• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [16.10.72, Cumbria] To ja, twój kurier

[16.10.72, Cumbria] To ja, twój kurier
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#11
13.03.2026, 22:39  ✶  

Kobiety, z jakiegoś powodu, zawsze miały bardziej pod górkę – wolno im było zdecydowanie mniej. Mężczyzna mógł umawiać się z dużą ilością panien i machało się na to ręką, bo musi się przecież wyszumieć, a gdy kobieta robiła to samo, nazywano ją puszczalską dziwką. To kobiety rodziły dzieci, musiały mierzyć się ze zmianami w ich ciele, z ryzykiem przy porodzie. Gdy mężczyzna opuszczał rodzinę i swoje dzieci, to można było przymknąć na to oko, nawet jeśli nie było to mile widziane, ale kiedy kobieta odchodziła od męża i dzieci – o niedobra ona. No i wreszcie staropanieństwo… Victorii co prawda było do tego jeszcze daleko, ale na balu słyszała dziwne plotki o sobie, nie wypowiedziane w twarz, ale jakieś przyciszone głosy, gdy przechodziła obok – że jest wybredna, spławiła Rookwooda, że była z nim po słowie, że skończy jako stara panna z mnóstwem kotów. Starała się tym nie przejmować, ale nie zawsze było to proste, zwłaszcza gdy patrzyło się na swoje odbicie w lustrze i zastanawiało, co było nie tak. Czy była przeklęta?

– To prawda. Najniewinniejsze. Niestety nie mam psa, więc wsyztsko idzie na ich konto – było więc bardzo mocno wiadomo, że nabroił któryś z kotów i to najprawdopodobniej ten mały, czarny szkodnik, który teraz mrużył oczy w zadowoleniu, głaskany pod uszkami przez ukochaną właścicielkę. Ale te oczy były półprzymknięte i ewidentnie skierowane w kierunku Christophera, którego próbowały zaczarować, skoro nie okazał się żadnym zagrożeniem. – Nie, ani trochę – roześmiała się dźwięcznie. – Te ryby to… ostatnia obsesja Aidana. Być może sama sobie jestem winna, bo rzuciłam do niego bardzo nieśmiesznym żartem o rybach i od tamtego czasu wysyła mi co jakiś czas jakieś głupoty z motywami ryb. Dwa tygodnie temu przeszedł samego siebie, bo dostałam akwarium i musiałam pilnie je od siebie odseparować, bo niestety wybrał najgorszą kombinację z możliwych, zastanawiam się ciągle czy zupełnie przypadkowo trafił na akurat te trzy okazy, których absolutnie nie można ze sobą łączyć, czy zrobił to trochę specjalnie, żeby mi się odwdzięczyć… ale znając jego to to pierwsze, nie skrzywdziłby celowo zwierząt – odwdzięczyć… ciekawe za co, prawda? Victoria miała kilka pomysłów, nie była najmilszą pod słońcem osobą, zwłaszcza jak się z nią pogrywało, ale z Aidanem to były cykliczne, rodzinne zaczepki, tak jakby rodzeństwo się biło, nawet jeśli byli co najwyżej rodzeństwem wujecznym.

– Jeśli tylko masz ochotę… – uniosła na niego spojrzenie ciemnych oczu, zastanawiając się, czy Christopher w ogóle jest gotów na zobaczenie tego obrazka żalu i rozpaczy, jakim był jej dom rodzinny. – Dziękuję – dodała cicho. Mogła sobie mówić, że dom spłonął doszczętnie, że jej siostry nie miały się w co ubrać, ale zobaczyć to na własne oczy to było coś zupełnie innego. Jej za każdym razem rozrywało to w jakiś sposób serce. – Tak, ale muszę sprawdzić co tam kombinowali… Bo może wcale nie chodziło o szukanie kosztowności, których tam nie ma – jedyne co tam się nadawało do zabrania, to były książki, ale te już dawno stamtąd wyniosła.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#12
15.03.2026, 16:45  ✶  
Ach, podział ról i to jak traktowano kobiety było tematem na długą debatę, nawet jeśli w świecie czarodziejów wyglądało to nieco lepiej niż wśród mugoli, może ze względu na kult Pani Księżyca. Christopher nie poświęcał takim rozmyślaniom wiele czasu, ale pewnie zagadnięty musiałby ostrożnie przyznać, że przyjmuje się, że mężczyzna musi się wyszumieć, a od kobiety oczekuje się zwykle „odpowiedniego” zachowania. Jeżeli szło o niego, to… cóż, był odrobinę hipokrytą, bo ani nie oburzałby go ani trochę, ani nie dziwił fakt, że kobieta bierze sobie kochanka, póki na przykład reputacja jego rodziny nie zaczęłaby cierpieć, gdyby szło o jego siostrę…
– Jestem pewien, że jakiś pies mógł się tu włamać tylko po to, żeby wrobić w coś Lunę – zażartował Christopher, znów wędrując spojrzeniom ku rybom, najwyraźniej najnowszej idei Aidana. Parkinson był wprawdzie w innym Domu, ale zbliżony mu wiekiem i to sprawiało, że jakoś nie dziwił się specjalnie, że ten mógł wpaść na jakiś „postrzelony” pomysł. – Może to dlatego szuka żony przez prasę. Chyba ostatnio miał trochę za dużo czasu i zaczął się nudzić, skoro wymyśla takie rzeczy. Może powinnaś do niego napisać, że ryby mają jakieś specjalne potrzeby i jako ofiarodawca musi teraz zdobyć coś bardzo rzadkiego, co utrzyma je przy życiu…?
Oczywiście, Rosier pozostawał beztrosko nieświadomy, że całe ogłoszenie było w istocie sprawką Victorii, a nie tego, że Aidan z nudów postanowił wysyłać Victorii ryby oraz szukać małżonki.
Nie bardzo obawiał się obrazku ruin w Dolinie Godryka. Propozycję złożył bez wielkiego namysłu, ale w Londynie widywał wystarczająco wiele zniszczeń. Powybijane okna, osmalone fasady i nadpalone balkony stanowiły tylko początek: kiedy podchodził do okna sypialni w apartamencie rodziców widział przez parę tygodni częściowo zawaloną kamienicę, którą dopiero w ostatnich dniach rozwalono do końca, by mogła powstać na nowo z gruzów. Nie lubił tych widoków, bo przypominały o rzeczach, o których rozmyślać nie chciał, i o tym, że nawet jeśli on nie był zainteresowany wojną, wojna mogła zainteresować się nim.
I teraz, gdy wspomniała o tej ochocie, to pomyślał, że tę może niekoniecznie, ale chyba ona też takiej nie miała, więc prawdopodobnie nie powinna być sama.
A biorąc pod uwagę, że flirtował z nią w sposób nader oczywisty, to nie zaproponowanie towarzystwa robiłoby z niego trochę idiotę. Chris lubił uważać, że idiotą nie jest. I to że się zgodziła i jeszcze podziękowała sprawiało, że aż sam siebie miał ochotę poklepać po plecach: zdecydowanie powinien być spytać.
– Chętnie będę ci towarzyszył – stwierdził gładko. – Chciałabyś załatwić to dzisiaj czy na razie poczekasz?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#13
15.03.2026, 19:00  ✶  

Była to prawda, że ilekroć Victoria miała styczność z mugolami, nie mogła się nadziwić na to, jak mało kobiety miały do powiedzenia. Że ich rola w dużej mierze była sprowadzona do wychowywania dzieci i zajmowania się domem, że nie mogły wykonywać jakichś tam zawodów (a przynajmniej tak to zrozumiała, gdy zdarzało jej się rozmawiać z mugolkami podczas interwencji, gdy jeszcze pracowała w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof). U czarodziejów było to nie do pomyślenia, kobiety mogły być na jakimkolwiek stanowisku chciały, nawet Ministry Magii, szefowej Departamentu, cokolwiek chciały.

– Aachh, kto wie, może zanim zamknęłam drzwi… – pies musiałby przebiec pomiędzy nogami Christophera, oczywiście, albo skryć się w kącie wcześniej, gdy coś robiła w ogrodzie. A potem musiała swój uśmieszek ukryć w filiżance herbaty, którą uniosła, tak, ze Chris mógł przez chwilę tylko widzieć jej rozbawione oczy. Taak taaak, właśnie dlatego Aidan szukał żony przez anonse w Czarownicy, właśnie dlatego. Nie dlatego, że Victoria zdenerwowana nie na żarty na kuzyna, postanowiła mu się odwdzięczyć pięknym za nadobne i napisała w jego imieniu do gazety, a oni ochoczo to wydrukowali… – Aidan zawsze wymyślał takie dziwne rzeczy, pewnie za jakiś czas i te ryby mu się znudzą – odparła w końcu i odłożyła delikatnie filiżankę na talerzyk. – Lepiej nie, bo wyśle mi znowu coś ekstremalnie głupiego. Zresztą lepiej żeby skupił się na tym, żeby nie wkurzać swojego pierdzipuszka, bo jak znowu do mnie przyjdzie śmierdząc na cały kilometr, to mogę nie ręczyć za siebie – Victoria nie lubiła nieporządku i brudu, i choć była w stanie wejść do jakiejś obskurnej, cuchnącej knajpy i innych paskudnych miejsc, tak nie zamierzała tego tolerować we własnym domu. A Parkinson dobitnie się o tym przekonał, gdy na przywitanie, zamiast „cześć Aidan”, rzuciła wtedy na niego Chłoszczyść…

– Szczerze? Im szybciej to załatwię, tym szybciej nie będę musiała o tym myśleć – a o zniszczonym domu myśleć za bardzo nie chciała. Nie dość, ze ten z Doliny nie nadawał się do niczego, to jeszcze musiała się ewakuować w zorganizowanym pośpiechu z Pokątnej. Czy ona w ogóle mówiła Christopherowi skąd ta nagła przeprowadzka? Nie umiała sobie przypomnieć… Ale była mu wdzięczna, że chciał jej towarzyszyć, nawet jeśli spodziewała się, że na miejscu nie zastaną absolutnie nic nowego, czego by już nie widziała. – Więc dzisiaj – doprecyzowała i w tym momencie luna chyba już się znudziła leżeniem na jej kolanach, bo podniosła się, by wskoczyć najpierw na podłokietnik fotela, a następnie przeskoczyć na fotel, który zajmował Chris – teraz najwyraźniej zamierzała go poczarować z bliska, gdy zielone, kocie oczy wpatrywały się w mężczyznę. – Chyba jej się spodobałeś.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#14
16.03.2026, 12:19  ✶  
– To mógł być niewidzialny pies – zgodził się Christopher. – Pierdzipuszka? – powtórzył z pewną konsternacją. Cóż, nigdy nie zapisał się na lekcje opieki nad magicznymi stworzeniami, a jego wiedza o nich była w ogóle znikoma, i jeśli szło o jego znajomych, to jeżeli trzymali jakieś zwierzęta… zwykle były to raczej sowy, koty, ewentualnie psy albo, w przypadku znudzonych, bogatych dam, magiczne ptaki. Zdecydowanie nie coś, co jak sama nazwa wskazywała, chyba „pierdziało”. Prędzej pewnie natknąłby się u kogoś na hipogryfa albo abraxana, hodowanego w ramach upodobania do tej formy przemieszczenia czy mody niż na pierdzipuszki.
Aidan naprawdę bywał wyjątkowy, co w pewnych okolicznościach można było traktować jako komplement, a w innych jako obelgę. Prawdopodobnie w zależności od tego, kto akurat wygłosiłby to stwierdzenie.
– W takim razie inni klienci będą musieli poczekać na swoje paczki – odparł, choć rzecz jasna oboje wiedzieli, że wcale nie planował biegać po każdym, kto zamówił coś w Domu Mody Rosierów. Istnieli faktyczni pracownicy no i wiele projektów dało się przetransportować sowią pocztą, jeśli nie należały do tych najdroższych.
Istniała szansa, że Luna była po prostu małym kociakiem, który interesował się każdym człowiekiem, tak jak niektóre koty, zwłaszcza starsze, niemal każdego poza „swoim” ignorowały. Ale Christopher miał całkiem spore ego, i bardzo chętnie przyjął wyjaśnienie, że spodobał się Lunie, ba, poczuł wręcz przypływ sympatii wobec kociaka, bo skoro okazywał mu zainteresowanie, to prawdopodobnie był szalenie mądry kot. Nawet jeżeli przed chwilą omal nie doprowadził do małej katastrofy z rybami w roli głównej.
– Ją też ciężko za to winić – stwierdził więc, trochę żartobliwie, a trochę na serio, podsuwając rękę Lunie ot tak, żeby mogła sobie ją obejrzeć, zanim spróbuje kociaka pogłaskać. Głupio było próbować tego od razu, bo jakby uciekła, to trochę by przeczyło całej tezie o spodobaniu się, i nawet jak to był tylko kot, to Christopher… cóż. Miał swoje wady. – Mówiłaś, że to jajko jest cenne? To naprawdę jajko czy może jakiś składnik alchemiczny? – zapytał, ruchem głowy wskazując na „leśne” jajko, które ułożył na stole w chwili, w której siadał, by napić się herbaty. – Czy powinienem teraz szukać jakiegoś ptaka, który będzie je wysiadywał?
Albo kazać zrobić to skrzatowi, chociaż Fąfel byłby pewnie z takim poleceniem głęboko nieszczęśliwy.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#15
16.03.2026, 20:10  ✶  

– To takie… malutkie zwierzątka, gdzieś wielkości złotego znicza, puchate, mięciutkie, kolorowe. Mogą się trochę kojarzyć z pufkami, ale nieco trudniej nad nimi zapanować – wyjaśniła, gdy już się uśmiechnęła na wzmiankę o niewidzialnym psie. – Wydzielają przyjemne zapachy, które są zależne od koloru futra, na przykład różowe pachną podobnie do sernika z truskawkami. Tyle, że jak czują się zagrożone to trochę jak skunks potrafią wypuszczać z siebie cuchnące gazy. Takie… naprawdę… zwalające z nóg – Victoria szukała odpowiednich słów, by opisać to wszystko, gdy tłumaczyła Chrisowi czym jest pierdzipuszek. – To są absolutne słodziaki, zupełnie niegroźne, ale mechanizm obronny mają cudowny – uśmiechnęła się pod nosem. – Adi znalazł jednego na śmietniku i zabrał ze sobą.

– Tak? Jest to poświęcenie, na które jestem gotowa – zażartowała sobie, bo czy powinni ją interesować inni klienci, którym Christopher wcale nie zamierzał przynosić paczek? Chyba nie. Doceniała, że chciało mu się wynaleźć pretekst (który wcale nie był konieczny, tak po prawdzie), by się u niej zjawić i poprawić jej humor tą zupełnie zwyczajną rozmową, jakby od początku byli umówieni na to spotkanie.

A przecież nie byli.

Luna należała do tych ciekawskich kociaków, które w każdą szparę muszą wcisnąć ten swój nosek, wszędzie się wcisnąć, wszystkiego dotknąć i spróbować, a gdy w domu pojawił się nowy obiekt, potencjalnie chętny do głaskania, to przecież nie mogła sobie odmówić. Ale nie wszyscy ludzie jej odpowiadali, niektórych obwąchiwała i uciekała, innych obserwowała z odległości, a jeszcze innym garnęła się na kolana. Póki co jednak kocie instynkty zadziałały i obwąchiwała dłoń Rosiera, nigdzie się jednak nie ruszyła z miejsca.

– To naprawdę jajko – zerknęła zresztą na nie, leżące na stole. – O ile się nie mylę, to magiczny ptak, a dokładniej magiczny gatunek sowy. Prawdopodobnie były jakiś czas temu eksportowane ze wschodu, ale skąd się wzięło tutaj to trochę zagadka, jak się tu wprowadziłam to też znalazłam jedno, ale innego rodzaju – może przy transporcie jakieś ptaki tu przysiadły i kilka jaj jakoś magicznie wypadło z pakunku, cholera wie. – W każdym razie nie potrzebujesz do niego żadnego ptaka. Ten rodzaj powinieneś wsadzić w leśną ściółkę na dobę, a później po tej dobie wyciągnąć je i położyć na stertę liści aż do wyklucia – poczytała, posłuchała, dodała do tego trochę własnej wiedzy i ot… powinna mieć rację, raczej nie było żadnego kroku pomiędzy. – Może to swoje też powinnam w końcu wykluć. Odłożyłam je, żeby nic mu się nie stało, ale póki co nie miałam na to za dużo czasu. Ale moje wykluwa się w ogniu – pasowało to do niej, kobiety, która ognia się nie bała, mając go we krwi tak mocno, że nie czynił jej żadnej krzywdy. Podniosła się nawet, żeby ściągnąć z parapetu okna szkatułkę i wyciągnęła czarne jajo, przypominające zwęglonego ziemniaka, a potem położyła je obok tego „szyszkowego”. – Patrz – dopiero w tym porównaniu było widać dokładnie zbliżony kształt, chociaż były nieco innych rozmiarów i o innej fakturze.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#16
17.03.2026, 12:41  ✶  
– Brzmi jak zwierzątko tylko dla tych czarodziejów, którzy świetnie radzą sobie z usuwaniem przykrych zapachów – podsumował Christopher, bo najwyraźniej jego skojarzenie nazwy było jak najbardziej słuszne, i trochę wzdrygał się na myśl o takim ulubieńcu. Bo przecież zwierzak zawsze mógł się przestraszyć albo zezłościć, prawda?
Magiczne zwierzęta niezbyt go interesowały, słuchaj jednak. Słuchał, bo po pierwsze sam spytał, po drugie może i był samolubnym paniczykiem z bogatego domu, ale chcąc nie chcąc, obracał się stale w towarzystwie kobiet. Krewnych, pracownic, klientek, modelek. Niewiele z nich wzbudzało w nim zainteresowanie faktyczne, bywało, że niektóre były elementem tła, o wielu zapominał, ledwo znikały mu z widoku. Ale też sposób, w jaki podchodził do pracy sprawiał, że czasem zależało mu, by dostrzec coś poza samym wyglądem, i nauczył się na pewno tego, że mało co zraża dziewczynę bardziej niż niesłuchanie i brak zainteresowania.
Po prostu nie zawsze się tą obserwacją przejmował.
– Czasem trzeba ponosić drobne ofiary – westchnął niemalże teatralnie, a potem pogłaskał Lunę, skoro już się nie ruszyła, zaraz jednak opuścił dłoń, zwracając spojrzenie znów ku Victorii. A potem opuścił je na moment na jajko.
Trzeba było przyznać, że wizja posiadania jakiejś magicznej sowy, eksportowanej z dalekiego wschodu, wydawała się mu całkiem intrygująca. Prawdopodobnie nie każdy w Anglii takie posiadał. Niektóre rzeczy trudno było załatwić, nawet jeśli miałeś pieniądze. A Christoper lubił to, co było niekoniecznie drogie, za to wydawało się unikalne.
– Dobrze, że to które znalazłem nie wyglądało jak twoje, bo chyba uznałbym, że to coś przypalonego w ogniu – ocenił, pochylając się lekko, kiedy Victoria ułożyła drugie jajko obok tego przypominającego „szyszkę”. Z dużym prawdopodobieństwem Rosier by go nie podniósł, nawet gdyby się o nie potknął. – Sądzisz, że moglibyśmy umieścić je gdzieś tutaj, w pobliżu twojego domu? Nie mam pojęcia, gdzie w Londynie mógłbym znaleźć leśną ściółkę, a poza tym prawie na pewno zrobiłbym coś źle.
Zwykle przyznawanie, że zrobiłby coś źle nie przychodziło Chrisowi łatwo… właściwie wcale tego nie przyznawał… ale akurat przy hodowli zwierząt czy pracy w ziemi nie miał większych oporów. Bo nigdy nie uważał, że to, że tego nie robił, było choć odrobinę wadą.
– Potem możemy iść załatwić tę sprawę z kręceniem się wokół... waszego domu.
Czy raczej jego ruin.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#17
17.03.2026, 19:42  ✶  

