nie w momencie, w którym chciało się zachować przyjazną atmosferę.
-Kiedy za często o czymś myślisz, rzeczy dookoła ciebie zaczynają za bardzo to przypominać. Nawet w snach - tak jak powiedziała Hestia. -Może twój sen próbuje ci powiedzieć, że nadal to przeżywasz, chociaż może ci się wydawać inaczej? - w końcu był w tym mieście, ale jakby go nie było, skoro nie zostawiał śladów, prawda? -Może potrzebujesz jakiegoś dłuższego odpoczynku? Jakiś masaż albo coś w tym stylu?
Może jeśli Hannibal tak faktycznie się zrelaksuje, to przestanie o tym myśleć i "ruszy dalej", jak to się czasami mówi?

Na pytanie Hannibala wzruszył ramionami. Po tamtym śnie cały dzień się zastanawiał, kim mogły być tamte dwie postacie, ale nie przychodziła mu do głowy żadna myśl, która by mu to wszystko rozjaśniał. Westchnął.
-Racja, nie muszą - powiedział do Hestii. -Pewnie wszyscy potrzebujemy jakiegoś wyjątkowo skutecznego odprężenia, czy coś.

Sen Hestii był taki... sympatycznie zwyczajny. Bez ognia, bez zniszczenia, bez jakichś tajemniczych postaci, do których Hestia chciałaby dotrzeć, ale nie była w stanie się ruszyć. Po prostu Hogwart, Wielka Sala, śnieg i sanki. Miło się tego słuchało, szczególnie gdy potrafiło się to jeszcze wyobrazić. I jeszcze Quidditch...
-Quidditch na sankach? To by mogło być bardzo ciekawe. I może nam wszystkim śni się śnieg, bo niedługo przecież będzie zima?

Pojawienie się Electry wywołało na jego twarzy szeroki uśmiech.
-Hej - przywitał się, a po Hestii jeszcze dodał. -Ostatnio każdemu z nas śniło się coś związanego ze śniegiem. Jeśli tobie też się coś takiego ostatnio śniło, może chcesz się podzielić? Frytki? - przesunął odrobinę swój talerz, żeby Electrze było wygodnie do niego sięgnąć, gdyby chciała się poczęstować.

Przez dalszą część rozmowy z jego strony zapadła cisza, podczas której po prostu patrzył na swoich przyjaciół, słuchając ich, chociaż jego wzrok co jakiś czas uciekał w stronę jednej osoby, za co sam siebie karcił w myślach. Skupił się trochę bardziej na swoich frytkach i grzańcu, którym omal się nie zakrztusił, kiedy padło hannibalowe pytanie. Odstawił kubek, przełknął to, co miał w ustach i odkaszlnął kilka razy.

Czy był ktoś, kogo chciałby pocałować pod jemiołą? Oczywiście, że tak, ale zdecydowanie nie chciał i nie powinien mówić tego teraz na głos. Oczywiście, że trochę za często sobie to wyobrażał, kiedy nie skupiał się na czymś innym, a czasami o tym śnił, żeby obudzić się w gorzkiej rzeczywistości. I nawet teraz w jego głowie pojawiła się aż za bardzo romantyczna scena z nim i z nią pod jemiołą.
-Może pierwsze opowiesz? - zaproponował, sięgając po dwie frytki naraz.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#10
30.12.2025, 21:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2025, 21:54 przez Hestia Bletchley.)  
Tak. Na pewno wszyscy wciąż odreagowywali Spaloną Noc. To musiało być to i tylko to. Zresztą czy i jej samej, na kilka dni po pożarach nie śniło się, że znowu była w pracy w tamtym pamiętnym dniu i musiała szybko pobiec do atrium, ale nigdzie nie mogła znaleźć drzwi?
– O ile żadne z was nie ma trzeciego oka to chyba nie ma za bardzo czym się martwić? – zasugerowała, dalej upewniając się w przekonaniu, że sny przyjaciół na pewno nie zwiastowały kolejnych problemów.

Całe szczęście że, gdy Hannibal zadał kolejne pytanie, Hestia ani nie jadła, ani nie piła bo niechybnie zaksztusiłaby się. Niestety to i tak nie uchroniło jej przed bardzo głupią reakcją, bo Bletchley zaczerwieniła się. I to dosłownie, gdyż poczerwieniały jej nie tylko policzki, co chwilowo i same włosy, przypominając młodej brygadzistce że metamorfomagia mogła również grać przeciwko niej samej.
– Eee... – mruknęła i szybko chwyciła kawałek ryby w panierce, aby dać sobie więcej czasu na zastanowienie się. Kogo miałaby pocałować? Chyba nikogo. To znaczy... To nie tak, że nigdy nie chciała kogoś całować i na pewno byłoby miło całować się pod jemiołą, ale czy był ktoś taki obecnie w jej życiu? Ktoś dla kogo wyobrażała sobie że są razem pod świąteczną rośliną i łączą swoje usta? Nie. Raczej nie. Zdecydowanie nikogo takiego nie było i to nie tak, że takie tematy ją krępowały. Po prostu... Po prostu nie chciała odpowiadać na to pytanie i mierzyć się z potencjalnym dopytywaniem czy oby na pewno kogoś nie było. Ale nie chciała również unikać tego tematu.
– Nie. Raczej nie – powiedziała w końcu, gdy przełknęła jedzenie. – To znaczy na pewno nie. Nikt mi się obecnie nie podoba w ten sposób, więc ciężko, abym chciała się z kimś całować pod jemiołą. Bo wiecie, to jednak strasznie konkretny scenariusz, nie? Trochę inny niż na przykład...
– Skończ mówić. Skończ mówić. Cokolwiek powiesz to zabrzmi głupio. – Pytanie o to z jakim celebrytą chciałoby się przespać
No i powiedziała coś głupiego, a płytki jej paznokci nagle zaczerwieniły się bez użycia żadnego lakieru.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Electra Prewett (1072), Hannibal Selwyn (2066), Henry Lockhart (1003), Hestia Bletchley (1635), Jessie Kelly (1811)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa