• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.72, Maida Vale] Gwiazdy i róże

[7.10.72, Maida Vale] Gwiazdy i róże
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#11
30.12.2025, 15:49  ✶  

– Nie dręcz ich za mocno. Widziałam rozpiskę na październik i listopad, chyba będą mieli dużo roboty przy spektaklach – nie znała się na tym, ale tak na oko kompletnego laika napisanie sztuki to jedno, a potem trzeba było dopasować role, nauczyć się ich, zrobić jakąś choreografię, pewnie stroje… Zajmowało to najpewniej czas. W sumie nie wiedziała, czy aktorzy robili sobie jakieś dłuższe przerwy pomiędzy seriami występów i jak to się wszystko odbywało, czy przechodzili z jednego tytułu na drugi w biegu. Świat sztuki był jej pod tym względem kompletnie obcy (bo jedyną sztuką jaką uprawiała było warzenie eliksirów).

– Czyli to bardziej przedstawienie dla uważnego widza, skoro dużo tam symboliki – uważnego, kojarzącego dużo spraw, a więc i przesłanie skrywało się pomiędzy wierszami, a nie było podane wprost. Być może tak było łatwiej, zważywszy że rzecz kręciła się wokół Merlina, który był tak legendarny jak i prawdziwy, lecz wiele faktów już dawno zatarło się w ludzkiej pamięci. – Śpiewają tam? To musical, czy bardziej klasyczna sztuka? – podpytywała z ciekawości, bo skoro Chris wspomniał o tancerkach, to jakoś pomyślała sobie, że może jest tam więcej muzyki, najpewniej jakichś śpiewów. – Hmm, ulubiona kuzynka? – zaczepiła go jeszcze i zmrużyła oczy w lekkim uśmiechu. – Może czują się zobowiązani, wiesz, w końcu nazwę wzięli z tego starego teatru – chyba zburzonego, a może spalonego – Victoria nie pamiętała zbyt dobrze, nie była przesadnie dobra z historii i tych wszystkich dat i szczegółów, chociaż trochę się jednak orientowała.

– Wypić… Wydaje mi się, że na czas balu mamy tu w ogrodzie fontannę z winem. Masz ochotę? – kojarzyła, że miała stanąć gdzieś blisko centrum ogrodu, niedaleko wejścia do oranżerii. – Mogą się więc bić na licytacji dowoli – dodała i nawet odwróciła głowę, jakby zerknąć w kierunku wejścia do rezydencji. Nie było jednak słychać żadnych wielkich hałasów zwiastujących bójkę.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#12
31.12.2025, 14:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.12.2025, 14:06 przez Christopher Rosier.)  
– Nie dręczyć kuzynostwa i rodzeństwa? – spytał Christopher, a chociaż maska kryła wyraz twarzy, to w jego słowach pobrzmiewało zdumienie, prawdzie albo udawane. – Czy to w ogóle możliwe? Tak to działa w rodzinie Lestrangów? To tradycja z Francji?
Po prawdzie pośród Rosierów sporo było wzajemnego podgryzania się, cichej rywalizacji – bo większość z nich była powiązana z Domem Mody – a trochę tworzenia zgranego frontu w imię rodzinnych interesów. Z krewnymi od strony matki, paradoksalnie, było trochę łatwiej, i tu dręczenie przyjmowało zwykle bardziej postać przekomarzania. Nie byli rywalami, rzadko współpracownikami – głównie wtedy, gdy szło o naszykowanie jakichś szczególnie wspaniałych strojów, ale na większość przedstawień jednak nie zamawiało się masy ubrań od najlepszych projektantów.
– Mam wrażenie, że gdyby śpiewali, byłoby to bardziej spektakularne. Widziałem takie przedstawienie we Francji. I połowy nie zrozumiał, ale śpiew, taniec, światła i kostiumy, robiły swoje. – W przedstawieniu biorą udział dwie tancerki, symbolizujące Ekstazę Merlina i Ambicję Morgany.
Ulubiona kuzynka?
Christopher, gdyby musiał się nad tym uczciwie zastanowić, musiałby przyznać, że chyba tak naprawdę nawet nie lubił Lauretty. Mógł na nią patrzeć jak na odbicie w lustrze – na kogoś ambitnego, utalentowanego i w tej ambicji i przy tym talencie pragnącym uwagi, zaszczytów, i o nie walczące. Ale odbicia zawsze były zakrzywione i w tym wypadku mógłby dostrzec kogoś, kim stałby się, gdyby jego rodzice byli trochę mniej bogaci, trochę dalsi od głównej linii rodu, gdyby miał kilku więcej starszych, utalentowanych kuzynów, którzy zajęliby już te najważniejsze pozycje. Może się mylił, ale za tym pewnym siebie uśmiechem, za wyważonymi ruchami, za gładkimi słowami, ilekroć na nią patrzył, widział coś, co mogło być desperacją.
I może wolał na to nie patrzeć. Z jednej strony przynajmniej. Bo z drugiej był trochę ciekaw. Czy wywalczy sobie blask świateł? Czy zdobędzie bogatego, uprzywilejowanego męża? Czy jeśli tak się stanie, uszczęśliwi ją to, czy zgaśnie, zwiędnie, jak pewnie zwiędłaby Victoria, gdyby poślubiła Drake’a Rosiera, w teorii idealną partię?
– Z pewnością jedna z bardziej utalentowanych, ale nie spędzamy razem dużo czasu – odparł dyplomatycznie, odsuwając się od altany. - Obiecujesz, że jeśli się z niej napiję, nie zamienię się w elfa? Jeżeli zacznę śpiewać, to nie będzie tak straszne – powiedział, żartując chyba, wraz z nią bez protestów ruszając w stronę oranżerii, wciąż oferując ramię. – Czy ty masz jakiegoś ulubionego kuzyna?
O ulubioną siostrę zapewne nie wypadało pytać, ale kuzyni… to już trochę coś innego.

królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#13
31.12.2025, 19:19  ✶  

Parsknęła cicho pod nosem na myśl o tym, jak to działa w rodzinie Lestrange.

– Bez przesady. Wyobrażasz sobie to? – przed oczami miała Louvaina, który pokazywał jej środkowy palec przez kieszeń, żeby nie było to widoczne tak od razu, ale żeby kuzynka wiedziała. Ich droczenie się o czytanie ksiąg i grzebanie w kwiatkach było zresztą pięknym przykładem, w którym Victoria nie mogła się powstrzymać. Tak samo zresztą jak Louvain. – Jesteśmy sobie lojalni, ale to nie znaczy, że nikt sobie nie dokucza… – o, albo Rodolphus, który kompletnie nie miał rąk do roślin i Victoria wiedziała o tym absolutnie d-o-s-k-o-n-a-l-e, a i tak wysyłała mu mało wymagające rośliny, żeby się z nim trochę podrażnić. Albo zupełnie celowo przestawiała mu meble w mieszkaniu, tak o kilka centymetrów, że niby przypadkiem, a wiedziała, że kuzyn dostanie przez to szału. Dzięki temu musiał o niej myśleć, i na tę świadomość Victoria się uśmiechnęła. – Ba, nie przepuściłabym takiej okazji – i zachichotała cicho i krótko. Czasami zdarzały się bardziej ekstremalne przypadki… Na przykład Primrose tak kiedyś zdenerwowała jednego z kuzynów, że ten wrzucił ją do sadzawki o tu, w Maida Vale. Biedna omal się nie utopiła, gdyby nie ich ojciec, to mogłaby teraz nie mieć siostry. Pamiętała za to jaki ochrzan ten kuzyn potem za to wszystko zebrał i jak bardzo mała Prim się trzęsła ze strachu. – Ale dlatego powiedziałam, żebyś nie dręczył za mocno.

– Ach, czyli patetyczne przemowy, rozumiem – i przerysowane gesty, bo jak inaczej mocniej wydobyć na wierzch i zaznaczyć emocje na deskach teatru?

A potem pomyślała sobie, że odpowiedź, jaką otrzymała na temat Lauretty Selwyn, była niezwykle wyważona i taktowna. Znaczy, że nie. Victoria rzecz jasna kojarzyła jej nazwisko, ale nie była to żadna bliska relacja, zupełnie jak z Cressidą – znane sobie ze słyszenia.

– Nic ci nie obiecam, ale jak nie spróbujesz to się nie przekonasz, nie? – zaśmiała się cicho, prowadząc ich do fontanny, wokół której latały kryształowe kieliszki tylko czekające na to, by zostać pochwycone. – Nie sądzę, żeby było się o co martwić, w drinkach nic nie było. A poza tym jak zostaniesz elfem, to jestem tu tylko ja i obiecuję, że nie zabiorę cię do innych elfów, żebyś się zaznajomił z samicami – zażartowała sobie. – Oczywiście, że mam – pomyślała sobie przy tym o Aidanie, z którym tak się wyzłośliwiali ze sobą… – Aidan to moje oczko w głowie – parsknęła cicho. – Chociaż on jest dla mnie bardziej jak brat, to może powinnam wymienić innego kuzyna – nie miała tu wielkiego problemu, bo w takim razie od razu pomyślała o Rodolphusie.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#14
01.01.2026, 18:16  ✶  
– Uspokoiłaś mnie. Już zacząłem sądzić, że jest trochę prawdy w tych plotkach o tym, jak straszni są Lestrangowie… – stwierdził Christopher, choć raczej był to zapewne żart czy faktyczna opinia, a nawiązywał niewątpliwie do plotek o mrocznych alchemikach gdzieś z Francji.
Lojalność. Nie mógł powiedzieć czy jest szczególnie lojalny wobec Rosierów, a już na pewno nie był wobec Selwynów. Z pewnością jego lojalność mieli rodzice – i przede wszystkim Dom Mody, a w konsekwencji w pewnym sensie także zapewniało pewny stopień wsparcia także powiązanym z nim krewnym… ale nie oznaczało to, że same więzy krwi były dla niego aż tak ważne.
Przy Lestrangach czy Blackach jednak nie spodziewał się właściwie niczego innego.
– Dobrze. Zaryzykuję przemianę w elfa, ale robię to tylko dla ciebie – powiedział, trochę cierpiętniczym tonem, choć w istocie nie sądził, aby fontanna go przemieniła we wróżkę. Zbyt wiele materiałów pewnie by potrzeba, aby napełnić ją całą eliksirem, wywołującym taki efekt: wątpił, aby nawet bogata rodzina zdecydowała się tutaj na coś takiego. – Trzymam cię za słowo, Victorio Lestrange. Nie rzucaj mnie na pastwę innych dam, także wróżkowych – oświadczył, przystając i unosząc na moment jej dłoń do ust.
Może powiedziałby coś o tym, że kuzyn traktowany jako brat liczył się jak najbardziej. Ale znaleźli się już blisko oranżerii i zamiast fontanny z winem na razie zobaczył pnącza, porastające oranżerię, a kątem oka wyłapał coś… coś co zwróciło jego uwagę. Obrócił głowę ku szklanym panelom: jeden z nich pokrywała cieniutka sieć pęknięć. I już nawet to mogło dziwić w miejscu, o które tak starannie dbali pracownicy i członkowie rodziny.
Ale tym, co sprawiło, że po plecach Christophera przeszedł zimny dreszcz, były odciski drobnych, jakby dziecięcych dłoni, które zaczęły pojawiać się na szybie. Nie był osobą ze skłonnościami do doszukiwania się niebezpieczeństw czy nawet kimś bardzo czujnym: ale wbrew pozorom odznaczał się dużą wyobraźnią i atmosfera pełnego ciemnych róż ogrodu w połączeniu z widokiem tych odcisków na niego podziałała.
– Victorio? Widzisz to? – spytał, mocniej ściskając jej rękę i ruchem głowy wskazując na oranżerię. Cichą. Ciemną. Dziwne, że pustą, podczas balu spodziewałby się, że umknie tu niejedna para… ale może teraz wszystkich przyciągała licytacja i dopiero potem goście w większej liczbie zaczną szukać w ogrodach chwili wytchnienia albo szansy na romantyczny spacer? – Chyba o tej porze w oranżerii nie powinno być dzieci.

królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#15
02.01.2026, 11:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.01.2026, 11:43 przez Victoria Lestrange.)  

– Czyli, że jacy? – zapytała uśmiechnięta pod nosem, całkiem ciekawa tego, co Chris może powiedzieć na temat jej rodziny. O czym niby plotkowano, w czym byli tacy straszni? Wychowywano ich twardą ręką, to na pewno. Wpajano pewne wartości od dziecka. Victoria nie mogłaby powiedzieć, że miała w pełni szczęśliwe dzieciństwo, bo choć materialnie nigdy nic jej nie brakowało, zawsze miała najlepsze rzeczy, to najszczęśliwsza była z dala od domu: gdy siedziała w bibliotece, biła się z Aidanem, albo goniła za Brenną, gdy uciekały przed Morpheusem, albo wpadały na nowy genialny pomysł wspinania się na jakieś drzewa.

– Nie chcemy tu przecież kolejnego skandalu – było wiele rzeczy, które mogła tu powiedzieć, jak na przykład to, czy na wszystkich imprezach jest taki nieufny (lecz nie mogłaby go za to winić, u Blacków też uważała na to, co piła), albo czy bardziej ufał płonącym drinkom, niż winu z fontanny, wybrała jednak to. Zaskoczyło ją za to, gdy pocałował wierzch jej dłoni, a choć miała rękawiczkę, gest pozostawał gestem. Ręki jednak nie zabrała. – Czemu bym miała, przyszedłeś tu ze mną, to i na mnie jesteś skazany – choć w istocie brakowało jej szaleństwa niektórych innych dam, jak choćby ta, która wyznawała mu miłość, albo jego była – Victoria podejrzewała, że zapewne kręciła się tutaj gdzieś i być może szukała pod maską mężczyzny, który złamał jej serce, a może już dała sobie spokój?

Obserwowała fontannę i te krążące wokół kieliszki, gdy poczuła ściśnięcie dłoni i spojrzała na oranżerię. Ta martwiła ją ciągle, ale nie chciała się nią przejmować nawet podczas balu, miała to być jakaś tam odskocznia od pracy, a teraz po prostu patrzyła na nią… zupełnie niezaskoczona widokiem, jaki miała przed sobą: szklane panele pokryte były pajęczynką pęknięć, zupełnie nie tak, jak wyglądała na co dzień i wiedziała już, co za chwilę oboje zobaczą. Była tego świadkiem już zbyt wiele razy i nie spodziewała się żadnego odstępstwa od „normy”.

– Tak, widzę – mruknęła i westchnęła lekko. – Dzieci mają przygotowany pokój na piętrze rezydencji, są tam z opiekunką – bo niektóre pary jednak chciały zabrać dzieci ze sobą, a nie zostawiać ich w domu. Rozumiała to. – Może któreś zaczęło przejawiać magiczne zdolności i jakoś uciekło? – podsunęła, ale po prawdzie wcale w to nie wierzyła. Była pewna, że w środku nie zastaną nikogo, że natkną się tylko na samotną różę w bardzo starej donicy, mokrą, jakby ktoś dopiero co ją podlewał, choć w pobliżu nie widzieli zupełnie nikogo. Tak czy siak… trzeba to było sprawdzić, upewnić się, że to jednak nie było dziecko, ruszyła więc w stronę wejścia do oranżerii.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#16
03.01.2026, 11:22  ✶  
- Mroczni? – strzelił Christopher. Omal nie powiedział "surowi", ale tu ugryzł się w język, bo zdawał sobie sprawę z tego, że większość członków tego rodu taka była. Mógłby też przysiąc, że to starsze pokolenie pozostawało absolutnie pozbawione poczucia humoru. O mroczności mógł żartować z Victorią, która jego zdaniem niewiele miała w sobie ciemności, ale o surowości... To już niekoniecznie byłoby polem do żartów. – Zdradzę ci... - mruknął, pochylając się ku niej, bo górował nad panną Lestrange nawet gdy ta miała nad sobą obcasy, a teraz Rosier schylił głowę, jakby miał wyszeptać ogromny sekret. - ...że gdy byłem mały, do Domu Mody często przychodziła jedna Lestrange, chyba teraz już nie żyjąca, kupować suknie. Moja babka raz powiedziała, że jeśli nie przestanę być niegrzeczny, to jej koleżanka przerobi mnie na eliksiry.
Teraz traktował to jako zabawną anegdotę, którą mógł przytoczyć, gdy Victoria pytała "jacy", choć wtedy zaczął śmiertelnie się bać tamtej kobiety. Tego jednak niekoniecznie zamierzał mówić.
- Przyjmuję taki wyrok jako pokorny skazaniec – zdążył oświadczyć jeszcze, tym razem skłaniając głowę z kurtuazją i udawaną pokorą, nie by zdradzać sekrety. Zaraz jednak szklane płyty, na których pojawiły się odciski dziecięcych dłoni odciągnęły jego uwagę i od dotychczasowych tematów rozmowy, i od tak intrygującej rzeczy, jak fontanna z winem.
Gdy Victoria odwróciła się ku wejściu do oranżerii, zrobił to samo bez większego wahania. Nawet nie dlatego, że miał rozwinięte instynkty opiekuńcze wobec dzieci: ot nie sądził, aby ktoś z rodziny Lestrangów chciał, aby jakieś dziecko kręciło się po oranżerii, a mimo mrocznego piękna róż nie czuł się naprawdę zagrożony w ich ogrodzie. Nie mając za sobą doświadczeń kobiety nie zdawał sobie sprawy z tego, że mogą mieć do czynienia z fenomenem, który ciężko wyjaśnić nawet w świecie czarów. Wszedł więc do środka, rozglądając się po pomieszczeniu, wypełnionym bladym światłem księżyca, rozproszonym przez szkło: scenerię uznałby nawet za romantyczną, gdyby nie mieli rozglądać się tu za dzieciakiem.
Ale dziecka nie było. Stał przez moment, nasłuchując.
– Sądzisz, że chowa się pośród kwiatów? A może… te ręce były na tyle małe, że to mogły być wróżki?
Dostrzegł i starą donicę, z rosnącą w niej czarną różą, ale że wcześniej przechodzili przez rozarium i zbłądzili w okolice porośniętej przez nie altany, nie zwrócił wielkiej uwagi na pojedynczy kwiat. Jakby zapomniany, o wilgotnych płatkach – choć kto podlewałby go w noc balu, późną porą? Ta woda chwilowo jednak nie przyciągnęła jego uwagi.


królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#17
03.01.2026, 18:49  ✶  

– Lubię noc i czarny kolor, to pewnie pasuje – interesowała się też wampirami, ale tego nie dodała. Czy to się wpisywało w słowo „mroczni”? Najpewniej tak. A czy była surowa? Cóż… Tak, zwłaszcza dla samej siebie. Dla otoczenia również potrafiła taka być, zwłaszcza, jeśli na czymś jej zależało, albo jeśli coś było ważne. Ale poza tym, miała też w sobie zaskakująco dużo delikatności jak na wychowanie w tak chłodnych i surowych warunkach, i wcale nie chodziło o angielską pogodę. – Mogłaby cię przerobić co najwyżej na eliksir wielosokowy – rzuciła i uśmiechnęła się unosząc jeden kącik ust w górę. – I co? Groźba działała? Byłeś grzeczny? – bo że był urwisem można było sobie całkiem łatwo wyobrazić. Christopher wiedział jak się zachować w towarzystwie, teraz spokojnie można go było nazwać dżentelmenem, ale przy tym nie był tym mężczyzną, który nie potrafi żartować. Kwestia dystansu do siebie i otoczenia była inną sprawą, ale Victoria dobrze pamiętała jego rocznik w Hogwarcie, bo przecież był na roku z jej siostrą i kuzynostwem (i to w jednym domu), miała więc na nich oko, wiedziała więc, że Chris nie był najspokojniejszym pod słońcem dzieckiem.

Kiedy weszli do oranżerii, ona wcale się za dzieckiem nie rozglądała, bo już po trzech sekundach wiedziała, że są tutaj sami. Stanęła blisko wejścia, wdychając ciężki, oszałamiający i przytłaczający zapach, jaki wydzielały kwiaty wewnątrz, również te unoszące się w powietrzu jak duchy. Nasłuchiwała charakterystycznego brzęczenia elfów. Po chwili podeszła za to wprost, jak po sznurku, do róży wyrastającej w bardzo starej donicy, takiej kompletnie niepasującej do całej reszty rzeczy, jakie znajdowały się w ogrodzie i tutaj. Bioluminescencyjne liście dawały trochę światła, tak jak blask księżyca, który nie rozpraszał się na szklanych ścianach. 

– Nie. Tu nie ma żadnego dziecka – odparła i jednym ruchem ściągnęła rękawiczkę z prawej dłoni, by swoją lodowatą skórą przejechać po płatkach czarnej róży. Były mokre, jakby kwiat przed chwilą zapłakał. I wtedy usłyszała ciche kroki, ale nawet się nie odwróciła. – Wróżki to też nie były. Elfy nie są za wysokie… Dorosłe są dużo mniejsze nawet od ludzkiego noworodka. Nie jestem w stanie ci wyjaśnić co to było, ale już to kilka razy widziałam – kontynuowała, nadal patrząc na różę, które niczemu tu nie zawiniła, a jednak nie powinno jej tutaj być.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#18
04.01.2026, 18:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2026, 18:44 przez Christopher Rosier.)  
– Skorzystam z prawa do zachowania milczenia w tej sprawie, pani władzo – odparł Christopher z powagą.
Potrafił zachowywać się jak dżentelmen. Należał do określonej sfery, nawet nie koniecznie ze względu na czystą krew, a zamożność rodziny i branżę, w której działali jego rodzice i w której działał on. Miewał specyficzne zachowania czy dawał ponosić się emocjom, bo nie był spokojny z natury, umiał jednak też być czarujący i znał zasady dobrego wychowania. Inna sprawa, że i owszem, nawet jeżeli w szkole nie był łobuzem, na pewno nie był też „kujonem”, a i wciąż pozostawał mężczyzną w tym wieku, w którym w obecnych czasach oczekiwano już od niego zarabiania, jakiejś kariery i szukania żony, ale w którym też niekiedy miewało się pstro w głowie. Zaiste, jako dzieciak więc czasem trochę broił, zwłaszcza jak na gusta surowej babki. A groźba podziałała, ale to nie oznaczało, że zamierzał ot tak się do tego przyznać…
W oranżerii ruszył za Victorią, pośród roślin, ku czarnej, samotnej róży. Dopiero teraz wilgoć na jej płatkach przyciągnęła jego uwagę: rozejrzał się odruchowo, czy woda skądś nie mogła kapać, ale i nie czuł jakiegoś zaskoczenia, gdy też trącił ją lekko palcem i poczuł pod opuszkami wodę. To mogło być w końcu jakieś zaklęcie…
Kroki.
Odwrócił głowę, pod wpływem dziwnej atmosfery może zbyt gwałtownie, nikogo jednak nie dostrzegł. A potem zmarszczył jasne brwi, maska jednak to przysłaniała, na słowa Victorii.
– Oranżeria jest nawiedzona? – spytał, bez prawdziwego niepokoju w głosie. Chodzili do Hogwartu, gdzie na każdym kroku spotykało się duchy, a sądził, może naiwnie, że gdyby grasowały to jakieś wściekłe widma, to wejście do oranżerii zostałoby zamknięte na czas balu. Przemknęło mu tylko przez myśl, że trzeba mieć pecha, by trafić z ładną dziewczyną podczas balu do miejsca mającego tak romantyczną scenerię, i odkryć, że to jest nawiedzone. – Czy to ma coś wspólnego z tą różą? – dodał po chwili, przenosząc spojrzenie na moment na kwiat, a potem z powrotem na Victorię. Duchy były pierwszą myślą, ale Lestrange skierowała się od razu tej donicy…

królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#19
05.01.2026, 11:05  ✶  

– Nie jestem teraz w pracy, nie będzie żadnego aresztowania – choć faktycznie wszystko, co powie, mogłaby wykorzystać przeciwko niemu, ale raczej jako przekomarzanie się, a nie dlatego, by sprawić mu w ten sposób dyskomfort. Nie chciała w żaden sposób psuć nastroju. Skoro poszli na ten bal razem, to przecież po to, by dobrze się bawić, a nie rozmyślać później o tym, jakiż to był niewypał, jak chociażby wspólna zabawa na weselu Chrisa i jego towarzyszki, z którą nie planował nowego wyjścia. Nie chciała zrazić do siebie Christophera. – Nie wzięłam swojej odznaki – nie miała jej przy sobie gdzieś ukrytej. Za to nadal się uśmiechała, ubawiona pewnego rodzaju uporem Rosiera. Przynajmniej przestała myśleć o starym zamczysku i różach.

– Niee… Nie w tym sensie na pewno – odparła z jakimś takim zamyśleniem, nadal dotykając różę. – To się dzieje odkąd róże opanowały ogród. Kilka osób było tutaj świadkiem jakiejś… wizji, wspomnienia, to wszystko. Większość po prostu widzi tę oranżerię tak, jakby była zaniedbana, a potem w środku znajduje różę w starej donicy, wilgotną, jakby ktoś się nią dopiero co zajmował. Za pierwszym razem zabrałam ją do domu, bo rośnie sama jedna, bardzo wygodnie, nie musiałam przycinać innych kwiatów i martwić się, że za kilka dni zwiędną. Ale tydzień później byłam świadkiem zupełnie tego samego i donica z różą znowu się tutaj pojawiła. Tak samo stara donica, tak samo pojedyncza róża, a jedną przecież mam już u siebie… – i podpytywała o to również zarządczynię ogrodów, która wiedziała, że Victoria tę różę zabiera ze sobą. – Nie ma tu żadnych widocznych duchów czy zjaw, to chyba po prostu jakieś… echo wspomnień, które się tutaj przebija. Ale czemu te róże są materialne, tego nie wiem – tym bardziej, że duchy po prostu przenikały przez rzeczy, nie mogły ich wziąć w ręce i przenieść, więc odpadało. Poltergeista też nikt tutaj przez ten czas nie widział, nikt zresztą nie ucierpiał, ani nie był celem dziwnych żartów tych upiorów. – Dłonie na szybie są tego częścią – dodała jeszcze z pewnym zastanowieniem. – Tak jak kroki, które chyba przed chwilą usłyszałeś. Hmm, chyba ją stąd zabiorę – zmierzyła różę wzrokiem, patrząc na nią od miejsca, w którym wystawała z ziemi, aż po płatki, teraz na wpół tylko rozłożone, jakby kwiat układał się do snu.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#20
06.01.2026, 11:59  ✶  
– A masz może chociaż przy sobie kajdanki? – spytał Christopher. Nie zdawało się, by odczuwał jakikolwiek dyskomfort: on zresztą rzadko czuł się… niepewnie. Na weselu Blacków też po prawdzie pewnie nie bawiłby się tak źle, nawet mimo bójki pod wpływem amortencji, ale jego partnera w pewnym momencie znikła gdzieś i to było chyba bardzo jasnym komunikatem dla obojga. Nie żałował, bo Rosier w ogóle żałował w życiu bardzo niewielu rzeczy.
Jej opowieść sprawiła, że przyjrzał się róży z większą uwagą. Znów dotknął ciemnych, wilgotnych płatków, jakby chcąc się upewnić, że to na pewno woda, a nie jakiś eliksir, a potem spojrzenie powędrowało ku szybie, na której ledwo chwilę temu widzieli odciski rąk.
– Sądziłem, że takie wspomnienia to zwykle robota duchów albo widzą je ludzie z tym całym trzecim okiem. Może to jakieś zaklęcie? – zastanowił się, choć wciąż nie wydawał się jakoś mocno poruszony. Czarne róże działały na jego wyobraźnię, sprawiały, że w głowie Rosiera rodziły się opowieści i pomysły na stroje. Może trochę niepokoiły i przyszło mu na myśl, czy nie okażą się mordercze. Ale nie tworzył scenariuszy i nie analizował jakoś szczególnie, bo i w życiu rzadko natykał się na naprawdę dziwaczne rzeczy – a raczej na dziwaczne w świecie magii. – Mam tylko nadzieję, że nie trzymasz jej przy łóżku, skoro są takie podejrzane – stwierdził, zerkając na nią, i przypominając sobie historię o kimś, kogo zadusiły we śnie diabelskie sidła. – Teraz? Czerń róży może będzie pasowała do tej sukni, ale obawiam się, że z tą donicą będzie ci ciężko na parkiecie, a miałem nadzieję, że uda mi się zaprosić cię do tańca – powiedział, raczej żartobliwie niż na serio ganiąc pomysł zabrania róży – w końcu ogrody należały do jej rodziny, mogła sobie, jeśli szło o niego, zabrać stąd i posąg muzy, który mijali – czy spodziewając się, że faktycznie wróci na salę balową z donicą pod pachą.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (4115), Pan Losu (165), Victoria Lestrange (4153)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa