• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[16.09.72] Jestem kra... znaczy się projektantem, nie kucharzem

[16.09.72] Jestem kra... znaczy się projektantem, nie kucharzem
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#11
19.12.2025, 15:53  ✶  
– Co miałabyś ochotę ugotować? – spytał Christopher, może ot wiedziony autentyczną ciekawością, a może na moment zapominając, że w sumie to był jednak projektantem, nie kucharzem, i gdyby faktycznie chciał udzielać lekcji, powinien wcześniej spędzić trochę czasu nad książką kucharską. W gruncie rzeczy obie opcje były równie prawdopodobne. – Oczywiście, że nie. Byłem szybki niby strzała i przebiegły jak wąż Slytherinu, umykałem jej przez całe dwa tygodnie w wyjątkowo skuteczny sposób. A potem jemioła znikła i dziewczyna straciła zapał.
A poza tym schował się w krytycznym momencie w schowku na miotły, w którym utknął, ale i tak było to warte tamtej ucieczki. Owszem, Puchoneczka była ładna, ale była też dwa lata młodsza i miała naprawdę pusto w głowie. To drugie niby czyniło ją niezłą kandydatką na dziewczynę, jednak ta cała desperacja… poza tym koledzy pewnie śmialiby się z niego, gdyby zaczął spotykać się z kimś z Hufflepuffu. W dodatku jąkała się w chwilach zdenerwowania i siedemnastoletni Christopher nie miał zwyczajnie cierpliwości, aby czekać, aż powie wszystko, co ma do powiedzenia. Teraz, gdyby uważał, że ktoś jest tego wart, byłby pewnie bardziej wyrozumiały, ale bycie nastoletnim, bogatym chłopcem, w dodatku w Slytherinie rzadko sprzyjało rozwojowi altruistycznych postaw wobec uczniów innych Domów.
– Ja nie byłem na zewnątrz długo, ale ta chmura źle wpłynęła na płuca. Zalecono mi przechadzki na świeżym powietrzu, o zgrozo – westchnął Christopher, który w mieście czuł się jak ryba w wodzie, za to w lesie stawał bardzo niepewny i odwiedzał go głównie w poszukiwaniu inspiracji. – Chociaż rozważam wyjechanie na parę dni z miasta, jeśli trzeba będzie, nawet do jakiegoś… o zgrozo… mugolskiego kurortu.
Tutaj było zbyt ciężko pracować, jego mieszkanie wyglądało okropnie, na kupno nowego w tym zamieszaniu nie miał głowy, a poza tym Rosier zwyczajnie dbał o swoje zdrowie, nawet jeżeli nie obsesyjnie. Nie chciał, aby ta sadza odcisnęła na jego ciele trwałe piętno. Nie spytał nawet Victorii, jak u niej, bo zakładał, może głupio, że Lestrangowie zadbali, by dostała stosowne specyfiki. Chwilowo zaś podsunął jej herbatę, gdy woda się zagotowała i do tego słoik miodu, którego sam chwilę temu dodawał do wody, gdyby miała ochotę osłodzić nią herbatę.
– Fąfel, został jeszcze sok malinowy? Podaj panience Victorii – zarządził, sam wracając do stołu i jedzenia puddingu, który faktycznie był przepyszny. Rozpływał się w ustach, a czekoladowa polewa świetnie do tego pasowała. – Widzisz, trzeba było zaręczyć się ze mną, nie z moim kuzynem, mogłabyś domagać się ode mnie regularnych puddingów – rzucił lekko, ot żart, który lubił powtarzać, gdy faktycznie była zaręczona z jednym z jego kuzynów. Potem, po jego śmierci, głupio było coś takiego mówić: ostatecznie… zginął krewny Christophera. Ale kiedy minęło trochę czasu, dziwna niepewność, która zagościła w sercu Christophera i może trochę bólu, choć nie był z krewnym aż tak blisko, przeminęły, a na jej palec znów trafił pierścionek, rzucił taką uwagę raz czy dwa.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#12
20.12.2025, 13:41  ✶  

Co miałaby ochotę ugotować… prawdę mówiąc było wiele takich rzeczy, ale jednocześnie próbować wybrać tę jedną było cholernie trudno, bo nagle Victoria miała w głowie pustkę. Zmarszczyła brwi w ewidentnym znaku, że faktycznie się nad tym zastanawia.

–Najbardziej to bym chciała upiec ciasto marchewkowe. Jadłabym je wtedy na śniadanie, obiad i kolację – przyznała w końcu i uniosła jeden kącik ust w górę, uśmiechając się w taki sposób, jakby nie mówiła do końca na poważnie. I do końca poważne faktycznie nie było, bo jednak starała się dbać o siebie chociaż pod względem normalnych posiłków, ale kto nie chciałby chociaż raz zrobić sobie dzień, w którym kompletnie niczym się nie przejmuje? – Haha, więc chodziło jej tylko o jemiołę? Bardzo interesownie.

Oczywiście, że pył źle wpływał na zdrowie… z początku Victoria myślała jedynie, że ma gardło podrażnione przez gryzący dym, który kłębił się w całym Londynie przez pożary, że nawdychała się po prostu różnych spalonych rzeczy – i kaszel i łzawiące oczy wydawały się całkowicie naturalną i normalną reakcją, jednak później ktoś w pracy podsunął jej artykuł w Czarownicy, gdzie wypowiadał się jej własny ojciec i przestała się oszukiwać, że to tylko dym. Mnóstwo ludzi miało teraz problem, i pewnie pół biedy jeśli byli na to wystawieni tylko przez chwilę, ale brygadziści, aurorzy, uzdrowiciele, ratownicy z czarodziejskiego pogotowia – oni byli wystawieni na działanie tego wszystkiego bardzo długo. Gdy ludzie szukali schronienia, oni wciąż byli na zewnątrz.

– To w sumie nie jest chyba takie złe zalecenie – nawet jeśli miasto zostało już jakoś… w miarę tam wysprzątane. – Tam, gdzie jest dużo drzew liściastych, powietrze jest dużo lepsze. One pochłaniają zanieczyszczenia – odparła, zastanawiając się nad tym zagadnieniem, a przecież znała się na roślinach bardzo dobrze. – Z kolei szeroko mówiąc choinki potrafią filtrować powietrze nawet w zimie i wydzielają takie olejki. Więc jeśli miałabym co coś zasugerować, to miejsce, gdzie jest dużo drzew… Na pewno nie zaszkodzi, a jeśli miałoby pomóc… – dodała i zastanowiła się nad jego kolejną wypowiedzią. – A nie lepiej poszukać jakiegoś magicznego? Z mugolami zawsze jest problem pod tym względem, trzeba się bardziej pilnować i tak dalej – i gapili się na czarodziei dziwnie, bo w ich mniemaniu zachowywali się jak dziwacy. Victoria przez to wszystko jakoś wolała unikać mugoli tak długo, jak tylko się dało.

Przyjęła herbatę z wdzięcznością, dosłodziła ją faktycznie jedną łyzeczką miodu, tak samo zresztą jak sokiem, gdy skrzat jej go podał. Uśmiechnęła się do niego krótko, a potem uraczyła kolejną porcją przepysznego puddingu. Dawno nie miała czasu i okazji zjeść tak dobrego.

– Nie miałam wtedy nic do gadania – wiedziała, że to żart i pomimo słów, które wypowiedziała, uśmiechnęła się do Chrisa. – Za drugim razem zresztą też nie – teraz było inaczej. Teraz już czara goryczy się przelała i Victoria powiedziała matce dobitnie, w Wielkiej kłótni po zerwanych zaręczynach z Rookwoodem, że to ostatni raz, kiedy układają jej życie, bo ewidentnie im to nie wychodzi i sama lepiej o siebie zadba. Nie zamierzała więc więcej słuchać tego, co wymyśli jej rodzina na temat ewentualnego zamążpójścia, teraz to miała być tylko i wyłącznie jej decyzja. Chociaż oczywiście wiedziała że gdyby związała się z osobą półkrwi, albo co gorsza z mugolakiem, to zabraliby jej najpewniej nazwisko (zwłaszcza przy mugolaku…). To jej chyba jednak nie groziło. – Zobacz, teraz nie musiałam się niczego domagać, sam to zaproponowałeś – i całkowicie dumna z siebie wpakowała sobie widelczyk do buzi.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#13
20.12.2025, 19:24  ✶  
– Marchewkowe? – zdziwił się szczerze Christopher, mierząc Victorię bacznym spojrzeniem, jakby próbował dojść, ile w jej słowach jest żartu, ale ile powagi. W to że chciałaby jeść je trzy razy dziennie nie dowierzał, więc to na pewno było żartobliwe, za to nie był już pewny, czy naprawdę tak lubiła właśnie to ciasto. – Może naczytała się jakichś książek. O miłości rozpoczętej od pocałunku pod jemiołą? Zdaje mi się, że wtedy coś takiego było bardzo modne wśród dziewczyn, mignęła mi okładka… – zamarł na moment, jakby próbując to sobie przypomnieć. Wtedy rzecz jasna nie ruszyłby romansu, mogłoby to negatywnie odbić się na jego opinii wśród kolegów, z którymi i tak czasem darł koty, ze względu na swoje zainteresowanie modą. Teraz może nie miałby już oporów, ale nie mógł sobie przypomnieć tytułu. – Ewentualnie dotarł do niej komunikat.
Zdaniem Rosiera powinien dotrzeć najpóźniej za trzecim razem, gdy na jej widok zrobił w tył zwrot i oddalił się w szybkim tempie, a raz nawet biegiem, ale niektórzy potrzebowali więcej czasu na najprostsze rzeczy.
Jadł w milczeniu, naprawdę próbując słuchać, o czym opowiadała, chociaż brzmiało to w jego uszach mało zrozumiale. Niestety, nie uważał w Hogwarcie na lekcjach zielarstwa, głównie dlatego, że doskonale wiedział, że nie będą mu potrzebne: a był człowiekiem, który lubił podążać za tym, co go fascynowało albo choćby trochę interesowało.
– Jest takich niewiele w Anglii. Może to nisza i powinienem pomyśleć o biznesie? – stwierdził, takim tonem, że ciężko było ocenić, czy tylko sobie żartował, czy faktycznie pomyślał, że to byłby dobry plan. – Zawsze mogę też wynająć dom w jakiejś irlandzkiej głuszy, ale nie jestem pewny, czy nie oszalałbym tam z nudów. Też powinnaś pomyśleć o jakichś wakacjach, kiedy wypuszczą was wreszcie na dłużej z biura.
Inna sprawa, że Victoria miała rację i przebywanie w otoczeniu mugoli zapewne szybko stałoby się dla niego nieznośne. Rosier zwyczajnie nie miał w sobie dość cierpliwości na kontakty z takimi.
Odpowiedź na jego żart była poważna: może nawet trochę smutna. Nie żeby to go zaskakiwało, doskonale wiedział, że jego kuzyn nie oświadczył się, bo oszalał z miłości, a gdy Christopher usłyszał o zaręczynach z Rookwoodem, musiał poprosić, żeby mu tę nowinę powtórzono. I nastąpił ten niezręczny moment, gdy mimo jej uśmiechu, nie był pewny, co odpowiedzieć: ratunkiem była woda z miodem, której się napił, zyskując na czasie.
– Twoja matka rzeczywiście… jest bardzo stanowczą kobietą. Może to nie zabrzmi dobrze, ale cieszę się, że nie wyszłaś za mojego kuzyna. – Unieszczęśliwiłby ją. Może znalazłaby pocieszenie w dzieciach, eliksirach i ogrodzie, ale związek byłby chłodny i pewnie przypominałby układ dwojga obcych ludzi. A Sauriel? Christopher nie znał szczegółów ich relacji, nie miał pojęcia, jak bliscy się sobie stali, wierzył więc święcie, że ten wręcz Victorię by zniszczył, ale nie uważał za stosowne wypowiadania się na ten temat, zwłaszcza gdy sytuacja obecnie zdawała się napięta. – Rzeczywiście, przyznaję, wygrałaś tutaj. Może nawet zrobię dla ciebie przy pierwszej okazji ciasto marchewkowe.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#14
21.12.2025, 01:21  ✶  

Kiwnęła twierdząco głową.

– Miałeś kiedyś okazję je jeść? – zapytała, uśmiechając się nadal do Chrisa. – U nas podawane jest czasami na niektórych wydarzeniach rodzinnych… Babcia mówiła, że mamy jakiś stary przepis jeszcze z Francji, podobno oryginalny, ale ja się na tym nie znam – Lestrange za to mieli małego świra na punkcie Francji, nie brał się on co prawda z niczego, ale sama Victoria jakoś nie podzielała zafascynowania tym krajem, a ciasto po prostu jej smakowało i jadła je ze smakiem, nieistotne czy było z przepisu oryginalnego, czy może ulepszonego, czy jakiego. – Mmmm, możliwe – ciemnowłosa musiała sięgnąć pamięcią do czasów szkolnych, czy raczej w tym wypadku czasów, gdy już szkolę skończyła i stawiała pierwsze kroki w karierze amnezjatora i restauratora w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym. Nie miała wtedy czasu czytać romansów, ani w ogóle za dużo książek, a gdy już miała, to zdecydowanie wolała takie, które poszerzały jej wiedzę, a nie historyjki o byle czym. – Nie czytałam, ale mogło coś takiego być faktycznie – przyznała w końcu, a potem roześmiała się krótko, choć serdecznie, gdy Christopher spuentował historię nieudanej pogoni młodej puchonki za przystojnym bogatym ślizgonem.

– Może – odparła z zagadkowym uśmieszkiem, choć po prawdzie nie wyobrażała sobie Rosiera jako właściciela ośrodka wypoczynkowego dla czarodziejów. – A gdybyś wziął sobie coś do pracy i po prostu popracował tam, zamiast w Londynie? Albo coś innego… Co lubisz robić w wolnym czasie? – zagadnęła. – Pewnie pomyślę – choć po prawdzie bardzo wątpiła, że będzie miała na to czas, bo były inne palące sprawy, którymi powinna się zająć, a nie miała kiedy ze względu na Spaloną Noc.

– Jest. I wydaje jej się, że może sterować życiem swoich dzieci bo takie jest jej prawo. Ma zresztą rację, wydaje jej się – powiedziała spokojnie, widząc zresztą, że Chris ważył słowa, jakby bał się, że powie o słowo za dużo i obrazi kogoś, kogo nie powinien. – Nie brzmi to źle… A na pewno lepiej niż to, że ja też się z tego powodu cieszę – choć nie cieszyła się z jego śmierci. Ale nie miała złudzeń: wiedziała, że to małżeństwo byłoby absolutną katastrofą, skoro nie była w stanie wytrzymać z narzeczonym więcej niż kilkanaście minut, w których zazwyczaj prędzej czy później rozmowa skręcała na to, co powiedziała jego matka. Bo mamusia miała przecież rację we wszystkim, była najmądrzejsza istotą na świecie (a przynajmniej w świecie Drake’a) i najważniejsze było powiedzieć co o tym i o tym uważa Violett. Dla Victorii było to absolutnie nie do przejścia, nie do zniesienia. I nigdy nie była bardziej nieszczęśliwa jak właśnie wtedy, gdy była zaręczona z pierwszym narzeczonym. – Trzymam cię więc za słowo – choć… wcale nie mówiła na poważnie. Ale dawało to okazję do zaczepki przy następnej okazji.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#15
21.12.2025, 20:18  ✶  
– Nie przypominam sobie. Zwykle Fąfel przygotowuje ciasto cytrynowe albo z karmelem. Czasem czekoladowe, przede wszystkim z okazji Yule. Na jesieni dyniowe. Matka zresztą woli, żeby nie serwował za często słodyczy, bo dba o linię – powiedział Christopher, przy ostatnim zdaniu zniżając głos do konspiracyjnego szeptu i pochylając się lekko ku Victorii ponad stołem, jakby właśnie zdradzał jej wielką tajemnicę. Marchewki… marchewki w ogóle nie kojarzyły się Rosierowi z deserem.
Zamyślił się nad jej pytaniem na dłuższą chwilę, bo przez ułamek sekundy był bliski odpowiedzenia, że w sumie to nic, chyba że liczyło się granie w karty i picie z kolegami: należał do osób mocno fiksujących się na pewnych sprawach i oddających im z całą energią, niewiele myślących o innych. Ale nawet w jego głowie brzmiało to wyjątkowo żałośnie, i o Merlinie, nudno. Ale jak już pozbierał myśli, panika ustąpiła, bo uznał, że jednak ma co odpowiedzieć.
– Lubię sztukę. Czasem maluję coś poza rysunkami projektów albo odwiedzam wystawy. Liczą się podróże? Właściwie może w ramach ucieczki przed tym popiołem zamiast na wieś powinienem wybrać się do Włoch… Zdarza mi się i czytać, odkąd nie muszę tego robić w ramach pracy domowej, chociaż mam na to mało czasu.
Christopher bywał leniwy w szkole, ale jednocześnie miał ogromną ambicję i naprawdę lubił to, co robił. A to wymagało po Hogwarcie dzikiej pracy, aby zbudować sobie pozycję, w dodatku kiedy wpadł już na jakiś pomysł, koniecznie chciał go zrealizować. Może i przygotowywał niewiele projektów, ale wszystko, co pokazywał światu na wybiegach albo trafiało do klientek musiało być niepowtarzalne i idealne.
- …i jak właśnie się przekonałaś, jestem mistrzem kuchni – dodał, unosząc widelec z nabitym na niego kawałkiem puddingu. Trochę żartobliwie. I cóż… w istocie przecież nie poświęcał na to dużo czasu. – Lubisz kwiaty. I eliksiry, jak ustaliliśmy. Co poza tym, Victorio? Jakieś rozrywki, do których nie przyznajesz się światu? – dodał tym samym, żartobliwym tonem. Że kochała kwiaty, nie musiał zgadywać, bo wystarczyło zobaczyć ogród Lestrangów, aby się w tym zorientować. – Matki bywają trudne. Zwłaszcza, że nasze dorastały w hm, innych czasach – powiedział dyplomatycznie, zerkając na drzwi, jakby nie chcąc albo urazić Victorii, albo ryzykować, że jego matka usłyszy jakieś narzekania i…
…miał rację.
Bo Anelise stanęła w drzwiach, jasnowłosa, starannie uczesana, w błękitnej sukni i uśmiechnęła się do nich.
– Victorio, wybacz, musiałam spakować ostatnie rzeczy. Paczka gotowa. Och, Fąfel przygotował pudding?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#16
22.12.2025, 13:43  ✶  

