12.03.2026, 22:14 ✶
Henry przez te wszystkie lata, jeszcze nigdy się naprawdę nie zakochał. Zdarzały mu się pojedyncze zadurzenia, ale raczej na zasadzie „ta dziewczyna jest bardzo ładna, ale nigdy do niej nie zagadam”. Zresztą, od kiedy jego dziadkowie umarli, nie zajmował się własnym życiem uczuciowym. Zależało mu raczej, by związać koniec z końcem i poradzić sobie jako samotny młody chłopak w wielkim świecie. Nigdy nie był na randce, nigdy się nie całował ani tym bardziej z nikim nie spał. Dlatego, gdyby Henry się zakochał, najzwyczajniej nie potrafiłby określić się jako zakochanego. Potraktowałby to jako chorobę lub stan tak nieznany, że aż niepokojący. Skrycie jednak jest romantykiem. Chętnie śledzi miłosne wątki w książkach, nie uważa ich za ckliwe, potrafi się nad nimi wzruszać. Chciałby kiedyś znaleźć się w związku, takim jaki mieli chociażby Jonathan i Mina z „Draculi”, razem mimo wszelkich przeciwności losu. Gdzie obie osoby nawzajem trzymają się na powierzchni, nawet jak życie stara się sprowadzić ich na dno. Nie szuka jednak miłości aktywnie. Wychował się w przeświadczeniu, że znajdzie się ona we właściwym czasie. Chłopak nie chce też uczestniczyć w żadnych randkach w ciemno ani głośnych imprezach. Nie chciałby zacząć umawiać się z osobą, której w ogóle by wcześniej nie znał.
Dziadek nauczył go kulturalnego zachowania wobec dziewcząt, przez co Henio potrafi zachowywać się jak dżentelmen. Nie umie co prawda tańczyć wolnego, ale gdyby zabiegał o względy dziewczyny, na pewno kupowałby jej kwiaty i komplementował, na pewno bez żadnych końskich zalotów czy bezczelnych tekstów. Nie zależy mu na zdobywaniu damskich serc. Na randkę mógłby pójść zarówno do restauracji, jak i na spacer po parku. W końcu chodzi w tym o to, by spędzić czas z sympatią.
Chciałby się zakochać raz, a dobrze. Jest jednak młodym chłopakiem i nie myśli o ślubie, a co dopiero o dzieciach. Nie poświęca też marzeniom o wielkiej miłości dużo czasu.
Dziadek nauczył go kulturalnego zachowania wobec dziewcząt, przez co Henio potrafi zachowywać się jak dżentelmen. Nie umie co prawda tańczyć wolnego, ale gdyby zabiegał o względy dziewczyny, na pewno kupowałby jej kwiaty i komplementował, na pewno bez żadnych końskich zalotów czy bezczelnych tekstów. Nie zależy mu na zdobywaniu damskich serc. Na randkę mógłby pójść zarówno do restauracji, jak i na spacer po parku. W końcu chodzi w tym o to, by spędzić czas z sympatią.
Chciałby się zakochać raz, a dobrze. Jest jednak młodym chłopakiem i nie myśli o ślubie, a co dopiero o dzieciach. Nie poświęca też marzeniom o wielkiej miłości dużo czasu.