Wybrałem stolik w rogu, w kącie, z którego miałem dobry widok na wejście i większość sali, bardziej z przyzwyczajenia niż z realnej potrzeby - tak już działałem, nawet jeśli nie byłem tu na zleceniu, nie potrafiłem tego wyłączyć - plecy do ściany, przestrzeń pod kontrolą, drogi ucieczki w zasięgu wzroku, dokładnie tak, jak powinno się siadać w miejscach, gdzie nigdy nie wiadomo, kto i po co się pojawi. To był odruch, którego nie dało się oduczyć, chociaż przecież nie byliśmy tu dla interesów ani dla problemów, tylko… Dla siebie.
- Lomantysznie. - Rzuciłem półgłosem, kąciki ust unosząc w tym swoim charakterystycznym, nieco przekornym uśmiechu, kiedy oparłem łokieć o blat. Krzesło zaskrzypiało cicho, kiedy się na nim rozsiadłem, wyciągając nogi trochę dalej niż wypadało i opierając się swobodnie, jakbym był u siebie.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)