Uśmiechnęła się pod nosem do Christophera, kiedy sprzedał jej tę wielką tajemnicę o swojej matce. Anelise miała świetną figurę, a ta zwykle nie przychodziła z niczego, pewnie wyrzeczenia były warte poświęcenia. Victoria jednak nie potrafiłaby sobie odmówić raz na jakiś czas czegoś słodkiego, jednak trzeba było przyznać, że przy tym sporo się ruszała, więc chyba mogła.

– To całkiem sporo rzeczy do robienia, nie brzmi jakbyś miał uschnąć z nudów – była daleka od krytykowania ludzi za to, co lubią robić w wolnym czasie, nawet jeśli nie były to rzeczy, które interesowały ją. To zaś co wymienił Chrostopher brzmiało faktycznie jak zainteresowania artysty i Lestrange uświadomiła sobie, jak wiele z takich rzeczy Chris skrywał przez lata, choćby w Hogwarcie, nie dając się poznać od tej wrażliwszej strony.

– Gotowanie w plenerze brzmi jak wyzwanie – zażartowała, a później był czas na jej zastanowienie nad odpowiedzią. – Żadna to tajemnica, ale eliksiry i kwiaty zajmują mi bardzo dużo czasu, to zajęcia, które go zresztą potrzebują. Ale lubię też czytać, co prawda nie powieści, a bardziej księgi naukowe – Victoria lubiła wiedzieć, zawsze tak było i w szkole często można było ją spotkać w bibliotece, gdy odrabiała jakieś zadanie, albo pisała pracę dodatkową, albo czytała coś, co po prostu ją zainteresowało. – Jestem też siostrą na pełny etat – zaśmiała się, bo to był trochę taki żart, a trochę nie; ich matka była zimna i wymagała efektów, Victoria, będąc najstarszą siostrą, czasami łaziła za swoimi siostrami i była tą łagodną mamą, która upewnia się, czy wszystko w porządku. – A skoro jesteśmy już przy kwiatach… Słyszałeś o tym, co ma miejsce w Maida Vale? Tuż przed… no wiesz… wyrosły tam czarne róże i miałam się tym zająć, ale chwilowo w pracy były ważniejsze rzeczy. Moja ciotka wywiesiła ogłoszenie na ten temat – nie chciała mu tutaj truć, po prostu tak jej się przypomniało. – Tak, to prawda – uśmiechnęła się do niego. To rzeczywiście nie był czas, ani miejsce, by rozmawiać na temat matek, szczególnie, że jedna z nich mogła przyjść w każdym momencie.

– Ach, żaden problem – odparła starszej czarownicy i odłożyła widelczyk na pusty już talerzyk. – Chris dotrzymał mi towarzystwa – dodała i podniosła się z gracją z krzesła uśmiechając się do Rosiera. Zaraz zresztą odebrała przyniesioną jej paczkę. – Bardzo dziękuję i przepraszam za fatygę – to, że to nie Fąfel zrobił pudding wiedziała, ale dawała Chrisowi miejsce do pochwalenia się tym samemu, lub zatajenia informacji, jeśli takie było jego życzenie. – Pudding był przepyszny – pochwaliła raz jeszcze i puściła oko do Christophera.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#17
25.12.2025, 10:06  ✶  
Omal nie wystrzelił, że nudzą się tylko głupi ludzie, ale ugryzł się w język na wypadek, gdyby zdarzało się to Victorii. Gdyby miał więcej samo refleksji, zrobiłby to pewnie dlatego, że i on czasem czuł się znudzony – nie tyleż z niemożności znalezienia sobie zajęcia, a dlatego, że zdarzały się chwile, gdy wszystko wokół zdawało się mu monotonne i niewarte uwagi. Kiedy niemal wszystko jest w zasięgu ręki, zaczyna tracić powab. Może między innymi dlatego tak wiele czasu poświęcał swojej pracy: trzymał się swojej ambicji, pragnienia rozwoju i być może przejęcia Domu Mody Rosierów, żeby nie umrzeć z nudów i zniechęcenia.
– Przyznaję, że większość książek naukowych porzuciłem wraz z Hogwartem – stwierdził bez oporów, bo był człowiekiem zbyt pewnym siebie, aby było mu z tego powodu wstyd. – Ale całkiem polubiłem klasykę. – Powieści, które poruszały pokolenia czarodziejów, może były bardzo nieliczne i nie zawsze najlepsze, ale Rosier ostatnio zaczął myśleć o przygotowaniu kreacji nimi inspirowanych: kobiety czytały więcej niż mężczyźni i podejrzewał, że będą zachwycone, mogąc założyć kreację, jaką nosiła ich ulubiona bohaterka. – Poza tym pożyczyłem parę książek o zauroczeniu.
Stawało mu kością w gardle, że Merkuria umiała zaklinać swoje projekty, a on nie. Nawet jeśli nie miał tej zdolności często używać, to rozważał próbę opanowania jej choćby tylko po to, aby móc powiedzieć, że potrafi. (Oczywiście, nie wiedział jeszcze, że wkrótce po pewnym balu zapomni o tym zupełnie, na rzecz zgarniania nauczyciela muzyki i spędzania długich godzin nad nutami.)
– Coś mi się obiło o uszy. Prawdę mówiąc sądziłem, że ktoś z twojej rodziny wyhodował inwazyjną odmianę – przyznał Christopher. A że się nie podpisał pod tym projektem? Może spanikował, bo róże za bardzo się rozpleniły. A może bo chciał, aby o nich mówiono i zastanawiano się nad tajemnicą róż z Maida Valen, bo nowa odmiana zainteresowałaby głównie botaników czy gości, zachwycających się im pięknem, za to kwiaty, które pojawiały się znikąd, stawały się łatwo obiektem plotek. Zwłaszcza w obliczu tego, co działo się teraz w kraju.

– Mam nadzieję, że nie zanudzał cię opowieściami o swojej najnowszej kolekcji? – powiedziała pani Rosier, uśmiechając się lekko do Victorii, a Christopher rzucił jej oburzone spojrzenie.
– Opowieści o mojej najnowszej kolekcji nikogo nie zanudzą – oświadczył chełpliwie. – Lepiej daj Victorii jej paczkę i spróbuję puddingu, który przygotowałem.
– Ty przygotowałeś? – zdziwiła się kobieta, kręcąc lekko głową. – Świat jest pełen niespodzianek. Chodź, Victorio, dam ci zamówione rzeczy. Gdyby coś nie odpowiadało waszym potrzebom, zgłoś się do Domu Mody, w najbliższych dniach będziemy już działać jak zwykle…
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (3717), Victoria Lestrange (3830)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa