Różdżki Gregorovitcha
Pamiętał moment swojej śmierci. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek przestał istnieć. Może to tylko przerwa między oddechami z której nigdy go nie wypuściła? No właśnie. Czy to była jej decyzja, czy kogoś innego. Była wściekła, w to mógł uwierzyć. Nie pochwalała takich czynów, wręcz zakazywała. Wiedział to zanim do tego doszło, wiedział że nie wolno mu było. Jednak był już dorosły, mógł sam za siebie odpowiadać. W razie konieczności odejść, skazany na banicję i porzucenie nazwiska. Bardziej niż rodziny, brakowałoby mu sklepu, warsztatu i pracy. To nie tak że tego chciał. To nie byłaby jego decyzja. Nie zrezygnował z rodziny. To matka rezygnowała z niego takim jakim był. Nigdy nie było to jego celem, aby postępować wbrew jej zakazom. Ale czy można było mu się dziwić skoro po raz pierwszy odnalazł ciepło, którego w domu nigdy nie poznał? Ktoś kto chciał go takim jakbym był, a nie kazał wciskać się w strój uszyty z czarciej fantazji. Wielokrotnie był karany, wiele razy bolało. Do tego zdążył przywyknąć. Jednak nigdy nie sądził, że jest zdolna do tego. Może dlatego, że to nie ona.
– To on kazał Ci to zrobić? Zapytał, niemalże szeptem. Zerkał tylko ukradkiem, nie mając odwagi podnieść na nią wzroku kiedy mówił do niej o nim. Nie lubił o nim rozmawiać, bał się jej, kiedy o nim wspominano. Wtedy była zdolna do wielu rzeczy, które przypisywał tylko najbardziej dzikiej bestii z magicznych odludziu Jednak niepokorna ciekawość nie pozwała mu przemilczeć tego co się stało. Przez całe swoje życie, jak i to kolejne, był przekonany, że głos mieszkający w jej głowie był tam tylko po to żeby krzywdzić go. Krzywdzić innych, kiedy nie postępowali według jej i jego woli. Nigdy go nie usłyszał, chociaż dobrze widział na dnie jej oczu. Nie był krzykiem, ani ciszą. Może brakiem ciszy. Ona to wosk, on to ogień. Dźwięk to jedynie rozgrzane krople parafiny, które wypalały go na nowo do formy której od niego pożądała. Zawsze tak było, do teraz. Tym razem uratował ich, jej rękoma. Nie wiedział tego, nie miał całkowitej pewności. Jednak ruda madonna nie miała prawa znać tych symboli. Symboli których nie widział nikt poza nią.