– Nie są aż takie delikatne – roześmiała się, a przecież nie opowiedziała Chrisowi jakie to są małe cwane bestie i w jaki sposób znajdują dla siebie norki w naturalnym środowisku. Może przy innej okazji, bo nie chciała go zanudzić, zdawała sobie przecież sprawę z tego, że opieka nad magicznymi stworzeniami czy zielarstwo to nie były tematy, które go fascynowały, zresztą tak samo jak eliksirowarstwo czy tworzenie maści (więc może tak w ogólnym rozumieniu natura; fauna i flora), chociaż ona o tym mogła opowiadać długo, zwłaszcza jeśli się ją na te tematy zagadało i zaczepiło. Zwykle starała się wytłumaczyć te zagadnienia tez najprościej jak umiała, ale z tym też bywało różnie.

Krótka pieszczota musiała się spodobać małej Lunie, bo aż nadstawiła puchatą główkę – puchatą tym delikatnym futerkiem małego kociaka, który nie miał jeszcze swojego „dorosłego” futra. I najwyraźniej zadowolona z atencji, na której jej zależało, gdy Christopher zabrał już rękę, zeskoczyła na kanapę, na której zrobiła w miejscu dwa kółka, aż w końcu się położyła, udając bardzo zwęglony bochenek chleba.

– A widzisz, nie warto się czasem dawać się przyćmić pozorom, bo można przegapić coś niezwykłego – Lestrange sięgnęła po jedno z ciasteczek, ale nie mówiła tego w żadnej mierze karcąco, to było ledwie spostrzeżenie, na które zresztą się uśmiechnęła, przypatrując się dziwacznym jajom. Z tej perspektywy było to widać lepiej, nawet jeśli oba na pierwszy rzut oka wydawały się być czymś zupełnie innym. – No pewnie. Tu niedaleko zaczyna się taki rzadki lasek, mało kto tu chodzi. Mugole z wioski po drugiej stronie jeziora chyba sobie myślą, że to jakiś dziwak wybudował dom na takim odludziu, zresztą dużo się nie pomylili, czasami tylko widzę jak tam niżej wypasają owce i krowy – trawy było dużo, a ta część jesieni w Anglii nie była jeszcze sroga, więc były to takie ostatnie dni na wypas bydła. – Więc będzie tu bezpieczne przez ten jeden dzień, bo nikt się nie powinien tu kręcić – nie uważała tego za wadę, tego, że Chris nie znał się na zwierzętach czy pracy w ziemi. Ona nie znała się na projektowaniu i szyciu i również się do tego przyznawała, nie dało się znać na wszystkim, więc nie poczuła, by Chrisowi na tym polu czegoś brakowało, albo żeby przyznanie się, że mógłby zrobić coś nie tak, było dla niego jakąś ujmą. A ona nie widziała problemu, by mu pomóc, ba, zrobiłaby to z chęcią.

Kiwnęła głową w odpowiedzi, że taki plan jej pasuje – że najpierw zajęcie się jajkiem, a później odwiedziny jej rodzinnego domu. Miejsca, które ją ukształtowało. Miejsca, które było już tylko wspomnieniem.

– Chcesz tam podejść teraz? –


!BINGO C3
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#18
18.03.2026, 21:37  ✶  
Walentynkowe Bingo
adres pola: C3
wariant: 1
typ: KLĄTWA

CO ZA PECH!!

Jedno z was padło ofiarą klątwy poltergeista lub zjadło nieodpowiednią czekoladkę... Efektem jest to, że przez najbliższe godziny nie jest w stanie skłamać w sprawach sercowych. Każde pytanie o uczucia kończy się brutalnie szczerą odpowiedzią, nawet jeśli robi się niezręcznie. Efekt minie samoistnie po dwunastu godzinach lub pomocy klątwołamacza, ale nie możesz usunąć klątwy samemu sobie!
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#19
19.03.2026, 16:11  ✶  
– Zdaje się, że o tym też jest parę opowieści, legend i ballad – stwierdził Christopher, uśmiechając się lekko. Niejedna baśń miała uczyć, by nie oceniać księgi po okładce: inna sprawa, że zdaniem Rosiera te książki o okładce nieciekawej bardzo często zostawały na półkach, mając po prostu dużą konkurencję. On pewnie nie pocałowałby żaby ani żebraczki, by potem odkryć, że oto książę albo księżniczka zaklęci przez okrutnego czarnoksiężnika. Chociaż prawdopodobnie po chwili namysłu mógłby uznać, że rozumie, dlaczego dziewczyna wolała włochatą bestię z magicznym zamkiem niż jakiegoś przystojnego i umięśnionego mugola bez mózgu, i, przede wszystkim, bez wspaniałego zamku.
W pewnych sprawach mógł być romantykiem, w innych jednak ten jego romantyzm zmieściłby się niestety w naparstku.
– To byłoby doskonałe – ożywił się, całkiem zaintrygowany opcją posiadania tego niesamowitego stworzenia, wykluwanego w ściółce leśnej. Czy przyszło mu do głowy, że właściwie to świetnie się składa i przy okazji będzie musiał zgłosić się potem po jego odbiór? Być może. Rosier raczej rzadko czekał aż los załatwi sprawy za niego, czy chodziło o organizację pokazu, czy sprawy międzyludzkie. – Czyli musi leżeć w tej ściółce jeden dzień? Jeśli znajdziesz czas, żeby jutro się tu po nie pojawił albo żeby je podrzucić, możemy to załatwić od razu.
Herbata została wypita, przekąski wprawdzie ledwo ruszył, ale przecież i tak nie przyszedł tutaj jeść, a sama herbatka stanowiła może nie tyleż pretekst, by został dłużej, ile zwykłą grzeczność, coś co podawało się, kiedy kogoś przyjmowałeś w swoim domu. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby się po tym lesie przeszli, zwłaszcza że o, przy okazji zrealizuje zalecenia uzdrowiciela co do spacerów po lesie i na świeżym powietrzu, to przecież też absolutnie się liczyło, przynajmniej zdaniem Christophera.
– No chyba że nie powinniśmy zostawiać tego małego potworka sam na sam z akwariami? – rzucił jeszcze, spoglądając ku Lunie, bo jeśli szło o niego, to był gotowy do drogi: najpierw do lasu, zostawić tam w miękkiej ściółce przedziwne jajo, a potem zobaczyć, kto taki kręcił się wokół ruin rodzinnego domu Victorii w Dolinie Godryka.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#20
19.03.2026, 23:07  ✶  

Nawet Baśnie Barda Beedle’a, o których ostatnio rozmawiali, traktowały o tym, by nie oceniać ludzi powierzchownie. Była to wartość i widza przekazywana w różnych dziełach, niemalże uniwersalna, ale tekst pisany swoje – a życie swoje. Dziecięce marzenia często rozbijały się o wszelakie doświadczenia, które zmieniały perspektywę patrzenia na świat.

Victoria nie była pewna na co dokładnie Christopher tak się ożywił – czy chodziło o samo to jajko, które wyglądało jak szyszka, czy zaintrygowała go możliwość wyklucia prawdziwego, żywego stworzenia, która nie była obarczona oceną profesora na zajęciach w szkole, spodobało mu się samo zagadnienie, czy może wszystko to na raz, dodatkowo okraszone tym, że znalazł to jajo, a Victoria od razu uznała, że znalezione-niekradzione i należy do niego i jeszcze zaoferowała się mu pomóc je wykluć. Nie śmiała myśleć, że chodziło o to, że widział w tym kolejny pretekst, by spędzić z nią czas, by się nie rozczarować, gdyby jednak chodziło mu o coś innego.

– Tak, dokładnie. Po tym czasie powinny być widoczne pierwsze pęknięcia i wtedy musi sobie jeszcze poleżeć na liściach, aż całkiem pęknie i wykluje się pisklak – wyjaśniła jeszcze cierpliwie. – Nie martw się, pomogę ci – dodała, żeby nie było wątpliwości. – Zabiorę go jutro do ciebie, jeśli chcesz, bo nie wiem, czy nie będę mieć jakiegoś poślizgu w pracy – różnie bywało, czasami kończyła o czasie, czasami musiała jeszcze coś dokończyć, a czasami sprawa przeciągała się tak, że wracała wraz z kolejną zmianą. Nie przewidywała jednak, że jutro miało się zadziać coś nagłego – nigdy tego nie przewidywała, ale jakby miała sobie planować życie wokół tych „nieprzewidzianych” spraw, to nigdy by się nigdzie nie umawiała.

– Pewnie jak sobie pójdziemy, to Luna nie będzie miała się przed kim popisywać i pójdzie spać… Ale powiem Strzałce, żeby miała na nią oko.

I jak powiedziała – tak zrobiła, a gdy oni we dwójkę ubrawszy się wychodzili na zewnątrz, skrzatka zajęła się sprzątaniem ze stołu.

Victoria poprowadziła Chrisa ścieżką prowadzącą od jej ogrodzenia, najpierw wzdłuż zbocza, a później skręciła tak, że musieli się lekko wspiąć, ale nie minęlo dużo czasu, gdy zagłębili się w lasek okalający tę okolicę. Powietrze tutaj w Grasmere było nieporównywalne do tego, jakim oddychało się w Londynie. Lake District zostało całkowicie ominięte przez Zadrapanie, poza tym okolica była mało zamieszkana, wokół były tylko wzgórza, lasy, łąki i jeziora. Przebywanie tutaj samo w sobie było ulgą dla płuc. Rzeczywiście byli niedaleko jej domu – zrobili małe kółko, by okrążyć płot i ogólnie cały ten teren i nie iść na przełaj, a w końcu Victoria znalazła najwyraźniej odpowiednie miejsce i kucnęła, odgarniając trochę leśną ściółkę i robiąc w ziemi lekki dołek, by Chris mógł tam ułożyć swoją „szyszkę”. Poinstruowała go, co powinien teraz zrobić, czyli przysypać je ściółką i nawet pokazała mu jak, żeby mógł czerpać pełną satysfakcję z wzięcia udziału w procesie wykluwania małej sowy. Lestrange przy tym oznaczyła jeszcze najbliższe drzewo, przewiązując wokół niego sznureczek, by na pewno nie zgubiła jutro tego miejsca, a gdy wszystko było gotowe, złapała Chrostophera za rękę, by przeteleportować się wraz z nim do Doliny Godryka.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (3699), Pan Losu (277), Victoria Lestrange (5171)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa